Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2024

Sześć powodów, by umrzeć – Marta Zaborowska

Miriam Macharow w dniu swojej rocznicy ślubu wychodzi z domu i ginie po niej ślad. Pół roku później na terenie opuszczonej fabryki zostaje porzucony spalony samochód, wewnątrz którego znajdują się trudne do rozpoznania kobiece zwłoki. Wiele wskazuje na to, że to zaginiona wcześniej Miriam. Niestety sprawę komplikuje fakt, że identyfikacja ciała staje się problematyczna. Jak się okaże, niejednoznaczna także dla najbliższych jej osób – męża i siostry. Czy któreś z nich kłamie?


Historia od samego początku trzyma w napięciu. Stopniowo wprowadzani są kolejni bohaterowie, z których każdy mógłby być powodem zniknięcia, bądź… śmierci kobiety. Mąż Miriam – Konrad, jej siostra – Adela, przyjaciel i dawna miłość – Florian, Natalia – jego obecna partnerka, i wreszcie totalnie intrygująca postać: Stan – przyjaciel i współpracownik Konrada w klinice chirurgii plastycznej. Duet nietuzinkowych i przenikliwych śledczych: Nauman i Shi Lu, uzupełniają galerię postaci budujących fabułę tej intrygującej opowieści.

Wszyscy prowadzą grę – w znaczeniu przenośnym i dosłownym… Podobnie i Autorka prowadzi grę z czytelnikiem – zwroty akcji, które burzą wrażenie, że jest się blisko rozwikłania zagadki, dobry rytm budowanego napięcia.

„Sześć powodów, by umrzeć” to wciągająca lektura, a narracja prowadzona z perspektywy kilku postaci, pomaga czytelnikowi w złożeniu w całość tej zagmatwanej łamigłówki, pełnej – początkowo – brakujących elementów.

W żadnym momencie nie ma tutaj nudy, czy stagnacji.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca i PRart Media za egzemplarz przedpremierowy książki.

Specjalne ukłony dla Autorki za zupełnie niespodziewaną, autoryzowaną dedykację w książce. 
To bardzo, bardzo miły gest pisarza w stronę anonimowego czytelnika :)

wtorek, 13 lutego 2024

Wielki skok Grupy Lazarus – Geoff White

Reportaż czyta się, a właściwie POCHŁANIA, niczym dobrze skonstruowaną książkę szpiegowską, która udanie splata w jedno literaturę grozy, kryminał, a miejscami nawet powieść przygodową. Autor demaskuje i bezlitośnie obnaża tajemnice hakerów. Obawiałam się, że jako zwykły użytkownik Internetu, z powierzchowną wiedzą na temat bezpieczeństwa w sieci, bez totalnej znajomości podstaw programowania, czy szyfrowania, będę miała problemy ze zrozumieniem hackerskich zawisłości. Autor postarał się jednak, aby opowiadana historia była zrozumiała i, co ważne, ZAJMUJĄCA, dla przeciętnego czytelnika, nieobeznanego z hackerskimi technikami i pomocna w zrozumieniu sposobów funkcjonowania tego procederu.


Reportaż skupia się na przedstawieniu najbardziej spektakularnych akcji przypisywanych gangowi cyfrowych oszustów, pracujących dla rządu Korei Północnej. Grupa Lazarus działa w ramach struktur wojskowych tego kraju i pozostaje pod jego nadzorem. Wspiera reżim tego skrajnie totalitarnego państwa i udziela mu pomocy w zbieraniu funduszy na rozwój programów wojskowych, w tym… arsenału nuklearnego. Zaangażowana była nie tylko w szpiegowskie kampanie wojskowe, ale też sabotaż działalności instytucji finansowych (banki w wielu miastach świata, giełdy kryptowalut), stacji medialnych (np. Sony Pictures) oraz fabryk, manufaktur i szpitali.

Przerażające: państwo rozumiane jako „forma organizacji społeczeństwa mającego na celu stanowienie i wykonywanie PRAWA na określonym terytorium”, sankcjonuje przestępczość!

Przyznam, że najbardziej zajmujące w reportażu były dla mnie treści traktujące o funkcjonowaniu zwykłych obywateli w tym absurdalnym kraju. Na przykładzie kilku uciekinierów z reżimu Kingów, autor pokazuje dominację państwa autorytarnego nad prywatnym życiem mieszkańców. Przybliża np. w jaki sposób urzędnicy przygotowują się do zagranicznych wizyt – wybrani obywatele mają (nawet pod groźbą utraty życia, a na pewno długoletniego i ciężkiego więzienia) działać według ścisłych instrukcji, tak, aby goście otrzymali wizerunek idealnie działającego państwa. Znany nam obraz ściśle sterowanego i monitorowanego środowiska. My wiemy, że to fałsz, ale czy obywatele koreańscy też?

Zdawałoby się, że Korea Północna to zacofane państwo odizolowane od reszty świata, któremu obce są nowoczesne technologie. Nic bardziej mylnego – owszem przytłaczająca większość Koreańczyków z KRLD nie ma dostępu do Internetu, ba! nie maja nawet możliwości swobodnego korzystania z komputera, czy telefonu komórkowego. Oprócz warstw związanych z aparatem władzy. I to tylko na najwyższych szczeblach. Książka uświadamia, jak niebezpieczne stają się nowoczesne technologie w służbie nieobliczalnych przywódców, którzy w swoim skrajnie izolacjonistycznym nastawieniu, posuwają się do przestępstw, aby odciąć własnych obywateli od wiedzy, w jak w bardzo zacofanym kraju żyją.

Warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby zrozumieć, że przestępczość internetowa to nie tyle ryzyko dla jednostek (bo czyż sami nie zabiegamy o bezpieczeństwo swoich danych bankowych, czy chociażby poczty e-mail?), ale potężna broń, która w dobie cyfryzacji niemalże każdej dziedziny życia współczesnego społeczeństwa, jest zagrożeniem w skali globalnej.

Książka jest bogato zaopatrzona w przypisy źródłowe oraz indeks rzeczowy, co pozwala zainteresowanym tematem na poszerzenie wiedzy.

No i jeszcze jedno: po jej lekturze, na pewno nie będziecie bagatelizowali swojego własnego bezpieczeństwa w sieci :)

Za zaproszenie do przedpremierowej lektury
bardzo dziękuję Wydawnictwu Szczeliny


Premiera książki 15 lutego 2024 roku.

wtorek, 19 grudnia 2023

Trylogia niemiecka – Grzegorz Kozera

Noc w Berlinie – cz. 3
Berlin, późne lato – cz. 1
Króliki pana Boga – cz. 2


Książki dystrybuowane są jako trylogia, ale można je czytać niezależnie. Bohaterowie poszczególnych części są ze sobą luźno powiązani. Wydawnictwo oznaczyło kolejność według zapisu, jaki podaję przy tytułach, ale ja czytałam je w kolejności chronologicznej fabuły, tak jak omawiam – sami możecie dokonać wyboru, jaki układ będzie Wam pasował.

Noc w Berlinie – cz. 3

Okres międzywojenny w Berlinie. Wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej Niemiec na początku lat 30. XX wieku do władzy dochodzi nacjonalistyczne ugrupowanie, na czele z pokracznym szaleńcem, które wkrótce zmieni losy świata. To na swoich obywatelach Hitler i jego poplecznicy „trenują” przygotowania do holokaustu. Losy bohaterów wplecione są w działania władzy, mające na celu dopasowanie niemieckiego społeczeństwa do ideologii nazistowskiej: absurdalnie nieskończona kontrola nad wszystkimi aspektami życia.


Oczami bohaterów książki podglądamy znane momenty przełomowe w marszu nazistów do rozpętania II wojny światowej. Wprowadzenie dyktatury, nasilenie terroru wobec własnych obywateli, eliminacja politycznych wrogów, antysemickie rozruchy: pożar Reichstagu w 1933, Noc długich noży (wymordowanie przeciwników Adolfa H.) z 1934, Noc kryształowa, czyli pogrom niemieckich Żydów w roku 1938. Śledzimy nastroje społeczne i poczynania władzy w trakcie letniej olimpiady w Berlinie w 1938 roku. A w tym wszystkim przepiękna historia miłości, zwieńczona poruszającym wyznaniem Autora w epilogu.

Berlin, późne lato – cz. 1

Kameralna opowieść o miłości, która nie miała prawa zdarzyć się w nazistowskim państwie (akcja rozgrywa się w roku 1943 w Berlinie). Otto Peters, pisarz, który w wojennej rzeczywistości, i po osobistych dramatach rodzinnych, utracił też wolę i chęć tworzenia. Nieoczekiwanie otrzymuje zlecenie na korektę scenariusza propagandowego filmu „Kolberg” (choć powieść jest literacką fikcją, taki film faktycznie III Rzesza wyprodukowała w roku 1945). Życie Petersa odmieni pojawienie się Haliny, Polki poszukiwanej przez gestapo...


Niby prosta fabuła, wiele przecież takich książek powstało i zapewne niejedna jeszcze zostanie napisana. Jednakże autorowi udało się zbudować tę historię na silnym przekazie moralnym. Czy w wojennej codzienności, w totalitarnym państwie, znienawidzonym przez cały świat (w końcu to Niemcy, agresorzy, autorzy antyhumanitarnych potworności), jest miejsce na bezinteresowną pomoc, poświęcenie dla drugiego człowieka?

Przejmujący obraz tego, jak wielka, niechciana historia wraz z nieakceptowaną ideologią, siłą wkraczają w życie zwykłego człowieka.

Króliki pana Boga – cz. 2

Ta powieść to taka powojenna książka drogi. Apokaliptyczna. Surowa. Chropowata z racji czasu, w jakim rozgrywa się jej akcja. Zdawałoby się, że koniec wojny w maju 1945 roku może oznaczać radosną ulgę, że oto odchodzi kres niewiarygodnego zła zmajstrowanego rękami nazistowskiej partii. Niestety, wojna pozostawiła zgliszcza i chaos nie tylko w wymiarze materialnym. Wojna zgruchotała życiorysy tak wielu, wielu ludzi. Odebrała im poczucie bezpieczeństwa, zmieniła psychikę. A poza tym tak naprawdę przyniosła kolejne zło, tym razem zakamuflowane pod komunistycznymi hasłami.


Trójka przypadkowo złączonych w jednym celu bohaterów: podróży powrotnej do domu…, który dla każdego z nich jest czym innym. Łamią serce ich wspomnienia: Adama z czasów robót przymusowych, Haliny i kilkuletniego Honzy z obozu koncentracyjnego. Smutna, ale pięknie opisana historia.


***

Moje serce całkowicie skradła „Noc w Berlinie”. Tematycznie, to co bardzo lubię: losy bohaterów ściśle związane z procesem wchodzenia Niemiec w potworne czasy nazizmu. Po raz pierwszy w życiu wzruszył mnie epilog i przejmujące wyznanie Autora o genezie książki i pierwowzorach głównych bohaterów. Kłaniam się Panu za to niesamowicie emocjonalne dopełnienie powieści. Dzięki temu książka zyskuje na autentyczności.

Gorąco polecam całą serię. Powieści napisane z pasją, znajomością historii i realiów czasów, w których poznajemy bohaterów.

Serdecznie dziękuję @wydawnictwodobraliteratura
za zaproszenie do obcowania z prawdziwie… dobrą literaturą. 


poniedziałek, 13 listopada 2023

Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium – Michał Lubina

Chiny to dla mnie kraj stereotypów: ryż, wszechobecne na towarach etykiety made in china, słynna „polityka jednego dziecka”, szybkie jedzenie w „chińczyku” na wynos, chiński mur, którego tak naprawdę wcale nie widać z kosmosu. I jeszcze powierzchowne informacje zapamiętane z lekcji historii: kult jednostki, rewolucja kulturalna, masakra na placu Tiananmen w 1989. Wspomnienie dzieciństwa: chiński piórnik, pachnąca chińska gumka do wycierania – to było marzenie każdego ucznia. Tyle.


Z taką (nie)wiedzą przystąpiłam do lektury, zadając sobie pytanie: dlaczego Chiny urosły współcześnie w taką potęgę ekonomiczną? Przecież to do bólu komunistyczny kraj, któremu w dodatku obce są prawa człowieka?

Rozwój gospodarki tego regionu to z pewnością efekt sprzyjania zagranicznym inwestycjom, ale też niskie koszty produkcji, a nade wszystko zakorzeniony w chińskiej mentalności szacunek i kult wobec pracy.

To bardziej książka popularno-naukowa niż reportaż i na pewno przybliża do zrozumienia Chin. Wymaga sporej uważności od czytelnika. Zmusza do skupienia uwagi poprzez nagromadzenie informacji powszechnie nieznanych.

Całość podzielona jest na części, w których omawiana jest w kontekście historycznym problematyka współzależności z Chinami kolejnych terytoriów: Tajwanu, Hongongu, Makau, Ujgurii, Tybetu, Mandżurii, Mongolii. Poznajemy więc Chiny peryferyjne i regiony, które w całości lub w części poddały się wpływom tego gospodarczego i politycznego kolosa, i te które jeszcze się mu opierają.

Cenne w tym wydawnictwie jest to, że wiedza akademicka podana jest w sposób bardzo przystępny i wzbudzający zainteresowanie. Czuć, że autor to nie tylko znawca historii i gospodarki Chin, ale też wielki ich pasjonat. Szanuje czytelnika, który może dysponować znikomą wiedzą o problemach, historii i współczesności Państwa Środka. Przywołuje swoje własne doświadczenia, spostrzeżenia i przygody, których doświadczył podczas licznych podróży azjatyckich.

Dla mnie osobiście najciekawsze były części poświęcone Tybetowi i Mongolii. Z pewnością ze względu na to, że w pewnym stopniu kultura i historia tych krajów była mi wcześniej znana, w przeciwieństwie do pozostałych omawianych w książce.

Książka będzie miała swoją premierę 22 listopada – nie przeoczcie jej, jeśli interesujecie się dalekim wschodem, czy też po prostu ciekawi was współczesna polityka i gospodarka.

Dziękuję Wydawnictwu @szczeliny_ 
za zaproszenie do przedpremierowej lektury książki.

piątek, 10 listopada 2023

Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu – Marcin Strzyżewski

Rosyjska propaganda ogłupia swoich obywateli i jest w tym zadziwiająco skuteczna. Rosjanie od zarania wieków żyją w naprawdę innej rzeczywistości – nie ma w ich mentalności dążenia do polepszenia standardów życia. Kolejne pokolenia wikłane są w konflikty zbrojne i żyją w poczuciu zagrożenia, które nie motywują ich do pokojowych i demokratycznych rozwiązań. „Matiuszka rasija” to jeden wielki układ – lepiej siedzieć cicho, nie wychylać się, i jeśli nie aktywnie, to biernie wspierać system.

Państwo wie lepiej. Cóż oni, prości ludzie? Cóż mogą? Podporządkować się i w tym dziwnym, absurdalnym państwie układać codzienność. Przeciętnego Rosjanina trudności inspirują tylko do przyziemnych rozwiązań, kombinowania, szukania dróg umoszczenia się w tej NIEnormalności. Czy wiecie, że Rosjanie mają do perfekcji opracowane pranie w pralce automatycznej… bez podłączenia do bieżącej wody? Na rosyjskich kanałach internetowych można znaleźć filmiki z instrukcją jak to robić! Tymczasem Putin w swojej pilnie strzeżonej willi nad Morzem Czarnym ma w WC złote szczotki do czyszczenia toalet!

To kraj ludzi wierzących we wróżki, nadprzyrodzone moce, kraj medycznych oszustw, znikomej świadomości ekologicznej. Kraj stojący na korupcji.

Dlaczego Rosjanie nie potrafią dojrzeć do społeczeństwa obywatelskiego? Demokratycznego? Autor omawia liczne przykłady, które mogą dać odpowiedź na to pytanie. Stara się też być w tym dociekaniu obiektywny.


Odwołuje się do historii Rosji, aby łatwiej było wejrzeć we współczesne problemy tego kraju. Próbuje rozpoznać, gdzie tkwią źródła biernej postawy zwykłych Rosjan wobec napastliwej, agresywnej polityki Putina, głównie w kontekście toczącej się od 24 lutego 2022 r. wojny w Ukrainie.

Marcin Strzyżewski, przywołując liczne przykłady, udowadnia, że system polityczny w pełni świadomie i celowo utrzymuje większą część obywateli w biedzie i niskiej świadomości obywatelskiej, by zwyczajnie łatwiej było nimi manipulować i sterować. Bylejakość w każdej niemalże dziedzinie życia sprowadza na nich liczne nieszczęścia w wymiarze lokalnym – chociażby zaniedbania w zakresie przepisów przeciwpożarowych, bezpieczeństwa i higieny pracy.

Gorąco polecam ten reportaż osobom lubiącym zarówno literaturę faktu, reportaże, jak i tym, którzy chcą mieć świeże spojrzenie na aktualne wydarzenia rozgrywające się za naszą wschodnią granicą i w ogóle w Europie.

Reportaż zaopatrzony jest w bibliografię, co czyni go cennym i wiarygodnym źródłem wiedzy o współczesności tego kraju.

Dziękuję Wydawnictwu Szczeliny za zaproszenie do lektury książki.

środa, 25 października 2023

Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem – Jagna Kaczanowska

Długo czekała na mnie ta książka, bo zbierałam w sobie odwagę. Odwagę, aby zmierzyć się z tematem, którego każdy się boi. Także osobiste doświadczenia rodzinne wpływały na mój lęk przed lekturą. Bałam się zderzenie z rozpaczą, poczuciem bezsilności i beznadziei. Bałam się powrotu wspomnień, tego, czego byłam świadkiem we własnej rodzinie i wśród bliskich znajomych.


Niespodziewanie otrzymałam ogromną dawkę siły! Determinacji. Świadectwa, że poddawać nie wolno się nigdy. Szczególnie, gdy idzie się na najważniejszą wojnę – o własne życie. Chociaż Autorka unika określania swojej onkodrogi mianem wojny – bo na wojnie oprócz zwycięzców są też pokonani. Wolała odejść od tej retoryki i w pełni Jej się to udało.

Jagna Kaczanowska nie poprzestała na opisie własnych emocji, ani przytaczaniu suchego schematu (dość wyboistego) leczenia pacjenta onkologicznego w Polsce, ale potraktowała temat szerzej. Przytacza rozmowy z osobami wspierającymi chorych, ale też tymi, którzy pokonali chorobę i żyją. Cenne i inspirujące są też zamieszczone odniesienia do nauki, literatury i sztuki. Z tych powodów ta książka może być odczytywana w kontekście motywacyjnym: nabywania umiejętności działania w kryzysie. W sytuacji ekstremalnej. I dlatego jest wyjątkowa. Pozwala prześledzić wiele aspektów problemów medycyny zajmującej się onkologią. Od diagnozy, poprzez poszczególne etapy leczenia prowadzącego do zdrowienia. Bo takie nastawienie miała Autorka od początku – podejść do sprawy zadaniowo. Cel jeden: ŻYĆ! Wyjść cało, nie tylko w sensie zdrowia fizycznego, ale psychicznego. I nie opaść z sił, nie pozwolić na odarcie z sensu życia, także po tym, gdy rak zostanie unieszkodliwiony. Wiele się mówi, że w każdej chorobie psychika pacjenta może być wsparciem lub przeciwnie – przeszkodą w procesie zdrowienia. W przypadku tej, jakby nie było, autobiografii mamy przykład ogromnej determinacji i energii, pomimo początkowego, zrozumiałego wyparcia, czy też paraliżu z powodu druzgocącej diagnozy. Oczywiście nie były Jej obce chwile emocjonalnego załamania, bólu, złości – dlaczego ja? Ale postawiła na wiedzę i działanie.

Ta książka to mądre i ważne świadectwo. A także kronika kondycji polskiej służby zdrowia w czasie pandemicznym – Autorka zachorowała w czasie licznych obwarowań wywołanych pandemią Covid.

Z całego serca dziękuję Pani #jagnakaczanowska za odwagę, jaką musiała mieć w sobie przystępując do pisania tej książki. Wysyłam Pani serdeczne pozdrowienia!

A książkę polecam – daje prawdziwego kopa!

Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_agora oraz PRart Media.

poniedziałek, 9 października 2023

Najważniejsze to przeżyć – Ałbena Grabowska

Zdawałoby się, że koniec wojny da ludziom poczucie bezpieczeństwa i upragnioną stabilizację. Warszawa mozolnie zaczyna dźwigać się z gruzowiska, nikt nikogo nie zabija…, a jednak tak trudny jest powrót do normalności, jaką się znało przed wojną. Bo inna jest Polska i inni w niej ludzie.


Mało kto wierzy, że spopielona Warszawa stanie się kiedyś ponownie miastem, a jednak ludzie do niej wracają.

Opowieść rozpisana jest na cztery głosy rodziny Pataczków: matki, przedwojennej nauczycielki, teraz trudniącej się spisywaniem przeżyć mieszkańców stolicy dla redakcji „Kuriera Porannego”, ojca – lekarza, który w szpitalu jest najbliżej historii pacjentów straumatyzowanych, bądź okaleczonych wojenną pożogą, oraz ich córek: młodszej, energicznej, zaradnej Mirki i starszej Tereski, która przy odgruzowywaniu Politechniki, szuka drogi powrotu do przedwojennego narzeczonego.

Autorka mistrzowsko poprowadziła różne narracje. Bardzo polecam wysłuchanie chociaż fragmentu książki w postaci audiobooka, ponieważ każdą postać czyta inny lektor i moim zdaniem idealnie oddaje charakter każdej z nich. Ciekawostką jest to, że jedną z lektorek jest sama autorka pani Ałbena Grabowska. Spisała się w tej roli doskonale!

Przeżyć wojnę! – niby tak dużo, niby „najważniejsze”, ale okazuje się, że to nie wszystko. Bohaterowie muszą poradzić sobie z żywą pamięcią o złu, z brakiem bliskich i przyjaciół, którzy stracili życie, albo których wojenne doświadczenia zmieniły nieodwracalnie. Szukać miejsca w zupełnie innej rzeczywistości. Rodzą się nowe miłości, budzą nadzieje na zmiany.

Powieść ma bardzo ciekawą kompozycję i jest bogata w wątki. Realistycznie oddaje problemy tonącego w rumowisku miasta. Mamy obrazy, które tak dobrze znane są chociażby z kronik filmowych: poszukiwanie zaginionych, odkopywanie na ulicach prowizorycznych grobów, „dzikich” lokatorów za wszelką cenę poszukujących w uszkodzonych kamienicach kąta dla siebie.

Zakończenie chwyta za serce.

Szczerze polecam.

Dziękuję Dom Wydawniczy REBIS za egzemplarz książki.

poniedziałek, 4 września 2023

Szymek – Piotr Kościelny

Ambitny niegdyś policjant, obecnie zmagający się z problemami alkoholowymi i wyrzutami sumienia, z powodu tragicznej pomyłki w prowadzonym przez siebie dochodzeniu o seryjne morderstwo, staje przed nową sprawą. Z pozoru prostą. Usiłuje znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego dwóch braci w przeciągu kilku dni podjęło próby samobójcze?

Skuteczne próby samobójcze…


Tytułowy Szymek, to nastolatek szukający swojego miejsca w grupie rówieśniczej, a nade wszystko odkrywający własną tożsamość. Dwutorowo prowadzona narracja – w czasie rzeczywistym i retrospekcyjna (pierwszoosobowa Szymka) odkrywa, co doprowadziło tego zagubionego chłopca na tory, tuż przed rozpędzony pociąg… I dlaczego jego brat Tomek, kilka dni później, zrobił krok w otchłań z dachu wysokiego bloku?

Przejmująco szorstka historia. Akcja rozgrywa się na początku lat 90-ych i przesiąknięta jest realiami transformacji społeczeństwa, wydobywającego się z mentalności siermiężnych lat postkomunistycznych.

Uwiera nagromadzenie emocjonalnej chropowatości. Surowość i przedmiotowość w relacjach, głównie rodzinnych i rówieśniczych, budzi w czytelniku moralny dyskomfort. Młodzi ludzie, potrzebujący uważności i wsparcia, są osamotnieni w swoich problemach i pozbawieni wzorców tak niezbędnych w momencie kształtowania ich osobowości. Rodzice egzystujący jakby w oddaleniu od najbliższych sobie istot, nie zaangażowani w ich życie. Nauczyciele powierzchowni i zobojętnieni na to, co dzieje się między nastolatkami, którzy w tej powieści są totalnie opuszczeni wychowawczo. Mam nadzieję, że taki obraz szkoły i środowiska wychowawczego odchodzi w zapomnienie...

Ta książka ma ważny przekaz dla dorosłych: słuchajcie swoich dzieci, interesujcie się nie tylko ich postępami w nauce, ale przede wszystkich ich emocjami! Oceny można poprawić, a poza tym nie są gwarancją życiowego sukcesu, natomiast psychiczna równowaga, komfort emocjonalny budują silnego człowieka.

Dla Szymka dojrzewanie było spotkaniem z nieznanym. I niestety ze złem. Obojętnością, wrogością, szykanami z powodu jego odmienności. Serce pęka, gdy czyta się o eskalacji zła, jakie dosięga tego dzieciaka, ech…

Długo przyjdzie mi wydobywanie się z surowości tej powieści. Odczytuję ją jako przestrogę, aby nigdy nie zostawiać naszych dzieci samym sobie. Nawet jeśli sprawiają wrażenie, że wszystko u nich okej, trzeba być czujnym. Nie bagatelizować najmniejszych oznak problemów. Czasami ich cisza to przejmujące wołanie o pomoc. 
Młodzi ludzie do szkoły noszą w plecakach nie tylko zeszyty. Dźwigają w nich także bolesne doświadczenia. Zajrzyjcie zatem do plecaków swoich dzieci…


Za możliwość przedpremierowej lektury powieści,
bardzo dziękuję PRart Media oraz 
Wydawnictwo Czarna Owca

czwartek, 31 sierpnia 2023

Wszystkie winy mojej matki – M.M. Perr

Zerwane więzi trudno naprawić. Zwykle próba odbudowania relacji, wymaga ponownego wejścia w przyczynę powstałego problemu. A to bywa traumatyczne.


Gabriela po latach nieobecności w rodzinnym Krakowie, wraca, aby podjąć decyzję co do przyszłości swojej matki i jej domu. Zu, autorka sztuk teatralnych, projektantka scenografii, trafiła w złym stanie do szpitala. Prawdopodobnie nigdy nie powróci do pełnej sprawności. Gabriela próbuje uporządkować dom i przygotować do sprzedaży. Początkowo w całej sytuacji odnajduje się zadaniowo. Jednak z każdym dniem odżywają w niej wspomnienia. W tym to najboleśniejsze: dlaczego przed wielu laty jej ukochany ojciec opuścił rodzinę? Dlaczego Zu nigdy nie zgłosiła tego faktu na policję? I wreszcie… dlaczego Zu tuż przed trafieniem do szpitala, próbowała rozkuwać podłogi domu?

Powieść jest dość kameralna, występuje w niej niewielu bohaterów, ale każdy jest plastycznie wykreowany. Ujęła mnie postać brata bliźniaka Zu, Miecia, osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Mieszane uczycie wzbudzała Pia, siostra Zu. Historię rodziny poznajemy dwutorowo – główna narracja prowadzona jest z perspektywy Gabrieli, ale wzbogaca ją i uzupełnia pierwszoosobowa, nacechowana emocjami, relacja Zu.

Wątek więzi matka-córka jest dość popularny w literaturze i przyznam, że zawsze z zainteresowaniem sięgam po takie powieści. Inspirują mnie do przemyśleń i konfrontują z własnym wyobrażeniem wizerunku matki. Zwykle trudniej czyta się mi o matkach, które nie znajdują równowagi w różnorodnych rolach, jakie przychodzi im łączyć, czy też obciążają swoje dzieci własnymi problemami. W moim odczuciu taka była Zu. Potrafiła zaprojektować skrzydła na potrzeby sztuki teatralnej, ale nie umiała ich dać – w sensie mentalnym – swojej córce.

M.M. Perr, świetnie poradziła sobie z powieścią obyczajową, chociaż… wątek kryminalny pojawił się i tutaj :)

Polecam! 

A za egzemplarz powieści dziękuję
@wydawnictwoprozami

niedziela, 27 sierpnia 2023

Światło po zmierzchu – Żaneta Pawlik

„Od tego jaki dom stworzymy naszym dzieciom, zależy ich przyszłość.”


Dwa różne światy – uznanej aktorki, której kariera zaczyna lekko hamować i meandrować na boczne tory oraz outsidera, borykającego się z bolesną stratą, egzystującego w rytm natury, z dala od zgiełku współczesności.

Julia i Kosma.

Pewnie nigdy nie spotkaliby się, gdyby Julia nie odnowiła swojej przyjaźni ze szkolną koleżanką, Bożeną. Gdyby nie musiała szukać ukojenia i ucieczki przed skomplikowanymi sprawami rodzinnymi i zawirowaniami zawodowymi.

Z jednej strony powierzchowność i wyrachowanie świata związanego z show-biznesem, z drugiej poszukiwanie wyciszenia i sensu życia w leśnej głuszy.

Czy zderzenie tak bardzo odmiennych rzeczywistości ma szansę na dialog i współistnienie?

Bardzo dobra współczesna obyczajówka. Daleka od sztampowości, a bliska życiowych dylematów, które mogą dosięgnąć każdego z nas. Kryzys w małżeństwie, trudności w porozumieniu między rodzeństwem, nieoczywiste przyjaźnie, zderzenie z nieuchronnym starzeniem się rodziców i następująca w związku z tym zamiana ról w relacjach starsi rodzice – dorosłe dzieci. I jeszcze strata… niewypowiedzianie trudna strata…

Niezmiennie od debiutu pani Żanety Pawlik jestem pod wrażeniem dojrzałego pióra autorki. Jedynie relacja, która połączyła Teresę (siostrę Julii) i Renatę, wolontariuszkę z domu opieki, wydała się mi nie do końca przekonująca. Literaturę filtrujemy przez pryzmat własnych doświadczeń, przekonań i może dlatego ów wątek nie trafił w moje serce?

Ujęła mnie postać koleżanki Julii – Bożeny. Autentyczna, bez kompleksów, prawdziwa, wyważona, pogodzona z samą sobą i zwyczajnie szczęśliwa na drodze, jaką wybrała. O takich kobietach zwykle mówimy potocznie „fajna, życiowa babka”.

Otwarte zakończenie inspiruje do przemyśleń.

Polecam powieść fanom polskich, współczesnych obyczajówek, z realnymi bohaterami, z których życiorysami czytelnikowi łatwo się utożsamić.

Za egzemplarz książki dziękuję pięknie Autorce
oraz 
Zysk i S-ka Wydawnictwo

środa, 2 sierpnia 2023

Dziewczyny z Powstania Warszawskiego – Marcin Lwowski

1 sierpnia 1944 rok – tę datę zna każdy Polak. Oddajemy hołd mieszkańcom Warszawy, którzy po blisko pięciu latach niemieckiej okupacji znaleźli w sobie siłę, aby powstać i zawalczyć o wolność. Brzmi górnolotnie, ale chyba w tym przypadku inaczej się nie da. O dziwo, książka, którą dziś prezentuję, patetyczna nie jest, ani tak wprost wzruszająca. Powiedziałabym, że bardziej rzeczowa, konkretna. A jednak porusza wyobraźnię i chwyta za serce. Wyłuskuje emocje z zakamarków naszej wiedzy i serca. Ma w sobie ładunek realizmu i autentyczności, które powodują, że z zaangażowaniem śledzimy losy bohaterek.


Książka koncentruje się na działalności kobiecego oddziału Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, funkcjonującego od roku 1942 pod nazwą Dywersja i Sabotaż Kobiet („Dysk”). To właśnie kobiety zrzeszone w tej organizacji stały za akcjami sabotażowymi: dużymi (m.in. wysadzenie w 1942 roku pod Radomiem niemieckiego pociągu wojskowego) i drobnymi (ot, choćby „zasmradzanie” warszawskich kin), a gdy wybiła Godzina W, ruszyły na stołeczne ulice.

Osią powieści są wojenne życiorysy kobiet, m.in.: Wandy Gertz „Leny”, Jadwigi Podrygało „Isi”, Melanii Aniołowskiej „Meli”, Ewy Płoskiej „Ewy”. Autor w posłowiu przyznaje, że proces fabularyzacji działań „Dysku” wymagał zastosowania pewnych skrótów. I to trzeba mieć na uwadze podczas lektury – to nie jest stricte literatura faktu, ale też nie do końca powieść typowo fabularna. W moim odczuciu to wyróżnia tę książkę na tle literatury pięknej i dokumentów historycznych o Powstaniu Warszawskim.

Warto po nią sięgnąć. Aby być bliżej walczącej Warszawy, ale też, jeśli planuje się rozpocząć zgłębianie tematyki. Wydawnictwo wzbogacone jest o źródła, bibliografię, jak i o biogramy uczestników walk o niepodległość Polski w AK, zarówno w formacji „Dysk”, jak i innych oddziałach.

Znam historyczne uwarunkowania Powstania Warszawskiego, byłam kilkakrotnie w Muzeum Powstania, widziałam filmy, choćby: „Kanał” Wajdy, non-fiction „Powstanie Warszawskie”, „Miasto 44” Janka Komasy, na Czerniakowie, jako cywil Powstanie przetrwała młodziutka wówczas Babcia mojego Męża, uczestniczyła w nim Ciotka mojego Teścia – Janka, ale jestem zdania, że nie powinno się skąpić czasu, aby czytać o ludziach, którzy walczyli za Ojczyznę. A ta książka zbliża nie tylko do koszmaru wojny, ale do autentycznego bohaterstwa zwykłych kobiet, które w swoim odczuciu po prostu robiły to, co trzeba.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz,
dzięki akcji recenzenckiej na portalu Lubimy Czytać.


środa, 31 maja 2023

Kochanek mojej żony – Danka Braun

Nie jestem fanką okładek w stylu „Kochanka…” i przyznam, że obawiałam się, że czeka mnie lektura bliska klimatowi (przepraszam fanów) mafijnych erotyków :) Tymczasem była to zaskakująco dobra, współczesna obyczajówka, poruszająca obok motywu przewodniego, kilka nieustannie aktualnych problemów – społeczny odbiór osób homoseksualnych, nieoczywiste relacje w rodzinie, zdrada partnerska i… nie tylko partnerska.


Udana wypadkowa kilku gatunków – bo mamy tu płomienny romans, kryminalne dochodzenie, a wszystko doprawione wątkiem… sensacyjnym! Postacie barwne. Całość przedstawiona z perspektywy kilku narratorów (choć nie wszystkie wątki w pierwszej osobie), daje dobry wgląd w opowieść i pozwala bliżej poznać przeszłość poszczególnych postaci i motywy podejmowanych przez nich decyzji.

Akcja rozpoczyna się kilka miesięcy po najeździe Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku i tuż po szale pandemicznych lockdownów. Zawiązanie intrygi następuje w iście wakacyjnym anturażu – podczas rejsu wyczarterowanym jachtem po Morzu Egejskim, gdzie spotyka się krąg osób, z różnych względów ważnych dla organizatora i fundatora: Borysa Tarnowskiego. Uzdolnionego konstruktora i prezesa spółki zajmującej się projektowaniem urządzeń samosterujących.

Fabuła intryguje od pierwszej strony, książka ma ciekawie skomponowaną formę. Warto uważnie czytać część poświęconą rejsowi, zapamiętać pozornie nawet drobne zdarzenia i zarys relacji pomiędzy uczestnikami tej eskapady. Nic tutaj nie będzie przypadkowe i nic bez znaczenia. A nabierze sensu w dalszej części, kiedy rozpocznie się dochodzenie, dlaczego jeden z pasażerów rejsu zaginął?

Fabuła i zwroty akcji „Kochanka mojej żony” kojarzą się mi tak jak sfotografowałam tę książkę – splątane węzełki, sieć misternych powiązań i zawijasów. Co ważne: płynnie i z zaciekawieniem śledzi się proces dochodzenia do prawdy.

Polecam tę pozycję wszystkim poszukującym w miarę lekkiej, ale niebanalnej historii na wakacyjny wyjazd.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prozami :)



czwartek, 13 kwietnia 2023

Z nieba spadły trzy jabłka – Narine Abgaryan

Wieś położona wysoko ponad doliną, gdzie czas się zagubił. Zamieszkana przez staruszków przekonanych, że nic już w ich świecie się nie zmieni, bo przecież „młodzi wyjechali, a starzy odejdą nie pozostawiając po sobie nawet wspomnień”. Życie zgodnie z przyjętą prawdą: „Pewnie tak musi być, bo właśnie tak zostało pomyślane” stawało się… znośniejsze. Łatwiej było pokonać trudy: wojnę, suszę, morderczy głód, trzęsienie ziemi, śmierć najbliższych. Wszystkie te zdarzenia nie stanowią jakiegoś wiodącego wątku w powieści, są tylko tłem, wpisane w życie człowieka jako prawo natury.




Książka sugestywnie wprowadza w świat ludzkiej mentalności i specyfiki ormiańskiej obrzędowości. Rozbudza wyobraźnię wszechobecnymi aromatami, ot choćby: „pachnącymi anyżem małosolnymi pomidorami”. Inspiruje do refleksji. Miłość jest cudem i pięknem w każdym wieku. Nigdy nie możemy być pewni, co jeszcze szykuje dla nas życie. Przekonanie, że wszystko, co miało się zdarzyć – zdarzyło się – bywa zgubne. Przypadek Sewojanc Anatolii pokazuje, że niespodzianki niosące dobro możliwe są w każdym momencie.

Zawieszona w czasie opowieść, gdzie rzeczy nadzwyczajne przyjmują wymiar zwykłej codzienności, a powszedniość nabiera znaczenie nadprzyrodzone. Baśniowe uczucia rodzi w czytelniku ta magiczna historia.

Mam jedno malutkie zastrzeżenie, wynikające bardziej z moich przyzwyczajeń, niż zarzut: format książki zbliżony do broszurowego kwartalnika. Za to na plus: wysokiej jakości, biały papier, przejrzysty układ stron, przypisy ułatwiające poruszanie się w ormiańskiej kulturze i wierzeniach. Na szczęście ów techniczny drobiazg nie odebrał mi przyjemności z lektury, bo liczy się przecież zawartość, a ta jest w tej powieści wspaniała. Otulająca. Pozostająca w sercu. Bardzo polecam, jeśli lubicie książki osadzone w świecie małej społeczności, hołdującej prostym zasadom. Gdzie realizm przeplata się z magią, a wszystko tak bardzo bliskie życiu.

za zaproszenie do premierowego czytania książki.


Zapisane cytaty:

„Im prostsze słowa, tym większa ich siła.”
„Lepiej sto razy pomyśleć, a później jeden raz powiedzieć, niż bezmyślnie nagłaśniać wszelką bzdurę.”
„Niewiele jest na świecie gorszych rzeczy od samotnej starości.”
„Nie ma nic bardziej wyniszczającego niż nieróbstwo.”
„Bezczynność i brak pracy odbierają życiu sens.”
„Kim jesteśmy, żeby osądzać czyjeś postępki.”
„Bywają takie decyzje i czyny, które nie podlegają osądowi.”
„Naucz się nie chować głowy. I pamiętaj: jesteś piękna.”
„Najbliżej niebios są starcy i dzieci. Starcy dlatego, że wkrótce odejdą, a dzieci – bo niedawno przyszły.”
„Najbardziej bolesne – nie da się uścisnąć tych, którzy się ciebie nie doczekali.”

środa, 22 lutego 2023

Wicierz – M.M. Perr

Seria z podkomisarzem Robertem Lwem (cz. 4)

Podkomisarz Robert Lew zostaje skierowany z Warszawy do niewielkiej nadmorskiej miejscowości Wicierz, aby wspomóc tamtejszych policjantów w rozwikłaniu niejasnych okoliczności śmierci jednej z wczasowiczek. Kobieta utopiła się, ale czy na pewno to było bezpośrednią przyczyną jej śmierci? Dość szybko pojawiają się przesłanki, wskazujące na to, że sprawa może stanowić element makabrycznej działalności seryjnego mordercy. Intryga skupiona jest wokół kempingu, który wybierają głównie osoby preferujące nieśpieszną formę wypoczynku, z dala od zaludnionych kurortów.


Fabuła od pierwszych stron przyciąga uwagę, „wchodzi” się w nią z zaciekawieniem. Pomimo tego, że stosunkowo wcześnie pojawia się podejrzany, narracja prowadzona jest w sposób trzymający w napięciu. Może nie takim sięgającym zenitu, ale pozwalającym na snucie własnych hipotez i zwyczajnie: na dobry relaks przy książce.

Początkowo błędnie założyłam, że powieść jest napisana przez mężczyznę. W trakcie lektury coś mi tę pewność zaburzało. Nie wiem, czy to kwestia mojej, czy autora/autorki wrażliwości? Zauważyłam to szczególnie w sposobie poprowadzenia relacji pomiędzy podkomisarzem i jego synem Mikołajem.

„Wicierz” to czwarta część cyklu, a ja poprzednich nie czytałam. Nie przeszkadzało to w wejściu w fabułą, która jak zwykle w seriach, stanowi w dużej części wyodrębnioną historię, połączoną głównym bohaterem. Sięgnę po poprzednie, aby dowiedzieć się czegoś więcej o życiu osobistym Lwa, dlaczego jego obecna sytuacja rodzinna jest właśnie taka?

Warto wspomnieć o wzbudzającej emocje okładce. Pozornie nie oddaje grozy popełnianych morderstw, ale grafika tonącej kobiety… poraża. Przejmująco sugestywna praca autorstwa pani Ilony Gostyńskiej-Rymkiewicz.

Polecam każdemu, kto ma ochotę na szybko czytający się kryminał, zbudowany na motywach psychologicznych, bez zbędnego epatowania wstrząsającymi scenami.

Dziękuję @wydawnictwoprozami za zaproszenie
do grona pierwszych recenzentów powieści.

sobota, 10 grudnia 2022

Cesarzowa Sisi – Gigi Griffis

„Miłość jest jak drzewo, które człowiek sadzi, pielęgnuje i cierpliwie czeka.”


Elżbieta Bawarska, żona cesarza Franciszka Józefa I, znana jako Sisi (sama nie lubiła tego zdrobnienia), to jedna z najbardziej fascynujących kobiet w historii. Piękna i niezależna, na tyle, na ile niezależna mogła być arystokratka w XIX wieku. Wyszła za mąż za cesarza Franciszka z miłości, ale ostatecznie związek szczęśliwy nie był. Dodatkowo przez całe życie zmagała się ze sztywną, obcą jej temperamentowi, etykietą austriackiego dworu i nieprzychylną, wymagającą teściową – arcyksiężną Zofią. Powieść autorstwa Gigi Griffis opiewa wcześniejszy, króciutki wycinek życia przyszłej cesarzowej, skupia się tylko na okresie poprzedzającym jej koronowanie. To opis wydarzeń prowadzących do zaślubin Elżbiety Bawarskiej z cesarzem Austrii Franciszkiem Józefem I.

Elżbieta przybywa latem 1853 roku na dwór w Wiedniu wraz z matką i siostrą Heleną. To właśnie Helena pierwotnie miała wstąpić w związek małżeński ze swoim kuzynem Franciszkiem. Kiedy jednak Sisi i Franz spotykają się niespodziewanie w pałacowych ogrodach, rodzi się między nimi wyjątkowa więź. Franz, zwykle uległy wobec matki, w tej jednej kwestii pozostaje nieugięty: to niespełna szesnastoletnia Sisi zostanie wybranką jego serca.

Książka przybliża osobowość młodej, przyszłej cesarzowej. Poznajemy dziewczynę, która nie chciała wyrzec się nadziei, marzeń i miłości. Mówiła, co myśli, broniła swoich przekonań i nie kłaniała się społecznym oczekiwaniom wobec kobiety jej pozycji. Buntowała wobec matki, która zgodnie z panującymi wówczas zasadami, chciała wtłoczyć ją w ściśle określone ramy, „zasznurować duszę w ciasny gorset”, na wzór gorsetu modelującego talię ówczesnych kobiet.

Książka na pewno spodoba się fanom romansów historycznych. Mnie zainspirowała do zgłębienia wiedzy o losach tej historycznej… celebrytki :)

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję




piątek, 9 grudnia 2022

Lunia i Modigliani – Sylwia Zientek

„Każdy chce być kimś, będąc po prostu sobą.”

Amadeo Modigliani to włoski malarz, który żył i tworzył w Paryżu na początku XX wieku. Zmarł w wieku 35 lat w roku 1920, wycieńczony gruźlicą i nałogami. Za życia nie doczekał się sławy i uznania. Współcześnie, płótna sygnowane jego nazwiskiem, osiągają zawrotne sumy. Tematem jego prac był przede wszystkim człowiek. Wyróżniają się oryginalnym stylem: wydłużone rysy portretowanych postaci hipnotyzują charakterystycznymi, pustymi oczami w kształcie migdałów. Tchną pozornym niepokojem i dziwną melancholią. Namalował też wiele kobiecych aktów, które nawet teraz mogą uchodzić za szalenie odważne, a w czasach, gdy powstały, wywoływały skandal i obrzucenie.


Lunia Czechowska przybyła do Paryża wraz ze znajomymi rodziny latem 1913 roku. Jak sama wspominała, miała jeszcze okazję dotknąć końca barwnej belle époque, nacieszyć się ostatnim, beztroskim czasem Europy, która już zmierzała ku wyniszczającej wojnie 1918 roku. Dzięki paryskiemu marszandowi Leopoldowi Zborowskiemu i jego towarzyszce życia Annie Sierzpowskiej, poznała Amadeo Modiglianiego, z którym połączyła ją głęboka, przyjacielska relacja. Blisko trzy lata miała okazję być blisko codzienności Modiglianiego. Obserwować jego proces twórczy, szalone życie i burzliwy, ostatecznie tragiczny związek z Jeanne Hébuterne. Lunia dożyła sędziwego wieku i zawsze chętnie opowiadała o swoim związku z malarzem, skrzętnie kryjąc w niedomówieniach charakter łączących ich uczuć. Pozowała do wielu jego prac. Malarza nie było stać na zatrudnianie profesjonalnych modelek, dlatego też często portretował osoby z bliskiego mu otoczenia.

Za sprawą powieści pani Zientek dotykamy artystycznego klimatu paryskiego Montparnasse, zaglądamy do legendarnej kawiarni „La Rotonde”, gdzie spotykała się ówczesna bohema artystyczna. Ogromną wartością tej powieści było dla mnie zaglądanie za kulisy powstania wielu znanych dzieł Modiglianiego. Podczas lektury nieustannie przeglądałam albumy z malarstwem artysty. Autorce sugestywnie udało się opisać warunki i odtworzyć atmosferę pracy twórczej Modiglianiego. Jak również oddać klimat Paryża w czasie I wojny światowej i nastroje panujące wśród jego mieszkańców.

Gorąco polecam fanom powieści inspirowanych faktami i oczywiście tym, którym bliska jest twórczość… „tej świni i perły” – jak o Modiglianim napisała jedna z jego licznych kochanek, dziennikarka Beatrice Hastings.

Dziękuję Wydawnictwu Agora 
za zaproszenie do zrecenzowania książki.




środa, 7 grudnia 2022

Ostatnia podróż – Aleksandra Tyl

Cieszę się, że za sprawą pani Aleksandry Tyl wybrałam się w „Ostatnią podróż”, by po raz kolejny uświadomić sobie, że życie to dar, którego tymczasowości jesteśmy najbardziej świadomi w zderzeniu z ostatecznością. Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, że nade wszystko pragnę ZWYCZAJNYCH, dobrych chwil. Niech układają się w bezpieczny, zrównoważony i spokojny czas. Nic ważniejszego. Nic piękniejszego.


Po przeczytaniu książki, dałam sobie czas, aby napisać opinię. Potrzebowałam dystansu. Lubię wzruszać się za sprawą literackiej fabuły, ale tutaj początkowo miałam wrażenie emocjonalnego przesytu. Jednakże doceniam jej przesłanie, gdy skonfrontowałam opowiedzianą przez autorkę historię z realiami ludzkich problemów, którymi jestem nieustannie bombardowana, nie tylko w życiu osobistym, ale też via media. Zderzenie z nieodwracalnością, której doświadczyli bohaterowie powieści, budzą w czytelniku refleksję nad sensem zamartwiania się prostymi sprawami, które składają się na życie każdej rodziny.

Pierwsze rozdziały dają obraz współczesnego, młodego małżeństwa, zapętlonego w rutynie dnia codziennego: małe dzieci, praca, kariera, rodzinne powinności. Małżeństwa, które próbując pogodzić wszystkie obowiązki, na pewnym etapie traci równowagę. Radość z posiadania rodziny, satysfakcja z dobrze układającej się i pozwalającej na dostatnie życie pracy zawodowej, gubi się w tyglu jednostajności. Patrycja i Grzegorz zostają poddani sprawdzianowi, którego nikt z nas nie chciałby przechodzić. Mówi się, że nasze serca hartują trudne doświadczenia, ale przecież wcale nie chcemy za cenę spokoju doznawać tego, co stało się udziałem tych dwojga...

Książka pomaga docenić spokój i siłę niespiesznych poranków z kawą i książką, wieczorów spędzanych chociażby na prasowaniu zaległego prania, prozaicznych czynnościach. Bo przecież to wszystko składa się na życie. ŻYCIE. Czy zatem warto tracić energię na błahe problemy i nieistotne dylematy? Patrycja w dziejących się zmianach rozpoczyna szukać wewnętrznej siły i balansu. Czy pomimo traumatycznego przeżycia podniesie się, by z czasem nabrać sił i na nowo odkrywać cud życia? Mocno jej kibicuję.

Dziękuję Wydawnictwu PROZAMI 
za zaproszenie do zrecenzowania książki.

wtorek, 16 sierpnia 2022

Sąsiadka – Helene Flood

Gdy przeczytałam zapowiedź książki, zaniepokoiłam się, że jest w niej zdradzone zbyt wiele z treści. Jakże zbyteczne były moje obawy! Zarys fabuły to jedno, ale cała siła tej książki leży w jej warstwie psychologicznej. A tę trzeba „dotknąć” własnymi emocjami.


Małżeństwo z dwójką dzieci, Rikke i Åsmund, wprowadza się do wymarzonego mieszkania w prestiżowej dzielnicy Oslo. Oprócz nich w budynku mieszkają trzy rodziny, z którymi nawiązują sąsiedzkie kontakty towarzyskie. Spokój małej społeczności burzy śmierć jednego z sąsiadów, Jørgena. Według ustaleń policji mordercą musi być ktoś z mieszkańców domu...

Wydarzenie to zmienia teraźniejszość każdej rodziny i obnaża prawdziwe relacje pomiędzy sąsiadami, a także ukazuje ich samych w nowym świetle. Następuje kres karnawału masek, oto poznajcie tajemnice każdego z nich, i tak jak oni, sami stańcie twarzą w twarz z prawdą!

Osią fabuły jest zakazany romans, który tak naprawdę w ogóle nie powinien mieć miejsca. No bo co właściwie spowodowało, że zakochana w swoim mężu Rikke, spełniona zawodowo młoda kobieta, rzuciła się w tak ryzykowny związek z żonatym sąsiadem? To właśnie ona jest narratorką całej historii, dlatego też mamy idealny wgląd w jej wewnętrzne rozterki i przemyślenia.

Wszystkie postacie są wielowarstwowe, wiodące wydarzenia obudowane są ciekawymi wątkami pobocznymi, które w miarę rozwoju akcji splatają się w trzymającą w napięciu opowieść o rządzących człowiekiem namiętnościach. Autorce udało się uniknąć łatwego moralizatorstwa, za to sugestywnie oddała emocje towarzyszące poczuciu winy i wyrzutom sumienia.

Powieść ma specyficzny, niespieszny klimat. Nie ma atmosfery rozpędzonego, mocnego thrillera, ale subtelnie pulsuje jednostajnym niepokojem. Posiada wszystko, co może zagwarantować doskonałą lekturę: zagadka kryminalna, bogato zarysowane tło obyczajowe, intrygujący bohaterowie i rządzący nimi namiętności, wreszcie najważniejszy as w rękawie autorki Helene Flood: wiarygodna warstwa psychologiczna.

Wejdźcie w krąg sąsiadów domu, gdzie ściany słuchają, poznajcie ich tajemnice, może wśród nich znajdziecie też siebie?

Dziękuję @wydawnictwo_agora
za zaproszenie do lektury powieści.


Zapisane cytaty:

„Czyż istnieje potężniejsza deklaracja miłości niż ta: dzień po dniu, rok za rokiem robić wszystko, co w naszej mocy, aby drugiemu człowiekowi było dobrze?”

„Człowiek lubi drobne pochlebstwa.”

„Człowiekowi podoba się to, że nauka nie jest ideologią, tylko metoda podejścia do problemów.”

sobota, 18 czerwca 2022

Brat mojego męża – Danka Braun

Igranie emocjami innych, manipulowanie rzeczywistością, to nieuchronna droga do utraty życiowej równowagi. Niebezpieczne zabawy potrafią skomplikować życie. Takiej gry podjęli się dwaj bracia bliźniacy Piotr i Paweł, wciągając w to nie tylko postronne osoby, ale – co budzi mój sprzeciw – kobietę, która jednemu z nich od początku nie była obojętna. Akcja powieści zawiązuje się w kilka miesięcy po śmierci jednego z nich…


Piotra i Pawła łączyła wręcz ponadnaturalna więź emocjonalna. Gra braci prowadzona wobec Diany była szczytem męskiej podłości i obrazem ich niedojrzałości. Cynicznym postępkiem, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, a wybaczyć??? Nie chciałabym nigdy być postawiona w takiej sytuacji, w jakiej była niczego nieświadoma Diana. Potraktowana tak instrumentalnie.

Z drugiej strony Diana jawi się jako kobieta letargiczna, ulegająca wpływom innych. Czy jej życiowa bierność to wynik dość skompilowanego okresu dzieciństwa i wczesnej młodości? Chyba zbyt łatwo, choć pewnie bezrefleksyjnie, pozwalała innym na ingerowanie w swoje życie. Nie znajdowałam w niej samodzielności i stanowczości. Przyznam, że czasami irytowało mnie to w niej. Nie przepadam za takimi postawami kobiet. A przecież była inteligentna, wykształcona, wrażliwa i empatyczna.

Książka jest dynamiczna, nie ma dłużyzn. Całą historię rodziny Cisowskich poznajemy z perspektywy kilku głównych postaci, co daje czytelnikowi na pełny wgląd w fabułę. Chociaż przyznam, że początkowo trudno było się mi przekonać do formy narracji Diany, mianowicie kierowanej bezpośrednio do… zmarłego męża.

Nie wierzę w miłość budowaną na kłamstwie i nieczystych grach, ale z drugiej strony doskonale wiem, że ile ludzi, tyle historii…

Dobra, współczesna obyczajówka, którą szczerze polecam jeśli kompletujecie plecaczek z wakacyjnymi lekturami. Wartka akcja, rodzinne tajemnice, fenomen potęgi więzi rodzeństwa bliźniaczego, elementy romantyzmu i szczypta erotyki, sprawią, że nie będziecie nudzili się ani przez chwilę.

Dziękuję @wydawnictwoprozami
za zaproszenie do lektury powieści.

Zapisane cytaty:

„Każdy chce być sobą. Oryginałem, a nie kopią.”

„…prawda to przereklamowana wartość.”

wtorek, 31 maja 2022

Proste równoległe – Agata Romaniuk

„Nie w słowach, ale w gestach mieszka czułość.”

Dwie kobiety – młodziutka, utalentowana Marta Rychter i światowej sławy skrzypaczka Wanda Krajewska – połączone pasją do wirtuozerskiej gry na skrzypcach i relacją uczeń-mistrz, ale też rozdzielone wiekiem, życiowym doświadczeniem i planem na swoją przyszłość.


Ta powieść rozpisana jest niczym doskonała partytura, bogata w różnorodne osobowości i koleje losu dwóch głównych bohaterek. Muzyka brzmi nie tylko w jej treści, ale ma melodykę w konstrukcji. Lektura przepełniona wiarygodnymi postaciami – zarówno fikcyjnymi, jak i autentycznymi – ze świata muzyki poważnej. A jednocześnie bardzo bliska normalnemu życiu i codziennym rozterkom przeciętnego człowieka. Czyż każdy z nas nie staje wobec dylematu złapania równowagi pomiędzy pasjami, marzeniami, życiowymi pragnieniami, zawodowymi celami? Bardzo dobrze oddane realia lat, w których rozgrywa się akcja – głównie czasy PRL-u i początków transformacji politycznej państw wschodniej Europy.

Marta Rychter sugestywnie opisała swoje pierwsze spotkanie ze znaną skrzypaczką, swoją przyszłą nauczycielką: „ja, wciąż projekt, zarys jeszcze, niepewny co do efektu końcowego, i ona, kompletna, skończona.” Nie wiedziała, że za tym idealnym wizerunkiem wirtuozki skrzypiec, kryje się skomplikowany życiorys mentorki, która od samego początku próbuje ukształtować uczennicę nie tylko jako doskonałą skrzypaczkę, ale też kobietę, na swój wzór, choć w udoskonalonej wersji. Dużo czasu upłynie zanim dotrze do Wandy Krajewskiej, że Martę nie będzie łatwo pchnąć ścieżką wytyczoną przez nią samą. Że zdolna uczennica nie stanie się kopią nauczycielki, i bezrefleksyjnie nie pójdzie po jej śladach. Marta wybierze własną drogę.

W książce ukazany jest obraz dzieciństwa osoby, która od najmłodszych lat przeznaczona jest muzyce. To obraz dzieciństwa poddanego rygorom ćwiczeń i nauki. Pozbawione beztroskiej zabawy z rówieśnikami na podwórku. Marta muzykę kochała, skrzypce były jej wrażliwością, jej krwiobiegiem, ale pragnęła też po prostu zwyczajnego życia – rodziny, dziecka, stabilizacji jaką ten zwyczajny, domowy świat daje. Była jakaś siła w tej dziewczynie, która pozwoliła jej, aby muzyka nie stała się jej jedynym domem, osaczeniem, tak jak miało to miejsce w przypadku jej profesorki. Pragnęła wolności jaką daje muzyka, ale nie zakleszczenia w ograniczeniach, jakie niesie praca nad doskonaleniem swoich umiejętności i szlifowaniem talentu. I nigdy nie pragnęła być taka jak Krajewska.

Bohaterki są postaciami fikcyjnymi, ale inspirowane wielkimi skrzypaczkami polskimi: Idy Haendel, Eugenii Umińskiej, Kai Danczowskiej i Wandy Wiłkomirskiej.

Bardzo mądra, wartościowa i wciągająca powieść. Gorąco polecam!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora za zaproszenie
do nieznanego mi, ale ekscytującego świata muzyki
i… spojrzenia na życie właśnie z tej perspektywy.