Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Ukochane dziecko – Romy Hausmann

Wciągający thriller psychologiczny, z dobrze zbudowanym napięciem, niespodziewanymi zwrotami akcji. W przypadku książki tego gatunku, ciężko jest coś napisać o fabule, aby nie zdradzić za dużo z intrygi. I tak uważam, że w zapowiedziach tej powieści za dużo szczegółów, które zdecydowanie wolałabym odkrywać sama podczas lektury. Dlatego ja wspomnę naprawdę krótko:


Do szpitala trafia ranna w wypadku kobieta. Towarzyszy jej mała dziewczynka – Hannah. Nie wiadomo kim są, co je łączy. Czy może to być Lena, zaginiona przed blisko 14 laty studentka, której zdesperowani rodzice wciąż wierzą, że córka żyje i kiedyś do nich powróci? Rozmowa pracownicy socjalnej z Hannach inauguruje rozwikłanie całej historii. Rozpoczyna się analizowanie skomplikowanej, pełnej tajemnic układanki, której głównym motywem jest porwanie, przemoc psychiczna wobec „rodziny”, wpływ stresu pourazowego na psychikę dziecka.

Autorka zastosowała narrację wieloosobową, dzięki czemu śledzimy rozwój wydarzeń z różnej perspektywy.

„Ukochane dziecko” to mój pierwszy w życiu wysłuchany audiobook! W przypadku tej książki lekko zakłócało mi odbiór opracowanie w stylu słuchowiska – muzyka budująca nastrój, dźwięki: skrzypnięcie, czy dzwonek do drzwi, kroki, błysk fleszy aparatów fotograficznych, a najbardziej szuranie kredek po kartonie, rysującej Hannah. Ta forma zwyczajnie do mnie nie przemówiła.


Może to wyda się dziwne, ale dopiero odkryłam audiobooki! To znaczy odkryłam dla siebie. Zawsze wydawało się mi, że słuchając książki nie dam rady się skupić, że myśli mi gdzieś odpłyną, że będzie przeszkadzała interpretacja lektora, że będzie mi brakowało kontaktu z książką jako przedmiotem. Ale okazuje się, że książka to nie tylko okładka, strony, druk. Książka to DUSZA – teraz to wiem już na pewno :)

wtorek, 24 stycznia 2023

Coraz mniej światła – Nino Haratischwili

„Każdy człowiek powinien mieć prawo do wystarczającej ilości światła!”


Koronkowo rozbudowana fabuła, skupiona na historii czterech przyjaciółek, opowiedziana na tle przemian społeczno-politycznych w Gruzji, po upadku sowieckiego świata, na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Nowa rzeczywistość tego kaukaskiego kraju rodziła się w głębokiej czerni. Poznajemy Gruzję chaosu, gdy prawo współtworzyli ludzie moralnie niejednoznaczni, często z półświatka, a państwo było wciąż chwiejną konstrukcją. Autorka bezkompromisowo rozlicza swoją ojczyznę i patriarchalne społeczeństwo z życia w myśl alternatywnych standardów – z jednej strony tęskniące za wolnością, z drugiej tonące w demoralizującej, podwójnej moralności.

Dina, Ira, Keto i Nene – cztery dziewczyny, poznajemy jako nastolatki, jeszcze bezpiecznie zaryglowane w teraźniejszości. Dzięki wspomnieniom narratorki – Keto, obserwujemy, jak wyważają się drzwi do ich przyszłości.

Retrospektywna wystawa fotografii Diny, staje się pretekstem do spotkania po latach dojrzałych już kobiet, a także stanowi klamrę spinającą opowieść o losach gruzińskich rodzin, połączonych jednym podwórkiem w Tbilisi. Stolica Gruzji, dążącej po upadku Związku Radzieckiego do wolności, wieloetniczne miasto, w którym dorastały bohaterki, oddane jest barwnie i sugestywnie. Jej ulice na przełomie lat 80 i 90 stają się areną krwawych starć.. W zalewie wspomnień o bezsensownej śmierci, przemocy, strachu, bohaterki próbują wyłuskać to, co było wówczas dla nich piękne. Bo przecież pomiędzy całym tym złem, doświadczały też pięknych emocji, przyjaźni i miłości.

„Coraz mniej światła” jest powieścią napisaną z rozmachem, ale też i niebywale… kameralną. Intymną. Czułą, pomimo wszechobecnego zła pod różną postacią. Mistrzowski portret jednej z ważniejszych wartości i potrzeb człowieka: PRZYJAŹNI.

Czy ta książka mnie zachwyciła? 
Nie w takim stopniu jak „Ósme życie”, ale to byłoby niesprawiedliwe oczekiwać od pisarza, aby za każdym razem tworzył dzieło o identycznym ładunku emocjonalnym.

Czy mnie rozczarowała? 
Absolutnie NIE. Dostałam dokładnie to, czego po tej pisarce oczekiwałam: kawał pięknej literatury. Wnikliwej. Niepowtarzalnej. Wielowymiarowej. Z doskonale sportretowanymi postaciami, nie tylko tymi pierwszoplanowymi, co czyniło, że naprawdę dobrze czułam się w opowiadanej historii.

Spotkanie z tą powieścią może stać się dla każdego powrotem do własnych wspomnień, rozmyślań o budowanych relacjach, przyjaźniach, które być może przetrwały różne etapy życia każdego z nas.
Dla mnie była to też nostalgiczna podróż do dawnej fascynacji fotografią analogową. Powrócił do mnie klimat ciemni fotograficznej, zapach chemikaliów, ten czarodziejski moment, gdy na papierze fotograficznym zanurzonym w kuwecie z roztworem wywoływacza, pojawiały się utrwalone na kliszy chwile. Fotografia cyfrowa niestety już tej magii nie posiada…

Zdjęcia, które wykorzystałam do prezentacji „Coraz mniej światła” wywołałam sama w małej, domowej ciemni, dawno, dawno temu…


Zapisane cytaty:

„W zdrowym społeczeństwie, w stabilnym i naturalnie rozwijającym się kraju pragnienie miłości nigdy nie może pozostawać w sprzeczności z samorealizacją.”

„Wszyscy mamy swoje kłamstewka, które służą nam czasem za podporę.”

„Każdy człowiek powinien mieć prawo do wystarczającej ilości światła!”


piątek, 2 września 2022

Ostatni ślad – Charlotte Link

Odwołany z powodu mgły lot samolotu z londyńskiego lotniska Heathrow do Gibraltaru, krzyżuje plany Elaine Dawson i w efekcie wywołuje całą lawinę zdarzeń, które tworzą historię tej powieści. Ślad po cichej i niepozornej kobiecie ginie. Nie dotarła na planowany ślub koleżanki. Czy przydarzyło się jej coś złego? Czy może wykorzystała moment, aby uwolnić się od niepełnosprawnego, despotycznego brata, którym się opiekuje? Pięć lat później Rosanna, koleżanka Elaine, na której ślub wybierała się feralnego, mglistego dnia, rozpoczyna dziennikarskie śledztwo: gdzie jest Elaine, czy możliwe, aby żyła?


Niezawodny warsztat pisarski i wciągająca narracja – oto Charlotte Link w bardzo dobrej odsłonie psychologicznego thrillera i kryminału w jednym. Autorka ma niebywałą umiejętność powoływania w fikcyjnym świecie literackim, wiarygodnych postaci, którym towarzyszymy empatycznie od pierwszej do ostatniej strony książki. Tak też jest w przypadku „Ostatniego śladu”, gdzie psychologiczne portrety bohaterów zbudowane są z dużą dbałością. Każdy z nich jest wielowymiarowy, przekonujący. Lektura angażuje emocjonalnie w przeżycia bohaterów. Zawiązana zagadka kryminalna dobrze trzyma w napięciu, ciekawi, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Link świetnie zwodzi czytelnika. Wydaje się, że jesteśmy blisko rozwiązania wszystkich wątków, gdy pojawiają się zupełnie nowe aspekty historii. Konstrukcja fabuły mistrzowska. Właściwie do końca trudno wytypować finałowego autora zła.

Lubię książki z obrazowo skomponowanym światem otaczającym bohaterów. Lubię niuanse, informacje i wątki obudowujące motyw przewodni, bo umożliwiają dobre wyobrażenie sobie uwarunkowań kierujących bohaterami i sprzyjają pełnemu zaangażowaniu emocjonalnemu w fabułę. To wszystko w „Ostatnim śladzie” znalazłam.

Zakończenie nie było po mojej myśli, trochę mnie zasmuciło… Zżyłam się bardzo z jedną z bohaterek…


Zapisane cytaty:

„Czasem trzeba żyć z nierozwiązanymi zagadkami.”

„Wszyscy żyjemy uwięzieni w świecie pozorów.”

piątek, 24 czerwca 2022

Spacerujący z książkami – Carsten Henn

„Mówi się, że książki same znajdują czytelników – czasem jednak potrzebują kogoś, kto wskaże im drogę.” To pierwsze zdanie „Spacerującego z książkami” spowodowało, że z miejsca pokochałam tę powieść.


Pan Carl Kollhoff jest księgarzem, dostarcza wyjątkowe książki do domów swoim wyjątkowym, często ekscentrycznym, a na pewno nietuzinkowym, klientom. Sam o sobie mówi, że jest przeżytkiem – żyje powoli w coraz bardziej przyśpieszającym świecie, a jedynie czego pragnie to tego, aby inni czytali. Żyje swoim utartym rytuałem, w którym wszystko się zazębia, a najmniejszy pyłek kurzu potrafi ów cały mechanizm rozregulować.

I tak się staje, gdy pewnego dnia dołącza do niego Schascha, rezolutna dziewięciolatka w czapce z okularami imitującymi lotnicze gogle. Z ich wspólnego spacerowania wyniknie wiele mniejszych lub większych perypetii – sytuacji zabawnych, wzruszających, smutnych i pięknych. Tym samym przekonanie Carla o tym, że „w oprawie jego życia nie zostało już wiele stron”, zostanie podważone.

Absolutnie magiczna książka. Książka o miłości do książek. O szacunku dla słowa pisanego i szacunku dla każdego czytelnika i jego czytelniczych wyborów. „Słowo pisane pozostanie na zawsze.”, bo druk to najlepsza metoda konserwacji myśli i historii, które w książkach mogą przetrwać całe wieki. Między stronami książek znajdujemy prawdziwych ludzi i ich historie. Każda książka ma serce, które zaczyna bić, kiedy rozpoczyna się ją czytać. Moje serce biło cudownym spokojem, ukołysane tą przepiękną historią. Koniecznie, koniecznie idźcie na spacer z Carlem i Schaschą!

Książka skrzy inspirującymi przemyśleniami, które mogą pełnić rolę sentencji, mott, aforyzmów. Wypisałam ich bardzo dużo i na pewno przygotuję niebawem specjalną planszę z większością z nich. Jeden cytat idealnie odzwierciedla to, czego brakuje mi teraz najbardziej:

„Z każdą nową książką powinno się też dostawać stosowną ilość czasu, żeby móc ją w spokoju przeczytać.”

Zapisane cytaty:

„Na tym świecie danych jest nam za mało dni, aby jeszcze je tracić.”

„Czasami życie nie pozwala nam na zbyt wiele szczęścia na raz, zupełnie jakby zazdrośnie pilnowało, żebyśmy się za bardzo nie rozzuchwalili.”

„Musisz jeszcze więcej czytać. Mózg staje się wtedy bardziej giętki i może pomieścić więcej.”

„Kłamstwa raz puszczonego w świat nie da się już zatrzymać.”

„Każdy potrzebuje innych książek. Bo to, co jedna osoba kocha z całego serca, dla innej będzie zupełnie obojętne.”

„Nie wszystkie książki przemawiają do każdego. Poza tym nawet głupia książka może podsunąć mądre myśli. Odrobina głupoty jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Trzeba tylko uważać, żeby nie zaczęła dominować i zanadto się nie rozprzestrzeniła.”

„To był jesienny dzień, który śnił o lecie.”

„- Płakałeś?
- Nie.
- Może płakałeś w środku? No wiesz, nie oczami, tylko sercem.”

„Czasem to przekleństwo, kiedy życzenia się spełniają.”

„W życiu stale się nas do czegoś przymusza, ale przynajmniej możemy jeszcze sami decydować, co chcemy czytać.”

„Każda dobra książka opowiada o prawdziwych ludziach.”

„Nie ważne, jak dużo się czyta, bo ciągle przybywają nowe tytuły, których się jeszcze nie przeczytało. I to jest smutne. Bo każdy, kto lubi czytać, chciałby znać wszystkie dobre książki.”

„Nawet jeśli nikt nie czytał podarowanych książek, to stanowiły one miły gest – i wyraz uznania dla intelektu i gustu obdarowanego.”

wtorek, 19 kwietnia 2022

Kotka i generał – Nino Haratischwili

Powieść inspirowana jest prawdziwą zbrodnią wojenną popełnioną przez rosyjskich żołnierzy (ech…) na czeczeńskiej nastolatce w czasie konfliktu zbrojnego w Czeczeni w latach 90-ych. To powieść o winie i zadośćuczynieniu – ale czy jest ono w ogóle możliwe w sytuacji, gdy mamy do czynienia z potwornym aktem świadomie dokonanego zła?


Przyznam, że nie była to dla mnie łatwa lektura. Przytłaczała mnie świadomość, że właśnie w tej chwili, w Ukrainie, ten sam agresor, co kilkanaście lat temu w Czeczeni, dokonuje identycznych co wówczas zbrodni na ludności cywilnej. Myślę, że był to główny czynnik, który powodował, że książkę czytało się mi zwyczajnie trudno. Musiałam ją odkładać, „odpoczywać” od jej czerni, negatywnych emocji, ogólnego zagęszczenia fabuły nikczemnością. W tej książce nie ma pierwiastków dobra. Nie ma jasności. Nie ma nadziei.

Fabuła skoncentrowana jest na jednym wydarzeniu, ale rozlegle obudowana licznymi wątkami – osobistymi historiami każdego z bohaterów. Podczas lektury trzeba skupiać uwagę, aby nie zagubić wątków, nadążać za zmianą narracji poszczególnych postaci, a jest ich sporo i każda jest niezbędnym elementem całej historii. Z uwagą śledzić wydarzenia opisywane w różnych przestrzeniach czasowych i różnych miejscach: od niespokojnej Czeczeni lat dziewięćdziesiątych, poprzez schyłek imperium sowieckiego, po współczesny Berlin i Rosję.

Niestety nie odnalazłam w tej powieści magii „Ósmego życia”. Dodatkowo całkowicie emocjonalnie pokonały mnie informacje o Elzie Kungajewej, siedemnastoletniej Czeczence, której tragiczna historia posłużyła Nino Haratischwili do napisania „Kotki generała”, i jednocześnie „rozrachunku” z odwiecznym dążeniem Rosji do wszelkich aktów ZAWŁASZCZANIA – terytoriów i ludzi… Z beztroskim deptaniem prawa każdego człowieka i każdego narodu do wolności, do marzeń, do życia…

Analizując powieść w oderwaniu od kontekstu historycznego i społecznego, czytelnik staje w obliczu pytania: co sprawia, że ludzie zamieniają się w morderców? Ja znalazłam tylko jedną możliwą odpowiedź:
Wojna to kres człowieczeństwa...

Zapisane cytaty:

„[…] jeśli już ma się szczęście żyć, życie i otoczenie powinny sprzyjać, to nie jest chyba za wielkie wymaganie?”

„Jakie to smutne, że większość ludzi pragnie tylko przeciętności.”

„Niekiedy światło bywa maską ciemności.”

niedziela, 13 lutego 2022

Dom sióstr – Charlotte Link

„Zdarzają się tacy ludzie.
Nie umieją wygrzebać się ze spustoszeń, jakie los wyrządza w ich psychice.”


Akcja książki rozgrywa się w dwóch przestrzeniach czasowych (początek XX wieku i lata 90-e) w północnej Anglii, w Yorkshire, które szerokiemu gronu czytelników na całym świecie kojarzyć się może z krainą sióstr Brontë. Niemieckie małżeństwo, prawnicy, Barbara i Ralph decydują się spędzić Boże Narodzenie i 40-e urodziny mężczyzny, z daleka od rodzinnego domu, w ustronnym miejscu, aby… spróbować naprawić relacje między sobą. Odnaleźć drogę do siebie. Wynajmują od siedemdziesięcioletniej, zdziwaczałej Laury dom na odludziu. Przypadek sprawia, że Barbara trafia na zapis dziejów tego miejsca pozostawiony przed laty przez jej właścicielkę Frances Gray.

Lubię książki, których narracja prowadzona jest z perspektywy wieku głównych postaci. Nie tylko przywołują wydarzenia, które stały się udziałem ich życia, ale potrafią ustosunkować się refleksyjnie do własnych decyzji. Mamy z tym do czynienia śledząc część powieści, gdzie narrację podejmuje Frances.

Strata bliskiej osoby oraz doświadczenia, jakie były jej udziałem na tyłach francuskiego frontu I wojny światowej spowodowały, że opadła z niej wszelka młodzieńcza delikatność, wrażliwość i uczuciowość. W najtrudniejszych chwilach nauczyła się szukać światła w ciemności. Wierzyła, że według prawa, któremu podlega życie, czasy nie mogą być złe raz na zawsze.

Powieść przypadnie do gustu osobom lubującym się w literaturze inspirowanej historycznymi wydarzeniami. Tutaj mamy szczególnie dobrze rozwinięty wątek narodzin ruchu sufrażystek w Anglii przed wybuchem I wojny światowej. Z przywołaniem nazwisk znaczących dla walki o prawa wyborcze kobiet (Emmeline i Christabel Pankhurst) oraz społecznym odbiorem, konsekwencjami i represjami – naprawdę bardzo ciekawie jest to oddane. Bliski kontakt Frances z ruchem w bardzo młodym wieku (miała wówczas 17 lat) spowodował, że pod znakiem zapytania stanęło wszystko co dotychczas, z racji urodzenia i konwenansów, stanowiło treść jej życia.

W tej książce są świetnie nakreślone psychologiczne portrety kobiece. Kobiet różniących się wiekiem, mentalnością, statusem społecznym. Link jest w tym mistrzynią. Gorzej idzie pisarce z osobowościami męskich bohaterów. I w tej powieści widać to szczególnie. Żadna męska postać nie przyciąga uwagi, nie inspiruje, każda jest na swój sposób niepełna, brakuje konsekwencji w stworzeniu jej jako całości.

Nie jestem fanką zakończenia tej książki… Pomimo tego, że bardzo sprawnie łączy dwa wiodące wątki: z przeszłości i współczesny, miałam nieodparte wrażenie, że było takie troszkę… przekombinowane. Ale może spodziewałam się czegoś innego, stąd taki niedosyt?
Akcja prowadzona wartko, dynamicznie. Wciągająca lektura.


Zapisane cytaty:

„Zdarzają się tacy ludzie. Nie umieją wygrzebać się ze spustoszeń, jakie los wyrządza w ich psychice.”

„Z niczym nie należy przesadzać, także ze szczerością.”

„[…] pisanie zmusza do precyzji.”

„nie oglądaj się za siebie, nie patrz za daleko do przodu, troszcz się tylko o wymagania chwili obecnej.”

„Po prostu tak to już jest w życiu: radość i zmartwienia rzadko dzielą się po równo, przeważnie wszystko przychodzi naraz.”

„Istnieje wewnętrzna samotność, która sprawia, że człowiek czuje się samotny także wśród ludzi.”

„[…] ciągłe szukanie winy u innych miewa zgubne skutki, bo wtedy nigdy nic się nie zmienia.”

czwartek, 7 października 2021

Niespokojne niebo – Charlotte Link (III tom sagi „Czas burz”)

„Niespokojne niebo” to trzecia część sagi „Czas burz”. Losy kolejnych pokoleń niemieckiej rodziny, sięgającej korzeniami przedwojennego wschodniopruskiego majątku w Julinnie. Obecna nestorka rodu Felicja Lavergne, przekazuje stery swojej potężnej firmy zabawkarskiej młodszemu pokoleniu – stawia na Alex, córkę Belle. Być może to w jej szarych oczach widzi odbicie swojej osobowości – siły charakteru, umiejętności chłodnego osądu rzeczywistości? Na przestrzeni lat 1957 – 1994 poznajemy powojenne losy Felicji, jej rodziny, a także osób z jej bliższego lub dalszego otoczenia.


Tę część cyklu odebrałam jako słabszą. Warsztatowo bez zarzutu. Bohaterowie są dobrze wykreowani, ciekawi, niebanalni. Wszystko się niby zgadza, ale tym razem zabrakło mi tego „czegoś”. Czegoś, co powoduje, że książka porywa, skrada serce i nieustannie zajmuje myśli. Zabrakło rozmachu, głębi. Miałam wrażenie, że autorka zbyt powierzchownie potraktowała jakąś problematykę, czy perypetie poszczególnych postaci. Choć były i bardzo poruszające – na przykład losy rodziny, która usiłowała opuścić wschodnią część Niemiec, w czasie gdy Berlin przełamany był murem – absurdalnym i najbardziej rozpoznawalnym symbolem zimnej wojny i ustroju komunistycznego. Drugi ciekawie poprowadzony wątek związany jest z Sigrid, wnuczką Felicji. Obarczona piętnem ojca nazisty nieoczekiwanie trafia do… kibucu w Izraelu. Jak bardzo zmieni to jej życie? – polecam uwadze tę część opowieści.

Niestety tło historyczne, które dotychczas stanowiło mocną stroną cyklu, w „Niespokojnym niebie” jest moim zdaniem potraktowany zbyt marginalnie.

Oczywiście są to tylko moje subiektywne odczucia i absolutnie nie uważam za stracony czas poświęcony na lekturę. Z przyjemnością poznawałam losy bohaterów znanych z poprzednich części, teraz już znacznie starszych, bardziej doświadczonych. Ciekawie było poznać następne pokolenie rodziny Felicji i rodzin jej przyjaciół. Książkę polecam przede wszystkim czytelnikom poprzednich części, a więc „Czasu burz” i „Dzikiego łubinu”, który z kolei uważam za najlepszą część całości.

poniedziałek, 19 lipca 2021

Jabłoń – Christian Berkel

Rzadko zdarza mi się kupić książkę pod wpływem zauroczenia okładką – naprawdę! Ta mnie zwyczajnie przyciągnęła. A kiedy doczytałam, że „Jabłoń” oparta jest na życiorysach autentycznych postaci – wiedziałam, że muszę ją przeczytać.


Autorem jest Christian Berkel – niemiecki aktor, którego polski widz może znać z takich filmów jak „Bękarty wojny”, czy „Walkiria”. „Jabłoń” to opowieść o losach jego przodków: rodziców (Sali Nohl i Otto Berkela), a także dziadków ze strony matki (Izy Prussak i Johannesa Nohl), które kształtowała historia Niemiec i Europy pierwszej połowy XX wieku. Nadawały im ton przede wszystkim antysemityzm, rasizm, „wszystkie odcienie czerni, skrywane pod czarną swastyką”…

Matka Sali była Żydówką wywodzącą się z Łodzi. Sala absolutnie nie akceptowała tego narzuconego dziedzictwa narodowościowego – wiara i kultura judaistyczna były jej obce. Czuła się Niemką. Wolną kobietą wychowywaną w rodzinie bardzo liberalnej pod względem moralności.

Otto – ojciec aktora – pochodził z niemieckich nizin społecznych. W dzieciństwie doświadczał przemocy, zwykłej ludzkiej niegodziwości. Tak naprawdę spotkanie Sali i Otto było dziełem przypadku, owocem trudnej i burzliwej młodości chłopaka. Ich życiorysy to pasmo skrajnych zdarzeń, naprzemiennych spotkań ze złem i dobrem w okrutnych czasach.

Berkel szukając własnej tożsamości dociera do swoich korzeni, podążając śladami dziadków i rodziców, których w każdej sytuacji cechowała wysoka niezależność i wola przetrwania.

Historia rodziców Christiana Berkela urzekła mnie, choć przyznam, że sama książka ma pewne niekonsekwencje narracyjne. Autor operuje kilkoma planami czasowymi, a sam zabieg retrospekcji zastosowany jest dynamicznie i nie zawsze jednoznacznie zaznaczony. Wspomnienia wojenne Sali i współczesne rozważania samego Christiana momentami prowadzone są równocześnie, wnosząc lekki chaos w ciągłość opowieści.

„Jabłoń” ma duże walory poznawcze. Nowością były dla mnie fakty związane z utopijną kolonią artystów, intelektualistów i osób poszukujących „alternatywnego” życia, która istniała na początku XX wieku na wzgórzu Monte Verita w Asconie, gdzie wczesną młodość spędzili rodzice Sali.

To książka pełna nietuzinkowych osobowości i niebanalnych życiorysów.


Zapisane cytaty:

"Człowiek dłużej się pnie w górę, niż spada w dół." 

"Najpierw umiera człowiek, potem pamięć o nim.
Odpowiedzialność za tę drugą śmierć spoczywa na potomnych."


niedziela, 14 marca 2021

Dziki łubin. Cykl Czas burz tom 2 – Charlotte Link

W drugiej części sagi „Czas burz” powracamy do losów powiązanych ze sobą niemieckich rodzin Degnelly i Dombergów z Prus Wschodnich, które podobnie jak cały świat, za chwilę zmierzą się z okrutnym wytworem chorej ideologii nazistowskiej – drugą wojną światową. Za sprawą rozsianych po Europie bohaterów książki (Berlin, Monachium, Prusy Wschodnie, Rosja, Francja) obserwujemy wydarzenia towarzyszące ludziom o różnych preferencjach politycznych: pozostających pod wpływem nazizmu, jak i tych przeciwnych Hitlerowi. Ta książka, jak wiele innych traktujących o wojnie, opisuje ból i bezsens wojny, biedę i codzienną walkę o dalsze życie ludzi uwikłanych w wydarzenia historyczne, niezależnie od miejsca zamieszkania. Nasuwa się pytanie: w imię czego to zwykli ludzie płacą najwyższą cenę za decyzje wąskiej grupy osób stojących przy władzy? 

Zwykle machinalnie postrzegamy Niemców z tego okresu historycznego, jako agresorów, najeźdźców, demonów zła, za sprawą których w ciągu niespełna sześciu lat wojny zginęły miliony ludzi. A przecież wśród nich, wielu cywilów było ofiarami nazizmu, miejscami w podobnym stopniu, co obywatele innych państw. Też mierzyli się z trudnościami dnia codziennego, brakiem jedzenia, strachem przed represjami gestapo, bombardowaniami (bardzo sugestywne oddanie nalotów aliantów na Berlin), niepewnością o życie bliskich, także tych walczących na froncie. Wśród nich też byli ludzie… zwyczajnie przyzwoici, dobrzy, skłonni do poświęceń, do niesienia pomocy innym, w tym pochodzenia żydowskiego. Ludzie, którzy w piekle wojny zachowali pierwiastek człowieczeństwa. Ludzie, którzy po prostu chcieli przeŻYĆ. 

Wątki dotyczące poszczególnych bohaterów rozłożone są w miarę równomiernie, ale mam wrażenie, że dominują postacie Felicji i jej starszej córki, Bell. Przekonująco ukazane są motywy życiowych wyborów Bell, ale i wiarygodnie oddane jej wewnętrzne rozdarcie, co do ich słuszności. Felicja niezmiennie pozostaje wierna głównie sobie, ale w krytycznych chwilach bierze na swoje barki to, czego nie potrafią unieść inni. Ciekawie też obserwuje się metamorfozę postawy Zuzanny – młodszej córki Felicji. Za jej sprawą podglądamy młode pokolenie tuż przedwojennego społeczeństwa niemieckiego, ukształtowanego przez ideologię narodowosocjalistyczną, przekonanego o tym, że są tymi, którym przyjdzie budować nową epokę. Z każdym kolejnym dniem wojny, uświadamianiem sobie jej zła, fascynacja hitlerowską wizją rzeczywistości u Zuzanny zaczyna się chwiać. 

Akcję drugiej części całego cyklu zamyka zakończenie wojny i pierwsze chwile rodzenia się nowego (bez)ładu politycznego w Europie. 
Druga część trylogii jest dynamiczna, bardzo wciągająca. Wszystkie wątki poprowadzone są wiarygodnie i skorelowane z faktami historycznymi. 
Ukłonem w stronę czytelnika jest zamieszczenie drzewa genealogicznego rodziny Domberg i Degnelly, co znacznie pomaga w przypomnieniu sobie rodzinnych zależności pomiędzy bohaterami powieści. 

Kończymy lekturę „Dzikiego łubinu” ze świadomością, że podpisany 7 maja 1945 roku w Reims (a obowiązujący od 8 maja) bezwzględny akt kapitulacji III Rzeszy, nie rozwiązuje zawiłych losów bohaterów powieści. Z przyjemnością sięgnę po kontynuację cyklu „Czas burz” - „Niespokojne niebo”.

 

Zapisany cytaty: 

„Człowiekowi zawsze się wydaje, że ma dość czasu, aby uporządkować swoje sprawy, ale nagle okazuje się, że wszystko minęło i że straciło się tyle ważnych chwil.” 

„Każdy pragnie spokoju, ciepłych, letnich wieczorów i bliskiego człowieka, który siedzi obok i z którym można porozumiewać się bez słów.” 

,,[...] zapytaj siebie zawsze, czy teraz kiedy już wiesz, jak to wszystko przebiegło, a miałabyś możliwość zacząć wszystko raz jeszcze, to czy postąpiłabyś inaczej? Jeśli uczciwa odpowiedź jest przecząca, to nie rób sobie wyrzutów.'' 

„Wolność… Najwspanialsze, najdoskonalsze i najbardziej pożądane ze wszystkich ziemskich dóbr.” 

„W życiu trzeba umieć wszystko rozsądnie rozważyć. […] to co kiedyś było słuszne i uzasadnione, w innej sytuacji może być niewłaściwie.” 

„Nie powinno się za dużo myśleć o tym, co już dawno minęło. […] życie płynie dalej.”

środa, 20 stycznia 2021

Czas burz (tom 1) - Charlotte Link

Charlotte Link zawsze kojarzyła się mi z kryminałami i psychologicznymi thrillerami. Z pewną dozą sceptycyzmu sięgnęłam więc po pierwszy tom „Czasu burz”, bo lubię powieści z gatunku fikcji historycznej, gdzie prawdziwe wydarzenia z dziejów świata stają się tłem do opowiedzenia losów bohaterów książki. 

I to był dobry wybór! Charlotte Link nie zawodzi ani warsztatem, ani wiarygodnością opisywanych realiów, ani tym bardziej wciągającą narracją. Książka miała swoją premierę w Niemczech w latach 80, w Polsce została po raz pierwszy wydana na początku lat 2000. 

Opowieść rozpoczyna się w majątku rodziny Domberg w Prusach Wschodnich tuż przed wybuchem I wojny światowej. 
Podążając za główną bohaterką Felicją, podróżujemy przez kolejne, przełomowe w dziejach świata zdarzenia: pierwsza wojna światowa, rewolucja lutowa w Rosji w 1917 roku, wielka inflacja w niemieckiej gospodarce po 1919 roku, wreszcie krach na nowojorskiej giełdzie w 1929 roku. Wraz z nią jesteśmy w Prusach Wschodnich, Berlinie, Monachium, (ówczesnym) Piotrogrodzie, Estonii, Paryżu. Dotykamy narodzin wielkich i tragicznych w skutkach dyktatur dwudziestego wieku w Rosji i Niemczech. Mamy wgląd w nastroje panujące w czasie I Wojny w społeczeństwie niemieckim, ale i po jej zakończeniu: w latach 20 i 30. 
Obserwując zmieniającą się w wyniku tych wydarzeń pozycję i społeczną rolę kobiety, towarzyszymy kolejnym etapom przemiany Felicji.