Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na faktach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na faktach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2025

Akuszerki – Sabina Jakubowska

Poruszająca i bogata w szczegóły powieść osadzona na przełomie XIX i XX wieku, która zabiera czytelnika w głąb codzienności kobiet żyjących na galicyjskiej wsi. Opowieść o kobiecej sile, siostrzeństwie, tradycji i rodzącym się powoli zawodzie położnej, który zaczynał wyłaniać się z ludowej mądrości i doświadczenia przekazywanego z pokolenia na pokolenie, by stopniowo przekształcać się w profesjonalną opiekę medyczną.


Jednym z największych atutów tej powieści jest jej autentyczność – autorka czerpała inspirację z pamiętników własnej prababki, która była akuszerką. Dzięki temu historia nabiera głębi i wiarygodności, a postaci, choć w większości fikcyjne, wydają się wyjątkowo żywe i prawdziwe. Jakubowska z dużym wyczuciem odmalowuje realia dawnej polskiej wsi: od surowych warunków życia, przez silne więzi społeczne i religijne, aż po zwyczaje związane z narodzinami, śmiercią i kobiecym dojrzewaniem.

Autorka z wielką pieczołowitością oddaje tło historyczne i społeczne – czuć ogrom pracy badawczej i jednocześnie literacką wrażliwość, z jaką Jakubowska buduje przedstawiony świat.

Mimo wielu zalet, w moim odczuciu książka nieco traci rytm w środkowej części. Narracja chwilami staje się zbyt rozwlekła, a tempo akcji wyhamowuje, co może powodować uczucie znużenia. Nie zmienia to jednak faktu, że „Akuszerki” to lektura wartościowa, ważna i napisana z sercem – zwłaszcza dla tych, którzy interesują się historią kobiet, medycyną ludową oraz społecznymi przemianami, jakie dokonywały się na naszych ziemiach na przełomie wieków XIX i XX.

Zasługuje na uwagę.

poniedziałek, 28 lipca 2025

Dusze niczyje – Paweł J. Sochacki

Powieść inspirowana jest tzw. zbrodnią w Obrzycach w czasie II wojny światowej (w latach 1942-1945). W zakładzie psychiatrycznym w Obrawalde, w ramach nazistowskiej akcji o kryptonimie T4, mordowano cierpiących na choroby psychiczne pacjentów, najpierw masowo przenoszonych tutaj ze szpitali berlińskich, a później także i innych miast Rzeszy. Akcja T4 zakładała… (aż trudno mi to napisać) wymordowanie osób z niepełnosprawnością umysłową i fizyczną, „eliminację życia niewartego życia”.


Wszystko w imię absolutnie godnego potępienia, niewyobrażalnie absurdalnego i okrutnego dążenia hitlerowskich Niemiec do utrzymania „czystości niemieckiej krwi”.

Historyczne wydarzenia przybliżone są poprzez dramatyczne losy kilku pensjonariuszek. Obok postaci fikcyjnych na kartach powieści pojawiają się także postacie autentyczne, jak np. dyrektor placówki, Walter Grabowski, czy naczelny lekarz szpitala, dr Motz.

Przejmująca lektura. Opisy warunków panujących w tym ośrodku, metody mordowania, sposoby pozbywania się zwłok, a także kłamstwa wobec rodzin zabijanych pacjentów są naprawdę przerażające i przytłaczające. Trudno przejść obok tej historii obojętnie. Nigdy nie wolno o niej zapomnieć. NIGDY też podważać jej wiarygodność.



poniedziałek, 19 maja 2025

Gwiazdy nigdy nie gasną – Agnieszka Zakrzewska

Obawiałam się troszkę tej powieść. Obawiałam tego, że poruszająca historia Anne Frank będzie wykorzystana do stworzenia chwytliwego czytadła. Za co przepraszam Autorkę! Pani Agnieszko, @agnieszkazakrzewska, dla mnie to Pani najlepsza powieść. Napisana z empatią dla wszystkich osób, które w różnym stopniu były związane z rodziną Franków. Z szacunkiem dla nich. Imponuje doskonały research, jakiego przed pisaniem powieści dokonała pisarka.


Kłaniam się Pani nisko i dziękuję za oddanie głosu Anne – tak ją sobie wyobrażam: niepokorną, silną, odważną, głodną życia i przyszłości.

Anne ostatni wpis w swoim Dzienniku zamieściła 1 sierpnia 1944 roku. Trzy dni później, na wskutek zdrady ona, jej siostra, ojciec, matka oraz czwórka innych Żydów, zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Anne zamilkła… Pani Agnieszka Zakrzewska podejmuje swoją opowieść właśnie w tym momencie – gdy Anne milknie…

Tę powieść polecam wszystkim, którzy mają w sercu Anne Frank. Ja ją zachowam na zawsze. A „Gwiazdy nigdy nie gasną” wzmocniły we mnie pragnienie odwiedzenia Domu Anne Frank – muzeum utworzonego przy Prinsengracht 263 w Amsterdamie, oficynie, w której ukrywała się Anne przez 761 dni. Cały czas wierząc w ocalenie i marząc o zastaniu po wojnie pisarką.

czwartek, 13 marca 2025

Dziewczyna w czarnej sukience. Historia zbrodni miłoszyckiej – Ewa Wilczyńska

Brutalne zabójstwo niespełna piętnastoletniej Małgosi w sylwestrową noc w Miłoszycach pod Wrocławiem. 


O tej sprawie słyszał chyba każdy. W ostatnich latach głównie za sprawą historii niesłusznie oskarżonego o tę zbrodnię Tomasza Komendy. Reportaż wielowątkowy, drobiazgowy, dokładny, wnikliwy. W odbiorze przeszywający, mroczny i zimny – tak jak zapewne ciemna i mroźna była noc, podczas której cały świat witał nowy, 1997 rok, a w zgiełku wiwatów katowana była młodziutka dziewczyna.


„Kto ci to zrobił dziewczyno?”

Wstrząsająca lektura.

Spoczywaj w spokoju Małgosiu…

wtorek, 11 marca 2025

Do końca moich dni – Anna Rybakiewicz

Zsyłka na Syberię – w okresie II wojny światowej (zresztą nie tylko) takiego losu doświadczyło wiele polskich rodzin. 


Czytałam już książki o podobnej tematyce, beletrystykę, wspomnienia, pamiętniki, i zawsze starałam się wczuć w taką sytuację: oto do mojego domu, bezpiecznego co do zasady miejsca, wkracza zło. Z okrutnym, absurdalnym nakazem: macie godzinę, bierzcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy i ruszacie w nieznane. Często pod groźbą broni, wycelowanej w członków rodziny. Wtłoczeni w bydlęce wagony, niepewni swojego losu, przez wiele dni, wbrew własnej woli, zmierzają w stronę „nieludzkiej ziemi”. Odarci z godności. W miejscu docelowym zaś rozpoczynają prawdziwą walkę o przetrwanie. Dzień po dniu, godzina po godzinie. W przejmującym zimnie, głodzie, pracując ponad siły.

Historia głównej bohaterki, Apolonii chwyta za serce. Zakończenie wojny i upragniony powrót do domu niesie za sobą kolejną, okrutną stratę… Narracja prowadzona jest dwutorowo – w czasach wojennych oraz współcześnie. Finał powieści pokazuje, że życie potrafi pisać nieprawdopodobne scenariusze.

Powieść jest inspirowana biografią prababci autorki. Polecam.

Powieść otrzymała nominację w Plebiscycie Książka roku 2024 portalu lubimyczytać w kategorii Powieść historyczna.



wtorek, 7 stycznia 2025

Pocztówka – Anne Berest

Czytam dużo literatury dotyczącej Zagłady: reportaże, wspomnienia, pamiętniki i oczywiście beletrystykę. Bardzo mnie ten czarny okres w historii Świata interesuje, ale też mam w sobie ogrom empatii i szacunku dla losów pokolenia skalanego obłędem nazizmu. „Pocztówka” łączy w sobie wspomniane wyżej gatunki. Łączy bardzo udanie.


Autorka książki – Anne Berest, rusza tropem przeszłości własnej rodziny. Robi to dla swojej mamy, ale też dla siebie. Całe życie: jako dziecko, jako nastolatka, studentka zadawała pytanie: co to znaczy być Żydem? Jej matka, należąca do pokolenia, które doświadczyło II wojny światowej, nigdy nie podejmowała próby odpowiedzi na to pytanie. Płaszczyzną do rozmów staje się dopiero niepozorna karta pocztowa, która niespodziewanie w roku 2003 pojawia się w jej skrzynce. Na odwrocie pocztówki widnieją imiona czworga członków rodziny – dziadków, ciotki i wujka, którzy według wiedzy matki Anne zginęli w 1942 roku w obozie koncentracyjnym. Anne rozpoczyna prawdziwe śledztwo: kto i w jakim celu nadał tę kartkę?

W tej książce poruszające jest nie tylko świadectwo Holocaustu, czy opis barwnych losów rodziny Rabinowiczów. Wyraźnie wybrzmiewa problematyka wciąż żywego antysemityzmu. Trudny temat… wiem… Ale powieść bardzo polecam osobom zainteresowanym tematyką. Poza tym jest naprawdę pięknie napisana. I ma w sobie jakąś taką głębię…

wtorek, 31 grudnia 2024

Cztery ostatnie książki w roku 2024

Trzymaj się z dala kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej – Konrad Piskała

Trudny, smutny reportaż. Przygnębiający obraz Afryki i jej problemów. I to nie tylko tych związanych z miłością, jak zwiastuje tytuł. Przemocowe relacje, paskudne traktowanie kobiet, brak tolerancji, skrajna nędza, której my Europejczycy nie jesteśmy w stanie pojąć, wykluczenie – jakoś trudno odnaleźć w tym kolory, nadzieję i dobro.


Dobra rodzina – Katarzyna Troszczyńska

Oparta na faktach – trudne do wyobrażenia, a jednak. Siostra morduje siostrę. W zwyczajnej rodzinie, jakich wiele. Niepotrzebne zło, które zrodziło się tak naprawdę z NICZEGO.



Przepiórki w płatkach róży – Laura Esquivel

Plastycznie opowiedziana historia meksykańskiej rodziny na początku XX wieku. Pełna smaków i zapachów. Prozy życia i jego magii. Zatopiona w tradycji i lokalnej obyczajowości.



Saszeńka – Simon Sebag Montefiore

Epicka opowieść o losach trzech kobiet przeprowadzona przez burzliwe dzieje Rosji od czasów cara Mikołaja II do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. To, co cenię u tego autora to wspaniale rozbudowane, mocne tło historyczne. Ale mimo tego, niestety, rozczarowała mnie ta książka trochę… Może za bardzo spodziewałam się czegoś na kształt „Ósmego życia”?



poniedziałek, 3 czerwca 2024

Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny – Karolina Sulej

"Pamiętaj, żeby zachować spokój. Spokój to siła.”

Właściwie wszystko o treści tej książki zawarte jest w jej tytule.


Bohaterowie reportażu, ci którzy przetrwali II wojnę światową, wspominają o wszelkich zabiegach, które czynili, aby zachować godność w czasie nieludzkim. Mówią o tym jakie znaczenie miały dla nich sprawy z pozoru błahe: zachowanie namiastki czystości, wagę poszczególnych elementów garderoby w sytuacjach ekstremalnych – w obozach, w więzieniach, podczas robót przymusowych. Od paska do spodni, zwykłego spłachetka materiału, który mógł być wykorzystany na różne sposoby, po ciepłe płaszcze.

I nie o próżności jest to opowieść, ale o zachłannym dążeniu do przeżycia, do zachowania godności i szacunku do samego siebie. Opowieść o ludziach zaklęta w drobnych przedmiotach, a jednak będących w tym konkretnym czasie substytutem człowieczeństwa.

Porusza mnie fotografia na okładce. Dziewczyna wygląda jakby była w sukience – a to obozowy uniform, przewiązany kawałkiem materiału. Dodatkowo miejsce wykonania tej fotografii jest mi znajome – w Lublinie, gdzie teraz tętni życie jednego z osiedli tego miasta, wówczas znajdował się tam teren niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku…

Bardzo dobry reportaż.

Niejednoznacznie pozytywny - Filip Chajzer

Trudno pisać o tej książce... Bo dotyka spraw strasznych. Bezgranicznego cierpienia po stracie niewyobrażalnej. Dziecka.
Otulam współczuciem i dobrą myślą WSZYSTKIE Osoby, które tęsknią za Maksem...



wtorek, 9 kwietnia 2024

Puściłam jego dłoń. Historia porwania mojego syna – Denise Fergus

Dogłębnie poruszająca opowieść matki, której niespełna trzyletni Synek zaginął w chwili, gdy puściła jego rączkę w sklepie, aby wyciągnąć pieniądze z portfela i zapłacić za zakupy. Kilkanaście sekund, które zdruzgotały jej życie.


Sprawa była głośna w Anglii na początku lat 90, ponieważ brutalnego morderstwa dopuściły się dzieci niewiele starsze od Jamesa. Robert Thompson i Jon Venables byli najmłodszymi skazanymi za morderstwo przestępcami w Wielkiej Brytanii.

Relacja naprawdę rozdziera serce. Nie pamiętam, aby jakikolwiek reportaż tak trafił w moje emocje. Rozpacz matki w obliczu okrutnej, OKRUTNEJ śmierci dziecka, poraża. Jej determinacja, aby ocalić pamięć o Synku i wreszcie samą siebie, imponuje. Pomimo tego, że historia jest straszna (ZŁO, które stanęło na drodze malca jest trudne do zrozumienia), w książce wybrzmiewa wola i siła przetrwania, etos rodzinnej solidarności, miłości pomimo wszystko. To czyni, że reportaż ów nie jest zwykłym zapisem cierpienia Matki. Nie mniej, lektura bardzo trudna emocjonalnie. Interpretacja lektorki, pani Ewy Jakubowicz, budzi szacunek.

Trzymajcie mocno dłoń swoich dzieci…

Wysyłam ciepłą myśl dla pani Denise Fergus. 
I światełko pamięci dla Jej Synka, Jamesa.

wtorek, 13 lutego 2024

Wielki skok Grupy Lazarus – Geoff White

Reportaż czyta się, a właściwie POCHŁANIA, niczym dobrze skonstruowaną książkę szpiegowską, która udanie splata w jedno literaturę grozy, kryminał, a miejscami nawet powieść przygodową. Autor demaskuje i bezlitośnie obnaża tajemnice hakerów. Obawiałam się, że jako zwykły użytkownik Internetu, z powierzchowną wiedzą na temat bezpieczeństwa w sieci, bez totalnej znajomości podstaw programowania, czy szyfrowania, będę miała problemy ze zrozumieniem hackerskich zawisłości. Autor postarał się jednak, aby opowiadana historia była zrozumiała i, co ważne, ZAJMUJĄCA, dla przeciętnego czytelnika, nieobeznanego z hackerskimi technikami i pomocna w zrozumieniu sposobów funkcjonowania tego procederu.


Reportaż skupia się na przedstawieniu najbardziej spektakularnych akcji przypisywanych gangowi cyfrowych oszustów, pracujących dla rządu Korei Północnej. Grupa Lazarus działa w ramach struktur wojskowych tego kraju i pozostaje pod jego nadzorem. Wspiera reżim tego skrajnie totalitarnego państwa i udziela mu pomocy w zbieraniu funduszy na rozwój programów wojskowych, w tym… arsenału nuklearnego. Zaangażowana była nie tylko w szpiegowskie kampanie wojskowe, ale też sabotaż działalności instytucji finansowych (banki w wielu miastach świata, giełdy kryptowalut), stacji medialnych (np. Sony Pictures) oraz fabryk, manufaktur i szpitali.

Przerażające: państwo rozumiane jako „forma organizacji społeczeństwa mającego na celu stanowienie i wykonywanie PRAWA na określonym terytorium”, sankcjonuje przestępczość!

Przyznam, że najbardziej zajmujące w reportażu były dla mnie treści traktujące o funkcjonowaniu zwykłych obywateli w tym absurdalnym kraju. Na przykładzie kilku uciekinierów z reżimu Kingów, autor pokazuje dominację państwa autorytarnego nad prywatnym życiem mieszkańców. Przybliża np. w jaki sposób urzędnicy przygotowują się do zagranicznych wizyt – wybrani obywatele mają (nawet pod groźbą utraty życia, a na pewno długoletniego i ciężkiego więzienia) działać według ścisłych instrukcji, tak, aby goście otrzymali wizerunek idealnie działającego państwa. Znany nam obraz ściśle sterowanego i monitorowanego środowiska. My wiemy, że to fałsz, ale czy obywatele koreańscy też?

Zdawałoby się, że Korea Północna to zacofane państwo odizolowane od reszty świata, któremu obce są nowoczesne technologie. Nic bardziej mylnego – owszem przytłaczająca większość Koreańczyków z KRLD nie ma dostępu do Internetu, ba! nie maja nawet możliwości swobodnego korzystania z komputera, czy telefonu komórkowego. Oprócz warstw związanych z aparatem władzy. I to tylko na najwyższych szczeblach. Książka uświadamia, jak niebezpieczne stają się nowoczesne technologie w służbie nieobliczalnych przywódców, którzy w swoim skrajnie izolacjonistycznym nastawieniu, posuwają się do przestępstw, aby odciąć własnych obywateli od wiedzy, w jak w bardzo zacofanym kraju żyją.

Warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby zrozumieć, że przestępczość internetowa to nie tyle ryzyko dla jednostek (bo czyż sami nie zabiegamy o bezpieczeństwo swoich danych bankowych, czy chociażby poczty e-mail?), ale potężna broń, która w dobie cyfryzacji niemalże każdej dziedziny życia współczesnego społeczeństwa, jest zagrożeniem w skali globalnej.

Książka jest bogato zaopatrzona w przypisy źródłowe oraz indeks rzeczowy, co pozwala zainteresowanym tematem na poszerzenie wiedzy.

No i jeszcze jedno: po jej lekturze, na pewno nie będziecie bagatelizowali swojego własnego bezpieczeństwa w sieci :)

Za zaproszenie do przedpremierowej lektury
bardzo dziękuję Wydawnictwu Szczeliny


Premiera książki 15 lutego 2024 roku.

poniedziałek, 6 listopada 2023

Podróż w niechciane – Danuta Chlupowa

Poruszający obraz pierwszych dni i miesięcy września 1939. Historia skupiona na losach mieszkańców Drogomyśla, związanych w mniejszym lub większym stopniu z Państwowym Stadem Ogierów, które faktycznie funkcjonowało w tym miasteczku na Śląsku Cieszyńskim. Gdy wybuchła wojna, stacjonujące tu stado, które zabezpieczało konie na potrzeby wojska, zostało ewakuowane na wschód. Wraz z zatrudnionymi masztalerzami, innymi pracownikami i ich rodzinami.


Zdezorientowani ludzie uciekają przed niemieckimi bombami, jeszcze pełni wiary, że wojna potrwa chwilę, że za lada moment wrócą do swoich domów.

Na kartach książki przywołane są prawdziwe postacie związane z tym miejscem – między innymi wieloletni, przedwojenny dyrektor Stada w Drogomyślu Kajetan Kajetanowicz. Sugestywnie oddane są realia ewakuacji ludności cywilnej – taborem kolejowym, później autobusami. Dla mnie osobiście niezwykle ciekawy był wątek lubelski – ponieważ jestem troszkę z tym miastem związana. Babcia jednej z bohaterek trafia do szpitala przy ulicy Staszica, gdzie przed laty urodził się mój syn... Zainspirowało mnie to też, do poszukania informacji o historii szpitala (jego przedwojenne nazwa to: „Szpital Św. Wincentego á Paulo w Lublinie”), a to zawsze cenię w literaturze, także beletrystycznej – odniesienia do faktów, prawdziwych miejsc i biografii.

Autorka sugestywnie oddała chaotyczne reakcje przerażonych ludzi, jeszcze nieświadomych, jak przerażający czas właśnie się dla nich rozpoczyna. Opisuje skutki bombardowań, tragiczne przeżycia bohaterów, którzy drżą w niepewności o los swoich bliskich.

Bardzo udane połączenie faktów i literackiej fikcji. Na pewno sięgnę po drugi tom „Droga ku nadziei”.

środa, 2 sierpnia 2023

Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej – Barbara Demick

Wyobraź sobie, że:

  • Na ulicy nie możesz pocałować ukochanej osoby. Ani iść z nią za rękę.
  • Jeśli chcesz kupić rower, albo zegarek, oprócz pieniędzy musisz mieć ZEZWOLENIE odpowiedniego urzędu na zakup tych dóbr.
  • Codziennie musisz specjalną ściereczką przecierać portret panującego Wodza, który OBOWIĄZKOWO musisz powiesić na największej ścianie w mieszkaniu, a obok nie wolno ci powiesić żadnego innego obrazu. Nawet zdjęcia rodzinnego.
  • Nie możesz wieczorem czytać, słuchać muzyki, bo nie masz prądu. Prąd jest włączany od czasu do czasu, na krótko. W najtrudniejszym momencie historii Korei (po upadku ZSRR, od którego gospodarczo była uzależniona) prąd włączany był dwa razy w roku, przy okazji świętowania urodzin Kim Ir Sena, a potem rocznicy jego śmierci.
  • Jeśli chcesz odwiedzić rodzinę mieszkającą w innym mieście, musisz otrzymać pozwolenie na podróż.
  • Pjongjang, stolicę swojego kraju możesz odwiedzić tylko po uzyskaniu urzędowej zgody. UWAGA: jeśli jesteś osobą z niepełnosprawnością, takiej zgody nie uzyskasz! Bo stolica Twojego kraju jest fałszywą wizytówką dla zagranicznych gości. A w kraju ludowego „dobrobytu”, nie ma miejsca dla odmienności.
  • W roku 1995, szczytowym okresie głodu w Korei Północnej została wytrzebiona cała populacja żab. Rok później z ulic zniknęły bezpańskie psy. Jak myślisz – dlaczego?
  • Jeśli przyszłoby ci do głowy założenie zbyt krótkiej spódniczki, obcisłej, kolorowej bluzki, albo – o zgrozo! – niebieskich dżinsów – licz się z możliwością osadzenia w więzieniu.
  • Do końca lat 90-ych XX wieku 20letni mężczyźni nie mieli żadnej wiedzy na temat płciowości kobiet – nie wiedzieli, że kobiety miesiączkują.
Ta książka jest tak boleśnie absurdalna, że naprawdę trudno uwierzyć, że opisuje PRAWDZIWY kraj, życie PRAWDZIWYCH ludzi.

I chociaż autorka opowiada historię kilku tylko bohaterów, którym udało się uciec z tego nierealnego państwa, i skupia się głównie na najtrudniejszym okresie, uwierzcie – nóż się w kieszeni otwiera!

Bardzo polecam, świetny reportaż.


Dziewczyny z Powstania Warszawskiego – Marcin Lwowski

1 sierpnia 1944 rok – tę datę zna każdy Polak. Oddajemy hołd mieszkańcom Warszawy, którzy po blisko pięciu latach niemieckiej okupacji znaleźli w sobie siłę, aby powstać i zawalczyć o wolność. Brzmi górnolotnie, ale chyba w tym przypadku inaczej się nie da. O dziwo, książka, którą dziś prezentuję, patetyczna nie jest, ani tak wprost wzruszająca. Powiedziałabym, że bardziej rzeczowa, konkretna. A jednak porusza wyobraźnię i chwyta za serce. Wyłuskuje emocje z zakamarków naszej wiedzy i serca. Ma w sobie ładunek realizmu i autentyczności, które powodują, że z zaangażowaniem śledzimy losy bohaterek.


Książka koncentruje się na działalności kobiecego oddziału Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, funkcjonującego od roku 1942 pod nazwą Dywersja i Sabotaż Kobiet („Dysk”). To właśnie kobiety zrzeszone w tej organizacji stały za akcjami sabotażowymi: dużymi (m.in. wysadzenie w 1942 roku pod Radomiem niemieckiego pociągu wojskowego) i drobnymi (ot, choćby „zasmradzanie” warszawskich kin), a gdy wybiła Godzina W, ruszyły na stołeczne ulice.

Osią powieści są wojenne życiorysy kobiet, m.in.: Wandy Gertz „Leny”, Jadwigi Podrygało „Isi”, Melanii Aniołowskiej „Meli”, Ewy Płoskiej „Ewy”. Autor w posłowiu przyznaje, że proces fabularyzacji działań „Dysku” wymagał zastosowania pewnych skrótów. I to trzeba mieć na uwadze podczas lektury – to nie jest stricte literatura faktu, ale też nie do końca powieść typowo fabularna. W moim odczuciu to wyróżnia tę książkę na tle literatury pięknej i dokumentów historycznych o Powstaniu Warszawskim.

Warto po nią sięgnąć. Aby być bliżej walczącej Warszawy, ale też, jeśli planuje się rozpocząć zgłębianie tematyki. Wydawnictwo wzbogacone jest o źródła, bibliografię, jak i o biogramy uczestników walk o niepodległość Polski w AK, zarówno w formacji „Dysk”, jak i innych oddziałach.

Znam historyczne uwarunkowania Powstania Warszawskiego, byłam kilkakrotnie w Muzeum Powstania, widziałam filmy, choćby: „Kanał” Wajdy, non-fiction „Powstanie Warszawskie”, „Miasto 44” Janka Komasy, na Czerniakowie, jako cywil Powstanie przetrwała młodziutka wówczas Babcia mojego Męża, uczestniczyła w nim Ciotka mojego Teścia – Janka, ale jestem zdania, że nie powinno się skąpić czasu, aby czytać o ludziach, którzy walczyli za Ojczyznę. A ta książka zbliża nie tylko do koszmaru wojny, ale do autentycznego bohaterstwa zwykłych kobiet, które w swoim odczuciu po prostu robiły to, co trzeba.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz,
dzięki akcji recenzenckiej na portalu Lubimy Czytać.


wtorek, 20 czerwca 2023

Światło nad ciemnościami – Alan Hlad

Zawsze z dużymi nadziejami na dobrą lekturę sięgam po powieści inspirowane prawdziwymi wydarzeniami i osadzone w konkretnej przestrzeni historycznej. Czasami zdarzają się rozczarowania, ale na szczęście „Światło nad ciemnościami” nie zawiodło mnie.


Akcja umiejscowiona jest w czasie I wojny światowej. Główny motyw to początki systemowego szkolenia w Oldenburgu psów jako przewodników osób ociemniałych. Na kartach powieści przywołana jest autentyczna postać doktora Gerharda Stallinga – niemieckiego lekarza, który jako pierwszy opracował metody szkolenia psów na potrzeby okaleczonych na froncie weteranów.

Lektura powieści wywołuje dość sprzeczne emocje – wydarzenia I wojny światowej ukazane są z pozycji niemieckiego społeczeństwa i agresora tego konfliktu zbrojnego, czyli Niemców. Wyjątkowo sugestywne i działające na wyobraźnię są frontowe przeżycia żołnierzy. Bestialstwo, absurd tej wojny porażają. Szczególnie opis użycia po raz pierwszy broni biologicznej podczas bitwy w Ypres w 1915 roku. Trująca mgła zabierała krwawe żniwo.

Na tle tych historycznych wydarzeń poznajemy losy trojga młodych ludzi: pielęgniarki i opiekunki psów Anny Zeller, jej narzeczonego, oficera armii niemieckiej Maxa Benescha i Bruno Wahlera żołnierza ociemniałego w wyniku niefortunnie przeprowadzonego przez własną armię ataku gazowego, który przybywa do ośrodka szkolenia psów przewodników.

Piękna historia o miłości, przyjaźni, wspierających relacjach rodzinnych, ale też sile i determinacji kobiet. Może momentami zbyt czułostkowa, ale przesłanie powieści powoduje, że przymknęłam na to oko ;)

Dodatkową wartością są zwierzęcy bohaterowie powieści: PSY – wspaniałe, empatyczne stworzenia! Dla czytelników, którzy uważają siebie za zwierzolubnych, a szczególnie „psiarzy” (ja! ja!), będzie to lektura CUDOWNA!


niedziela, 26 marca 2023

Mengele. Anioł śmierci z Auschwitz – Max Czornyj

Przy okazji książki Maxa Chornyja „Kat z Płaszowa”, głośno zrobiło się o (rzekomej) tendencji autora do szokowania makabrą i okrucieństwem. W przypadku serii książek inspirowanych historią wojennych zbrodniarzy – bo tak trzeba nazywać Mengele, czy Ilse Koch, bohaterkę „Bestii z Buchenwaldu – Czornyj po prostu ubiera fakty w ramy powieściowej fabuły. Nie tworzy wstrząsającej fikcji na potrzeby podkręcenia poczytności swojej twórczości. I sięgając po te pozycje trzeba być tego świadomym. 


Czornyj opisuje wydarzenia, znane chyba każdemu Europejczykowi z lekcji historii, wizyt w muzeach, literatury faktu i beletrystyki, filmów, jeśli nie dokumentalnych, to chociażby fabularnych. A przynajmniej mam taką nadzieję. Bo przypominanie o bestialskich czynach Mengele, Ilse Koch, Amona Göth to jednocześnie forma pamięci i hołdu złożona ich Ofiarom. Nie powinny nigdy zostać wymazane z masowej świadomości.

Dla mnie w tej książce nie było niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała o wynaturzonej, pseudonaukowej działalności Mengele. Podobnie jak w przypadku „Bestii z Buchenwaldu”, irytowało mnie to, że „muszę” słuchać wynurzeń tego paranoicznego, obrzydliwego człowieczka, przekonanego o swojej wielkości. Ale ufam autorowi powieści i wierzę, że to Jego celowy zabieg narracyjny – oddać głos bestiom, by wybrzmiał bezmiar zła, które nigdy nie powinno się wydarzyć.

Chociaż od zawsze wiem, że Mengele nie poniósł konsekwencji za swoje pseudonaukowe eksperymenty na ludziach, czynione w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, niezmiennie wywołuje to we mnie głęboki smutek i poczucie niesprawiedliwości…

środa, 15 marca 2023

Nierozłączne – Simone de Beauvoir

Niepublikowana wcześniej powieść autorki „Drugiej płci”, wydana przez jej „duchową” adoptowaną córkę Sylvie Le Bon. Opowiada o wyjątkowej przyjaźni łączącej dwie młode kobiety, które poznały się jako dziewięciolatki: Sylvie i Andrée. Książka to bardzo osobisty powrót autorki do przyjaźni, jaka połączyła w rzeczywistości ją samą i jej przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę Elisabeth Lacoin, zwaną Zazą.


Przepięknie wydana, niewielkich rozmiarów książka, kameralna, wzbogacona o fotografie i kopie listów, jakie przez lata dziewczęta między sobą wymieniały.

Simone de Beauvoir to francuska pisarka i publicystka, utożsamiana z ruchem feministycznym XX wieku w Europie. Życiowa partnerka Jean-Paul Sartre’a. Niezależna, bezkompromisowa. Autorka ważnego dla współczesnego feminizmu, choć kontrowersyjnego w niektórych fragmentach, traktatu „Druga płeć”. Mam wrażenie, że w „Nierozłącznych” odsłania skrywaną emocjonalność.

Podczas lektury towarzyszyła mi aura jakiegoś niedopowiedzenia... Była w tym ulotność i delikatność. De Beauvoir napisała tę mini-powieść w 1954 roku, dwadzieścia pięć lat po nagłej śmierci swojej najbliższej przyjaciółki. Za swojego życia nie opublikowała jej i wydaje się mi, że czuć w tym tekście, iż był tworzony z wewnętrznej, osobistej potrzeby zapisu własnych emocji. Musiał być to dla Simone de Beauvoir ważny i duchowo silny związek, skoro tyle lat po śmierci przyjaciółki napisała tak głęboko osobisty tekst.

Wprowadzeniem opatrzyła książkę Margaret Atwood i jest on sam w sobie bardzo wartościową lekturą.

wtorek, 24 stycznia 2023

Coraz mniej światła – Nino Haratischwili

„Każdy człowiek powinien mieć prawo do wystarczającej ilości światła!”


Koronkowo rozbudowana fabuła, skupiona na historii czterech przyjaciółek, opowiedziana na tle przemian społeczno-politycznych w Gruzji, po upadku sowieckiego świata, na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Nowa rzeczywistość tego kaukaskiego kraju rodziła się w głębokiej czerni. Poznajemy Gruzję chaosu, gdy prawo współtworzyli ludzie moralnie niejednoznaczni, często z półświatka, a państwo było wciąż chwiejną konstrukcją. Autorka bezkompromisowo rozlicza swoją ojczyznę i patriarchalne społeczeństwo z życia w myśl alternatywnych standardów – z jednej strony tęskniące za wolnością, z drugiej tonące w demoralizującej, podwójnej moralności.

Dina, Ira, Keto i Nene – cztery dziewczyny, poznajemy jako nastolatki, jeszcze bezpiecznie zaryglowane w teraźniejszości. Dzięki wspomnieniom narratorki – Keto, obserwujemy, jak wyważają się drzwi do ich przyszłości.

Retrospektywna wystawa fotografii Diny, staje się pretekstem do spotkania po latach dojrzałych już kobiet, a także stanowi klamrę spinającą opowieść o losach gruzińskich rodzin, połączonych jednym podwórkiem w Tbilisi. Stolica Gruzji, dążącej po upadku Związku Radzieckiego do wolności, wieloetniczne miasto, w którym dorastały bohaterki, oddane jest barwnie i sugestywnie. Jej ulice na przełomie lat 80 i 90 stają się areną krwawych starć.. W zalewie wspomnień o bezsensownej śmierci, przemocy, strachu, bohaterki próbują wyłuskać to, co było wówczas dla nich piękne. Bo przecież pomiędzy całym tym złem, doświadczały też pięknych emocji, przyjaźni i miłości.

„Coraz mniej światła” jest powieścią napisaną z rozmachem, ale też i niebywale… kameralną. Intymną. Czułą, pomimo wszechobecnego zła pod różną postacią. Mistrzowski portret jednej z ważniejszych wartości i potrzeb człowieka: PRZYJAŹNI.

Czy ta książka mnie zachwyciła? 
Nie w takim stopniu jak „Ósme życie”, ale to byłoby niesprawiedliwe oczekiwać od pisarza, aby za każdym razem tworzył dzieło o identycznym ładunku emocjonalnym.

Czy mnie rozczarowała? 
Absolutnie NIE. Dostałam dokładnie to, czego po tej pisarce oczekiwałam: kawał pięknej literatury. Wnikliwej. Niepowtarzalnej. Wielowymiarowej. Z doskonale sportretowanymi postaciami, nie tylko tymi pierwszoplanowymi, co czyniło, że naprawdę dobrze czułam się w opowiadanej historii.

Spotkanie z tą powieścią może stać się dla każdego powrotem do własnych wspomnień, rozmyślań o budowanych relacjach, przyjaźniach, które być może przetrwały różne etapy życia każdego z nas.
Dla mnie była to też nostalgiczna podróż do dawnej fascynacji fotografią analogową. Powrócił do mnie klimat ciemni fotograficznej, zapach chemikaliów, ten czarodziejski moment, gdy na papierze fotograficznym zanurzonym w kuwecie z roztworem wywoływacza, pojawiały się utrwalone na kliszy chwile. Fotografia cyfrowa niestety już tej magii nie posiada…

Zdjęcia, które wykorzystałam do prezentacji „Coraz mniej światła” wywołałam sama w małej, domowej ciemni, dawno, dawno temu…


Zapisane cytaty:

„W zdrowym społeczeństwie, w stabilnym i naturalnie rozwijającym się kraju pragnienie miłości nigdy nie może pozostawać w sprzeczności z samorealizacją.”

„Wszyscy mamy swoje kłamstewka, które służą nam czasem za podporę.”

„Każdy człowiek powinien mieć prawo do wystarczającej ilości światła!”


środa, 11 stycznia 2023

Oko snajperki – Kate Quinn

Bez względu na to jak twardy jest metal […] poddaje się sile człowieka.”


Powieść inspirowana jest życiem Ludmiły Pawliczenko – snajperki służącej w rosyjskiej armii w czasie II wojny. To historia kobiety, która w obliczu wojny porzuca swoje dotychczasowe role: młodej matki, bibliotekarki, pracownicy naukowej, aby walczyć z Niemcami w obronie swojej ojczyzny, a właściwie o świat, w jakim chciałaby, aby dorastał jej syn. I akurat ów argument mnie przekonuje i chwyta za serce.

Niestety, ale sama książka mnie nie porwała. Trzeba jednak oddać autorce, że historię Mili Pawliczenko opisała z pasją i doskonale ulokowała ją w faktach historycznych. Trudno jednak było mi nawiązać jakąś więź z główną bohaterką, a to zawsze przeszkadza mi w dobrym osadzeniu się w lekturze. Może za dużo jest tutaj atmosfery i wydarzeń z frontu, taktyki wojennej? Może to mój wewnętrzny bunt wobec rosyjskiej propagandy w budowaniu „ojczyźnianych bohaterów Związku Radzieckiego”? A może przeszkadzał mi współczesny kontekst – wojna wywołana przez Rosję na Ukrainie (nomen omen Pawliczenko była narodowości ukraińskiej)? Na plus daję to, że mogłam poznać zupełnie nieznaną mi historię, a zawsze cenię literaturę inspirowaną autentycznymi postaciami.

Warto wniknąć w świat tej charyzmatycznej kobiety, jednak zdecydowanie bardziej polecam wcześniejsze pozycje autorki, szczególnie „Kod róży”.

piątek, 16 grudnia 2022

Czarownice z Baskonii – Bernadette Pécassou-Camebrac

„Jutro! Zawsze jutro! Ale ja żyję dzisiaj!”

Macie ochotę wybrać się do Kraju Basków, by odbyć podróż w czasie? Do epoki z naszej współczesnej perspektywy wręcz surrealistycznej, gdy światli, wykształceni ludzie posyłali na śmierć w ogniu ludzi, głównie kobiety, posądzanych o urojone konszachty z diabłem!


Za panowania Henryka IV, w Kraju Basków, na pograniczu ówczesnej Hiszpanii i Francji, przedstawiciel króla, Pierre de Lancre, prowadził polowanie na heretyków i rzekomych wyznawców diabła. Skazywał bez sądów i na podstawie domniemanych dowodów posyłał na stos. „Czarownice z Baskonii” to powieść, przybliżająca tę demoniczną – co za paradoks! – postać poprzez losy czterech kobiet: Amalii, Murgui, Graciane i Liny. Oskarżał na podstawie wydumanych przesłanek, zwykle kobiety silne, niezależne, emanujące kobiecością. Takie właśnie były główne bohaterki powieści. W pragnieniach i dążeniach każdej z nich może przejrzeć się także współczesna kobieta.

Poczytałam troszkę o panu de Lancre. Człowiek ów żył na przełomie wieków XIV i XV, wykształcony (!!!) prawnik, autor dzieł z zakresu demonologii i czarnoksięstwa. Nade wszystko zaś człowiek fanatycznie nienawidzący kobiet, napędzany pogardą i mizoginią, ale też własnymi żądzami. Doprawdy trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla jego chorej obsesji „ratowania zagubionych dusz opętanych przez szatana”.

Powieść można szeroko interpretować także w kontekście współczesnej pozycji kobiet, które wciąż w niektórych dziedzinach życia, czy też w różnych kulturach, naznaczona jest dyskryminacją.

Autorka stworzyła galerię intrygujących postaci, wpisaną w część historii Francji i Hiszpanii, ale i wstydliwe dzieje chrześcijaństwa. Pierre de Lancre w roku 1906 w ciągu stu dwudziestu dni rozpalił osiemdziesiąt stosów i spalił w nich osiemdziesiąt kobiet.

Ta książka to pasjonująca historia pisana krwią, łzami i płomieniami. Paraliżujący obraz nakręcania spirali nienawiści. Mimo opisywanego zła, dzięki osobowościom sportretowanych kobiet i bliskich im mężczyzn, niesie jednak nadzieję, która „łączy ludzi dobrej woli, pozwala im przetrwać życiowe nawałnice, stawiać opór i iść naprzód w przekonaniu, że to co najlepsze, jest zawsze przed nimi.”

Bardzo dziękuję Wydawnictwu NOWE 
za zaproszenie do recenzji książki, 
którą z całego serca polecam Waszej uwadze.