Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

Życie zewnętrzne – Annie Ernaux

Czyż czasami, stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie, nie obserwujecie innych? Co mówią o nich zakupy, które wykładają z koszy na taśmę?


Annie Ernaux tworzy tę książkę z pozornie zwyczajnego rejestrowania rzeczywistości – podczas cotygodniowych wizyt w supermarketach, podróży podmiejską kolejką czy spacerów po okolicy.

Z migawek, czasem drobnych i łatwych do przeoczenia szczegółów, zaobserwowanych w podparyskim Cergy-Pontoise, buduje obraz współczesnego społeczeństwa. To nie jest jednak tylko zapis scen z życia – to próba uchwycenia rytmu codzienności, napięć społecznych, różnic klasowych i tego, co wspólne dla ludzi mijających się każdego dnia.

Ernaux patrzy uważnie i bez oceniania. Rejestruje język, gesty, zachowania – wszystko to, co zwykle umyka, bo wydaje się zbyt zwyczajne, by zasługiwać na uwagę. A jednak właśnie w tej zwyczajności kryje się prawda o świecie, w którym żyjemy.

„Życie zewnętrzne” to książka, która uczy patrzeć – zwalniać, dostrzegać i nadawać znaczenie temu, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieistotne. Po jej lekturze trudno już spojrzeć na codzienne sytuacje w ten sam sposób.

Bardzo mi się podobała – w swojej prostocie jest niezwykle przenikliwa.



Powroty – Annie Ernaux

Po książki tej pisarki sięgam w ciemno, podobnie jak po Elizabeth Strout. I tym razem mnie nie zawiodła.


Rodzinne Yvetot – Annie powraca do miasteczka swojego dzieciństwa i wczesnej młodości nie tylko we wspomnieniach, ale także dosłownie: jako uznana już pisarka przyjmuje zaproszenie władz miasta na okolicznościowy odczyt. Ernaux pokazuje, że powrót nigdy nie jest powrotem do tego samego miejsca. Prawdziwa pamięć o sobie nie istnieje – odkrywamy ją dopiero w zestawieniu z wydarzeniami, których doświadczaliśmy, i okolicznościami, które im towarzyszyły.

Szczególnie bliskie są mi dwa cytaty z tej książki: „Książki to brama do świata, instrukcja obsługi życia” oraz „Rzeczywistości i prawdy trzeba szukać w książkach. W literaturze”. Utożsamiam się z nimi w pełni.

Całość może sprawiać wrażenie pewnego formalnego rozproszenia – znajdziemy tu fragmenty dziennika, wywiadów czy artykułów prasowych – ale to wciąż wnikliwa i precyzyjna Ernaux. Mam jednak poczucie, że tę książkę łatwiej odbiorą osoby znające jej wcześniejsze utwory, szczególnie „Lata” i „Bliskich”.

Polecam ją tym, którzy w literaturze poszukują refleksji nad emocjami, pamięcią i własną tożsamością.

niedziela, 25 stycznia 2026

Witaj, smutku – Françoise Sagan

Musiałam czytać tę książkę kiedyś, w czasach nastoletnich, ale zupełnie nie pamiętałam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Dziś jestem skłonna uwierzyć, że w momencie premiery – w latach 50. we Francji – mogła wywołać spore poruszenie. To przecież debiut bardzo młodej autorki: Françoise Sagan miała niespełna 18 lat, gdy ją pisała.


Myślę, że „Witaj, smutku” dobrze przetrwało próbę czasu. Powieść spowija nuta zmysłowości; jest bardzo sensualna, oszczędna w formie, a jednocześnie emocjonalnie gęsta. To opowieść o dojrzewaniu młodziutkiej Cécile i jej zadziwiająco odważnych relacjach ze światem dorosłych. Towarzyszy jej lekka dekadencja, podskórne znudzenie, a może nawet egzystencjalna pustka, którą bohaterowie próbują zagłuszyć przyjemnością.

Być może to zasługa gorącego lata na Lazurowym Wybrzeżu – bo właśnie wtedy rozgrywa się akcja powieści. Miłość, beztroska, przyzwolenie na smakowanie dorosłości mieszają się tu z chłodnym dystansem i niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie. To krótka, ale bardzo sugestywna książka, która zostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

czwartek, 5 czerwca 2025

Colette – Valérie Perrin

Na ten rok miałam dwa czytelnicze marzenia: nowa książka Jakuba Małeckiego i przekład nowej książki Valérie Perrin. I oto się spełnia! Pan Jakub Małecki kilka dni temu ogłosił, że właśnie ukończył pisanie nowej powieści, a ja niemalże w tym samym czasie przeczytałam ostatnią stronę „Colette” Valérie Perrin!


Pisarka udowadnia, że jest narratorką DOSKONAŁĄ. Jej historie tak angażują, że podczas lektury po prostu JEST się w środku opowieści. Towarzyszy się bohaterom, kibicuje im, dogłębnie przeżywa ich rozterki, analizuje ich przemyślenia i podejmowane wybory. Myśl o Colette, Blanche, Agnes i pozostałych postaciach, była ze mną nawet w chwili, gdy odkładałam książkę i oddawałam się codziennym obowiązkom. Coś wspaniałego!

Czuć też scenopisarskie doświadczenie autorki. Dynamicznie poprowadzona opowieść powoduje, że historia nieustannie trzyma w emocjonalnym napięciu, porusza i angażuje. Sprzyjają temu różne formy narracji, w tym ciekawy pomysł z wprowadzeniem monologu nagranego przez jedną z bohaterek na taśmie magnetofonowej oraz przedstawienie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów. Dodatkowo wykreowana rzeczywistość jest taka pełna, wielowymiarowa, brak tu luk, niedomówień. Za każdą postacią kryje się jakaś historia, która wraz z wątkiem głównym tworzy doskonałą całość.

Wszystko zaczyna się w chwili, gdy Agnes, uznana reżyserka, otrzymuje telefon, że zmarła jej ciocia, Colette. Informacja jest zaskakująca, ponieważ Colette została pochowana… trzy lata wcześniej. Dlaczego sfingowała swoją śmierć? Co się za tym kryje? Odpowiedź skrywają taśmy magnetofonowe, które pozostawiła dla swojej bratanicy.

Wsłuchajcie się koniecznie w jej opowieść… Tak jak Agnes, która dzięki temu odkryje nie tylko sekrety trudnego życia Colette, ale też zawędruje w prawdę o życiu swoim, swoich rodziców i bliskich jej osób.

Książka, w której wybrzmiewają pasje, i w której słuchać muzykę. Ale też książka, która ukazuje mroczną stroną człowieczeństwa. Książka z tych, do których się wraca.



Cytaty:

„Ulegli potrafią być bestiami.”

„Ludzie wciąż porównują. Szufladkują, rozdzielają, grupują.”

„Zawsze trzeba myśleć o tych, którzy przyjdą po tobie, niezależnie od tego, gdzie jesteś.”

„Żadna rola nie jest mała dla wielkiego aktora.”

„- Myśli pan, że niektóre dni tygodnia są weselsze od innych?
  - To zależy z kim się jest.”

„Słowa, które człowiek zbyt długo powstrzymuje, wymykają się czasem wbrew woli.”

„Tymczasem, jakie to w ogóle ma znaczenie, jak ludzie na ciebie patrzą?”

„Człowiek powinien częściej słuchać swoich dzieci.”

„Gdy ktoś powierza ci sekret, trzeba zachować milczenie.”

„Niczego się nie bój, rób tak, jak chcesz.”

„Najtrudniejsze, gdy się kogoś spotyka, to powiedzieć mu o swoich uczuciach.”



wtorek, 7 stycznia 2025

Pocztówka – Anne Berest

Czytam dużo literatury dotyczącej Zagłady: reportaże, wspomnienia, pamiętniki i oczywiście beletrystykę. Bardzo mnie ten czarny okres w historii Świata interesuje, ale też mam w sobie ogrom empatii i szacunku dla losów pokolenia skalanego obłędem nazizmu. „Pocztówka” łączy w sobie wspomniane wyżej gatunki. Łączy bardzo udanie.


Autorka książki – Anne Berest, rusza tropem przeszłości własnej rodziny. Robi to dla swojej mamy, ale też dla siebie. Całe życie: jako dziecko, jako nastolatka, studentka zadawała pytanie: co to znaczy być Żydem? Jej matka, należąca do pokolenia, które doświadczyło II wojny światowej, nigdy nie podejmowała próby odpowiedzi na to pytanie. Płaszczyzną do rozmów staje się dopiero niepozorna karta pocztowa, która niespodziewanie w roku 2003 pojawia się w jej skrzynce. Na odwrocie pocztówki widnieją imiona czworga członków rodziny – dziadków, ciotki i wujka, którzy według wiedzy matki Anne zginęli w 1942 roku w obozie koncentracyjnym. Anne rozpoczyna prawdziwe śledztwo: kto i w jakim celu nadał tę kartkę?

W tej książce poruszające jest nie tylko świadectwo Holocaustu, czy opis barwnych losów rodziny Rabinowiczów. Wyraźnie wybrzmiewa problematyka wciąż żywego antysemityzmu. Trudny temat… wiem… Ale powieść bardzo polecam osobom zainteresowanym tematyką. Poza tym jest naprawdę pięknie napisana. I ma w sobie jakąś taką głębię…

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Ciała – Annie Ernaux

Ajć… pierwsza książka Annie Ernaux, która wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Emocjonalna wiwisekcja, która zwyczajnie była dla mnie – chyba – za ciężka.


Na zbiór „Ciała” składają się trzy opowiadania: „Zdarzenie”, „Pamięć dziewczyny”, „Młody mężczyzna”. Wszystkie są zbudowane na autorefleksji i wspomnieniach. Tematy trudne, spowite zwykle tabu: aborcja, pierwsze kontakty seksualne, związek starszej kobiety z młodym mężczyzną. Bardzo intymna, odważna – ale to już znam z poprzednich powieści (doskonałych: „Bliscy” i „Lata”).

Tym razem nużyło mnie psychiczne obnażanie autorki, bezkompromisowość w opisywaniu własnych wyborów życiowych i emocji. Może po prostu to nie był dla mnie „ten” czas na tę książkę?

Literacko, jak zwykle u tej pisarki – absolutnie wybitnie.


piątek, 5 kwietnia 2024

Zapomniane niedziele – Valérie Perrin

„Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los.”
Olga Tokarczuk, wykład noblowski


Zastanawiam się, czy gdybym „Zapomniane niedziele” – debiut Valérie Perrin, przeczytała jako Jej pierwszą książkę, to czy też zachwyciłaby mnie tak, jak było to w przypadku „Życia Violette”? Zapewne moja odpowiedź obiektywna nie będzie, ale tak: zachwyciłaby mnie. Bo Perrin w swoim pisarstwie ma to, o czym w noblowskim wykładzie mówiła Olga Tokarczuk: CZUŁOŚĆ. Dzięki wyjątkowej wrażliwości nadaje sens i znaczenie najdrobniejszym doświadczeniom i wewnętrznym przeżyciom swoich bohaterów.

Gdy poznaję historie opowiadane przez Perrin, czuję, że dotykam prawdy o człowieku. Czuję szacunek jakim Autorka obdarza tworzone przez siebie postacie. I czuję Jej zrozumienie dla ich życiowych wyborów. Nie zawsze prostych, i nie zawsze właściwych.

Kiedy zaczyna się starość? Gdy zaczynamy gubić klucze? Łamiemy kość biodrową? Czy może wtedy, gdy zostajemy samotni? Albo osamotnieni.
Czy człowieka można… ukraść? Tak jak pieniądze z banku? Pozbawić go tożsamości, miłości jaką znał, przeszłości, która tworzyła jego życie? I zrobić to po to, aby zbudować swoje szczęście?

Główną bohaterką powieści „Zapomniane niedziele” jest niewiele ponad dwudziestoletnia Justine. Starzy ludzie z domu opieki „Pod Hortensjami”, gdzie pracuje jako opiekunka, obdarzają ją prezentami najpiękniejszymi: opowieściami o swoim życiu. Najbliższa Justine, a tym samym i nam – czytelnikom, staje się Hélène Hel. Historia życia tej staruszki stanowi równoległą do głównej, linię narracyjną.
Teraźniejszość Justine determinuje bolesna strata z dzieciństwa. Towarzyszymy jej dojrzewaniu do tego, aby podążyć śladem tajemnicy, która zakleszcza rodzinę w niedomówieniach i stępionych emocjach. Czy odkrycie, jakiego dokona pomoże jej otworzyć się na własną przyszłość?

Przepiękna powieść. Delikatna. Subtelna. Wyważona. Prawdziwa. CZUŁA. Mądra.

niedziela, 1 października 2023

Bliscy – Annie Ernaux

Zbiór trzech powiązanych ze sobą opowiadań: Miejsce, Pewna kobieta, Druga córka. Bardzo intymna i osobista próba zrozumienia członków własnej rodziny. Poruszająca proza, w której można znaleźć odbicie swoich doświadczeń, obraz swoich bliskich... Ja znalazłam…


Annie Ernaux wchodzi w rolę rodzinnej archiwistki. Krytycznej, demaskującej przywary i kompleksy poszczególnych jej członków. Poddaje dogłębnej wiwisekcji relacje zachodzące między nimi. Szuka samej siebie wśród niedopowiedzeń i gry pozorów, gdzie wszystko jest na pokaz, a uczucia – skrywane. W trudnych wspomnieniach i drobiazgowej analizie, czuć paradoksalnie nuty czułości i rodzącej się po latach wyrozumiałości.

Nieakceptowane zachowania, czy decyzje najbliższych – szczególnie matki – umieszcza w kontekście obyczajowości czasów w jakich żyli.

Literatura najwyższych lotów. Czysta przyjemność obcowania ze słowem i uczuciami.

Ujmuje mnie styl Ernaux. Niby chłodny, rzeczowy, a jednak bardzo empatyczny. Dla mnie rewelacja.


Cytat:

"Rodzice zmarłego dziecka nie wiedzą, jak ich cierpienie wpływa na to, które żyje."

środa, 27 września 2023

Lata – Annie Ernaux

Annie Ernaux to moje ostatnie odkrycie. Zwykle z niepokojem sięgam po twórczość noblistów, bo zwyczajnie boję się, czy nie przerośnie mnie jej intelektualizm :) Jakież to były bzdurne obawy w tym przypadku! Fakt – początek książki jest wymagający, bo trzeba dostosować się do retoryki Ernaux. Ale kiedy już złapałam rytm, zrozumiałam zabieg bezosobowej narracji i wpasowałam się w styl – przyszło olśnienie! Przewspaniała literatura! Choć na pewno jest to powieść bardzo francuska – bo bliska historycznym, kulturowym i obyczajowym przemianom tego społeczeństwa. Ale zapewniam, że każdy znajdzie w niej swój świat. Swoje „lata” w „Latach” Ernaux.


Miejscami ta książka to strumień myśli, gry słowne. Zlepek wierzeń, schematycznych przekonań. Ernaux obrazami, czasami hasłowo opowiada o dzieciństwie i dojrzewaniu swojego pokolenia. Pejzaż przeszłości zamknięty w skrawkach wspomnień. Nostalgiczna podróż do świata, który nie cierpiał jeszcze na konsumpcjonizm, kiedy łatwiej było odróżnić dobro od zła.

Doskonała rejestracja zbiorowej historii wpisanej w indywidualną pamięć.

Autorka rozlicza się nie tylko z własnym dorastaniem i dojrzewaniem, ale też rzeczywistością Francji, Europy i Świata XX wieku. Wpatrując się w siebie szuka tożsamości swojego pokolenia, istnienie jednostki wtapia w przemianę rzeczy i obyczajów.

Co zostaje w naszej pamięci? W jakim kierunku zmierza świat, a w jakim ja? gdzie jest moje miejsce?

Ta książka spowodowała, że nabrałam ochoty, aby obejrzeć swoje zdjęcia z dawnych lat i przypomnieć sobie, co wówczas myślałam i kim byłam?

To niesamowite, jak udało się autorce operującej z pozoru bezosobową narracją nakreślić tak intymny pamiętnik. Coś wspaniałego!


Cytaty:

„Między seksem a uczuciem leży nieskończona przepaść.”

„Czy byłabym szczęśliwa mając inne życie?”

piątek, 28 lipca 2023

Kłębowisko żmij – François Mauriac

Od wielu lat staram się w wakacje nadrobić troszkę klasyki, znaleźć czas na książki, które z różnych powodów pominęłam na swojej czytelniczej drodze. Tym razem padło na „Kłębowisko żmij” autorstwa Françoisa Mauriaca, noblisty z roku 1952. Powieść miała swój debiut w 1932 roku. Ma formę listu/wyznania, schorowanego, stojącego u progu życia Ludwika. Uznany adwokat zwraca się w nim do swojej żony Izabeli, słowami pełnymi zgorzknienia, rozczarowania. Nikt nie chciałby dostać takiego listu. Naprawdę. 


Tytułowe kłębowisko żmij, jako metafora zła, to nie tyle obraz rodziny Ludwika, ale przede wszystkim to, co sam ma w sercu. Żadnych budujących uczuć. Tylko żal, chciwość, oskarżenia, podejrzliwość, poczucie odtrącenia. I chyba wszystko to zrodzone w człowieku na wskroś zakompleksionym, cierpiącym na manię mniejszości. Zadziwia, że przez całe życie z Izabelą pielęgnował w sobie uczucie nienawiści, tylko z powodu młodzieńczych wspomnień żony.

Oczywiście jest to świetna literatura, ale tak przesiąknięta przygnębiającymi emocjami, że brrr…
Biedny Ludwik. I biedni jego najbliżsi… A może to znak ówczesnych czasów, gdy pozycja społeczna i stan posiadania decydowały o ludzkim losie? Ale, czy tylko? Akcja książki obejmuje schyłek XIX stulecia i sięga lat dwudziestych XX wieku, a przecież i współcześnie konsumpcjonizm i niepohamowany materializm wypaczają międzyludzkie relacje, zatruwają rodziny.

Warto przeczytać, ale trzeba nastawić się na naprawdę gorzką lekturę, pełną emocjonalnego brudu i mroku.


sobota, 3 czerwca 2023

Klimaty – André Maurois

André Maurois to klasyk literatury francuskiej, pisarz, eseista, historyk żyjący w latach 1885 – 1967. Pisał biografie, między innymi Prousta, George Sand, Wiktora Hugo, czy trzech panów Dumas. Wśród esejów, rozpraw historycznych ma w swoim dorobku powieści psychologiczne osadzone w środowisku mieszczańskim. I właśnie taką chciałam dziś Wam polecić.


Akcja „Klimatów” rozgrywa się na początku XX wieku w latach poprzedzających I wojnę światową oraz głównie powojennych. Ale to historyczne wydarzenie, nie jest motywem wiodącym w fabule. Powieść – niewielkich rozmiarów – podzielona jest na dwie części. Pierwsza to swoista spowiedź głównego bohatera – Filipa Marcenata, który w liście do, póki co, nieznanej czytelnikowi Izabelli Cheverny, opisuje swoją fascynację kobietą o imieniu Odyla. Druga część to monolog Izabeli. Dzięki takiej formie poprowadzenia narracji, czytelnik ma pełny wgląd w opowiadaną historię. Poznaje punkt widzenia dwojga głównych bohaterów. Nie zdradzę kim była dla Filipa, ani jedna, ani druga kobieta, aby nie zabrać przyjemności z lektury.

Fascynujące studium ludzkich namiętności: miłości i zazdrości. Głębokie portrety psychologiczne występujących postaci. Ciekawy obraz wyższych sfer francuskich na początku XX wieku. Wszystko to sprawia, że tę mini powieść czyta się naprawdę pasjonująco.

Książkę odkryłam w swojej bibliotece. Lubię buszować wśród regałów i wyłuskiwać nieznane mi pozycje. O ile fabuła, styl pisania, bardzo mnie ujęły i czytelniczo był to świetny czas, o tyle mam zastrzeżenia co do samego wydawnictwa. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek spotkała się w jakieś książce z tyloma literówkami. Egzemplarz, który czytałam wydany był w roku 1992 (premiera książki to rok 1928), przez chyba już nieistniejące wydawnictwo Artes. Dobrze, że minęły czasy takiego niechlujstwa wydawniczego. „Klimaty” zdecydowanie zasługują na perfekcyjną oprawę graficzną i prawdziwą korektę. Marzy mi się wznowienie tej książki np. w serii butikowej :)

Gorąco polecam wielbicielom psychologiczno-obyczajowej klasyki literatury pięknej.


Zapisane cytaty:

„Szczęście nigdy nie jest nieruchome. Szczęście to przerwa w niepokoju.”

„Bywają wrażenia tajemnicze i przelotne, które wywierają niemały wpływ na nasze życie.”

„Człowieka zawsze kusi rozczulać się nad sobą i odmalować siebie takim, jakim by chciał być.”

„O losie naszym decyduje jeden gest, jedno słowo: z początku najmniejszy wysiłek wystarczyłby, żeby go zatrzymać, potem puszcza się w ruch cały olbrzymi mechanizm.”

„Trzeba żyć teraźniejszością. Z każdego momentu należy wydobyć to, co może on zawierać w sobie intensywnego.”

„Jesteśmy prawie zawsze sprawcami własnej niedoli.”

„Najbardziej dzieli istoty chyba to, że jedne żyją przede wszystkim przeszłością, a inne tylko chwilą obecną.”

wtorek, 4 kwietnia 2023

Cudowne lata – Valerie Perrin

W tej historii można się zakochać, ale trzeba dać jej szansę. Trzeba dać sobie czas, aby poznać bohaterów, wczuć się w klimat lat przywołanych na kartach powieści (osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte XX wieku) i postarać się emocjami wrócić do swojego cudownego czasu – własnego dorastania. Przyjaźni, pasji, przemyśleń, marzeń, ale też niepokojów i traum. Nawet jeśli, tak jak w przypadku bohaterów tej książki, nie będą to wspomnienia łatwe.


Autorka jest mistrzynią emocjonalnego, ale nie ckliwego tworzenia literackiej fikcji.

Jest taki moment w tej książce, dopiero w dwóch trzecich całego woluminu, gdy po prostu odpada się emocjonalnie. Na nowo składa się w myślach wszystko, co do tej chwili się przeczytało. Gdy nagle chce się rozpocząć lekturę od początku, by dostrzec więcej. I zrozumieć, co spowodowało, że trójka nierozłącznych przyjaciół z czasów nastoletnich – Adrien Bobin, Étienne Beaulieu i Nina Beau – jako dorośli ludzie nie mają ze sobą kontaktu? Kim jest jedna z narratorek, z relacji której poznajemy losy przyjaźni nierozłącznej Trójki?

Cudowna historia. Bogata w treść, z ciekawymi, niebanalnymi osobowościami. Inspirująca i wzbudzająca własne wspomnienia. Absolutnie nie zawiodłam się na drugiej książce Valerie Perrin. Stała mi się bliska, tak jak bliska będzie mi na zawsze powieść „Życie Violette”.


Zapisane cytaty:

„Dojrzewanie jest brutalne: gwałtowne zmiany, konieczność zaakceptowania ich.”

„Dzieło sztuki potrafi oderwać od najgorszej rzeczywistości.”

„Skóra bez dotyku umiera. W ciele, na które nikt nie patrzy zawsze panuje zima.”

„Morze to niebo, które usiadło na ziemi.”

„Czasem myśli się, że NIE, a potem okazuje się, że TAK.”

„Cierpienie niszczy wszystko, nawet plany na przyszłość.”

„Życie to samotność, a jeśli przypadkiem trafi się na bratnia duszę, trzeba to traktować jak prezent od losu.”

„Prawdziwe słońce świeci tam, gdzie są nasi bliscy.”

„W duszach matek, dzieci pozostają na zawsze dziećmi.”

„Stajemy się tacy, jakimi czynią nas inni, stajemy się tacy, jakimi zgadzamy się być.”

środa, 15 marca 2023

Nierozłączne – Simone de Beauvoir

Niepublikowana wcześniej powieść autorki „Drugiej płci”, wydana przez jej „duchową” adoptowaną córkę Sylvie Le Bon. Opowiada o wyjątkowej przyjaźni łączącej dwie młode kobiety, które poznały się jako dziewięciolatki: Sylvie i Andrée. Książka to bardzo osobisty powrót autorki do przyjaźni, jaka połączyła w rzeczywistości ją samą i jej przedwcześnie zmarłą przyjaciółkę Elisabeth Lacoin, zwaną Zazą.


Przepięknie wydana, niewielkich rozmiarów książka, kameralna, wzbogacona o fotografie i kopie listów, jakie przez lata dziewczęta między sobą wymieniały.

Simone de Beauvoir to francuska pisarka i publicystka, utożsamiana z ruchem feministycznym XX wieku w Europie. Życiowa partnerka Jean-Paul Sartre’a. Niezależna, bezkompromisowa. Autorka ważnego dla współczesnego feminizmu, choć kontrowersyjnego w niektórych fragmentach, traktatu „Druga płeć”. Mam wrażenie, że w „Nierozłącznych” odsłania skrywaną emocjonalność.

Podczas lektury towarzyszyła mi aura jakiegoś niedopowiedzenia... Była w tym ulotność i delikatność. De Beauvoir napisała tę mini-powieść w 1954 roku, dwadzieścia pięć lat po nagłej śmierci swojej najbliższej przyjaciółki. Za swojego życia nie opublikowała jej i wydaje się mi, że czuć w tym tekście, iż był tworzony z wewnętrznej, osobistej potrzeby zapisu własnych emocji. Musiał być to dla Simone de Beauvoir ważny i duchowo silny związek, skoro tyle lat po śmierci przyjaciółki napisała tak głęboko osobisty tekst.

Wprowadzeniem opatrzyła książkę Margaret Atwood i jest on sam w sobie bardzo wartościową lekturą.

piątek, 16 grudnia 2022

Czarownice z Baskonii – Bernadette Pécassou-Camebrac

„Jutro! Zawsze jutro! Ale ja żyję dzisiaj!”

Macie ochotę wybrać się do Kraju Basków, by odbyć podróż w czasie? Do epoki z naszej współczesnej perspektywy wręcz surrealistycznej, gdy światli, wykształceni ludzie posyłali na śmierć w ogniu ludzi, głównie kobiety, posądzanych o urojone konszachty z diabłem!


Za panowania Henryka IV, w Kraju Basków, na pograniczu ówczesnej Hiszpanii i Francji, przedstawiciel króla, Pierre de Lancre, prowadził polowanie na heretyków i rzekomych wyznawców diabła. Skazywał bez sądów i na podstawie domniemanych dowodów posyłał na stos. „Czarownice z Baskonii” to powieść, przybliżająca tę demoniczną – co za paradoks! – postać poprzez losy czterech kobiet: Amalii, Murgui, Graciane i Liny. Oskarżał na podstawie wydumanych przesłanek, zwykle kobiety silne, niezależne, emanujące kobiecością. Takie właśnie były główne bohaterki powieści. W pragnieniach i dążeniach każdej z nich może przejrzeć się także współczesna kobieta.

Poczytałam troszkę o panu de Lancre. Człowiek ów żył na przełomie wieków XIV i XV, wykształcony (!!!) prawnik, autor dzieł z zakresu demonologii i czarnoksięstwa. Nade wszystko zaś człowiek fanatycznie nienawidzący kobiet, napędzany pogardą i mizoginią, ale też własnymi żądzami. Doprawdy trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla jego chorej obsesji „ratowania zagubionych dusz opętanych przez szatana”.

Powieść można szeroko interpretować także w kontekście współczesnej pozycji kobiet, które wciąż w niektórych dziedzinach życia, czy też w różnych kulturach, naznaczona jest dyskryminacją.

Autorka stworzyła galerię intrygujących postaci, wpisaną w część historii Francji i Hiszpanii, ale i wstydliwe dzieje chrześcijaństwa. Pierre de Lancre w roku 1906 w ciągu stu dwudziestu dni rozpalił osiemdziesiąt stosów i spalił w nich osiemdziesiąt kobiet.

Ta książka to pasjonująca historia pisana krwią, łzami i płomieniami. Paraliżujący obraz nakręcania spirali nienawiści. Mimo opisywanego zła, dzięki osobowościom sportretowanych kobiet i bliskich im mężczyzn, niesie jednak nadzieję, która „łączy ludzi dobrej woli, pozwala im przetrwać życiowe nawałnice, stawiać opór i iść naprzód w przekonaniu, że to co najlepsze, jest zawsze przed nimi.”

Bardzo dziękuję Wydawnictwu NOWE 
za zaproszenie do recenzji książki, 
którą z całego serca polecam Waszej uwadze.

czwartek, 14 kwietnia 2022

Życie Violette – Valérie Perri

„Jeśli tak szybko przechodzimy przez życie, to chociaż siejmy po drodze kwiaty.”


Przeczytałam w swoim życiu ogrom książek. Przeczytam ich zapewne jeszcze dużo, dużo... I już teraz wiem, że „Życie Violette” będzie ze mną ZAWSZE. Jeśli w sercu miłośnika literatury jest szufladka na lektury niezapomniane i doskonałe, to właśnie do niej chowam dziś tę powieść.

Valérie Perrin, niczym tytułowa Violette, ma zdolność ukazywania rzeczy w zupełnie innym świetle, niż widzieliby je inni. No bo pomyślcie tylko: jak to możliwe, że książka, której bohaterka jest dozorczynią cmentarza i wokół niego rozgrywa się duża część fabuły, książka, która tak naprawdę jest smutna, może nosić w sobie potężny ładunek dobra, budującej nadziei, optymizmu i ciepła?

To książka, która otula. Która koi. Która pomimo mrocznych brzmień, jest sama w sobie jasnością i czystością. Równocześnie miłością i cierpieniem. W piękny i prosty sposób, bez epatowania banałem, opowiada o skomplikowanych relacjach i boleśnie trudnych wydarzeniach. Utkana z opowieści o Violette i ludziach, którzy na różnych etapach jej życia znajdują się blisko niej. Wszystkie razem tworzą subtelne przesłanie o wyjątkowości i niepowtarzalności życia. Życia, które nigdy nie jest jednoznacznie dobre i jednoznacznie złe. Uczy pielęgnowania małych, codziennych radości.

Książka, która pozostanie ze mną na zawsze, której nigdy nie zapomnę, do której będę wracała w różnych momentach mojego życia – szczęśliwych i trudnych.

Idźcie na spotkanie z Violette – stanie się ona dla Was kimś wyjątkowym, kimś bardzo, bardzo bliskim… Przeprowadzi Was przez smutek, nauczy pogodnego uśmiechu. Bo to nie jest książka tylko o życiu Violette, to książka o życiu każdego z nas.

Chylę czoła przed wrażliwością Autorki. Żałuję, że nie znam francuskiego, mam nadzieję, że internetowy translator nie sprofanuje za bardzo moich podziękowań pod adresem Valérie Perrin: Chère Madame, je vous remercie beaucoup pour votre merveilleux livre "Changer l'eau des fleurs".


Zapisane cytaty:

„Każdy mój dzień to prezent od niebios.”

„Śmierć zaczyna się wtedy, kiedy już dla nikogo nie możesz być obiektem marzeń.”

„Księga życia to najważniejsza księga, której nie można ani zamknąć, ani otworzyć, kiedy się chce; chciałoby się wrócić do ulubionych fragmentów, a tu pod palcami już pojawia się strona, na której przychodzi śmierć.”

„Ludzi nigdy nie spotyka się przez przypadek. Pisane im było, żeby drogi ich przecięły się z jakiegoś powodu.”

„Gdyby za każdym razem, kiedy o Tobie myślę, wyrastał kwiat, ziemia byłaby jednym wielkim ogrodem.”

„Ciemności nigdy nie są całkowite, u kresu drogi zawsze pojawia się jakieś otwarte okno.”

„Wiosną wszystko wydaje się możliwe, świetlane, obiecujące.”

„Gdyby tak robić tylko to, co należy, życie byłoby smutne.”

„Liście spadają, pory roku mijają, tylko wspomnienie trwa wiecznie.”

„To takie cudowne uczucie, jak ktoś człowieka całuje w piękne dni.”

„[…] życie i przyzwyczajenia da się zmienić.”