Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak LiteraNova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak LiteraNova. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Mrok jest po naszej stronie – Katarzyna Zyskowska

Przeczytałam Mrok jest po naszej stronie już jakiś czas temu i teraz, gdy mam o niej napisać kilka zdań, trudno jest mi przywołać emocje, jakie wtedy we mnie wywołała. Na pewno była to historia bardzo posępna, dokładnie taka, jak sugeruje tytuł — mroczna i przytłaczająca.


Na duży plus zasługuje barwne oddanie tła historycznego, które zawsze jest dla mnie istotnym elementem lektury. Relacje pomiędzy głównymi bohaterami autorka, Katarzyna Zyskowska, kreśli w szerokiej perspektywie — od czasów przedwojennych po realia stalinizmu, pełne szykan, inwigilacji i całkowitego braku szacunku dla jednostki. Ciekawym zabiegiem jest także nawiązanie do prawdziwych postaci, które nie są powszechnie znane z kart podręczników historii, w tym m.in. Marii Przymanowskiej — współscenarzystki serialu Czterej pancerni i pies, prywatnie żony autora tej powieści, a w czasach sanacyjnych sekretarki premiera Stanisław Mikołajczyk.

Nie do końca przekonało mnie natomiast wprowadzenie tajemniczej, niejednoznacznej narratorki w części powieści — ten zabieg momentami utrudniał mi odbiór historii.

Ostatecznie mam poczucie pewnego niedosytu. To książka solidna pod względem realiów, ale chłodna i momentami nużąca w odbiorze. Wolę inne powieści tej autorki, które potrafią mocniej wciągnąć i poruszyć czytelnika. Tutaj coś mi się „rozchodziło” — żaden z bohaterów nie stał mi się naprawdę bliski.

Piękna okładka.

czwartek, 5 lutego 2026

Gołoborze – Maciej Siembieda

I takie książki, proszę szanownego państwa, ja kocham – i tylko takich sobie życzę. To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem i już wiem, że sięgnę po kolejne tytuły.


Szczerze mówiąc, po Gołoborze sięgnęłam z czystej ciekawości i z sentymentu do miejsca, w którym osadzona jest akcja. W czasach zamierzchłej młodości ;) spędziłam bowiem sporo czasu, przemierzając Góry Świętokrzyskie wzdłuż i wszerz. Z plecakiem wypakowanym konserwami na kilka dni – bo kto ze sobą żarcia nie dźwigał, ten nie jadł. Takie to były czasy.

Nie nocowało się w pensjonatach, hotelach czy choćby agroturystykach, tylko zwyczajnie: u chłopa w stodole, na sianie. Myło się w studni. Serio. Dzięki temu miałam okazję naprawdę dobrze poznać klimat świętokrzyskich okolic i obcować z temperamentem tamtejszych ludzi. Legendy o gołoborzach, Świętym Krzyżu, Łysicy i sabatach czarownic znałam od lat. No i ten mit scyzoryków – któż o nim nie słyszał.

W Gołoborzu jest wszystko, co składa się na świetną literaturę: rozległe tło historyczne – od powstania styczniowego, przez drugą wojnę światową, czasy PRL-u, aż po obalenie komuny i nieporadne początki nowej rzeczywistości – oraz wspaniale wykreowani bohaterowie z krwi i kości. Majstersztyk. Są tu ludzkie namiętności: miłość, żądza władzy, honor (nie zawsze rozumiany w kategoriach prawości), zemsta, rodzinne i sąsiedzkie waśnie. Jest też odrobina legend, zabobonów i wierzeń, które idealnie splatają się z głównymi wątkami powieści. I odniesienia do autentycznych, wstrząsających wydarzeń.

Książka jest świetnie skonstruowana i znakomicie napisana. Naprawdę – szczerze polecam. Nominacja w Plebiscycie Lubimy Czytać 2026 jest jak najbardziej zasłużona; trzymam kciuki za wygraną.

Czytałam, że Gołoborze ma zostać zekranizowane. Zwykle nie lubię, gdy film „kradnie” książki, które mnie zachwycają. Ale tym razem… czekam niecierpliwie.


niedziela, 2 marca 2025

Nocami krzyczą sarny – Katarzyna Zyskowska

Ta książka od dawna przewija się w poleceniach na bookstagramie i różnych grupach czytelniczych. Sięgnęłam po nią dopiero teraz i zdecydowanie podzielam pozytywne opinie o niej. Świetna, wciągająca i angażująca lektura. Porusza się w tematach historycznych, które w literaturze lubię: narodziny niemieckiego społeczeństwa zafascynowanego nazizmem, straszny czas wojny, plugawy okres „wyzwalania” Europy przez Armię Czerwoną i wreszcie pierwsze lata po roku 1945, gdy z chaosu wojny wyrasta chaos powojenny...


Losy trzech kobiet: Marii, Mereike i Marianny dyktowane historycznymi zmianami, które zapoczątkowała II wojna światowa. Traumatyczne wydarzenia, których doświadczały bohaterki na przestrzeni lat, splatają się ze sobą. Skrywane fakty o dramatycznych przeżyciach determinują życie każdej z nich.

Powieść ujmuje klimatem. Bardzo łatwo przenieść się myślami i emocjami do wioski pełnej legend i duchów, ale też prawd i tragicznych wydarzeń, które zadziały się w Górach Sowich na przedwojennych niemieckich terenach.

Wątek, kiedy łączą się losy Mareike i Marianki, przypomina motyw zasiedlania poniemieckich terenów przez przesiedleńców ze wschodu opisany w „Całym pięknie świata” Dominiki Buczak.

Bardzo polecam.

wtorek, 18 lipca 2023

Atlas dziur i szczelin – Michał Książek

Dość nietypowa lektura w mojej czytelniczej „bańce”. Była dla mnie odkrywczą odskocznią od fabuł, po które zwykle sięgam.


Autor zaprasza czytelnika na spacer miejskimi ulicami (głównie warszawskimi) w poszukiwaniu tętniącego na nich życia… przyrody. Fauny i flory. Ta książka pozwala spojrzeć inaczej na miasta, w których żyjemy: wystawionych na prażące słońce zabetonowanych przestrzeni, albo odwrotnie – zacienionych przez cały dzień wysokimi budynkami.

Sama mieszkam w niewielkiej miejscowości i na co dzień, z racji posiadanego ogrodu i otaczającej mój dom naturalnej doliny rzeki, mam stały kontakt z przyrodą. Mam to szczęście, że to, co z taką wnikliwością eksploruje autor, ja mam na wyciągnięcie ręki o każdej porze dnia i pory roku. Ale paradoksalnie ta książka umocniła we mnie wdzięczność dla cudu natury, który jest tak blisko mnie, i którego nie muszę wypatrywać wśród zurbanizowanej przestrzeni.


Przeczytajcie ten niewielki reportaż, miejscami poetycki, a miejscami o wydźwięku katastroficznym… Jestem przekonana, że z większą uważnością któregoś dnia pokonacie swoją codzienną trasę do pracy, do sklepu, czy na siłownię. Może uda się wam dostrzec ptasie gniazdo ukryte wśród gałęzi drzewa, stojącego samotnie na skraju betonowej płaszczyzny mijanego placu? Może zwolnicie choć jeden raz w tygodniu i spojrzycie pod nogi, by uśmiechnąć się do kwiatka, który wbrew wszystkiemu, na złość cywilizacji, wyrósł sobie w pękniętej szczelinie wyasfaltowanej ulicy i ma się tam dobrze… Skąd czerpie wodę do życia? O tym też z „Atlasu dziur i szczelin” się dowiecie. Jak też dlaczego miasto po deszczu ma swój specyficzny zapach!

A przy najbliższej bytności w stolicy, na pewno zerknę baczniej na neon Teatru Dramatycznego, gdzie zamieszkały wróble :)

Dziękuję za możliwość zapoznania się z lekturą Znak LiteraNova oraz PRart Media.

sobota, 28 maja 2022

Gdyby Nina wiedziała – Dawid Grosman

„Gdyby Nina wiedziała” to opowieść o kobietach jednocześnie niezależnych i skrzywdzonych. Tematem książki jest skomplikowana więź matki i córki. Główną narratorką jest dorosła Gili, córka Niny i wnuczka Wery. W dużej mierze to historia Wery i dokonywane przez nią życiowe wybory ukształtowały trudne relacje w rodzinie, a szczególnie te przebiegające w kolejnych pokoleniach na linii matka – córka, a więc: Wera – Nina i Nina – Gili.


Wera działając w opozycji w komunistycznej Jugosławii pod rządami Tity, w imię miłości podjęła decyzję, która spowodowała, że Nina, jej córka, nie do końca znająca przeszłość matki, od zawsze czuła się przez nią odtrącana. Czy gdyby Nina wiedziała wcześniej przez co przeszła jej matka, i jakie powody nią kierowały, byłoby jej łatwiej i zupełnie inaczej ułożyłaby swoje życie?

Rodzina wyrusza w podróż do miejsca, które niegdyś zadecydowało o przyszłości kobiet. Wyprawa na Goli Otok, miejsce kaźni więźniów politycznych reżimu Tity, ma służyć przepracowaniu traum i pomóc w odbudowaniu relacji.

Na początku trzeba złapać rytm nielinearnej narracji Grosmana. Przyzwyczaić się do rwanej konstrukcji fabuły, która jednak jest przemyślana, nie ma w tym chaosu. Autor ma tendencje do dygresji, prowadzenia opowieści symultanicznie przez każdego z bohaterów. Powieść może wydawać się szorstka, ale w przejmujący sposób opowiada o relacjach i emocjach. Uwielbiam taką prozę – wysublimowaną, głęboką, szlachetną. Bezkompromisowo, ale pięknie obrazującą rodzinne więzy.

Najbliższą postacią była dla mnie Wera. „Nie ma ludzi zwyczajnych” mówiła, każdy ma swoją historię, wystarczy, że będziemy otwarci, aby jej wysłuchać. Charyzmatyczna, mądra kobieta, która nie uciekała od odpowiedzialności i konsekwencji podjętych przez siebie decyzji. Wera, która już jako dorosła i doświadczona kobieta, potrafiła zgromadzić wokół siebie wielopokoleniową, kochającą się rodzinę. Oprócz jednej osoby. Swojej córki Niny.

Czy podróż na Goli Otok coś zmieni?


Zapisane cytaty:

„Niektórym nasionom wystarczy garstka ziemi, by wykiełkowały.”

„Co sprawia, że dwoje ludzi zostaje parą? Jakaś iskra? Więź? Poczucie przynależności?”