Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perrin Valérie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perrin Valérie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 czerwca 2025

Colette – Valérie Perrin

Na ten rok miałam dwa czytelnicze marzenia: nowa książka Jakuba Małeckiego i przekład nowej książki Valérie Perrin. I oto się spełnia! Pan Jakub Małecki kilka dni temu ogłosił, że właśnie ukończył pisanie nowej powieści, a ja niemalże w tym samym czasie przeczytałam ostatnią stronę „Colette” Valérie Perrin!


Pisarka udowadnia, że jest narratorką DOSKONAŁĄ. Jej historie tak angażują, że podczas lektury po prostu JEST się w środku opowieści. Towarzyszy się bohaterom, kibicuje im, dogłębnie przeżywa ich rozterki, analizuje ich przemyślenia i podejmowane wybory. Myśl o Colette, Blanche, Agnes i pozostałych postaciach, była ze mną nawet w chwili, gdy odkładałam książkę i oddawałam się codziennym obowiązkom. Coś wspaniałego!

Czuć też scenopisarskie doświadczenie autorki. Dynamicznie poprowadzona opowieść powoduje, że historia nieustannie trzyma w emocjonalnym napięciu, porusza i angażuje. Sprzyjają temu różne formy narracji, w tym ciekawy pomysł z wprowadzeniem monologu nagranego przez jedną z bohaterek na taśmie magnetofonowej oraz przedstawienie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów. Dodatkowo wykreowana rzeczywistość jest taka pełna, wielowymiarowa, brak tu luk, niedomówień. Za każdą postacią kryje się jakaś historia, która wraz z wątkiem głównym tworzy doskonałą całość.

Wszystko zaczyna się w chwili, gdy Agnes, uznana reżyserka, otrzymuje telefon, że zmarła jej ciocia, Colette. Informacja jest zaskakująca, ponieważ Colette została pochowana… trzy lata wcześniej. Dlaczego sfingowała swoją śmierć? Co się za tym kryje? Odpowiedź skrywają taśmy magnetofonowe, które pozostawiła dla swojej bratanicy.

Wsłuchajcie się koniecznie w jej opowieść… Tak jak Agnes, która dzięki temu odkryje nie tylko sekrety trudnego życia Colette, ale też zawędruje w prawdę o życiu swoim, swoich rodziców i bliskich jej osób.

Książka, w której wybrzmiewają pasje, i w której słuchać muzykę. Ale też książka, która ukazuje mroczną stroną człowieczeństwa. Książka z tych, do których się wraca.



Cytaty:

„Ulegli potrafią być bestiami.”

„Ludzie wciąż porównują. Szufladkują, rozdzielają, grupują.”

„Zawsze trzeba myśleć o tych, którzy przyjdą po tobie, niezależnie od tego, gdzie jesteś.”

„Żadna rola nie jest mała dla wielkiego aktora.”

„- Myśli pan, że niektóre dni tygodnia są weselsze od innych?
  - To zależy z kim się jest.”

„Słowa, które człowiek zbyt długo powstrzymuje, wymykają się czasem wbrew woli.”

„Tymczasem, jakie to w ogóle ma znaczenie, jak ludzie na ciebie patrzą?”

„Człowiek powinien częściej słuchać swoich dzieci.”

„Gdy ktoś powierza ci sekret, trzeba zachować milczenie.”

„Niczego się nie bój, rób tak, jak chcesz.”

„Najtrudniejsze, gdy się kogoś spotyka, to powiedzieć mu o swoich uczuciach.”



piątek, 5 kwietnia 2024

Zapomniane niedziele – Valérie Perrin

„Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los.”
Olga Tokarczuk, wykład noblowski


Zastanawiam się, czy gdybym „Zapomniane niedziele” – debiut Valérie Perrin, przeczytała jako Jej pierwszą książkę, to czy też zachwyciłaby mnie tak, jak było to w przypadku „Życia Violette”? Zapewne moja odpowiedź obiektywna nie będzie, ale tak: zachwyciłaby mnie. Bo Perrin w swoim pisarstwie ma to, o czym w noblowskim wykładzie mówiła Olga Tokarczuk: CZUŁOŚĆ. Dzięki wyjątkowej wrażliwości nadaje sens i znaczenie najdrobniejszym doświadczeniom i wewnętrznym przeżyciom swoich bohaterów.

Gdy poznaję historie opowiadane przez Perrin, czuję, że dotykam prawdy o człowieku. Czuję szacunek jakim Autorka obdarza tworzone przez siebie postacie. I czuję Jej zrozumienie dla ich życiowych wyborów. Nie zawsze prostych, i nie zawsze właściwych.

Kiedy zaczyna się starość? Gdy zaczynamy gubić klucze? Łamiemy kość biodrową? Czy może wtedy, gdy zostajemy samotni? Albo osamotnieni.
Czy człowieka można… ukraść? Tak jak pieniądze z banku? Pozbawić go tożsamości, miłości jaką znał, przeszłości, która tworzyła jego życie? I zrobić to po to, aby zbudować swoje szczęście?

Główną bohaterką powieści „Zapomniane niedziele” jest niewiele ponad dwudziestoletnia Justine. Starzy ludzie z domu opieki „Pod Hortensjami”, gdzie pracuje jako opiekunka, obdarzają ją prezentami najpiękniejszymi: opowieściami o swoim życiu. Najbliższa Justine, a tym samym i nam – czytelnikom, staje się Hélène Hel. Historia życia tej staruszki stanowi równoległą do głównej, linię narracyjną.
Teraźniejszość Justine determinuje bolesna strata z dzieciństwa. Towarzyszymy jej dojrzewaniu do tego, aby podążyć śladem tajemnicy, która zakleszcza rodzinę w niedomówieniach i stępionych emocjach. Czy odkrycie, jakiego dokona pomoże jej otworzyć się na własną przyszłość?

Przepiękna powieść. Delikatna. Subtelna. Wyważona. Prawdziwa. CZUŁA. Mądra.

wtorek, 4 kwietnia 2023

Cudowne lata – Valerie Perrin

W tej historii można się zakochać, ale trzeba dać jej szansę. Trzeba dać sobie czas, aby poznać bohaterów, wczuć się w klimat lat przywołanych na kartach powieści (osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte XX wieku) i postarać się emocjami wrócić do swojego cudownego czasu – własnego dorastania. Przyjaźni, pasji, przemyśleń, marzeń, ale też niepokojów i traum. Nawet jeśli, tak jak w przypadku bohaterów tej książki, nie będą to wspomnienia łatwe.


Autorka jest mistrzynią emocjonalnego, ale nie ckliwego tworzenia literackiej fikcji.

Jest taki moment w tej książce, dopiero w dwóch trzecich całego woluminu, gdy po prostu odpada się emocjonalnie. Na nowo składa się w myślach wszystko, co do tej chwili się przeczytało. Gdy nagle chce się rozpocząć lekturę od początku, by dostrzec więcej. I zrozumieć, co spowodowało, że trójka nierozłącznych przyjaciół z czasów nastoletnich – Adrien Bobin, Étienne Beaulieu i Nina Beau – jako dorośli ludzie nie mają ze sobą kontaktu? Kim jest jedna z narratorek, z relacji której poznajemy losy przyjaźni nierozłącznej Trójki?

Cudowna historia. Bogata w treść, z ciekawymi, niebanalnymi osobowościami. Inspirująca i wzbudzająca własne wspomnienia. Absolutnie nie zawiodłam się na drugiej książce Valerie Perrin. Stała mi się bliska, tak jak bliska będzie mi na zawsze powieść „Życie Violette”.


Zapisane cytaty:

„Dojrzewanie jest brutalne: gwałtowne zmiany, konieczność zaakceptowania ich.”

„Dzieło sztuki potrafi oderwać od najgorszej rzeczywistości.”

„Skóra bez dotyku umiera. W ciele, na które nikt nie patrzy zawsze panuje zima.”

„Morze to niebo, które usiadło na ziemi.”

„Czasem myśli się, że NIE, a potem okazuje się, że TAK.”

„Cierpienie niszczy wszystko, nawet plany na przyszłość.”

„Życie to samotność, a jeśli przypadkiem trafi się na bratnia duszę, trzeba to traktować jak prezent od losu.”

„Prawdziwe słońce świeci tam, gdzie są nasi bliscy.”

„W duszach matek, dzieci pozostają na zawsze dziećmi.”

„Stajemy się tacy, jakimi czynią nas inni, stajemy się tacy, jakimi zgadzamy się być.”

czwartek, 14 kwietnia 2022

Życie Violette – Valérie Perri

„Jeśli tak szybko przechodzimy przez życie, to chociaż siejmy po drodze kwiaty.”


Przeczytałam w swoim życiu ogrom książek. Przeczytam ich zapewne jeszcze dużo, dużo... I już teraz wiem, że „Życie Violette” będzie ze mną ZAWSZE. Jeśli w sercu miłośnika literatury jest szufladka na lektury niezapomniane i doskonałe, to właśnie do niej chowam dziś tę powieść.

Valérie Perrin, niczym tytułowa Violette, ma zdolność ukazywania rzeczy w zupełnie innym świetle, niż widzieliby je inni. No bo pomyślcie tylko: jak to możliwe, że książka, której bohaterka jest dozorczynią cmentarza i wokół niego rozgrywa się duża część fabuły, książka, która tak naprawdę jest smutna, może nosić w sobie potężny ładunek dobra, budującej nadziei, optymizmu i ciepła?

To książka, która otula. Która koi. Która pomimo mrocznych brzmień, jest sama w sobie jasnością i czystością. Równocześnie miłością i cierpieniem. W piękny i prosty sposób, bez epatowania banałem, opowiada o skomplikowanych relacjach i boleśnie trudnych wydarzeniach. Utkana z opowieści o Violette i ludziach, którzy na różnych etapach jej życia znajdują się blisko niej. Wszystkie razem tworzą subtelne przesłanie o wyjątkowości i niepowtarzalności życia. Życia, które nigdy nie jest jednoznacznie dobre i jednoznacznie złe. Uczy pielęgnowania małych, codziennych radości.

Książka, która pozostanie ze mną na zawsze, której nigdy nie zapomnę, do której będę wracała w różnych momentach mojego życia – szczęśliwych i trudnych.

Idźcie na spotkanie z Violette – stanie się ona dla Was kimś wyjątkowym, kimś bardzo, bardzo bliskim… Przeprowadzi Was przez smutek, nauczy pogodnego uśmiechu. Bo to nie jest książka tylko o życiu Violette, to książka o życiu każdego z nas.

Chylę czoła przed wrażliwością Autorki. Żałuję, że nie znam francuskiego, mam nadzieję, że internetowy translator nie sprofanuje za bardzo moich podziękowań pod adresem Valérie Perrin: Chère Madame, je vous remercie beaucoup pour votre merveilleux livre "Changer l'eau des fleurs".


Zapisane cytaty:

„Każdy mój dzień to prezent od niebios.”

„Śmierć zaczyna się wtedy, kiedy już dla nikogo nie możesz być obiektem marzeń.”

„Księga życia to najważniejsza księga, której nie można ani zamknąć, ani otworzyć, kiedy się chce; chciałoby się wrócić do ulubionych fragmentów, a tu pod palcami już pojawia się strona, na której przychodzi śmierć.”

„Ludzi nigdy nie spotyka się przez przypadek. Pisane im było, żeby drogi ich przecięły się z jakiegoś powodu.”

„Gdyby za każdym razem, kiedy o Tobie myślę, wyrastał kwiat, ziemia byłaby jednym wielkim ogrodem.”

„Ciemności nigdy nie są całkowite, u kresu drogi zawsze pojawia się jakieś otwarte okno.”

„Wiosną wszystko wydaje się możliwe, świetlane, obiecujące.”

„Gdyby tak robić tylko to, co należy, życie byłoby smutne.”

„Liście spadają, pory roku mijają, tylko wspomnienie trwa wiecznie.”

„To takie cudowne uczucie, jak ktoś człowieka całuje w piękne dni.”

„[…] życie i przyzwyczajenia da się zmienić.”