Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Przesyłka z Nieba – Sanaka Hiiragi

Książka balansująca na granicy bajki dla dorosłych i literatury młodzieżowej. Składa się z kilku krótkich opowiadań połączonych postacią kurierki pracującej w tajemniczej agencji „Przesyłka z Nieba”, której zadaniem jest dostarczanie listów i paczek wysyłanych przez ludzi już po ich śmierci – ostatnich, niewypowiedzianych słów.


Historie są proste w formie, ale niosą ze sobą głębszy sens. Każda przesyłka w mniejszym lub większym stopniu wpływa na życie bohaterów, zmuszając ich do zatrzymania się i spojrzenia z innej perspektywy na własne emocje, relacje i dokonane wybory.

To książka o stracie, żalu i więziach międzyludzkich, opowiedziana w bardzo subtelny, charakterystyczny dla literatury japońskiej sposób. Bez nadmiernego dramatyzmu czy patosu, za to z cichą nadzieją i poczuciem ukojenia.

Pokrzepiająca, refleksyjna lektura, która zostawia czytelnika z myślami o przemijaniu i o tym, jak duży wpływ inni ludzie mają na nasze życie, często zupełnie niepostrzeżenie.


Cytaty:
„Robienie tego, co inni, niekoniecznie jest dobre.”
„Są historie, które łatwiej opowiedzieć komuś, z kim nie jesteśmy blisko.”

sobota, 13 września 2025

Wyspa zaginionych drzew – Elif Shafak

Cypr od jakiegoś czasu jest na mojej liście wakacyjnych podróży, a po tej książce pragnienie wzrosło. Pięknie Shafak pisze o miłości, przejmująco o tęsknocie spowodowanej oderwaniem od rodzinnych korzeni. Z fragmentów historii Cypru uwikłanego w etniczne i religijne podziały, które tę wyspę rozerwały na pół, tworzy narrację, w której wybrzmiewa przesłanie: „wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych.”


Miłość Greka i Turczynki, Kostasa i Defne rodzi się w czasie krwawych starć pomiędzy Turkami i Grekami w latach siedemdziesiątych XX wieku. Czy ich uczucie, zakazane przez podziały społeczne i rodzinne uprzedzenia, przetrwa w cieniu przemocy, uprzedzeń i ucieczki? Współczesna część narracji toczy się w Londynie, gdzie ich córka, nastoletnia Ada, próbuje zrozumieć milczenie swojego ojca i odkryć prawdę o przeszłości swojej rodziny.

Jak zwykle u tej pisarki przewija się motyw szacunku dla przyrody, natury, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia. W przypadku tej powieści, część historii głównych bohaterów poznajemy dzięki głosowi… drzewa figowego. Drzewo jako symbol człowieczego losu, którego pełnię tworzą zawsze: gałęzie, pień, korzenie. Odcięcie, którejkolwiek z tych części osłabia, bądź niszczy drzewo bezpowrotnie. Podobnie jak człowieka oderwanego od swojej tożsamości.

Cudowna opowieść!

CYTATY:

„Gdy opuszczasz swój dom, udając się ku nieznanemu lądowi, nie zachowujesz się tak samo jak wcześniej; część ciebie umiera, żeby inna część mogła zacząć nowy rozdział.”

„Trzymaj język w niewoli ust. Mądrość składa się z dziesięciu części: dziewięciu części milczenia i jednej części słów.”

„Bez ciebie nie mam domu na tym świecie; jestem przepiłowanym drzewem z odciętymi korzeniami; można powalić mnie jednym palcem.”

„[…] wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych […]”

„Mosty pojawiają się w życiu tylko tych ludzi, którzy są gotowi je przekroczyć.”

„Wiedza to antidotum na strach.”

„Wiedza nie jest niczyją własnością. Otrzymujesz ją, a potem zwracasz.”

wtorek, 9 września 2025

Bękart ze Stambułu – Elif Shafak

Kolejna powieść Elif Shafak, która mnie zachwyciła, nie tylko głębią poruszanych tematów, ale także barwnym, niemal zmysłowym sposobem opowiadania o świecie. „Bękart ze Stambułu” to historia dwóch rodzin – tureckiej Kazancı oraz ormiańsko-amerykańskiej Czachmachczian – spleciona misternie niczym orientalny dywan. Autorka wykorzystuje ich losy jako pretekst do opowiedzenia o trudnych relacjach pomiędzy Turkami a Ormianami, o pamięci historycznej, traumie pokoleniowej oraz o tym, jak przeszłość, nawet ta wypierana, wciąż żyje w nas i kształtuje naszą tożsamość.


Mocno wybrzmiewa tu również temat kobiecości i pozycji kobiet we współczesnym świecie muzułmańskim, zdominowanym przez tradycję. Powieść jest na wskroś kobieca – nie tylko ze względu na bohaterki, ale i poprzez sposób prowadzenia narracji: emocjonalny, empatyczny, skupiony na relacjach międzyludzkich. Postacie kobiece są tu niezwykle wyraziste – każda z sióstr-ciotek z rodu Kazancı mogłaby być bohaterką osobnej książki. Ich losy, wybory i sposób bycia tworzą naprawdę kolorową mozaikę. Ciotki są świetne!

Shafak snuje opowieść okraszoną smakami, zapachami i kolorami Stambułu. Tureckie potrawy, przyprawy i rytuały codziennego życia stają się nie tylko tłem, ale stanowią też integralny element narracji.

Kompozycja powieści jest przemyślana i dynamiczna – narracja płynie gładko, a historia cały czas intryguje. Chociaż… w pewnym momencie zaczęłam się domyślać finału.

Polecam!


CYTATY:

„[…] słów raz wypowiedzianych nie da się cofnąć, albowiem wszystko, co w życiu robimy, staje się faktem i natychmiast odchodzi do przeszłości.”

„[…]nie warto przejmować się cudzymi opiniami, bo w ostatecznym rozrachunku i tak nic od nich nie zależy.”

poniedziałek, 1 września 2025

Słowa na pożegnanie. Dziewięć lekcji wyjątkowego życia – Benjamin Ferencz

Benjamin Ferencz zmarł w wieku 103 lat, w roku 2023. Jako bardzo młody prawnik, niespełna 27-letni, został włączony do grupy amerykańskich prokuratorów, którzy oskarżali niemieckich zbrodniarzy podczas Procesów Norymberskich w latach 1945–1949.

Wybitny prawnik, uczestnik II wojny światowej, pacyfista, który poświęcił życie dokumentowaniu niemieckich zbrodni wojennych. Tuż po wojnie odwiedził kilka niemieckich obozów śmierci. W 1988 roku tak o tym napisał: „Nigdy nie zapomnę widoku pieców krematoryjnych, stosów zwłok spiętrzonych jak drewno opałowe; tych bezbronnych, wychudzonych szkieletów z oznakami chorób.”

Ta książka to nie tylko obraz życia żydowskiej rodziny z Transylwanii, która na początku lat 20. XX wieku wyemigrowała do Ameryki. To przede wszystkim głośny manifest przeciwko wojnie i zbiór moralnych drogowskazów.

Lektura tej książki przypominała mi poruszające świadectwo Eddie’ego Jaku — „Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi”. Obydwie uważam za lektury obowiązkowe. Szczególnie dziś, gdy wciąż znajdują się ludzie, którzy śmią poddawać w wątpliwość nazistowskie zbrodnie…

To książka, do której można wracać w chwilach zwątpienia, niepewności i poszukiwań własnej drogi.


CYTATY:

Kiedy autorka rozmów z Benjaminem Ferenczem zapytała go, już 101-letniego, jakie trzy rady dałby młodym ludziom, bez wahania odpowiedział:

„To proste.
Po pierwsze: nigdy się nie poddawaj.
Po drugie: nigdy się nie poddawaj.
Po trzecie: nigdy się nie poddawaj.”

,,Przyjaciele są ważni, ale dobrze jest mieć w sobie zgodę na własne towarzystwo.”

,,Największą przeszkodą w osiągnięciu spełnienia jest porównywanie się z innymi.”


sobota, 23 sierpnia 2025

Tam na niebie są rzeki – Elif Shafak

Dwie rzeki, dwa miejsca na świecie, kilka przestrzeni czasowych, troje bohaterów, a wszystko finalnie się splata. Przepiękna podróż przez ludzkie losy, historię i kulturę. Kropla wody, która niczym strażnik pamięci przemierza świat i czas… Rzeki nie są tylko elementem tła, ale niemal żywymi bohaterami tej opowieści, które niosą pamięć i historie przez wieki.


Bogata w refleksje nad człowieczeństwem, współczesną cywilizacją, obfitująca w metafory, obudowana legendami i historycznymi wydarzeniami. Doskonale skomponowana mieszanka. I jakże piękny hołd oddany naturze… Autorka w mistrzowski sposób balansuje pomiędzy osobistymi historiami bohaterów, a uniwersalnymi pytaniami o to, co znaczy być człowiekiem w zglobalizowanym świecie?

Wiktoriański Londyn: Arthur i Tamiza. Współczesny Londyn: Zaleckah i Tamiza. Współczesna Turcja: Narin i rzeka Tygrys. A wszystko ma źródło w starożytnej Niniwie…

Bogactwo językowe, esencjonalna literatura, od której nie można się oderwać.

Zafascynował mnie wątek o najstarszej bibliotece założonej w VII wieku p.n.e. przez władcę Asyrii Asurbanipala…

Absolutnie przepiękna książka. Uczta duchowa. Moje pierwsze spotkanie z tą pisarką i rozpoczynam czytać jej wcześniejsze powieści.


Cytaty:

„Na najciemniejszym niebie jest gwiazda świecąca wysoko w górze, a w najgłębszym mroku jasno płonie świeca.”

„Nigdy nie rozpaczaj, zawsze szukaj najbliższego źródła życia.


czwartek, 5 czerwca 2025

Colette – Valérie Perrin

Na ten rok miałam dwa czytelnicze marzenia: nowa książka Jakuba Małeckiego i przekład nowej książki Valérie Perrin. I oto się spełnia! Pan Jakub Małecki kilka dni temu ogłosił, że właśnie ukończył pisanie nowej powieści, a ja niemalże w tym samym czasie przeczytałam ostatnią stronę „Colette” Valérie Perrin!


Pisarka udowadnia, że jest narratorką DOSKONAŁĄ. Jej historie tak angażują, że podczas lektury po prostu JEST się w środku opowieści. Towarzyszy się bohaterom, kibicuje im, dogłębnie przeżywa ich rozterki, analizuje ich przemyślenia i podejmowane wybory. Myśl o Colette, Blanche, Agnes i pozostałych postaciach, była ze mną nawet w chwili, gdy odkładałam książkę i oddawałam się codziennym obowiązkom. Coś wspaniałego!

Czuć też scenopisarskie doświadczenie autorki. Dynamicznie poprowadzona opowieść powoduje, że historia nieustannie trzyma w emocjonalnym napięciu, porusza i angażuje. Sprzyjają temu różne formy narracji, w tym ciekawy pomysł z wprowadzeniem monologu nagranego przez jedną z bohaterek na taśmie magnetofonowej oraz przedstawienie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów. Dodatkowo wykreowana rzeczywistość jest taka pełna, wielowymiarowa, brak tu luk, niedomówień. Za każdą postacią kryje się jakaś historia, która wraz z wątkiem głównym tworzy doskonałą całość.

Wszystko zaczyna się w chwili, gdy Agnes, uznana reżyserka, otrzymuje telefon, że zmarła jej ciocia, Colette. Informacja jest zaskakująca, ponieważ Colette została pochowana… trzy lata wcześniej. Dlaczego sfingowała swoją śmierć? Co się za tym kryje? Odpowiedź skrywają taśmy magnetofonowe, które pozostawiła dla swojej bratanicy.

Wsłuchajcie się koniecznie w jej opowieść… Tak jak Agnes, która dzięki temu odkryje nie tylko sekrety trudnego życia Colette, ale też zawędruje w prawdę o życiu swoim, swoich rodziców i bliskich jej osób.

Książka, w której wybrzmiewają pasje, i w której słuchać muzykę. Ale też książka, która ukazuje mroczną stroną człowieczeństwa. Książka z tych, do których się wraca.



Cytaty:

„Ulegli potrafią być bestiami.”

„Ludzie wciąż porównują. Szufladkują, rozdzielają, grupują.”

„Zawsze trzeba myśleć o tych, którzy przyjdą po tobie, niezależnie od tego, gdzie jesteś.”

„Żadna rola nie jest mała dla wielkiego aktora.”

„- Myśli pan, że niektóre dni tygodnia są weselsze od innych?
  - To zależy z kim się jest.”

„Słowa, które człowiek zbyt długo powstrzymuje, wymykają się czasem wbrew woli.”

„Tymczasem, jakie to w ogóle ma znaczenie, jak ludzie na ciebie patrzą?”

„Człowiek powinien częściej słuchać swoich dzieci.”

„Gdy ktoś powierza ci sekret, trzeba zachować milczenie.”

„Niczego się nie bój, rób tak, jak chcesz.”

„Najtrudniejsze, gdy się kogoś spotyka, to powiedzieć mu o swoich uczuciach.”



niedziela, 6 kwietnia 2025

Zbieracze borówek – Amanda Peters

Historia rodziny – rdzennych mieszkańców Ameryki, która pewnego dnia, podczas pracy zarobkowej – zbierania borówek, w niewyjaśnionych okolicznościach traci najmłodsze dziecko.


Joe i Norma – z pozoru dwie oddzielne historie. Dość szybko czytelnik orientuje się kim jest Norma dla Joe’go. I wydawać by się mogło, że już nic ciekawego i zaskakującego w miarę czytania wydarzyć nie może… A jednak powieść ma jakąś magiczną siłę przyciągania. Finału właściwie możemy domyśleć się niemalże od początku, ale tutaj ważniejsza jest droga, jaką pokonują dwie rodziny: Joe’go i Normy, by odnaleźć spokój.

Książka o przeżywaniu straty, poczuciu winy. I ogromnej sile rodziny. Nadziei, która pozwala przetrwać najgorszą traumę. Co nas określa? Korzenie, czy otoczenie, w którym się wychowujemy? Gdzie szukać swojej tożsamości?

Toczy się dość powolnie. Skupia na relacjach. Przyznam, że fabuła jest nierówna. W połowie troszkę przeciągnięta, ale jak wspominałam – nie można się mimo tego od niej oderwać.

Warto poświęcić czas tej powieści.


CYTATY:

„Są na tym świecie rzeczy ważniejsze niż przypisywanie sobie zasług.”

„Im jesteśmy starsi, tym czas szybciej nam płynie, jakby wszechświat popychał nas w stronę mety, by zrobić miejsce dla młodszych i silniejszych; każe nam odhaczyć swoją niewiele znaczącą bytność na tym świecie i zniknąć.”

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Światłoczułość – Jakub Jarno

Dla mnie książka zachwyt. Książka, która czyta ciebie, a nie ty ją.

Audiobook majstersztyk. Idealna interpretacja lektorów: pani Karoliny Gruszki, pana Krzysztofa Gosztyły (pokłony!) i pana Antoniego Pawlickiego.


Fabuła niczym literatura drogi… drogi przez czas. Miejscami zachwyca pięknem, miejscami przygniata okrucieństwem. Fragmenty wojennych zbrodni naprawdę tylko dla wytrawnych, silnych czytelników.

Wiem, że po publikacji „Światłoczułości” przez media przepłynęła fala spekulacji na temat jej autentyczności jako debiutu. Z jednej strony rozważano to w kontekście jej dojrzałości warsztatowej, a z drugiej: szeroko zakrojonej promocji (odważnie bogatej, jak na debiut). Blogosfera grzmiała: to dzieło doświadczonego pisarza skrytego pod pseudonimem. Wielokrotnie podczas lektury i ja miałam takie wrażenie. Cała konstrukcja (książka w książce, elementy epistolarne), a nade wszystko wtrącenia snute niejako na marginesie głównego wątku. Te, dotyczące znaczenia literatury w życiu człowieka. Znaczenia książki, jako źródła poznania… „Nic tak nie uczy nas drugiego człowieka, jak książki. Jak bez nich siebie opowiadać drugiej osobie? Jak się sobie opowiedzieć?” Ja takich rozważań w literaturze wypatruję i chłonę je.

Co nas kształtuje? Jak poznać samego siebie?

Rozumiem, że książka może wzbudzić skrajne emocje. Ja dołączam do grona zachwyconych. I nie ma dla mnie absolutnie znaczenia, czy pan Jakub Jarno żyje sobie w ciszy na wsi z dala od medialnej wrzawy, czy też może jest znanym pisarzem, „produkującym” poczytne kryminały.

Cieszę się, że „Światłoczułość” powstała.

I tak, już nigdy nie nazwę zapałek inaczej, jak „zapałczany”… Kto czytał, ten wie :)

Do takich książek zawsze wracam. Do tej też powrócę za jakiś czas.


Cytaty:

„Są bowiem takie losy, które raz splecione, na zawsze pozostają nierozłączne.”
„Nikt nie kłamie tak przekonująco, jak ten, kto stara się oszukać samego siebie.”
„Człowiek jest partyturą sprzecznych dźwięków.”

niedziela, 28 lipca 2024

Oliva Denaro – Viola Ardone

Oliva Denaro ma piętnaście lat, mieszka na Sycylii (akcja rozgrywa się w latach 60-ych XX wieku, w drugiej części w latach 80-ych), gdzie świat zdominowany jest przez mężczyzn. Kobiety bezrefleksyjnie przyjmują ów porządek – uznają go za zupełnie naturalny. Jak również i to, że wartość kobiety definiuje mężczyzna, który wybiera ją sobie za żonę.

Towarzyszymy Olivie w dojrzewaniu, a także w tym, jak rodzi się w niej przekonanie: kobieta powinna nauczyć się mówić NIE, tak jak uczy się zwykłych, elementarnych rzeczy, na przykład tabliczki mnożenia!

Fabuła książki nawiązuje do obowiązującej aż do roku 1981 we Włoszech instytucji tzw. małżeństwa naprawczego. Było to tak naprawdę sankcjonowanie przestępstwa, gwałtu: mężczyzna – gwałciciel nie ponosił odpowiedzialności za swój czyn, pod warunkiem, że poślubił skrzywdzoną przez siebie kobietę…

Piękna postać ojca, który wbrew patriarchalnemu środowisku, mówi do swojej córki: „Jeśli się potkniesz, ja cię podtrzymam.”

Książka pomimo trudnego tematu – niesprawiedliwość i przemoc wobec kobiet, jest budująca w swoim przesłaniu. Z cudownie wykreowaną główną bohaterką. Wysłuchałam audiobooka – brawurowo przeczytanego, bardzo polecam!


Cytaty:

„Ani dobry, ani zły czas nie trwa wiecznie.”

„Dom jest tam, gdzie chcesz wrócić.”

 

poniedziałek, 6 maja 2024

Trzy książki

Zmiany w życiu zawodowym i… Bronek na pokładzie ;) troszkę zweryfikowały mój czas przeznaczony na czytanie. I nie znaczy to, że czytam mniej, ale mam mniej czasu na dzielenie się swoimi opiniami po lekturze. Dlatego dziś krótko o trzech książkach przeczytanych lub wysłuchanych w ostatnich tygodniach.



Lucy i morze – Elizabeth Strout

Uwielbiam styl Elizabeth Strout.

Książka osadzona jest w czasie, który teraz, z perspektywy zaledwie kilku lat, jawi się mi jako abstrakcyjny. Mowa o pandemii koronawirusa. Strout pod postacią bohaterki znanej z cyklu „Lucy Barton”, mierzy się z tym dziwnym czasem – bo myślę, że tak właśnie będziemy ten okres pandemiczny odbierać – w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Niepewność, dezinformacja, lęk przed nieznanym. Ale bez obaw – to nie jest kronika rodziny i jej przyjaciół w dobie walki z zarazą. Dla Strout to tylko tło do tego, aby wykazać, że tak naprawdę człowiek współczesny żyje w ciągłej izolacji, niezależnie od wydarzeń społecznych, czy politycznych.

Bardzo dobre studium obyczajowości i kondycji rodziny w dość chaotycznym okresie. Autorka wplata postaci ze swoich innych powieści – pojawia się nawet we wzmiankach moja ukochana Olive Kitteridge, czy Bob Burgess. Przyczynkiem do głębokich rozważań są także wydarzenia w USA, które były też obecne w polskich serwisach informacyjnych: protesty społeczne, które wybuchły po zabójstwie Afroamerykanina George’a Floyda, czy zamieszki do jakich doszło w styczniu 2021 roku na Kapitolu po wyborach przegranych przez Donalda Trumpa.

Pomimo tego, że historia osadzona jest w bardzo konkretnej przestrzeni czasowej, Strout udało się stworzyć ponadczasową opowieść o nas samych – relacjach rodzinnych, małżeństwie, trudnym rodzicielstwie, miłości, przyjaźni, wyborach, których każdy z nas musi dokonywać i związanych z nimi konsekwencjami.

Dla fanów charakterystycznego stylu Strout – świetna. Dla tych, którzy chcą dopiero poznawać twórczość pisarki, nie polecam jako książki pierwszego wyboru. Tutaj zdecydowanie proponuję dwie części „Olive Kitteridge” (szczególnie druga – majstersztyk!) i „Amy i Isabelle”.

„Każdy potrzebuje czuć się ważnym.”
„W naszym życiu to dar, że nie wiemy co nas czeka.”
„Robimy co możemy, żeby przetrwać.”


Śnieg jeszcze czysty – Anna Musiałowicz

Bardzo smutna w tematyce, ale napisana pięknym językiem powieść. Wrażliwie o ludzkiej niewrażliwości. Przejmujący los wiejskiej rodziny w latach 60-ych. O ludziach, którzy absolutnie nie potrafili radzić sobie z emocjami. Żadnymi – ani tymi dobrymi, a tym bardziej trudnymi.

Kilkuletnia Gabrysia po śmierci matki jest tak naprawdę osamotniona w dorastaniu i dojrzewaniu. Nie ma wsparcia ani w ojcu, ani w nieporadnej w nowej roli, babce. Nikt nie potrafi dać dziewczynie wsparcia, wprowadzić w życie. W tym także w sprawy płciowości.

Tęsknota, osamotnienie, strata, szorstkość emocjonalna – to słowa opisujące naturalistyczny klimat tej powieści.


Ostatnie stadium – Nina Lykke

Słodko-gorzka. Bardzo pasuje to określenie do tej powieści. Wewnętrzne przemyślenia Elin, która z jednej strony w codziennej praktyce lekarki rodzinnej, boryka się z dość roszczeniowymi pacjentami, a z drugiej strony sama usiłuje poukładać osobiste sprawy małżeńskie. Przez przypadek wplątała się w romans i teraz usiłuje dociec, czy chce ratować małżeństwo, czy iść drogą zmiany…

W powieści wybrzmiewa sceptycyzm, sarkazm, a czasami zgorzknienie, czy wręcz zniesmaczenie nieudolnością ludzi wobec codziennych wyzwań. Narratorka snuje refleksje na temat kondycji współczesnego społeczeństwa. Roszczeniowość, wygodnictwo, skupienie na samych sobie. Nieumiejętność rozwiązywania problemów, bierność wobec życiowych trudności.

Tematyka książki może jawić się jako ponura, ale jest – niestety – tak bliska prawdzie o społeczeństwach żyjących w dobrobycie, że trudno odłożyć ją na bok. Wysłuchałam audiobooka – świetnie przeczytany.

„Ciało to klatka, w której żyjemy i tylko czasem, nie wiedząc dlaczego, podchodzimy do krat i szarpiemy za nie, aż wszystko wokół się trzęsie.”

czwartek, 30 listopada 2023

Baśń o wężowym sercu albo Wtóre słowo o Jakóbie Szeli – Radek Rak

Baśń kojarzy się nam z dzieciństwem. Magiczny świat, gdzie walczą ze sobą dobro i zło. Radek Rak w formie baśni literackiej, której bardzo blisko do realizmu magicznego, opowiada o Jakubie Szeli – postaci kontrowersyjnej z punktu oceny historycznej. Ale absolutnie nie jest to ani biografia tego galicyjskiego chłopa, przywódcy antyszlacheckiego powstania z roku 1846, ani też historyczny zapis ówczesnych czasów. Nie mniej, duch epoki oddany jest wiarygodnie, dlatego jako czytelnik czułam się w tej opowieści komfortowo. Autor zabiera nas jakby w dwa światy: jeden jest dokładnie umiejscowiony w czasie i ulokowany w konkretnych miejscach – nie ma tutaj domysłów: jesteśmy w Galicji z przełomu wieków XVIII i XIX, i drugiego, wyimaginowanego – obudowanego wierzeniami, zabobonami, lokalną mitologią.


„Baśń o wężowym sercu” pomimo tego, że zawiera wszystkie cechy fantastyczno-magicznej opowieści, dotyka ważnych problemów ludzkiego życia, a często głębokich kwestii egzystencjalnych. Postacie realne, w tym historyczne, współistnieją z elementami fantastycznymi. Jest to świetnie wyważone. Realia życia pańszczyźnianego chłopa w Galicji i panujących wówczas społecznych nastrojów (relacje chłop – mieszkańcy dworów) przeplatają się z opowieściami stricte baśniowymi, nierzeczywistymi, włącznie z naddawaniem zwierzętom i zjawiskom cech ludzkich i takichż motywów postępowania. Autor czyni to tak sugestywnie, że fragmenty, w których bohaterami stają się węże, wywoływały u mnie wzdrygnięcia – nie lubię i boją się tych zwierząt.

Opowieść ubrana jest w barwny, bogaty język literacki. Zachwyca jego poetyka zestawiona z dosadnym realizmem. Uczta, nawet dla kogoś, kto niekoniecznie odnajduje się w literaturze tego gatunku – zaliczam się do nich. Warstwa językowa tej powieści jest wybitna.

Wysłuchałam audiobooka, doskonałego w wykonaniu pana Piotra Grabowskiego. Uroczo w jego interpretacji brzmią nawet czytane przekleństwa – absolutnie nie rażą. Zresztą autor baśni nie epatuje wulgarnością, choć brutalne sceny są wyjątkowo realistyczne.

Świetna książka!



Cytaty:

„Serca raz ofiarowanego nie można tak po prostu odebrać.”

„To, co ważne zawsze zaczyna się od spraw błahych. Od byle czego zaczynają się miłości, te przynoszące szczęście i te przynoszące ból, i te które przynoszą jedno i drugie.”

„Drobne dziwactwa są znamionami wielkości.”

„Jak zło wprawisz w ruch, to toczy się po świecie i niejednego ubabrze, a ubabrany popycha je dalej.”

poniedziałek, 27 listopada 2023

Bracia Burgess – Elizabeth Strout

Zaliczam się do wielbicieli prozy Elizabeth Strout, mam za sobą lekturę większości jej książek. Ta, niestety okazała się niezbyt wdzięczna do tego, abym pochłonęła ją w zachwycie. Ma jednak w sobie to, za co cenię pisarstwo Strout – czystość słowa, literacka elegancja i wyważenie. 


Pisarka ma niebywałą umiejętność klarownego opowiadania o zawiłościach ludzkiej psychiki, wnikliwej analizy psychologicznej występujących postaci oraz łączących ich relacji. Są to relacje bardzo złożone, i jak w życiu – niejednoznaczne. Autorka mistrzowsko opisuje trudne emocje, które w pewnym stopniu określają życiorysy trójki rodzeństwa: braci Jima i Boba oraz ich siostry Susan: samotność, nieudane związki, poczucie winy i wstydu. Naznaczeni tragicznym wydarzeniem w dzieciństwie, obarczeni problemami dorosłego życia, łączą siły, aby wesprzeć syna Susan, który zostaje oskarżony o przestępstwo na tle rasistowskim. Akcja rozwija się bez pośpiechu, bo powieść skoncentrowana jest na przeżyciach wewnętrznych postaci (nie tylko głównych), sposobie odczuwania przez nich świata, a także analizie ich życiowych decyzji i wyborów.

Historia rodzeństwa przedstawiona jest na tle problemów żywych w każdym współczesnym społeczeństwie, nie tylko amerykańskim – a więc sprawiedliwości społecznej i trudności adaptacyjnych emigrantów.

Mimo wszystko, tym razem czegoś mi zabrakło. Chyba z żadnym z bohaterów nie mogłam się utożsamić, żadnemu tak naprawdę do końca kibicować. A to zwykle w mojej ocenie podnosi lub obniża atrakcyjność lektury.

Zdecydowanie cykl "Olive Kitteridge", czy powieść "Amy i Isabelle", bardziej polecam osobom, które chcą rozpocząć poznawanie pióra autorki. A warto.

Strout tą powieścią robi, to zawsze: kreśli portret człowieka, uwikłanego w złożoność współczesnych wyzwań. Wsłuchuje się w człowieka. Każdego. I nie ocenia, bo „nie ma jednego idealnego sposobu na życie”. Nawet nie stara się go w jakikolwiek sposób tłumaczyć. Po prostu o nim opowiada.


Cytaty:

„Nikt nie chce wierzyć, że na coś może być za późno.”

„Nie ma jednego idealnego sposobu na życie.”

„Nic nie jest takie, jak sądzimy.”

wtorek, 21 listopada 2023

Żaden koniec – Zośka Papużanka

Fabularnie właściwie nic nowego w tej książce nie ma: ot, jedna z wielu o życiu, o rodzinnych relacjach, trudnej teraźniejszości zbudowanej na trudnej przeszłości. A jednak sposób prowadzonej narracji jest na tyle nowatorski, że nie sposób oderwać się od lektury. Świetnie napisana książka – jeśli oczywiście ktoś lubi dobry, nieszablonowy warsztat pisarski.


Z obrazów kreślonych wspomnieniami bohaterów budowana jest historia trzypokoleniowej rodziny – głównie z jej traum. Jakub i Justyna to rodzeństwo, które po śmierci Krystyny – nestorki rodu, babci, rozpoczyna odkrywać swoją przeszłość, kreśloną wydarzeniami z życia starszych członków rodziny i podjętymi przez nich niegdyś decyzjami. Wydarzeniami, które w świadomości rodziny nie istniały – najczęściej były przemilczane lub podawane w wersji fragmentarycznej.

Lektura tej powieści wymaga uwagi i skupienia, bo nie jest linearna. Brak chronologii i jednoznacznego określenia z perspektywy jakiej postaci w danym momencie poznajemy opowieść, mogą być początkowo trudne. Czytanie „Żadnego końca” mogę porównać do rozsypanych na stole puzzli, i to naprawdę wieloelementowych, z których cierpliwy czytelnik ułoży pełny obraz. Zbudowana jest z retrospekcji, czasami z pozoru luźnych uwag, jak gdyby notatek. Ale całościowo nie ma tutaj przypadkowości.

Ta historia siłą rzeczy nasuwa pytanie: co my sami wiemy o przeszłości swoich przodków? Tych wcale nie odległych w czasie, całkiem bliskich, bo babć, dziadków, wujków? Na ile ich los wpłynął na kształt naszego życia?

I jeszcze jedno: co sami zechcemy przekazać słownie i emocjonalnie swoim bliskim?

To moje pierwsze spotkanie z prozą Papużanki i podobnie jak w przypadku Zyty Rudzkiej, zamierzam poznać Jej inne powieści. Przemawia do mnie taki styl narracji.


Cytaty:

„Spośród stworzeń chodzących po świecie tylko kot nadaje się w stu procentach do życia w społeczeństwie, kot ma wywalone.”

„Ludzie czasem robią coś, co trzeba robić, chociaż nie wiedzą dlaczego.”

„Śmierć jest do przeżycia, poważnie. Z życiem jest znacznie trudniej.”

„Życie jest płaskie jak kałuża.”

wtorek, 14 listopada 2023

Krótka wymiana ognia – Zyta Rudzka

Zyta Rudzka ma nieprawdopodobny dar adaptowania życia do literatury na swoich własnych zasadach.


Roma Dąbrowska, siedemdziesięcioletnia poetka i jej podróż przez własne życie. Kim była jako matka, kobieta, córka i poetka? Poznajemy jej różne oblicza niczym w zmieniającym się kalejdoskopie. To książka demaskująca… starzenie się kobiety. Obnaża jej potknięcia i niewykorzystane szanse, a jednocześnie buduje Romę, której wciąż nieobce są kobiece fantazje, także seksualne.

Językowa nonszalancja Rudzkiej bywa ostra i nie każdemu może się spodobać. Ale jest w tym jakaś prawda o ludzkich uczuciach, których nie artykułuje się powszechnie, a już na pewno nie w stylu, w jakim robi to Rudzka głosem swoich bohaterek. Mnie takie mięsiste pisanie odpowiada. Świetne pióro, błyskotliwe, czasami nasączone cyniczną ironią.

Jest też wzruszająco – tajemnica, którą żyje matka Romy, odkrywana stopniowo podczas jej „rozmowy” ze studzienką, to jak książka w książce. Osobna, przejmująca historia. Intrygujący jest też wątek utraconych relacji głównej bohaterki z córką – utalentowaną pianistką.

Mam za sobą lekturę czterech książek pani Rudzkiej i szalenie podoba się mi tendencja pisarki do tak zwanych „easter eggs”, czyli ukrytych nawiązań do jej innych powieści. W „Ślicznotce doktora Josefa” i „Tkankach miękkich” była to fraza jej późniejszej powieści „ten się śmieje, kto ma zęby”. Zaś w tej, była to: „tkanki miękkie”. Niby nic, ale lubię wyłapywać takie „niespodzianki”. Są jak mrugnięcie okiem: ulotna i delikatna nić porozumienia między pisarzem, a czytelnikiem. Pani Zyto, proszę pisać, pisać, pisać! Czekam na kolejne Pani powieści!


Cytaty:

„Wróciłam do siebie, chociaż nie wiem, gdzie to jest.”

„Jak się nie uśmiechniesz do życia, nie licz, że się ono do ciebie odśmiechnie.”

„Literatura to przywilej alternatywnej egzystencji. Dar drugiego istnienia.”

poniedziałek, 13 listopada 2023

Ulica dzieciństwa – Tove Ditlevsen

Dzieciństwo Ester to ulica biednej części Kopenhagi w latach 30 i 40. XX wieku. Towarzyszymy jej w czasie, gdy analizuje swoje dzieciństwo, które przepełnione jest wstydem z powodu biedy, dojmującym smutkiem i trudną do określenia tęsknotą za czymś lepszym, doskonalszym. Ester wie, że poza „jej” ulicą istnieje inny świat, ale szuka wskazówki, jak się do niego dostać? Jak może uciec z ulicy dzieciństwa, która kształtuje ją na całe życie, budując w niej lęki i rodząc poczucie niższości?


Dzieciństwo to zestawienie radości i bólu. To obrazy, które zostają w człowieku na zawsze. Jest jak rzeka, która żłobi koryto. Człowiek powinien mieć coś niezmiennego, z czego będzie mógł czerpać siłę na całe życie, szczególnie w chwilach trudnych. Takie powinno być dzieciństwo. Mocnym fundamentem.

Wszystko co wydarzy się na ulicy naszego dorastania, kogo na niej spotkamy, odciśnie na nas swoje piętno. Pozostanie w nas nawet, gdy tę ulicę opuścimy. Pozostaną rzeczy dobre i złe. Ulica Ester tonie w mroku ludzkich spraw.

Świetny portret psychologiczny młodej kobiety, jak i rodziny w kryzysie – biernej i jednocześnie niezbyt stabilnej. Głos dziecka pragnącego szczęśliwej rodziny – wspierającej i kochającej.

Książka inspiruje do przemyśleń na temat okresu własnego dzieciństwa. Czy jest ono źródłem naszej siły, czy też przepełnione smutnymi wspomnieniami, goryczą, która blokuje w rozwoju i życiu pełną piersią?

Literacko – proza najwyższych lotów. I, co jest typowe dla twórczości pisarki, bardzo osobista, niemalże intymna, oparta o jej własne doświadczenia. Warto zapoznać się z tą książką także z tego powodu, że otrzymujemy tutaj obraz innej Danii niż jest znana współcześnie – jako państwo opiekuńcze, dobrobytu i szczęśliwych ludzi, zadowolonych z poziomu życia.


Zapisane cytaty:

„Temu co niezauważalne, dane jest żyć najdłużej.”

„Niespełnionymi nadziejami lepiej z nikim się nie dzielić.”

„Bez rozmowy nikt na dłuższą metę nie może odczuwać zadowolenia.”

piątek, 3 listopada 2023

Ślicznotka doktora Josefa – Zyta Rudzka

Pensjonariusze domu (nie)spokojnej starości trwają w łagodnej melancholii. Letargiczni, ale wciąż spragnieni życia. Zakotwiczeni we wspomnieniach. Boją się głodu i chłodu, bo tym naznaczone było ich dzieciństwo. I boją się domku nad jeziorem – tam trafiają już tylko ci, którzy tracą kontakt z rzeczywistością. Są o krok od ostateczności. Świat pobiegł do przodu, a oni już wiedzą, że go nie dogonią. Dlatego wskrzeszają wspomnienia.

Dobre. I złe.

I wciąż marzą.

To książka powolna, ale absolutnie nie nurząca. Wbrew tytułowi, wcale nie skoncentrowana na obozowych przeżyciach bohaterów. Ich koszmarne przeżycia autorka subtelnie wplata we wspomnienia poszczególnych postaci. Szczególnie pani Czechny, która jako dziecko była poddana w Auschwitz pseudomedycznym doświadczeniom doktora Mengele. Nie epatuje nimi, ale i tak są przejmujące.


Starsi państwo zażywają relaksu na tarasowych leżaczkach, oddają się kolejnym terapiom, ale i zabiegom kosmetycznym, bo nie obca jest im kokieteria. Marzą o przeżyciu czegoś wzniosłego. Wciąż cenią piękno nie tylko powierzchowne, ale też duchowe i intelektualne. Licytują się, kto miał bardziej emocjonujące życie? Kto bardziej tragiczne? Kto ma lepsze dzieci? Kto bardziej wykształcone, i które wiodą bardziej światowe życie? I wypatrują ich wizyt. Zawsze znajdując wytłumaczenie, dlaczego akurat w tym roku jeszcze nie mogą ich odwiedzić? Dywagują, czy lepiej zachować pamięć, czy może mieć sklerozę? Po śmierci być skremowanym, czy pochowanym tradycyjnie? Umierać publicznie, na oczach świata, czy skrycie, w samotności… Wypatrują czereśni, których wspomnienie przenosi ich w piękniejsze czasy, czasy ich młodości.

Warto zatrzymać się na chwilkę w świecie pani Czechny, pani Leokadii, pani Beni, pana Leona, pana Mirona, aby przyjrzeć się swoim własnym priorytetom i może na nowo przewartościować, co tak naprawdę w tym naszym życiu jest ważne i warte przeżycia.

Wysłuchałam audiobooka – ciepły i młodzieńczy głos pani Karoliny Gruszki o dziwo pięknie korespondował, czasami na zasadzie kontrastowości, z tematyką starości.


Cytaty:

„Trzeba wybaczać. Inaczej człowiek robi krzywdę sam sobie.”

„Nie bójmy się wspomnień swojej młodzieńczej zuchwałości.”

poniedziałek, 30 października 2023

Tkanki miękkie – Zyta Rudzka

Nie wiem dlaczego twórczość Zyty Rudzkiej dotychczas mi umknęła? Narodzona Literacką Nagrodą Nike powieść „Ten się śmieje, kto ma zęby” była moim pierwszym spotkaniem z Jej piórem, po którym postanowiłam przeczytać wcześniejsze wydawnictwa pisarki. Lubię takie pisanie. Soczyste. Metaforyczne. Styl potoczysty, obrazowy. Wyraziście wykreowani bohaterowie.


Osią „Tkanek miękkich” jest relacja łącząca starego „doktora wiejskiego” Michała Prokopiuka, z synem Ludwikiem – młodszym „doktorem miejskim”, pediatrą. Dialogi obydwu panów to mieszanka komizmu, dramatu i wzruszeń. Jest w nich dynamizm, werwa, autentyczność. Ojciec co chwila ucieka w odmęty swojej niepamięci, obsesyjnie wypatruje drugiej, zmarłej, żony: „Reginy nie widziałeś?” dopytuje natarczywie Ludwika. „Coraz mniej ojca w ojcu” – konkluduje Ludwik, świadom, że starszy pan zapada się w coraz większej demencji.

Postać starego „doktora wiejskiego” Michała jest barwna, szalenie charakterystyczna i przykuwająca uwagę. Wspaniale zinterpretowana przez lektora (słuchałam audiobooka) pana Andrzeja Ferenca.

Narratorem jest Ludwik, mężczyzna w średnim wieku, koneser rzeczy pięknych, powracający myślami do różnych etapów swojego życia. Wybrzmiewają w nim nuty goryczy, melancholii. Jest i tajemnica, która zostanie odkryta dopiero w poruszającym finale.

To powieść bardzo męska – jako czytelnicy śledzimy tę historię tylko z męskiej perspektywy. Kobiety pojawiają się w ich wspomnieniach i tęsknotach.

Warsztat słowa autorki wzbudza podziw. Ogromna przyjemność obcowania z taką erudycją, błyskotliwością metafor, czy też umiejętnością syntetycznego obrazowania emocji i wydarzeń.


Cytaty:

„Człowiek nie powinien się uganiać za tym, czego już nie potrzebuje.”

„Ludzie lubią mówić. Rzadziej słuchać.”

„(...) jednak cisza najlepiej brzmi solo”

niedziela, 8 października 2023

William – Elizabeth Strout

Jak ja lubię tę autorkę! Jej wrażliwość, styl, ciepło, prawdę. Życiowość. Mistrzowską umiejętność pisania o relacjach rodzinnych. Lubię to jej dążenie do rozpoznawania i rozumienia uczuć, które rodzą się w każdym człowieku w różnych sytuacjach. Strout uświadamia, że mamy prawo do każdych uczuć, także tych, których zwykle chcielibyśmy uniknąć. One nas kształtują.




William to były mąż Lucy, z którym po rozwodzie nie zerwała całkiem kontaktu. W chwili, gdy umiera drugi mąż Lucy, dawni małżonkowie zbliżają się ponownie do siebie. Ale to zbliżenie nie ma nic wspólnego z namiętnością. Jest bardziej powrotem do przeszłości każdego z nich, wspólnym odkrywaniem rodzinnych tajemnic. Współodczuwaniem.

Powieść kameralna. Spokojna. Zbudowana z obrazów, chwil, wspomnień. Bez epickich zwrotów akcji, chociaż odkrycie skrywanej przez lata tajemnicy związanej z pochodzeniem rodziców Williama, zdecydowanie jest najbardziej energicznym momentem w fabule.

Powieść inspiruje do własnych refleksji. Jak daleko odchodzimy od swoich korzeni? Ile w nas zostaje z domu, w którym dorastamy, i jak bardzo sobie tego nie uświadamiamy? Dlaczego dokonujemy takich, a nie innych wyborów w życiu?

Co jeszcze zostanie we mnie po lekturze „Williama”?
Łzy są darem, bo czasami smutek zwyczajnie trzeba opłakać, by ruszyć dalej.
Rozmowa to dar wsparcia – bo oznacza, że ktoś nas słucha.
I najważniejsze: RODZINA, która jest darem absolutnym. Nawet wówczas, gdy nie jest to rodzina idealna. Ale zawsze nas kształtuje i tylko od nas samych zależy, czy traumatyczne doświadczenia domu rodzinnego potrafimy przekuć w zbudowanie własnej rodziny, gdzie każdy jej członek będzie czuł potrzebny się, kochany, szanowany i bezpieczny.

„William” to trzecia część cyklu „Lucy Barton”. Czytałam tylko „Lucy”, i uważam, że spokojnie można książki tej serii czytać niezależnie od siebie.

Pomimo tego, że książka bardzo się mi podobała, uważam, że lepiej zaczynać poznawanie twórczości Strout od innych jej powieści – choćby Olive Kitteridge, czy Amy i Isabelle.


Zapisane cytaty:

„Żal, to taki stan samotności. To jak zsuwanie się po zewnętrznej ścianie bardzo wysokiego, szklanego budynku, gdy nikt cię nie dostrzega.”

„Tak to już w życiu jest. Nie zdajemy sobie sprawy z wielu rzeczy, dopóki nie jest za późno.”

„Wszyscy jesteśmy zbiorem mitów i tajemnic.”

„Gdy masz dzieci, zawsze się o nie martwisz.”

niedziela, 10 września 2023

Regulamin tłoczni win – John Irving

Prowadzony przez ekscentrycznego doktora Wilbura Larcha sierociniec St. Cloud's w stanie Maine, to miejsce wyjątkowe. Przybywają tutaj kobiety, aby urodzić i zostawić niechciane dzieci. Albo… poddać się aborcji. To także dom Homera Wellsa, który po kilku nieudanych próbach adopcji, ostatecznie pozostaje w ośrodku i dorasta pod okiem ukochanego opiekuna. Sierociniec staje się dla niego domem, a nie przystankiem do pozyskania nowej rodziny. Jego życie odmienia pojawienie się w St. Cloud's młodych zakochanych: Candy i Wally'ego. Oni dają Homerowi miłość i przyjaźń. Rodzinę. W przewrotnej konfiguracji.


Po raz pierwszy z twórczością Irvinga zetknęłam się jako nastolatka, dzięki książce „Świat według Garpa”. Od Garpa skradłam marzenie o szczęściu czerpanym ze zwyczajnego bycia z najbliższymi. Kilka lat później, poznałam smak tego niemalże intymnego uczucia, towarzyszącego rodzicom skradającym się do pokoju swoich śpiących dzieci, by na nie popatrzeć i doświadczyć szczęścia.

„Regulamin…” to chyba sztandarowe dzieło Irvinga. Styl pisarza zachwyca intelektualnie, przede wszystkim porusza, budzi emocje. Irving ma rzadko spotykany dar opowiadania. Z charakterystyczną kąśliwością i dystansem, subtelnym humorem, czasami przewrotnym. Idealny mariaż komizmu i dramatu. Nie koloryzuje, wręcz przeciwnie – nie boi się chropowatości w kreowaniu literackiej rzeczywistości, jest niezastąpiony w wizualizacji. Czuć jego fascynację powieścią XIX-wieczną. Wyrazista fabuła, długa narracja z dobrze zarysowanymi postaciami. Tworzy świat pełny. Nawet postacie drugoplanowe wchodzą w życie wiodących bohaterów ze swoją obszerną historią.

Akcja „Regulaminu…” rozciągnięta na przestrzeni kilkudziesięciu lat, powoduje, że czytelnik przywiązuje się do bohaterów i silnie przeżywa ich losy.

Powieść dogłębnie poruszająca, tkliwa, osobliwa, angażująca emocje i myśli. Wysłuchałam jej w formie audiobooka w genialnej interpretacji pana Marcina Popczyńskiego. GENIALNEJ!

Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Lektura obowiązkowa, jeśli zależy nam na kształtowaniu własnego gustu literackiego.

Na podstawie książki nakręcono film "Wbrew regułom". 

Cytaty:

„Jeżeli grzechem jest wywyższać się nad innych, to wywyższać się ze względów moralnych, jest grzechem najcięższym.”

„Nawet w czasach najbardziej oświeconych, będą się rodzić niechciane dzieci"

„Z upływem czasu ludzie, którzy tak wiele kiedyś dla nas znaczyli, wyłaniają się z mroków zapomnienia ujęci w cudzysłów.”

niedziela, 20 sierpnia 2023

Siedmiu mężów Evelyn Hugo – Taylor Jenkins Reid

Siedmiu mężów na różne etapy życia (fikcyjnej) gwiazdy kina lat 50 i 60-ych Hollywood. Prawie każdy związek zbudowany niekoniecznie na uczuciu, za to naznaczony interesownością. A od pewnego momentu, stanowiący przemyślany kamuflaż dla prawdziwych uczuć Evelyn.


Redakcja czasopisma Vivant przygotowuje się do przeprowadzenia wywiadu ze znaną przed laty aktorką, z okazji aukcji charytatywnej jej sukien. Ekscentryczna 79-letnia diva kina zastrzega, że rozmawiać z nią ma konkretna osoba – Monique Grant. Niespodziewanie, młoda dziennikarka, otrzymuje od byłej gwiazdy propozycję napisania jej biografii. Warunek jest jeden – wspomnienia Evelyn zostaną opublikowane dopiero po jej śmierci. Historia aktorki zmieni życie Monique...

Wiem, że ta powieść zbiera głównie achy i ochy, ja poprzestanę na stwierdzeniu: „dobre czytadełko”, niezobowiązujące, i niezbyt angażujące (mnie) emocjonalnie. Narracja dynamiczna, zakończenie w pewnym momencie staje się przewidywalne, ale przyznam, że dość mnie poruszyło. Bo jedna rzecz ujęła mnie, w epatującej pozą wyniosłości Evelyn Hugo – jej bezgraniczne oddanie dla osób, które prawdziwie kochała.

Książka porusza wiele problemów ważkich nie tylko w czasach aktywności artystycznej tytułowej bohaterki, ale aktualnych współcześnie: dysproporcje w pozycji zawodowej kobiet i mężczyzn (głównie w show biznesie), manipulacja opinią publiczną, dyskryminacja osób o odmiennej orientacji seksualnej, miałkość prasy węszącej wszędzie za sensacją.

Słuchałam audiobooka – w trakcie prac w ogródku, prasowania, takich tam okołodomowych robótek. I w tej sytuacji świetnie się ta książka sprawdziła. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z audiobookami, ale troszkę irytowała mnie maniera lektorki – bardzo Panią przepraszam, ale zwyczajnie do mnie nie przemówiła ta interpretacja.


Zapisane cytaty:

„Kiedy dostajesz możliwość zmiany swojego życia, bądź na nią gotowa. Świat niczego nie daje. Musisz sama po to sięgnąć.”

„Nie da się zbudować zażyłości bez zaufania.”