Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2025

Obiekty głębokiego nieba – Jakub Małecki

To było moje czytelnicze marzenie na ten rok – nowa książka Jakuba Małeckiego. Nie jestem nieobiektywna, bo cierpię na tzw. #małeckość, zachwyca mnie twórczość tego pisarza. Jego wrażliwość literacka w całości trafia do mojego serca i umysłu.


Najnowsza książka Małeckiego po raz kolejny rodzi we mnie pytanie – ile tutaj autor przemycił siebie? Ile siebie samego dał nam, swoim czytelnikom?

Małecki udowadnia, że potrafi wnikliwie obserwować człowieka. Dotyka bliskości. Pisze o relacjach rodzinnych i partnerskich. W tej książce wyjątkowo odważnie pisze także o nieoczywistych relacjach miłosnych. Fascynacji seksualnej i pożądaniu. Ale z właściwą sobie finezyjnością i poetyką.

Dla mnie to także książka o przekraczaniu granic. I miłości bez granic. I o refleksjach przychodzących może za późno. O wyborach, których po latach możemy żałować, ale jednak pokornie ponosimy ich konsekwencje.

Przesłuchałam audiobooka w obłędnej interpretacji Magdaleny Cieleckiej, Filipa Kosiora i Krzysztofa Gosztyły. A zaraz potem, gdy tylko otrzymałam przedpremierowo paczkę z papierowym wydaniem i z autografem pana Jakuba Małeckiego (nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności), od razu jeszcze raz przeczytałam książkę. Chyba zdarzyło się mi to po raz pierwszy…

W astrologii obiekty głębokiego nieba to mgławice, gromady gwiazd, galaktyki, obiekty leżące wewnątrz Drogi Mlecznej, które wbrew pozorom nie są tak łatwe do obserwacji.

A czym są w prozie Małeckiego?

Według mnie to… ludzie. Ich emocje, tajemnice, wspomnienia, wszystko to, co ukryte głęboko, często niewidoczne na pierwszy rzut oka, a jednak istniejące, migoczące gdzieś w tle. To nasze wewnętrzne galaktyki, które czasem ktoś, jak pan Jakub Małecki, potrafi nazwać, opisać, a przez to uczynić zrozumiałymi. Ta książka to podróż właśnie tam: w głąb duszy, w rejony ciche, bolesne i piękne zarazem.

Mnie pan Małecki po raz kolejny zachwycił.




poniedziałek, 24 marca 2025

Dwa czytadełka ;)

Dziś wrzucam dwie powieści, które jeszcze parę lat temu pewnie by mnie zachwyciły, ale teraz czytelniczo jestem w zupełnie innych klimatach. Oczekuję czegoś więcej od książek, choćby obyczajowych, osadzonych w danej epoce. Obydwie są dobrze napisane, wciąga historia poszczególnych bohaterek. Sprawdziły się w moim przypadku jako towarzyszki porannej krzątaniny (a wstaję dość wcześnie, właściwie skoro świt), i jako tło w drodze do pracy. Ale niestety nie zostały we mnie długo – słuchałam ich już jakiś czas temu i teraz przedstawiając je tutaj, musiałam sobie przypomnieć o czym były. Jestem jednak przekonana, że czytelniczki zaczytujące się w literaturze obyczajowej z tłem historycznym, będą usatysfakcjonowane.

Noworoczne panny – Magda Knedler

Opowieść o przyrodnich siostrach, Praksedzie (piękne imię!) i Anieli Krukowieckich, którym śmierć ojca mocno komplikuje społeczny i finansowy status. Tematyka oscyluje wokół losu kobiet ze sfer wyższych w XIX wiecznym społeczeństwie – niestety realia historyczno-społeczne potraktowane po macoszemu – akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku, a zupełnie tego nie czuć (chociażby w mentalności bohaterów). Podziały klasowe, skomplikowane relacje i układy rodzinne, miłość, mezalians, szczypta (raczej zbędnej) erotyki.


Iskry na wiatr – Ida Żmijewska

Śmierć ojca i drastyczne obniżenie sytuacji finansowej dotyka siostry Kellerówny, Zofię, Ninę, Julię i Polę, dotychczas pławiących się w luksusach i pełnymi garściami czerpiących ze statusu przypisanego córkom bogatego fabrykanta. Rodzinny dramat rozgrywa się na tle dramatu globalnego – I wojny światowej. Początek mało porywający. Później akcja nabiera wyrazistości. Dość przewidywalna metamorfoza panien z wyższych sfer, zmuszonych do tego, aby uświadomić sobie, jak to się dzieje, że naczynia stają się czyste, a piec gorący ;) Panny fajne, charakterne, sympatyczne. Babcia dziewcząt – Adela, jeszcze bardziej.

Jest też zagadkowy wątek kryminalny, który zapewne będzie rozwiązany dopiero w kolejnych częściach sagi. Póki co jednakże nie planuję kontynuować…

poniedziałek, 2 grudnia 2024

Nie pamiętam cię, córeczko - Danka Braun

Powiem szczerze, że ostatnimi czasy nie jest mi po drodze z sensu stricto literaturą obyczajową z mocnym zafiksowaniem na romans. Dlatego ta powieść nie zagościła jakoś specjalnie w mojej pamięci i sercu, bo jak widać po fotce (kwitnące gałązki wiśni!!!), przeczytałam ją i sfotografowałam wczesną wiosną. 

I o ile zaczyna się ciekawie (utrata pamięci przez główną bohaterkę), to w miarę rozwoju akcji zaczyna się pojawiać za dużo dziwnych zawirować losu, rozbudowanych pobocznych wątków, postaci pojawiających się znikąd… jakoś się w tym galimatiasie nie mogłam odnaleźć. I jeszcze relacje między bohaterami, które w moim odczuciu były co najmniej dziwne. Wszystko to prowadzi do tego, że w finale gubi się gdzieś to przejmujące wyznanie zawarte w tytule.

Może to nie był mój czas na taką książkę…


czwartek, 14 listopada 2024

Garnet - Karolina Wójciak

Garnet, tom 1, Droga
Garnet, tom 2, Cel
Garnet, tom 3, Wybór


Od kiedy polubiłam się z czytaniem elektronicznym, lubię mieć jednocześnie dwie książki w czytaniu – jedną na moim kochanieńkim PocketBooku, drugą na słuchawkach, do słuchania w trakcie różnych codziennych aktywności (prasowanie, sprzątanie, rower, i takie tam). I jakoś tak przypadkiem trafiłam na serię Karoliny Wójciak „Garnet”. I rozpatrując ów cykl właśnie pod takim kątem – lekka lektura, przerywnik, takie „oczyszczenie” czytelnicze, by dalej podążać ścieżkami przebogatego świata książek – sprawdzi się dobrze.

To historia dwóch sióstr, Izzy i Katie, angielskich arystokratek, które w wyniku życiowych zawirowań (ach te angielskie damy i „dżentelmeny” z końca XIX wieku, konserwatywny „ton” i… obłudna mentalność wyższych sfer ściśniętych gorsetem konwenansów) trafiają na… Dziki Zachód w USA, gdzie w najlepsze trwa gorączka złota.

Pierwszy tom ukazuje drogę (w tym także dosłownie) panien z wiktoriańskiego Londynu wprost na Dziki Zachód, drugi ich wtapianie się w nowe, obce dla nich mentalnie i kulturowo środowisko, trzeci zaś ocieka romansidłem, jakiego ja osobiście nie trawię.

Podobno Autorka pisze dobre kryminały. Postaram się sprawdzić...

Cykl „Garnet” zapewne trafi w gusta fanek obyczajowej literatury rozrywkowej.


poniedziałek, 29 stycznia 2024

Nikodem Dyzma między ustami, a brzegiem pucharu ;)

Tytuł dzisiejszego wpisu to oczywiście nawiązanie do dwóch powieści, o których chcę dzisiaj napisać.


Czasami lubię wracać do książek, które kiedyś już czytałam. 

Dołęgę-Mostowicza uwielbiam. Oprócz: „Kariery Nikodema Dyzmy”, czy „Znachora”, godne uwagi dla współczesnego czytelnika są te mniej popularne: „Złota maska” i „Wysokie progi”, czy „Kiwony”.
Pamiętam natomiast, że przez „Między ustami, a brzegiem pucharu” Marii Rodziewiczówny nie przebrnęłam. Pokonały mnie wybrzmiewający literacką naiwnością styl pisarki i dziewiętnastowieczna mentalność stworzonych przez nią bohaterów. 

Tym razem z ciekawością powróciłam do przewrotnej historii Nikodema Dyzmy, w nowej odsłonie Wydawnictwo Harde. Opowieść o prostym cwaniaku, którego nazwisko stało się synonimem karierowiczostwa – niezmiennie aktualne! Historia znana mi, także dzięki serialowej roli Romana Wilhelmiego, a mimo tego, pochłonęła całkowicie, jakby czytana na nowo. 

Mniejszy entuzjazm wywołał we mnie romans „Między ustami, a brzegiem pucharu”, opowiadający o przemianie, jakiej dokonać się może w człowieku tylko pod wpływem prawdziwej miłości. Pomimo językowego uwspółcześnienia, wciąż brzmi dla mnie anachronicznie. Może ze względu na samą fabułę? Psychologiczne kreacje bohaterów odebrałam też jako zbyt silnie naznaczone mentalnością z przełomu wieków. I nawet (skądinąd bardzo dobra) współczesna redakcja, nie wyrwała do końca tej książki z XIX-wiecznej narracji, chociaż z pewnością znacznie ułatwia jej czytanie. 

W powieściach Rodziewiczówny i Dołęgi-Mostowicza zaczytywałam się jako nastolatka, wertując w czasie wakacji bibliotekę swojej Babci! Już wówczas, z nie do końca ukształtowanym gustem czytelniczym, wyczuwałam, że Rodziewiczówna jest dla mnie zbyt melodramatyczna, zaś Dołęga-Mostowicz – to było to! 

Podobne odczucia miałam teraz, czytając te dwie, odświeżone redakcyjnie powieści. Być może na taki, a nie inny odbiór, ma też wpływ to, że uwielbiam dwudziestolecie międzywojenne, a Dołęga-Mostowicz świetnie w swoich powieściach oddawał ówczesne realia. Maria Rodziewiczówna, nazywana swego czasu „królową polskiego romansu”, mimo wszystko nie przetrwała według mnie próby czasu. 

Bardzo dziękuję Wydawnictwo Harde 
za obdarowanie mnie pięknie wydanymi 
i na nowo zredagowanymi książkami.

niedziela, 20 sierpnia 2023

Siedmiu mężów Evelyn Hugo – Taylor Jenkins Reid

Siedmiu mężów na różne etapy życia (fikcyjnej) gwiazdy kina lat 50 i 60-ych Hollywood. Prawie każdy związek zbudowany niekoniecznie na uczuciu, za to naznaczony interesownością. A od pewnego momentu, stanowiący przemyślany kamuflaż dla prawdziwych uczuć Evelyn.


Redakcja czasopisma Vivant przygotowuje się do przeprowadzenia wywiadu ze znaną przed laty aktorką, z okazji aukcji charytatywnej jej sukien. Ekscentryczna 79-letnia diva kina zastrzega, że rozmawiać z nią ma konkretna osoba – Monique Grant. Niespodziewanie, młoda dziennikarka, otrzymuje od byłej gwiazdy propozycję napisania jej biografii. Warunek jest jeden – wspomnienia Evelyn zostaną opublikowane dopiero po jej śmierci. Historia aktorki zmieni życie Monique...

Wiem, że ta powieść zbiera głównie achy i ochy, ja poprzestanę na stwierdzeniu: „dobre czytadełko”, niezobowiązujące, i niezbyt angażujące (mnie) emocjonalnie. Narracja dynamiczna, zakończenie w pewnym momencie staje się przewidywalne, ale przyznam, że dość mnie poruszyło. Bo jedna rzecz ujęła mnie, w epatującej pozą wyniosłości Evelyn Hugo – jej bezgraniczne oddanie dla osób, które prawdziwie kochała.

Książka porusza wiele problemów ważkich nie tylko w czasach aktywności artystycznej tytułowej bohaterki, ale aktualnych współcześnie: dysproporcje w pozycji zawodowej kobiet i mężczyzn (głównie w show biznesie), manipulacja opinią publiczną, dyskryminacja osób o odmiennej orientacji seksualnej, miałkość prasy węszącej wszędzie za sensacją.

Słuchałam audiobooka – w trakcie prac w ogródku, prasowania, takich tam okołodomowych robótek. I w tej sytuacji świetnie się ta książka sprawdziła. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z audiobookami, ale troszkę irytowała mnie maniera lektorki – bardzo Panią przepraszam, ale zwyczajnie do mnie nie przemówiła ta interpretacja.


Zapisane cytaty:

„Kiedy dostajesz możliwość zmiany swojego życia, bądź na nią gotowa. Świat niczego nie daje. Musisz sama po to sięgnąć.”

„Nie da się zbudować zażyłości bez zaufania.”

piątek, 18 sierpnia 2023

Lekcje chemii – Bonnie Garmus

Chociaż to połowa mojego czytelniczego roku, jestem PEWNA, że to będzie NAJLEPSZA książka jaką w nim przeczytam (a ściśle mówiąc przesłucham). Elizabeth Zott była i jest ze mną w każdej chwili. Jestem tą książką zachwycona. Chociaż jej wysłuchałam jako audiobooka, kupię wydanie książkowe, bo chcę do niej wracać.
Rzadko wystawiam ocenę 10 w skali od 1do10 według portalu lubimyczytac.pl, ale w przypadku tej powieści nawet dyszka to za mało!


Jestem absolutnie zachwycona tą książką.

Pokochacie Elizabeth Zott. Jestem tego pewna.

Zabierze Was na lekcję szacunku do samej siebie. Na lekcje siły i wiary w swoje kompetencje, umiejętności i pasje. Nauczy mówić serio – zawsze serio o swoich uczuciach i pragnieniach. Ta powieść to synonim intelektu i inteligencji. Z nieprawdopodobną mocą dopingowania do tego, aby być wiernym swoim priorytetom, nawet jeśli życie zmusza do bycia elastycznym wobec zaistniałych okoliczności. To historia, która dodaje odwagi, która motywuje.

Akcja powieści ma miejsce w latach 50-ych w Stanach Zjednoczonych, gdy rola kobiety sprowadzona była do bycia dobrą gospodynią, panią domu – uległą, podporządkowaną: mężczyznom, systemowi i stereotypom. Elizabeth na tym tle jawi się niczym dziwoląg: ukierunkowana na pracę naukową, stawiająca granice dla poszanowania własnej kobiecości, ale i człowieczeństwa. Domagająca się szacunku i zdobywająca go! Nie udaje, nie przymila się. Prostolinijna. Prawdziwa. Elizabeth nie potakuje. Wyznacza granice. Nie godzi się na podrzędną rolę kobiet. Nie daje się wmanewrować w stereotypy kulturowe.

Wspaniale nakreślone postacie główne i drugoplanowe, w tym… zwierzęce – ach, cudowny Szósta trzydzieści :) Świetnie poprowadzona dramaturgia. Dopracowane zakończenie. Piękna i naprawdę wyjątkowa miłość. Piękna, szczera przyjaźń.

Historia Elizabeth będzie ze mną zawsze. W chwili zwątpienia w siebie i w ludzi, chwili niewiary we własne możliwości i przygnieciona podłością świata przypomnę sobie Ciebie, Elizabeth.

Wpadnijcie do niej na kawę, którą przygotuje w… palniku Bunsena. Naczynia wyczyści oparami węglowodorów, a zupę doprawi szczyptą chlorku sodu.

Dziewczyny, kobiety, mężatki, singielki, matki, babcie, panie w każdym wieku i różnych życiowych ról – niech ktoś za Was nakryje do stołu! Potrzebujecie teraz chwili dla siebie! Aby rozpocząć lekcję z Elizabeth Zott! Wyjdziecie z niej silniejsze!


Zapisane cytaty:

„Często najlepszy sposób, aby poradzić sobie z czymś złym, to odwrócić to coś o 180 stopni, wykorzystać jako siłę, nie zgodzić się, żeby to coś złego cię zdefiniowało. Walczyć z tym!”

„Ludzie potrzebują otuchy.”

„Co by było, gdyby wszyscy mężczyźni traktowali kobiety serio?”



czwartek, 27 lipca 2023

Aktoreczka – Barbara Wysoczańska

„Tam, gdzie gra toczy się o rozwój i przyszłość ludzkości, nie ma miejsca na sentymenty.”

Zderzenie wspomnień o mroku II wojny światowej w Polsce z powojennym blichtrem american dream w USA.


Rok 1950 w Nowym Jorku. Schyłek Złotej Ery Hollywood. Konrad Rogowski, emigrant z Polski, marzy o opublikowaniu zdjęć, które wykonał z ukrycia w czasie II wojny w okupowanej przez Niemców Warszawie. Jego intencją jest, aby świat zobaczył zło, które stało się udziałem jego rodaków. Nade wszystko jednak pragnie odnaleźć zbrodniarza wojennego, oficera SS Rudolfa Schultego, który był odpowiedzialny za śmierć bliskiej mu osoby. Posiada przesłanki o tym, że może go do niego doprowadzić gwiazda kina Hollywood Lauren Evans. Zmanierowana (pozornie) sławą aktorka, nieoczekiwanie sama proponuje, aby fotograf zrobił jej wyjątkowo osobistą sesję fotograficzną. Między pokiereszowanymi emocjonalnie ludźmi zaczyna rodzić się bliskość.

Przeczytałam dotychczas wszystkie książki Autorki i niestety ta podobała się mi najmniej. Trudno było mi utożsamić się z którąkolwiek z postaci. Były mi do końca jakieś obce… Rozwój wydarzeń dość przewidywalny… Zachowania bohaterów, także tych drugoplanowych, ocierają się o stereotypy. Oczekiwałam bardziej rozbudowanego wątku związanego z tropieniem nazisty, niestety jest on potraktowany marginalnie. A szkoda, bo to mogłoby dodać głębi tej książce. Podobnie atmosfera Złotej Ery kina hollywoodzkiego też jest ledwie zarysowana, w związku z czym nie bardzo udało się mi wczuć w klimat lat 50 Stanów Zjednoczonych. W tych dwóch kwestiach według mnie zabrakło wnikliwości, rozmachu.

To nie jest zła książka, ale czegoś jej zabrakło. Czyta się dobrze, bo ma dobry rytm, wydarzenia opowiedziane są z perspektywy dwojga głównych bohaterów, co daje możliwość poznania ich przemyśleń i motywów działania. Lektura w sam raz na wakacyjny wyjazd!

Z książek dotychczas wydanych przez autorkę najbardziej polecam „Świat na nowo”. I chociaż „Aktoreczka” nie skradła mojego serca :) będę czekała na kolejne wydawnictwa autorstwa pani Wysoczańskiej.

czwartek, 20 lipca 2023

Złodziejka listów – Anna Rybakiewicz

Wymyślona historia wielkiej miłości polskiej żydówki Astrid Rosenthal do Waltera Schmidta, niemieckiego oficera. Rzecz dzieje się w wojennej Warszawie, a główna bohaterka trafia do niej z łomżyńskiego getta. Narracja prowadzona dwutorowo – w przeszłości i w czasie teraźniejszym. Mało wiarygodna, ociekająca naiwnością – te listy i sposób w jaki trafiały do adresata… ech…


Książkę kupiłam w dworcowym sklepiku, tuż przed odjazdem pociągu – akurat skończyłam czytać poprzednią, a nie wyobrażam sobie podróży bez lektury. Zakup pod wpływem impulsu, nieprzemyślany, i niestety… nietrafiony. Bardzo lubię fabuły osadzone w realiach II wojny światowej, ale jednak wolę, aby były chociaż trochę prawdopodobne, aby dotykały prawdy historycznej. Tutaj na plus zapisuję tylko to, że poczytałam w źródłach o getcie w Łomży.

Warsztatowo czyta się dobrze, bo autorka ma naprawdę sprawne pióro, część postaci jest plastycznie wykreowana (Frau Kluge). Po prostu ta historia absolutnie do mnie nie przemówiła…


środa, 31 maja 2023

Kochanek mojej żony – Danka Braun

Nie jestem fanką okładek w stylu „Kochanka…” i przyznam, że obawiałam się, że czeka mnie lektura bliska klimatowi (przepraszam fanów) mafijnych erotyków :) Tymczasem była to zaskakująco dobra, współczesna obyczajówka, poruszająca obok motywu przewodniego, kilka nieustannie aktualnych problemów – społeczny odbiór osób homoseksualnych, nieoczywiste relacje w rodzinie, zdrada partnerska i… nie tylko partnerska.


Udana wypadkowa kilku gatunków – bo mamy tu płomienny romans, kryminalne dochodzenie, a wszystko doprawione wątkiem… sensacyjnym! Postacie barwne. Całość przedstawiona z perspektywy kilku narratorów (choć nie wszystkie wątki w pierwszej osobie), daje dobry wgląd w opowieść i pozwala bliżej poznać przeszłość poszczególnych postaci i motywy podejmowanych przez nich decyzji.

Akcja rozpoczyna się kilka miesięcy po najeździe Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku i tuż po szale pandemicznych lockdownów. Zawiązanie intrygi następuje w iście wakacyjnym anturażu – podczas rejsu wyczarterowanym jachtem po Morzu Egejskim, gdzie spotyka się krąg osób, z różnych względów ważnych dla organizatora i fundatora: Borysa Tarnowskiego. Uzdolnionego konstruktora i prezesa spółki zajmującej się projektowaniem urządzeń samosterujących.

Fabuła intryguje od pierwszej strony, książka ma ciekawie skomponowaną formę. Warto uważnie czytać część poświęconą rejsowi, zapamiętać pozornie nawet drobne zdarzenia i zarys relacji pomiędzy uczestnikami tej eskapady. Nic tutaj nie będzie przypadkowe i nic bez znaczenia. A nabierze sensu w dalszej części, kiedy rozpocznie się dochodzenie, dlaczego jeden z pasażerów rejsu zaginął?

Fabuła i zwroty akcji „Kochanka mojej żony” kojarzą się mi tak jak sfotografowałam tę książkę – splątane węzełki, sieć misternych powiązań i zawijasów. Co ważne: płynnie i z zaciekawieniem śledzi się proces dochodzenia do prawdy.

Polecam tę pozycję wszystkim poszukującym w miarę lekkiej, ale niebanalnej historii na wakacyjny wyjazd.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prozami :)



niedziela, 5 marca 2023

Miłość w Zakopanem – Agnieszka Jeż

"Doświadczenie to siostra edukacji.”

Inspiracją do napisania powieści była postać Marii Jadwigi Strumff, autorki poradnika z początku XX wieku „Spostrzeżenia nad ludźmi. Szczere wyznania masażystki”.


W „Miłości w Zakopanem” wybrzmiewa echo tych wspomnień – ukazana jest sytuacja kobiety, która podejmuje decyzję o samodzielnym zarabianiu i utrzymywaniu rodziny, co w latach 30 XX wieku (ramy czasowe powieści) stanowiło pewną sensację i nie było powszechne. Oczywiście wśród kobiet pochodzących z wyższych warstw społecznych.

Powieściowa Jadwiga porzucona przez męża, dezerterującego w chwili bankructwa, postanawia wbrew społecznym konwenansom oraz wbrew rodzinie, samodzielnie zarabiać na siebie i swoje potomstwo. Współcześnie to nie jest jakieś odosobnione wyzwanie, ale na początku XX wieku (właściwie niemalże do wybuchu II wojny światowej), gdy rola kobiety dobrze sytuowanej ograniczała się do funkcji reprezentującej męża i dom, stanowiło jednak wyjątek.

Jadwiga rozpoczyna swoją drogę ku niezależności i samodzielności w Zakopanem, gdzie otwiera gabinet masażu leczniczego. Zakopane błyszczało statusem supermodnego kurortu, było miejscem odpoczynku, relaksu i rekonwalescencji. Miasto pod Giewontem przyciągało artystyczną bohemę Polski. Poznajemy nietuzinkowych klientów i klientki odwiedzających gabinet Jadwigi. Przez karty powieści przewijają się też znane postacie: Zofia Nałkowska, czy Stanisław Witkacy i jego „Firma Portretowa”, a także wspominany jest jego ojciec Stanisław Witkiewicz, twórca zakopiańskiego stylu w architekturze. U podnóża Tatr Jadwiga odmieni swoje życie, także uczuciowe.

Książka nie porwała mnie w jakiś wybitny sposób, czegoś mi zabrakło. Doceniam przywołanie prawdziwych postaci, a także próbę odtworzenia zakopiańskiego spleenu, wyjątkowego kolorytu miasta z lat 30 XX wieku. Przeszkadzał mi zbyt współcześnie brzmiący motyw feministyczny.

niedziela, 15 stycznia 2023

Papierowy pałac – Miranda Cowley Heller

Papierowy pałac, od pokoleń wakacyjny dom, gdzie każde lato spędza Ella wraz ze swoim mężem, trójką dzieci i dość ekscentryczną matką. W sąsiedztwie zaprzyjaźnione rodziny, wspólny czas przy grillu, wyprawy na plażę… Zdawałoby się idylliczny obraz. Zdawałoby się…


Jeden wakacyjny dzień Elle staje się pretekstem do retrospektywnej opowieści o jej dotychczasowym życiu. Wszystko zmierza do dnia, w którym wraz z przyjacielem z dzieciństwa, Jonasem, w silnym stresie, w ułamku sekundy, stanęła wobec dramatycznego wyboru. Podjęła decyzję, która boleśnie wpłynęła na jej psychikę. Za sprawą jej wspomnień, którymi wraca do swojego dzieciństwa, a także dzieciństwa własnej matki, poznajemy historię licznej, patchworkowej rodziny. Rodziny, której nie omijały przytłaczające zdarzenia i wzbudzające zrozumiany sprzeciw czyny…

To opowieść o tym, jak bardzo dzieci i nastolatkowie potrzebują wsparcia i miłości dorosłych, by mogły chronić je przed złymi wyborami. Prowadzącymi do nieodwracalnych konsekwencji, ważących na całym ich późniejszym życiu. Być może, gdyby Ella wcześniej, jako młodziutka dziewczyna, zdradziła swojej matce Wallace, co działo się każdej nocy w rodzinnym, wakacyjnym Papierowym pałacu… jej życie potoczyłoby się inaczej.

Książka klimatyczna, poruszająca skomplikowane i wielowymiarowe relacje rodzinne. Narracja z dobrze rozłożonym napięciem. Ani przez chwilę nie ma nudy podczas lektury. Ani przez chwilę też nie trąci banałem, czy powierzchownością. Przy problematyce poruszanej w tej powieści, łatwo otrzeć się o niesmaczną wulgarność lub przeciwnie – zboczyć w stronę wyciskającej łzy, przesadnej ckliwości. Tymczasem tego w „Papierowym pałacu” nie ma. Kawał dobrej i wiarygodnej literatury psychologiczno-obyczajowej.

Piękna, sugestywna opowieść o szukaniu drogi, która pozwoliłaby pozostawić przeszłość, by ruszyć dalej…



Zapisane cytaty:

„Nie ma nic bardziej pociągającego od silnej kobiety.”

„Między ludźmi, którzy się kochają nie ma rzeczy niewybaczalnych.”

czwartek, 11 sierpnia 2022

Moja kuzynka Rachela – Daphne du Maurier

Ach Rachela, Rachela, mistrzyni manipulacji! Pod słodką powierzchownością niewinności skrywa się świadoma swoich działań femme fatale. Do perfekcji potrafiąca wywierać wpływ na innych tak, aby ci pozornie z własnej woli realizowali jej plany. W tej powieści doskonale ów mechanizm jest oddany.


XIX wiek, Kornwalia. Ambroży Ashley przed laty przysposobił swojego kuzyna Filipa, dla którego stał się prawdziwym mentorem. Obydwaj bardzo sobie oddani, wiedli ustabilizowane życie. Majętny, uchodzący za zrównoważonego, choć nieco ekscentrycznego dżentelmena Ambroży, poznaje podczas wyjazdu w celach leczniczych do Włoch, tajemniczą kobietę. Filipa, pozostającego przez wiele miesięcy tylko w kontakcie listownym ze swoim opiekunem, zaczynają niepokoić nadchodzące z kontynentu wiadomości. Początkowo przepełnione zauroczeniem Ambrożego kobietą, szybko przeistaczają się w niepokojące doniesienia, które mogą świadczyć o destrukcyjnym wpływie Racheli na jego życie. Niespodziewana śmierć Ambrożego, oprócz zrozumiałej rozpaczy Filipa, budzi jego silną niechęć w stosunku do kobiety. Wszystko zmienia się, gdy Rachela zjawia się w Kornwalii i dochodzi do konfrontacji pomiędzy nią, a Filipem.

Historię poznajemy z perspektywy Filipa. Całość przefiltrowana jest tylko przez jego wyobrażenia i snute przemyślenia. Kim jest Rachela? Od początku nie wzbudza zaufania czytelnika. Z zaciekawieniem obserwujemy rozwój wypadków, a nade wszystko przemianę uczuć Filipa. Bo właśnie to jest siłą tej powieści, jej esencją. Narracja jest niespieszna, można rozsmakowywać się w słowie, stopniowo narastającym napięciu, pomimo tego, że nie ma ono takiego natężenia, jak w przypadku „Rebeki”.

Niestarzejąca się klasyka, którą zdecydowanie warto przeczytać. Ogromnie dobrze było mi w tym świecie pełnym niedomówień i domysłów. Wspaniała literacka uczta! A wydanie w serii butikowej Wydawnictwa Albatros to dodatkowo uczta estetyczna :)

Zapisane cytaty:

„Chodzi o to, że życie trzeba wytrzymać i przeżyć. Tylko jak przeżyć? – oto jest problem.”

„Człowiek samotny to coś niezgodnego z naturą, wkrótce więc nawiedza go niepokój.”

wtorek, 18 stycznia 2022

Srebrna łyżeczka – Magdalena Witkiewicz

Nie czytałam zbyt wiele powieści pani Magdaleny Witkiewicz, ale na pewno mam za sobą Jej najlepszą: „Jeszcze się kiedyś spotkamy”, którą szczerze i gorąco polecam. Niestety, nie mogę tego samego napisać o „Srebrnej łyżeczce”…


W moim odczuciu książki jest nierówna – bardzo sugestywnie oddane są emocje dziecka uwikłanego w alkoholizm jednego z rodziców. Mniej wiarygodne wydawało się mi postępowanie głównej bohaterki, wchodzącej we własną dorosłość, po uwolnieniu się z brzemienia destruktywnej relacji z matką.

Czy rozbity świat da się posklejać tak, aby na nowo dobrze funkcjonował? A nawet lepiej, bo sprawniej, piękniej? Bogatsi o doświadczenie, mądrzejsi życiowo, łatwiej uniknęlibyśmy dotychczasowych błędów i pomyłek, moglibyśmy go uszlachetnić… Odpowiedzi na to pytanie próbuje odnaleźć Lidia, bohaterka „Srebrnej łyżeczki”.

To opowieść o tym jak bardzo krucha i jednocześnie silna może być miłość. Wyeksponowana jest tematyka różnych, naprawdę różnych, postaw wobec zdrady w związku. Lidia i bliskie jej osoby podążają drogą, która finalnie da odpowiedź, czy życie daje drugą szansę?

Książka z pewnością trafi w gusta amatorów współczesnych romansów, opowiastek o miłości. Nie żebym takowych nie lubiła, wręcz przeciwnie – nie pogardzę dobrą, rozsądną i PRAWDZIWĄ obyczajówką. Ale ta powieść wydała się mi zbyt… naiwna, moralizatorska, a czasami wręcz odrealniona.

Zapisane cytaty:

„Świat jest ustawiony w tak perfidnie niekorzystny sposób, że nie można cofnąć czasu i przekonać się, co by było, gdyby podjęło się inną decyzję.”

„Czasami musi przejść burza, by wszystko poustawiać na nowo.”

„Nikt nie daje nam instrukcji obsługi do naszego życia.”

„Najważniejsze to spojrzeć na problemy z odpowiedniej perspektywy.”

sobota, 6 listopada 2021

Narzeczona nazisty – Barbara Wysoczańska

Właściwie ta książka mogłaby być jednym z wielu romansów rozgrywanych w scenerii Europy końca lat trzydziestych i w okresie II wojny światowej. Oto piękna i rezolutna studentka germanistyki Hania Wolińska, smakuje ekskluzywny świat niemieckiej arystokracji, za sprawą pełnienia w czasie wakacji roli damy do towarzystwa hrabiny Irene von Richter. Poznaje jej wnuka, przystojnego Johanna von Richtera. Młodzi, zauroczeni sobą, mogliby opływać w luksusy, i żyć długo, i szczęśliwie.
Mogliby. Gdyby nie pan Adolf Hitler, opętane ideologią narodowego socjalizmu niemieckie społeczeństwo, i wszystko co wydarzyło się wraz z datą 1 września 1939 roku. Ciężar rasistowskiej, zbrodniczej polityki władz niemieckich kładł się cieniem na związku Hani i Johanna.


Ale na szczęście ta książka nie jest „tylko” dobrze napisanym wojennym romansem. Wielokrotnie powtarzam, że szalenie cenię w literaturze dobry research, dzięki któremu czuć w niej po prostu PRAWDĘ, dogłębną znajomość tematu, dobre oddanie realiów epoki i nastrojów społecznych, w tym przypadku końca lat 30-tych w Niemczech i Polsce. Szczególnie sugestywnie zobrazowana jest na kartach powieści atmosfera Monachium, które jawi się niczym soczewka ówczesnego narodu niemieckiego wykonującego „groteskowy taniec pod dyktando obłąkanego szaleńca”.

Kiedy czytam książki przywołujące lata rodzenia się i rozkwitu nazizmu, powracają do mnie pytania: jakim cudem, JAKIM? Hitlerowi udało się wciągnąć w spiralę nienawiści rzesze swoich rodaków? Dlaczego europejskie mocarstwa właściwie bez mrugnięcia okiem, grały żałobną pieść pisaną jego partyturą czystego ZŁA?

Bardzo dobry debiut pani Wysoczańskiej, która w jednym z wywiadów deklarowała: „zawsze byłam zakochana w historii, a szczególne spektrum mojego zainteresowania stanowią lata 20. i 30. XX wieku, jak i historia najnowsza.” Cieszy mnie to niezmiernie, bo daje nadzieję, na kolejne, równie pasjonujące powieści.

Mam jedno zastrzeżenie. Uważam, że zbyt dużo faktów z fabuły zdradza opis książki z tyłu okładki. Dlatego jeśli dopiero zamierzacie czytać „Narzeczoną nazisty” – darujcie sobie zaglądanie tam :)

niedziela, 5 września 2021

Zaopiekuj się mną – Helen J. Rolfe

Kiedy Maddie Kershaw poznała Evana Quinna… poczuła, że być może uda jej się ruszyć z miejsca, w którym zatrzymała się kilka lat wcześniej... 


Dokładnie 11 września 2001 roku, kiedy jej narzeczonego Rileya, pochłonęła jedna z walących się wież World Trade Center. Po jego śmierci wpadła w koleiny samotnego życia, w którym pozwalała sobie na beznamiętne, przelotne znajomości z mężczyznami, którzy nic dla niej nie znaczyli. Jedyną jej przyjemnością był świat… cukiernictwa. Maddie w wolnym czasie piecze dla znajomych artystyczne torty. Za sprawą zabawnej cukierniczej pomyłki, kiedy frywolny w kształcie tort jej autorstwa zamiast na wieczór panieński trafia na setne urodziny uroczej Jem, poznaje Evana – wnuka jubilatki. Między Maddie i Evanem stopniowo zaczyna się budować relacja, która wcale początkowo nie nosi znamion wielkiej namiętności. Oboje doświadczeni, dojrzali – po trzydziestce – chyba nie do końca potrafią rozpoznać uczucie, które zaczyna się w nich rodzić. Czy będzie to coś wyjątkowego i trwałego?

Evan znajduje się w trudnym momencie – właśnie rozpoczyna batalię o swoje zdrowie, a być może i o życie. Zdiagnozowano u niego nowotwór jądra – temat ten jest w powieści poruszony bez tabu i fałszywej wstydliwości. Pomimo tego, że ma wsparcie rodziny, w tym swojej stuletniej Babci Jem, tak naprawdę sam musi pokonać drogę, dzięki której zrozumie, że choroba nie jest oznaką słabości. Podjęcie walki o powrót do zdrowia to siła i determinacja. A w trudnych momentach potrzebujemy innych ludzi – rozmowy, która ma moc rozładowania emocjonalnego napięcia i zdolność poszerzenia perspektywy, co z kolei umożliwi bardziej obiektywną ocenę sytuacji w jakiej się znajdujemy. To ważne przesłanie „Zaopiekuj się mną”: u podstaw kształtowania relacji między dwojgiem ludzi stoi po prostu ROZMOWA, komunikacja. Bez przemilczeń, niedomówień i kręcenia.

Pomimo tego, że w powieści poruszone są trudne tematy: poważnej choroby i straty bliskiej osoby, absolutnie nie znajdziecie w niej łzawych klimatów. Wspomniana problematyka opisywana jest z dystansem i równowagą. Autorka jest daleka od wzbudzania ckliwych emocji wyciskających łzy u czytelnika.

W literaturze, szczególnie tzw. kobiecej, stosunkowo częściej spotykamy historie kobiet dotkniętych choroba nowotworową. W przypadku tej powieści obserwujemy psychikę młodego mężczyzny, z chorobą, która może zachwiać jego męskość i zweryfikować plany na przyszłość.

Zaopiekujcie się tą powieścią :) Chociażby po to, aby poznać jak potoczą się losy Maddie i Evana.


Zapisane cytaty:

„[…] czasami zapętlamy się w codzienności i zapominamy o szerszej perspektywie.”
„Życie jest za krótkie, żeby odpychać ludzi.”
„[…] w swoim smutku każdy podąża własną drogą.”

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka 
za sprezentowanie egzemplarza recenzenckiego.

czwartek, 11 lutego 2021

Czas białych nocy - Maria Paszyńska

Powieść „Czas białych nocy” inicjuje serię „Wiatr ze wschodu” Marii Paszyńskiej. Akcja umiejscowiona jest na początku XX wieku, w znajdującej się wciąż pod zaborami Polsce oraz w Rosji, zmierzającej powoli do rewolucji, która zmieniła na zawsze porządek świata. Fabuła oscyluje wokół życiowych perypetii i uczuć Kazimierza i Anastazji.


Obydwoje bohaterów poznajemy jako dzieci. Mamy pełny obraz rodzinnych zawirowań, traum, które w dużym stopniu ukształtowały ich charakter, postawę wobec spraw innych ludzi i sposób postrzegania rzeczywistości oraz przekonania polityczne. 

Niewątpliwie dużą wartością książki jest jej bogato zarysowane tło historyczne. Autorka przemyca epizodyczne, ale cenne i inspirujące do poszukiwań i poszerzania własnej wiedzy, informacje o autentycznych postaciach, o których pamięć z racji ich osiągnięć, wciąż funkcjonuje w historycznych leksykonach (Florence Nightingale – twórczyni zasad współczesnego pielęgniarstwa, bł. Siostra Bolesława Lament – założycielka Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, czy szalenie ciekawa postać – Piotr Steinkeller – pionier i energiczny propagator polskiego postępu technicznego w przemyśle, rolnictwie oraz transporcie).