Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVII wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVII wiek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lipca 2023

Zatoka Francuza – Daphne du Maurier

„Kobiety nie lubią dowiadywać się o sobie prawdy.”

Na wakacyjny wyjazd do Grecji zabrałam trzy książki. W ciągu 10 dni przeczytałam w całości tylko dwie i połowę trzeciej. Zbyt pochłaniało mnie błogie celebrowanie leniwych chwil, szum morza, przecudne rodyjskie widoki, zwiedzanie wyspy w diabelskim słońcu, a wszystko w rytm osławionego greckiego siga-siga. Postawiłam między innymi na Daphne du Maurier, i o ile „Kozioł ofiarny” pochłonął mnie bez reszty, o tyle z książką, którą dzisiaj prezentuję – miałam problem. Nie wiem, co nie pykło? Może moje osobiste upodobania – nigdy nie byłam fanką powieści, ani filmów kostiumowych z awanturniczym motywem pirackim. A w tej du Maurier postanowiła zabawić się tą konwencją.


Nastrojowość godna mistrzyni klimatycznych fabuł – bez zarzutu. I jak to w twórczości du Maurier bywa, intryguje postać kobieca – silna, podążająca za głosem własnego serca i sumienia, ceniąca niezależność.

Dona, Lady St. Columb, żona i matka, 30-letnia kobieta z wyższych sfer, znudzona życiem pełnym zbytku u boku męża arystokraty, spotyka Jeana-Benoit Aubéry – outsidera, a właściwie… przestępcę na miarę siedemnastowiecznych opowieści morskich: pirata. Co mogą sobie wzajemnie ofiarować ludzie ze skrajnych środowisk i z odmiennym systemem wartości? A jednak zaiskrzy!


Powieść powstała na początku lat 40-ych XX wieku, akcję zaś autorka umiejscowiła w XVII wieku w Kornwalii. Zadziwia jak niezmiennie aktualne są moralne rozterki głównej bohaterki. Jej pragnienie ucieczki od pozorów, miałkości towarzyskich kontaktów. Upragnienie wolności i niezależności. Dążenie do tego, aby nadać swojemu życiu jakość. Du Maurier to potrafiła – pisać ponadczasowo. Bo skupiała się na ludzkich uczuciach, pragnieniach i namiętnościach, które okazuje się są niezmienne i nie poddają się czasowi.

Książka na pewno przypadnie do gustu fanom romansu historycznego i przede wszystkim powieści awanturniczo – przygodowej.






piątek, 16 grudnia 2022

Czarownice z Baskonii – Bernadette Pécassou-Camebrac

„Jutro! Zawsze jutro! Ale ja żyję dzisiaj!”

Macie ochotę wybrać się do Kraju Basków, by odbyć podróż w czasie? Do epoki z naszej współczesnej perspektywy wręcz surrealistycznej, gdy światli, wykształceni ludzie posyłali na śmierć w ogniu ludzi, głównie kobiety, posądzanych o urojone konszachty z diabłem!


Za panowania Henryka IV, w Kraju Basków, na pograniczu ówczesnej Hiszpanii i Francji, przedstawiciel króla, Pierre de Lancre, prowadził polowanie na heretyków i rzekomych wyznawców diabła. Skazywał bez sądów i na podstawie domniemanych dowodów posyłał na stos. „Czarownice z Baskonii” to powieść, przybliżająca tę demoniczną – co za paradoks! – postać poprzez losy czterech kobiet: Amalii, Murgui, Graciane i Liny. Oskarżał na podstawie wydumanych przesłanek, zwykle kobiety silne, niezależne, emanujące kobiecością. Takie właśnie były główne bohaterki powieści. W pragnieniach i dążeniach każdej z nich może przejrzeć się także współczesna kobieta.

Poczytałam troszkę o panu de Lancre. Człowiek ów żył na przełomie wieków XIV i XV, wykształcony (!!!) prawnik, autor dzieł z zakresu demonologii i czarnoksięstwa. Nade wszystko zaś człowiek fanatycznie nienawidzący kobiet, napędzany pogardą i mizoginią, ale też własnymi żądzami. Doprawdy trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla jego chorej obsesji „ratowania zagubionych dusz opętanych przez szatana”.

Powieść można szeroko interpretować także w kontekście współczesnej pozycji kobiet, które wciąż w niektórych dziedzinach życia, czy też w różnych kulturach, naznaczona jest dyskryminacją.

Autorka stworzyła galerię intrygujących postaci, wpisaną w część historii Francji i Hiszpanii, ale i wstydliwe dzieje chrześcijaństwa. Pierre de Lancre w roku 1906 w ciągu stu dwudziestu dni rozpalił osiemdziesiąt stosów i spalił w nich osiemdziesiąt kobiet.

Ta książka to pasjonująca historia pisana krwią, łzami i płomieniami. Paraliżujący obraz nakręcania spirali nienawiści. Mimo opisywanego zła, dzięki osobowościom sportretowanych kobiet i bliskich im mężczyzn, niesie jednak nadzieję, która „łączy ludzi dobrej woli, pozwala im przetrwać życiowe nawałnice, stawiać opór i iść naprzód w przekonaniu, że to co najlepsze, jest zawsze przed nimi.”

Bardzo dziękuję Wydawnictwu NOWE 
za zaproszenie do recenzji książki, 
którą z całego serca polecam Waszej uwadze.