Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2026

Ostatnia zapałka – Marie Vareille

Książka o przemocy domowej, traumach i ranach z dzieciństwa, które – nawet jeśli próbujemy o nich zapomnieć – nigdy tak naprawdę nie znikają. O mechanizmach przemocy, manipulacji, zastraszaniu i uzależnieniu od osoby, która przejmuje kontrolę.


Dużo tutaj zła, i to takiego, które pojawia się w miejscu, gdzie każdy powinien czuć się bezpiecznie – w rodzinie. Ale jest też coś bardzo dobrego i pięknego: głęboka więź między rodzeństwem uwikłanym w rodzinę naznaczoną przemocą. To właśnie ta relacja była dla mnie jedną z najbardziej poruszających części tej historii.

Nie przepadam za tego typu tematyką w literaturze, a jednak tę książkę będę polecała. Autorka bardzo umiejętnie zwodzi czytelnika – przez większą część historii, właściwie przez około 2/3, wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej, niż mogłoby się początkowo wydawać. Dzięki kilku perspektywom poznajemy tę historię z różnych stron, a napięcie jest naprawdę świetnie poprowadzone.

Doceniam również to, że na końcu książki znalazły się numery telefonów pomocowych dla osób doświadczających przemocy domowej. To ważny i potrzebny element.

„Nawet w beznadziejnym dniu można znaleźć odrobinę szczęścia.”

Wciągająca, nieoczywista i mimo trudnego tematu – zdecydowanie warta przeczytania. Polecam.

środa, 4 czerwca 2025

Mrówki nie mają skrzydeł – Silva Gentilini

Czasami zastanawiam się po co ja czytam takie książki? Chodzi mi o tematykę – przemoc w rodzinie, skierowana w stosunku do kobiety i dziecka. Ogrom cierpienia, które autentycznie przygniata. I zaznaczam – to bardzo dobra fabuła, ale w odbiorze tak dojmująco przygnębiająca, że trudno ją polecać. Chyba, że dla naszej świadomości. Chyba, że po to, abyśmy NIGDY nie pozostawali obojętni na przemoc fizyczną i psychiczną.


Budzi mój protest wybrzmiewające z książki przesłanie: „[…] życie jest grą, w której nie ty rozdajesz karty”. Osoby doświadczające cierpienia w rodzinie absolutnie mają PRAWO walczyć o swoje życie, a ci którzy to widzą, mają OBOWIĄZEK REAGOWAĆ. Nie bądźmy obojętni – to chcę zachować po lekturze tej powieści.

Polecam, ale tylko jeśli jesteście gotowi zmierzyć się z ogromem zła, niesprawiedliwości, nikczemności i wreszcie obojętności, jakie stały się udziałem dwóch bohaterek: Margherity i Emmy. Poruszający obraz tego, jak przemoc może wpływać na życie jednostki, nawet jeśli uwolni się od kata.

Lektura trudna i angażująca emocjonalnie.




wtorek, 18 lutego 2025

Grzybiarka – Viktorie Hanišová

Smutna książka o destrukcyjnych relacjach w rodzinie. Narracja prowadzona jest przez Sarę (zwaną przez bliskich Sisi), dziewczynę naznaczoną traumatycznym wydarzeniem w dzieciństwie. Śmierć matki powoduje, że wzrasta w sile, aby rozliczyć się z bolesną przeszłością.
  

Zawsze trudno czyta się mi (w tym wypadku słucha) fabuły z motywem krzywdy wyrządzanej dziecku. Rodzina z natury rzeczy powinna być wsparciem, opoką. Nienaruszalną skałą. Tymczasem Sara wzrasta z piętnem okrutnej przemocy i jednocześnie w dotkliwej obojętności na wyrządzone jej zło. I tego wszystkiego doznaje, w zdawałoby się najbezpieczniejszym miejscu na ziemi, we własnej rodzinie…

Ucieka w las, w przyrodzie szuka spokoju i… sposobu na życie.

Toksyczna rodzina to coś, co burzy naturalny porządek świata. To, co spotkało Sarę – brutalna przemoc i okrucieństwo milczenia, absolutnie nigdy nie powinno mieć miejsca. NIGDY.

Pięknie zrealizowany audiobook z efektami dźwiękowymi. Bardzo dobra lektorka #ilonachojnowska

Książka trudna w warstwie emocjonalnej.


czwartek, 20 kwietnia 2023

Wrony – Petra Dvořáková

Niektórzy ludzie zwyczajnie nie powinni mieć dzieci. To moja konkluzja po przeczytaniu tej książki. Smutnej i oblepiającej trudnymi emocjami.


Opowieść z perspektywy dziewczynki doświadczającej nieustannego znieważenia ze strony rodziców jest druzgocząca. Dodatkowy głos matki, jako drugiej narratorki, potęguje grozę losu dziecka dorastającego w emocjonalnie spaczonej rodzinie.

Matka Basi przypomina mi gorsze wcielenie pani Anieli Dulskiej. Wszystko na pokaz, i najważniejsze co ludzie powiedzą. Bez cienia refleksji, samo zło i nasycenie nienawiścią. Chociaż z pozoru „normalny” dom, „normalna” rodzina. Uosobienie tego, kim nie powinna być matka. Niesprawiedliwa, tylko każąca i... stale karząca. Nieczuła. Wzbudzała we mnie tylko obrzydliwe uczucia. Żadnego wytłumaczenia dla bezdusznego podejścia do córek. Bo nawet tę faworyzowaną, Kasieńkę, traktowała tak naprawdę przedmiotowo.

Ta historia boli. Jest sprzeczna z moimi uczuciami, jakie mam wobec cudu rodzicielstwa. Żałuję, że ją przeczytałam. Nie dlatego, że to zła literatura – wręcz przeciwnie, bardzo dobrze skonstruowana i dobrze napisana opowieść o rodzinie, jakiej NIGDY być nie powinno. Ale świadomość, że takie historie się zdarzają, że takie matki są, że tacy ojcowie są, budzi mój sprzeciw!

Przemoc wobec dziecka, które rodzic z NATURY ma kochać, wspierać i chronić, jest najwyższym stopniem braku człowieczeństwa.

Nawet wrony, mieszkające pod oknami domu państwa Lundak, wiedzą, jak troszczyć się o potomstwo… Jak dawać im skrzydła, by były szczęśliwe.