Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CANVA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CANVA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Podsumowanie czytelnicze roku 2024

Czytelniczo rok 2024 był dla mnie wyzwaniem. Zmiany w życiu zawodowym oraz wymagający nieustannej uwagi szczeniak labrador, spowodowały, że od marca mój czas na czytanie i pisanie o książkach skurczył się niemiłosiernie.

Musiałam też zrezygnować ze współprac z wydawnictwami, ponieważ zwyczajnie nie dałabym rady dotrzymywać terminów.

Ale to także rok, w którym doceniłam dobrodziejstwo audiobooków dla osoby z deficytem czasu. Dlatego kłaniam się niziutko wszystkim Lektorom i Lektorkom :) Wiem, że to przede wszystkim Państwa praca, ale bardzo za nią dziękuję :)

To pierwszy rok, kiedy rzadziej miałam w dłoni tradycyjne, papierowe wydanie książki. Zdecydowanie e- i audiobooki zdominowały mój kontakt z literaturą w ostatnich miesiącach.

Niestety, w tym roku przeczytałam mniej książek niż w poprzednich latach i, niestety, było w nim mniej literackich zachwytów. Ale udało się mi wyłonić TOP10. Zatem zapraszam na krótkie podsumowanie mojego czytelniczego roku 2024.












czwartek, 18 stycznia 2024

Ślady Leszego – Magdalena Zawadzka-Sołtysek (części 1-5)

1. Ślad wody,
2. Czas cieni,
3. Dzieci zimy,
3,5 Żywa woda (opowiadanie),
4. Czerwony kur,
5. Martwy świt.


Świadomy wybór czytanych książek, to także słuchanie tego, co o książkach piszą/mówią inni. Dzięki temu trafiłam na perełkę związaną z tematyką, która zwykle leży na rubieżach moich czytelniczych preferencji – a więc fantastyka i mitologia. Chociaż być może właśnie to się zmienia?

W ubiegłym roku zachwyciła mnie „Stara Słaboniowa i Spiekładuchy”, więc kiedy przeczytałam na jakiejś grupie czytelniczej, że seria Magdaleny Zawadzkiej-Sołtysek „Ślady Leszego”, to w sam raz lektura dla tęskniących za Starą Słaboniową – wiedziałam, że to coś dla mnie.

„Ślady Leszego” oparte są na słowiańskiej mitologii i ludowych podaniach, i przeprowadzają czytelnika przez rok obrzędowy dawnych Słowian. Elementy świata nadprzyrodzonego i ludzkiej rzeczywistości ściśle ze sobą współgrają. To nie tylko bogowie, bóstwa, duchy, wszelkiej maści mamuny, rusałki, wodniki, utopce, licha, kikimory i inne wrogie lub przychylne ludziom stwory, ale też funkcjonowanie społeczności wiejskiej, obyczaje, styl życia i mentalność. A w tym wszystkim zwyczajne ludzkie sprawy, niezależne od czasów tak naprawdę bliskie także nam, ludziom współczesnym.

Cykl spokojnie można traktować jako kompendium wiedzy o słowiańskim świecie, podane w fikcyjnej formie beletrystycznej. Seria konsultowana jest z etnografami, archeologami, historykami. Zaopatrzona w słownik terminów i pojęć.

Cykl obejmuje tytuły (stan na styczeń 2024):
Ślad wody, Czas cieni, Dzieci zimy, Żywa woda (opowiadanie), Czerwony kur, Martwy świt. Docelowo tomów ma być 10 – czekam na kolejne niecierpliwie.

Wysłuchałam audiobooków – interpretacja lektora Wojciecha Żołądkowicza – mistrzostwo świata!
Bardzo polecam! Cudownie się tego słucha.

Wzmianki o treści poszczególnych tomów prezentuję także w formie opracowanych przez siebie grafik – zapraszam :)

Ślad wody

Króciutka nowelka wprowadzająca w serię, w której poznajemy głównych bohaterów i ich osadę – Krukowiec, leżącą na skraju puszczy i bagien nad rzeczką Wesoła. Znajdziemy w nim także nawiązanie do „patrona” serii: Leszego – najważniejszego pana i władcy lasu.

W „Starej Słaboniowej i Spiekładuchów” wiodącą postacią była Teofila Słaboniowa, w „Śladach Leszego” ton nadaje charakterna Gniewicha. Wyraziście wykreowana postać kobieca. Zresztą wszyscy bohaterowie serii są doskonale sportretowani.

Całość spowita w tajemniczym mroku, miejscami okraszona humorem.

Świetne preludium, zachęcające do dalszej lektury, uświadamiającej, jak bardzo słowiańska mitologia zbudowana była na zjawiskach i żywiołach natury.

Czas cieni

Mieszkańcy Krukowca szykują się do obrzędów Dziadów. Tymczasem w puszczy zaczyna grasować Brzoziec, upiorny duch syna cieśli, który postanowił zakończyć swój żywot na drzewie. Co go pchnęło do tego czynu? I jaki będzie to miało związek z nadchodzącymi Dziadami? Spokój mieszkańców zakłóca też niesforna koza Osetka. Pojawiają się kolejni bohaterowie ze swoimi problemami.

To część, w której bliżej poznajemy przeszłość Gniewichy, zaczynamy rozumieć dlaczego wybrała życie poza nawiasem wiejskiej społeczności.

Człowiek czasem kocha, ale nie wie dlaczego.”
„Łatwo rzec słowo, a trudniej odwrócić.”
„Ciało bez zdrowego ducha nie wyżyje.”

Dzieci zimy

Ta część uświadomiła mi, jak wiele słowiańskich obrzędów zostało w pewien sposób „przeniesionych”, czy też zaadoptowanych do kalendarza świąt chrześcijańskich. Uderza podobieństwo tradycji Słowian i chrześcijan.

Osią „Dzieci zimy” są przygotowania mieszkańców Krukowca do obchodów tzw. szczodrych godów, przypadających na chrześcijańskie Święta Bożego Narodzenia. W tradycji słowiańskiej celebrowano wówczas przesilenie zimowe.

Wiodące wydarzenie to narodzenie dziecka, które budzi strach wśród mieszkańców, „odmieńca”, „zwiastuna nieszczęścia”. Przenosząc reakcje i zachowanie bohaterów powieści na współczesność – rządzi tu mechanizm napiętnowania, odrzucenia inności – skąd my to znamy? „Co ludzie powiedzą?” – fraza, która zawsze niesie zło…

Żywa woda

Nad Krukowiec nadciągają ulewy i mieszkańcy osady zmagają się z niszczącą i niosącą śmierć powodzią. Króciutkie opowiadanie, które w moim odczuciu jest ważne w kontekście wydarzeń opisywanych w kolejnych tomach. Zawiązana jest w nim bowiem intryga dotycząca jednego z bohaterów – Sambora, która będzie miała swoje rozwinięcie w „Czerwonym kurze”. Rodzą się kolejne demony…

Czerwony kur

Zbliża się Święto Kupały! Czyli słowiańskie walentynki :) Ale w Krukowcu zaczynają wieść prym nie tylko zmysłowe żądze i namiętność. Pojawia się mała demonica, niewidzialna dla większości upiorna dziewczynka (świetnie wykreowana postać, niemalże wyjęta z najlepszego horroru!), która namiesza w życiu bohaterów. Czy w nawiedzonym przez upalne lato miejscu zakwitnie kwiat paproci? I czy budowa karczmy we wsi przyniesie coś dobrego dla słowiańskich osadników? Dużo się dzieje – zostają wyjawione dawne tajemnice, kończy się życie niektórych kluczowych postaci…

Tom dynamiczny, pełen wydarzeń i zwrotów akcji. Aktywności demonów, nie tylko „prawdziwych”, ale i tych w ludzkiej skórze…

„Gdy kogoś uratujesz, jesteś za niego odpowiedzialny.”

Martwy świt

Zaskakujące, że w chyba najbardziej mrocznej części, jest też najwięcej humoru. A to za sprawą tajemniczych „strażniczek losu”, przybyszek z… no właśnie: skąd właściwie? Czyżby ze współczesności? Wątek bardzo odświeżający całość.

Motywem wiodącym jest śmierć. Obrzędy związane z tryzną – słowiańskim pochówkiem. Krukowczanie szykują się do pożegnania i odprawienia w zaświaty zmarłego członka swojej społeczności... Próbują wchodzić w targi z demonami, aby zmienić przyszłość.


Podążając „Śladem Leszego” wkracza się na trop „słowiańskiej duszy”, której przypisuje się: uczuciowość, wyobraźnię, wrażliwość, związek z naturą, ale też porywczość i uleganie namiętnościom. Skuście się na tę wędrówkę!

środa, 29 czerwca 2022

Droga do raju – Paullina Simons

„Nic nie jest wykluczone. Na tym świecie rzeczy stają się niemożliwe tylko po śmierci.”

Shelby i Gina, to osiemnastolatki, które wyruszają w podróż z konkretnie określonymi celami. Skrupulatna Shelby ma nadzieję odnaleźć w Kalifornii matkę, która zostawiła ją w dzieciństwie. Jej przyjaciółka, dość beztroska i dziecinna Gina, desperacko pragnie ponownie spotkać się ze swoim chłopakiem w Bakersfield. Wbrew pierwotnym zapewnieniom, zabierają do swojego żółtego Mustanga Shelby autostopowiczkę Candy i tym samym zostają wciągnięte w świat znacznie mroczniejszy, niż kiedykolwiek znały. Precyzyjne plany Shelby ulegają zmianom, a wyprawa nabiera oznak improwizacji i… ucieczki.


Podróż wymiernie zweryfikuje plany dziewczyn, wpłynie na ich dalsze życie. Bardzo podobało się mi zakończenie tej historii. Miałam natomiast problem z zaprzyjaźnieniem się z głównymi bohaterkami. Irytowała mnie ignorancja Giny i uległość Shelby. Zdecydowanie ciekawszą postacią, bo nie jednowymiarową, była Candy.

Zastanawiałam się nad niezbyt wysokimi ocenami tej książki na portalu lubimyczytac.pl i sądzę, że czytelnicy opiniowali ją z perspektywy doskonałej trylogii tej autorki, o Tatianie i Aleksandrze „Jeździec miedziany”. Jeśli w odniesieniu do tej historii miałabym oceniać „Drogę do raju”, to byłabym zawiedziona. Ale miałam świadomość, że czeka mnie zupełnie inna opowieść i dlatego nie rozczarowałam się. Bo to całkowicie inna fabuła. Na wskroś amerykańska literatura drogi – dróg wijących się przez rozległe pustkowia i prowincjonalne, spowolnione miasteczka. Podążanie za smakiem przygody, zapachem wiatru we włosach i ekscytacją przed spotkaniem z nieznanym. Powieść o dorastaniu i dojrzewaniu, odpowiedzialności za swoje życie i życie innych. Momentami odnajdywałam w niej klimat bardzo lubianego przeze mnie filmu „Thelma i Louise”.

Paullina Simons sama odbyła podróż trasą przez całe USA, jaką pokonały ze wschodu na zachód powieściowe dziewczyny i to nadaje fabule wiarygodności.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
za zaproszenie do lektury powieści.