Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczno-obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologiczno-obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 września 2026

Rodzeństwo – Moa Herngren

Wnikliwy i momentami niepokojący obraz rodzinnych relacji, opowiedziany z trzech różnych perspektyw. Dwie siostry i brat wracają pamięcią do wspólnego dzieciństwa, jednak szybko okazuje się, że choć dorastali pod jednym dachem, każde z nich nosi w sobie zupełnie inną wersję tych samych wydarzeń.


Punktem wyjścia jest śmierć jednego z rodziców i wszystko, co przychodzi później. Strata ważnej osoby staje się katalizatorem zmian, ale też konfrontacji z tym, co przez lata pozostawało niewypowiedziane. Każde z rodzeństwa inaczej radzi sobie z żałobą, inaczej patrzy na swoją przeszłość, kieruje się odmiennymi priorytetami i ma zupełnie inne wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać ich życie dalej.

Herngren bardzo dobrze pokazuje, jak subiektywna potrafi być pamięć i jak łatwo można patrzeć na te same wydarzenia przez zupełnie inne emocje, doświadczenia i potrzeby.

Książka ma w sobie ciężar emocji, a miejscami pojawia się wręcz niepokojący klimat. Jest dużo psychologicznego napięcia, niedopowiedzeń. Czytając, można mieć wrażenie, że coś cały czas delikatnie drży i nie pozwala odłożyć tej historii bez refleksji.

„Rodzeństwo” to książka przede wszystkim dla tych, którzy lubią rozbudowaną warstwę psychologiczną i historie o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Bardzo dobra powieść obyczajowo-psychologiczna.


niedziela, 23 sierpnia 2026

Ostatnia zapałka – Marie Vareille

Książka o przemocy domowej, traumach i ranach z dzieciństwa, które – nawet jeśli próbujemy o nich zapomnieć – nigdy tak naprawdę nie znikają. O mechanizmach przemocy, manipulacji, zastraszaniu i uzależnieniu od osoby, która przejmuje kontrolę.


Dużo tutaj zła, i to takiego, które pojawia się w miejscu, gdzie każdy powinien czuć się bezpiecznie – w rodzinie. Ale jest też coś bardzo dobrego i pięknego: głęboka więź między rodzeństwem uwikłanym w rodzinę naznaczoną przemocą. To właśnie ta relacja była dla mnie jedną z najbardziej poruszających części tej historii.

Nie przepadam za tego typu tematyką w literaturze, a jednak tę książkę będę polecała. Autorka bardzo umiejętnie zwodzi czytelnika – przez większą część historii, właściwie przez około 2/3, wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej, niż mogłoby się początkowo wydawać. Dzięki kilku perspektywom poznajemy tę historię z różnych stron, a napięcie jest naprawdę świetnie poprowadzone.

Doceniam również to, że na końcu książki znalazły się numery telefonów pomocowych dla osób doświadczających przemocy domowej. To ważny i potrzebny element.

„Nawet w beznadziejnym dniu można znaleźć odrobinę szczęścia.”

Wciągająca, nieoczywista i mimo trudnego tematu – zdecydowanie warta przeczytania. Polecam.

niedziela, 26 lipca 2026

Sceny z życia rodzinnego (Rozwód. Teściowa.) – Moa Herngren

Rozwód (tom 1)       Teściowa (tom 2)

Przyznam szczerze, że już same tytuły książek „Rozwód” i „Teściowa” autorstwa Moa Herngren nie zachęcały mnie do lektury. Spodziewałam się lekkich, przewidywalnych obyczajówek, może nawet czegoś w rodzaju „obyczajowej papki”. Ale zaryzykowałam i zabrałam je ze sobą na wakacyjny wyjazd. Okazało się, że to naprawdę mądre i poruszające powieści, które skłaniają do refleksji.


Obie książki należą do cyklu Sceny z życia rodzinnego, jednak nie łączy ich fabuła ani bohaterowie. To dwie całkowicie niezależne historie, które można czytać w dowolnej kolejności.

Największą siłą tych powieści jest sposób, w jaki autorka przedstawia rodzinne konflikty i relacje. W obu książkach poznajemy wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów. Dzięki temu czytelnik nie otrzymuje prostego podziału na „dobrych” i „złych”, lecz ma możliwość zrozumienia motywacji każdej ze stron. To sprawia, że trudno jednoznacznie ocenić, kto ma rację, ponieważ każdy patrzy na tę samą sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, emocji i zranień.

Szczególnie wciągająca jest „Teściowa”. Niby powieść obyczajowa, a momentami buduje napięcie niemal jak thriller psychologiczny. Z pozoru zwyczajne rodzinne sytuacje stopniowo odsłaniają coraz głębsze konflikty, niedopowiedzenia, traumy sprzed lat.

Moa Herngren pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe i trudno w nim o proste rozwiązania. Każda ze stron ma swoje argumenty, swoje racje i swoje błędy. Właśnie ta wielowymiarowość sprawia, że książki są tak wiarygodne i wartościowe. To nie tylko ciekawe historie o rodzinie, ale także opowieści, które skłaniają do zastanowienia się nad własnymi relacjami, komunikacją i ocenianiem innych.

Zdecydowanie polecam każdemu, kto ceni literaturę obyczajową z psychologiczną głębią. A ja na pewno sięgnę po kolejną książkę z tej serii: „Rodzeństwo”.

Cytaty ("Teściowa"):
"[...] najgorsza rzeczą, jaką można zrobić, jest brak komunikacji między ludźmi."
"Niestety, prawda jest taka, że im bardziej unikamy myślenia o jakiejś sprawie, tym bardziej nie możemy wyrzucić jej z głowy."
"[...] czasami najlepsza pomoc może polegać na tym, żeby się do niczego nie wtrącać."



środa, 26 listopada 2025

Lista podejrzanych spraw – Jennie Godfrey

Przyjaciółki Miv i Sharon postanawiają odkryć, kim jest Rozpruwacz z Yorkshire — seryjny morderca, który pod koniec lat 70. terroryzował mieszkańców tego brytyjskiego hrabstwa. Autentyczne wydarzenia stają się dla autorki pretekstem do poruszenia wielu trudnych tematów świata dorosłych, często niezrozumiałych dla dwóch dorastających bohaterek, które wyczuwają jednak, że za nimi kryją się bolesne, nierzadko traumatyczne historie. To także wgląd w życie małej, robotniczej społeczności angielskiej prowincji pogrążonej w kryzysie gospodarczym, u progu rządów Margaret Thatcher.


Nastolatki sporządzają listę nierozwiązanych, podejrzanych spraw i osób, które zachowują się w ich oczach niepokojąco. Podążając ich tropem, czytelnik stopniowo odkrywa mroczne sekrety skrywane przez dorosłych.

Nie nazwałabym tej powieści kryminałem — zdecydowanie bliżej jej do literatury psychologicznej. Śledztwo prowadzone przez dwie młodziutkie dziewczyny staje się sposobem na ukazanie złożonych problemów dorosłości, z którymi bohaterowie nie zawsze potrafią sobie poradzić. Dziecięca perspektywa nadaje opowieści wyjątkową świeżość i pozwala inaczej spojrzeć na relacje rodzinne i międzyludzkie.

To historia o dojrzewaniu w cieniu społecznych bolączek: przemocy, rasizmu, politycznych i gospodarczych przemian związanych z początkiem ery Thatcher, a także rodzinnych dramatów, w tym choroby psychicznej. Miejscami przejmująca, miejscami nieco rozwlekła, ale z pewnością warta uwagi.

niedziela, 28 września 2025

Trwaj przy mnie – Elizabeth Strout

Elizabeth Strout potrafi z najprostszych ludzkich historii wydobywać uniwersalne prawdy o samotności, winie, nadziei i złożoności relacji międzyludzkich. Powieść kameralna, cicha w tonie, a jednocześnie pełna wewnętrznego napięcia – emocje wrą tu pod powierzchnią, schowane pod warstwą codzienności, konwenansów i milczenia.


Akcja książki rozpoczyna się jesienią 1959 roku w niewielkiej, prowincjonalnej miejscowości West Annett, w stanie Maine. Głównym bohaterem jest Tyler Caskey – ewangelicki pastor, owdowiały ojciec dwóch małych córek. Spokój jego uporządkowanego życia zostaje zakłócony, gdy nauczycielki z przedszkola zwracają uwagę na niepokojące zachowanie jego starszej córki.

Strout z wrażliwością portretuje swoich bohaterów. Ich psychologiczne rysy są delikatne, ale precyzyjnie nakreślone – każdy z nich nosi w sobie bagaż doświadczeń i prób godzenia się z losem. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani łatwych rozwiązań. Autorka operuje sennym, powściągliwym stylem, który wymaga od czytelnika uważności, ale w zamian oferuje satysfakcję z obcowania z literaturą głęboką i subtelną.

Strout nie mówi wszystkiego wprost, zostawia przestrzeń, aby czytelnik sam dopowiedział sobie motywy i intencje postaci, wszedł w ich wewnętrzny świat. To literatura, która zaprasza do refleksji – nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie znając całej prawdy, i jak trudno jest być sobą w społeczeństwie, które oczekuje określonych ról i zachowań.

To także portret małej społeczności – miejsca, gdzie każdy zna każdego, ale znajomość często jest powierzchowna i podszyta domysłami. Strout ukazuje blaski i cienie takiego życia: poczucie wspólnoty, ale też presję, obłudę i trudność w przełamywaniu schematów.

Dla tych, którzy znają styl autorki – jej powściągliwe narracje, psychologiczną precyzję i czułość wobec zwykłych ludzi – będzie to kolejna ważna lektura. To proza, którą się smakuje powoli, uważnie, z empatią.

Elizabeth Strout słucha, obserwuje i rozumie.

Ja czuję się doskonale w jej pisarstwie...

wtorek, 2 września 2025

Obiekty głębokiego nieba – Jakub Małecki

To było moje czytelnicze marzenie na ten rok – nowa książka Jakuba Małeckiego. Nie jestem nieobiektywna, bo cierpię na tzw. #małeckość, zachwyca mnie twórczość tego pisarza. Jego wrażliwość literacka w całości trafia do mojego serca i umysłu.


Najnowsza książka Małeckiego po raz kolejny rodzi we mnie pytanie – ile tutaj autor przemycił siebie? Ile siebie samego dał nam, swoim czytelnikom?

Małecki udowadnia, że potrafi wnikliwie obserwować człowieka. Dotyka bliskości. Pisze o relacjach rodzinnych i partnerskich. W tej książce wyjątkowo odważnie pisze także o nieoczywistych relacjach miłosnych. Fascynacji seksualnej i pożądaniu. Ale z właściwą sobie finezyjnością i poetyką.

Dla mnie to także książka o przekraczaniu granic. I miłości bez granic. I o refleksjach przychodzących może za późno. O wyborach, których po latach możemy żałować, ale jednak pokornie ponosimy ich konsekwencje.

Przesłuchałam audiobooka w obłędnej interpretacji Magdaleny Cieleckiej, Filipa Kosiora i Krzysztofa Gosztyły. A zaraz potem, gdy tylko otrzymałam przedpremierowo paczkę z papierowym wydaniem i z autografem pana Jakuba Małeckiego (nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności), od razu jeszcze raz przeczytałam książkę. Chyba zdarzyło się mi to po raz pierwszy…

W astrologii obiekty głębokiego nieba to mgławice, gromady gwiazd, galaktyki, obiekty leżące wewnątrz Drogi Mlecznej, które wbrew pozorom nie są tak łatwe do obserwacji.

A czym są w prozie Małeckiego?

Według mnie to… ludzie. Ich emocje, tajemnice, wspomnienia, wszystko to, co ukryte głęboko, często niewidoczne na pierwszy rzut oka, a jednak istniejące, migoczące gdzieś w tle. To nasze wewnętrzne galaktyki, które czasem ktoś, jak pan Jakub Małecki, potrafi nazwać, opisać, a przez to uczynić zrozumiałymi. Ta książka to podróż właśnie tam: w głąb duszy, w rejony ciche, bolesne i piękne zarazem.

Mnie pan Małecki po raz kolejny zachwycił.




niedziela, 4 maja 2025

Cukier na duszy – Marcin Grzelak

Ajć… To niestety nie było moje najlepsze spotkanie z piórem tego pisarza. Zdecydowanie bardziej polecam jego inne powieści: "Beksę" i "Pułapkę na anioły".


Najmocniejszą stroną książki to historie pojedynczych ludzi, pozornie oddzielne, ale z jednym mianownikiem: samotność, odrzucenie, ukryte pragnienia i nieprzepracowane traumy. Gdzieś zagubił mi się los głównego bohatera – Dżonego… Długo szukałam kontekstu. Językowo – piękna.

Niemniej twórczość pana Grzelaka zdecydowanie warta uwagi i będę ją śledziła.


poniedziałek, 27 listopada 2023

Bracia Burgess – Elizabeth Strout

Zaliczam się do wielbicieli prozy Elizabeth Strout, mam za sobą lekturę większości jej książek. Ta, niestety okazała się niezbyt wdzięczna do tego, abym pochłonęła ją w zachwycie. Ma jednak w sobie to, za co cenię pisarstwo Strout – czystość słowa, literacka elegancja i wyważenie. 


Pisarka ma niebywałą umiejętność klarownego opowiadania o zawiłościach ludzkiej psychiki, wnikliwej analizy psychologicznej występujących postaci oraz łączących ich relacji. Są to relacje bardzo złożone, i jak w życiu – niejednoznaczne. Autorka mistrzowsko opisuje trudne emocje, które w pewnym stopniu określają życiorysy trójki rodzeństwa: braci Jima i Boba oraz ich siostry Susan: samotność, nieudane związki, poczucie winy i wstydu. Naznaczeni tragicznym wydarzeniem w dzieciństwie, obarczeni problemami dorosłego życia, łączą siły, aby wesprzeć syna Susan, który zostaje oskarżony o przestępstwo na tle rasistowskim. Akcja rozwija się bez pośpiechu, bo powieść skoncentrowana jest na przeżyciach wewnętrznych postaci (nie tylko głównych), sposobie odczuwania przez nich świata, a także analizie ich życiowych decyzji i wyborów.

Historia rodzeństwa przedstawiona jest na tle problemów żywych w każdym współczesnym społeczeństwie, nie tylko amerykańskim – a więc sprawiedliwości społecznej i trudności adaptacyjnych emigrantów.

Mimo wszystko, tym razem czegoś mi zabrakło. Chyba z żadnym z bohaterów nie mogłam się utożsamić, żadnemu tak naprawdę do końca kibicować. A to zwykle w mojej ocenie podnosi lub obniża atrakcyjność lektury.

Zdecydowanie cykl "Olive Kitteridge", czy powieść "Amy i Isabelle", bardziej polecam osobom, które chcą rozpocząć poznawanie pióra autorki. A warto.

Strout tą powieścią robi, to zawsze: kreśli portret człowieka, uwikłanego w złożoność współczesnych wyzwań. Wsłuchuje się w człowieka. Każdego. I nie ocenia, bo „nie ma jednego idealnego sposobu na życie”. Nawet nie stara się go w jakikolwiek sposób tłumaczyć. Po prostu o nim opowiada.


Cytaty:

„Nikt nie chce wierzyć, że na coś może być za późno.”

„Nie ma jednego idealnego sposobu na życie.”

„Nic nie jest takie, jak sądzimy.”

poniedziałek, 13 listopada 2023

Ulica dzieciństwa – Tove Ditlevsen

Dzieciństwo Ester to ulica biednej części Kopenhagi w latach 30 i 40. XX wieku. Towarzyszymy jej w czasie, gdy analizuje swoje dzieciństwo, które przepełnione jest wstydem z powodu biedy, dojmującym smutkiem i trudną do określenia tęsknotą za czymś lepszym, doskonalszym. Ester wie, że poza „jej” ulicą istnieje inny świat, ale szuka wskazówki, jak się do niego dostać? Jak może uciec z ulicy dzieciństwa, która kształtuje ją na całe życie, budując w niej lęki i rodząc poczucie niższości?


Dzieciństwo to zestawienie radości i bólu. To obrazy, które zostają w człowieku na zawsze. Jest jak rzeka, która żłobi koryto. Człowiek powinien mieć coś niezmiennego, z czego będzie mógł czerpać siłę na całe życie, szczególnie w chwilach trudnych. Takie powinno być dzieciństwo. Mocnym fundamentem.

Wszystko co wydarzy się na ulicy naszego dorastania, kogo na niej spotkamy, odciśnie na nas swoje piętno. Pozostanie w nas nawet, gdy tę ulicę opuścimy. Pozostaną rzeczy dobre i złe. Ulica Ester tonie w mroku ludzkich spraw.

Świetny portret psychologiczny młodej kobiety, jak i rodziny w kryzysie – biernej i jednocześnie niezbyt stabilnej. Głos dziecka pragnącego szczęśliwej rodziny – wspierającej i kochającej.

Książka inspiruje do przemyśleń na temat okresu własnego dzieciństwa. Czy jest ono źródłem naszej siły, czy też przepełnione smutnymi wspomnieniami, goryczą, która blokuje w rozwoju i życiu pełną piersią?

Literacko – proza najwyższych lotów. I, co jest typowe dla twórczości pisarki, bardzo osobista, niemalże intymna, oparta o jej własne doświadczenia. Warto zapoznać się z tą książką także z tego powodu, że otrzymujemy tutaj obraz innej Danii niż jest znana współcześnie – jako państwo opiekuńcze, dobrobytu i szczęśliwych ludzi, zadowolonych z poziomu życia.


Zapisane cytaty:

„Temu co niezauważalne, dane jest żyć najdłużej.”

„Niespełnionymi nadziejami lepiej z nikim się nie dzielić.”

„Bez rozmowy nikt na dłuższą metę nie może odczuwać zadowolenia.”

sobota, 3 czerwca 2023

Klimaty – André Maurois

André Maurois to klasyk literatury francuskiej, pisarz, eseista, historyk żyjący w latach 1885 – 1967. Pisał biografie, między innymi Prousta, George Sand, Wiktora Hugo, czy trzech panów Dumas. Wśród esejów, rozpraw historycznych ma w swoim dorobku powieści psychologiczne osadzone w środowisku mieszczańskim. I właśnie taką chciałam dziś Wam polecić.


Akcja „Klimatów” rozgrywa się na początku XX wieku w latach poprzedzających I wojnę światową oraz głównie powojennych. Ale to historyczne wydarzenie, nie jest motywem wiodącym w fabule. Powieść – niewielkich rozmiarów – podzielona jest na dwie części. Pierwsza to swoista spowiedź głównego bohatera – Filipa Marcenata, który w liście do, póki co, nieznanej czytelnikowi Izabelli Cheverny, opisuje swoją fascynację kobietą o imieniu Odyla. Druga część to monolog Izabeli. Dzięki takiej formie poprowadzenia narracji, czytelnik ma pełny wgląd w opowiadaną historię. Poznaje punkt widzenia dwojga głównych bohaterów. Nie zdradzę kim była dla Filipa, ani jedna, ani druga kobieta, aby nie zabrać przyjemności z lektury.

Fascynujące studium ludzkich namiętności: miłości i zazdrości. Głębokie portrety psychologiczne występujących postaci. Ciekawy obraz wyższych sfer francuskich na początku XX wieku. Wszystko to sprawia, że tę mini powieść czyta się naprawdę pasjonująco.

Książkę odkryłam w swojej bibliotece. Lubię buszować wśród regałów i wyłuskiwać nieznane mi pozycje. O ile fabuła, styl pisania, bardzo mnie ujęły i czytelniczo był to świetny czas, o tyle mam zastrzeżenia co do samego wydawnictwa. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek spotkała się w jakieś książce z tyloma literówkami. Egzemplarz, który czytałam wydany był w roku 1992 (premiera książki to rok 1928), przez chyba już nieistniejące wydawnictwo Artes. Dobrze, że minęły czasy takiego niechlujstwa wydawniczego. „Klimaty” zdecydowanie zasługują na perfekcyjną oprawę graficzną i prawdziwą korektę. Marzy mi się wznowienie tej książki np. w serii butikowej :)

Gorąco polecam wielbicielom psychologiczno-obyczajowej klasyki literatury pięknej.


Zapisane cytaty:

„Szczęście nigdy nie jest nieruchome. Szczęście to przerwa w niepokoju.”

„Bywają wrażenia tajemnicze i przelotne, które wywierają niemały wpływ na nasze życie.”

„Człowieka zawsze kusi rozczulać się nad sobą i odmalować siebie takim, jakim by chciał być.”

„O losie naszym decyduje jeden gest, jedno słowo: z początku najmniejszy wysiłek wystarczyłby, żeby go zatrzymać, potem puszcza się w ruch cały olbrzymi mechanizm.”

„Trzeba żyć teraźniejszością. Z każdego momentu należy wydobyć to, co może on zawierać w sobie intensywnego.”

„Jesteśmy prawie zawsze sprawcami własnej niedoli.”

„Najbardziej dzieli istoty chyba to, że jedne żyją przede wszystkim przeszłością, a inne tylko chwilą obecną.”

niedziela, 15 stycznia 2023

Papierowy pałac – Miranda Cowley Heller

Papierowy pałac, od pokoleń wakacyjny dom, gdzie każde lato spędza Ella wraz ze swoim mężem, trójką dzieci i dość ekscentryczną matką. W sąsiedztwie zaprzyjaźnione rodziny, wspólny czas przy grillu, wyprawy na plażę… Zdawałoby się idylliczny obraz. Zdawałoby się…


Jeden wakacyjny dzień Elle staje się pretekstem do retrospektywnej opowieści o jej dotychczasowym życiu. Wszystko zmierza do dnia, w którym wraz z przyjacielem z dzieciństwa, Jonasem, w silnym stresie, w ułamku sekundy, stanęła wobec dramatycznego wyboru. Podjęła decyzję, która boleśnie wpłynęła na jej psychikę. Za sprawą jej wspomnień, którymi wraca do swojego dzieciństwa, a także dzieciństwa własnej matki, poznajemy historię licznej, patchworkowej rodziny. Rodziny, której nie omijały przytłaczające zdarzenia i wzbudzające zrozumiany sprzeciw czyny…

To opowieść o tym, jak bardzo dzieci i nastolatkowie potrzebują wsparcia i miłości dorosłych, by mogły chronić je przed złymi wyborami. Prowadzącymi do nieodwracalnych konsekwencji, ważących na całym ich późniejszym życiu. Być może, gdyby Ella wcześniej, jako młodziutka dziewczyna, zdradziła swojej matce Wallace, co działo się każdej nocy w rodzinnym, wakacyjnym Papierowym pałacu… jej życie potoczyłoby się inaczej.

Książka klimatyczna, poruszająca skomplikowane i wielowymiarowe relacje rodzinne. Narracja z dobrze rozłożonym napięciem. Ani przez chwilę nie ma nudy podczas lektury. Ani przez chwilę też nie trąci banałem, czy powierzchownością. Przy problematyce poruszanej w tej powieści, łatwo otrzeć się o niesmaczną wulgarność lub przeciwnie – zboczyć w stronę wyciskającej łzy, przesadnej ckliwości. Tymczasem tego w „Papierowym pałacu” nie ma. Kawał dobrej i wiarygodnej literatury psychologiczno-obyczajowej.

Piękna, sugestywna opowieść o szukaniu drogi, która pozwoliłaby pozostawić przeszłość, by ruszyć dalej…



Zapisane cytaty:

„Nie ma nic bardziej pociągającego od silnej kobiety.”

„Między ludźmi, którzy się kochają nie ma rzeczy niewybaczalnych.”

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Niespokojni ludzie – Fredrik Backman

Rzadko czytam komediodramaty, gdzie tragizm i komizm współgrają z wiarygodnością i absurdem, ale dla tej książki warto wyjść ze swojego targetu czytelniczego. Dynamicznie napisana, miejscami sarkastyczna, a jednocześnie tak bardzo chwytająca za serce.


Fabuła w sumie prosta: dwóch policjantów w prowincjonalnym, szwedzkim miasteczku, przeprowadza dochodzenie w sprawie napadu na bank. Świadkowie i zakładnicy w jednym, robią wszystko, aby powiedzieć im jak najmniej. Dlaczego? Całą tę z pozoru zwariowaną opowieść poznajemy etapami, poprzez perspektywę poszczególnych bohaterów.

Plejada nietuzinkowych postaci, każda z własną historią, nielinearna trajektoria narracji powodują, że od lektury trudno się oderwać. Jednocześnie pisarz serwuje głębokie przemyślenia nad kondycją współczesnego człowieka i jego umiejętnościami społecznymi, zmuszając tym samym czytelnika do snucia własnych refleksji. Czuć wnikliwego, empatycznego obserwatora teraźniejszości. Imponuje znajomość ludzkiej psychiki i mechanizmów działania w różnych sytuacjach, co czyni lekturę fascynującą podróżą do wnętrza własnych przekonań.

Każdy ma swoje kompleksy, demony i leki, a ta książka to demaskuje. Każdy z bohaterów walczy ze swoją własną historią życia.

Nie dziwię się, że książka została sfilmowana. Frederik Backman trafia na moją listę pisarzy, których zamierzam przeczytać w całości.

W tej powieści można widzieć historię napadu na bank. Albo o mieszkaniu na sprzedaż. Albo o dramacie zakładników. Albo o ludziach, którzy szukają czegoś, co da im stabilizację, o co warto walczyć, i na co warto czekać. A może to historia o… moście?

A co Ty dostrzeżesz w „Niespokojnych ludziach”?


Zapisane cytaty:

„Życie nie zawsze układa się tak, jak człowiek sobie zaplanuje.”

„Bo oto właśnie zadanie rodzica: być ramionami.”

„Bo czy można być naprawdę szczęśliwym non stop? Jak znaleźć na to czas?”

„Czas płynie szybciej niż się sądzi.”

„Posadźcie dziś jabłonkę, nawet jeśli wiecie, że jutro skończy się świat.”

środa, 2 listopada 2022

Powierniczka opowieści – Sally Page

Sprzątaczka Janice wie, że poprzez opowieści ludzi, poznaje się ich prawdziwie. Ma wyjątkowy wgląd w otaczającą ją społeczność. Bo umie SŁUCHAĆ.


Janice – współczesna Szeherezada z mopem i ścierką w dłoniach. Sprzątaczka w bogatych domach, ekscentrycznych ludzi. Kolekcjonerka cudzych opowieści, za którymi, tłumiąc emocje i pragnienia, skrywa własną, przejmującą tajemnicę. Spotyka ludzi, którzy pragną zaprowadzić porządek w swoim życiu. Szukając poczucia bezpieczeństwa, usiłują odnaleźć klucz do uporządkowania własnych traum, czasami w dość osobliwy sposób. Jedna z nich, Fiona, borykająca się z bolesną stratą bliskiej osoby, tworzy miniaturowy świat lalek, aby nadać sens realnemu życiu. Ów świat to odzwierciedlenie jej opowieści.

„Inni mają gorzej”, tłumaczy sobie Janice, nieustannie trwając na ogromnej huśtawce, na której za wszelką cenę próbuje złapać życiową równowagę. Rozmowa z wiekową matką jednego z pracodawców, Panią B., coś w niej kruszy. Janice obiecuje sobie, że spróbuje przejąć kontrolą nad swoim życiem, tak, aby stać się wreszcie jego bohaterką. Czy jej się uda?

Ta książka uczy, że chociaż nigdy w stu procentach nie wejdziemy w położenie innej osoby w traumie, to jednak zawsze możemy okazać jej zrozumienie i empatię. Odnalazłam w tej ciepłej historii, klimat książek, które w ostatnim czasie wywarły na mnie duże wrażenie: „Życie Violette” oraz „Spacerujący z książkami”.

Zwykłe historie zwykłych ludzi – świadectwo niezwykłości ludzkich losów. Według zapewnień autorki – wszystkie prawdziwe.
Siła empatii i otwarcia na drugiego człowieka.

Spróbujcie wysłuchać Janice. Może to właśnie jej chcielibyście powierzyć także swoją opowieść?


Zapisane cytaty:

„Ludzi tak naprawdę poznaje się przez ich opowieści.”

„O DNA książki opowiada jej ciężar, to, jaka jest pod palcami, zapach papieru, kolor i tekstura wklejek, to, czy grzbiet jest płaski, czy zaokrąglony […], to, w jaki sposób każde wytłoczenie i druk wydają się inne pod opuszkami palców i jak każda książka otwiera się w inny sposób, zdradzając sekret ulubionej historii […].”

„Małżeństwo powinno być grą zespołową.”

„Nie powinnaś nigdy tracić nadziei, bo nadzieja zmienia wszystko.”

czwartek, 11 sierpnia 2022

Moja kuzynka Rachela – Daphne du Maurier

Ach Rachela, Rachela, mistrzyni manipulacji! Pod słodką powierzchownością niewinności skrywa się świadoma swoich działań femme fatale. Do perfekcji potrafiąca wywierać wpływ na innych tak, aby ci pozornie z własnej woli realizowali jej plany. W tej powieści doskonale ów mechanizm jest oddany.


XIX wiek, Kornwalia. Ambroży Ashley przed laty przysposobił swojego kuzyna Filipa, dla którego stał się prawdziwym mentorem. Obydwaj bardzo sobie oddani, wiedli ustabilizowane życie. Majętny, uchodzący za zrównoważonego, choć nieco ekscentrycznego dżentelmena Ambroży, poznaje podczas wyjazdu w celach leczniczych do Włoch, tajemniczą kobietę. Filipa, pozostającego przez wiele miesięcy tylko w kontakcie listownym ze swoim opiekunem, zaczynają niepokoić nadchodzące z kontynentu wiadomości. Początkowo przepełnione zauroczeniem Ambrożego kobietą, szybko przeistaczają się w niepokojące doniesienia, które mogą świadczyć o destrukcyjnym wpływie Racheli na jego życie. Niespodziewana śmierć Ambrożego, oprócz zrozumiałej rozpaczy Filipa, budzi jego silną niechęć w stosunku do kobiety. Wszystko zmienia się, gdy Rachela zjawia się w Kornwalii i dochodzi do konfrontacji pomiędzy nią, a Filipem.

Historię poznajemy z perspektywy Filipa. Całość przefiltrowana jest tylko przez jego wyobrażenia i snute przemyślenia. Kim jest Rachela? Od początku nie wzbudza zaufania czytelnika. Z zaciekawieniem obserwujemy rozwój wypadków, a nade wszystko przemianę uczuć Filipa. Bo właśnie to jest siłą tej powieści, jej esencją. Narracja jest niespieszna, można rozsmakowywać się w słowie, stopniowo narastającym napięciu, pomimo tego, że nie ma ono takiego natężenia, jak w przypadku „Rebeki”.

Niestarzejąca się klasyka, którą zdecydowanie warto przeczytać. Ogromnie dobrze było mi w tym świecie pełnym niedomówień i domysłów. Wspaniała literacka uczta! A wydanie w serii butikowej Wydawnictwa Albatros to dodatkowo uczta estetyczna :)

Zapisane cytaty:

„Chodzi o to, że życie trzeba wytrzymać i przeżyć. Tylko jak przeżyć? – oto jest problem.”

„Człowiek samotny to coś niezgodnego z naturą, wkrótce więc nawiedza go niepokój.”

piątek, 5 sierpnia 2022

Zaginiony chłopiec – Nicole Trope

„My matki nigdy nie przestajemy się martwić.”

Rozdzierający serce i przejmujący dramat o rodzinie pogrążonej w chaosie. Książka porusza problem porwań rodzicielskich. Okrutnego czynu, który krzywdzi nie tylko jedno z rodziców, ale przede wszystkim jest agresją skierowaną na niedojrzałą psychikę dziecka.


Gehenna Megan rozpoczyna się w dniu, gdy ze szkoły znika jej 6 letni syn Daniel. Właściwie od samego początku wiadomo, że w zaginięcie chłopca zamieszany jest jego ojciec, Greg. Małżeństwo jakiś czas wcześniej rozpadło się, a w miarę lektury poznajemy prawdziwe oblicze byłego związku. Po upływie sześciu lat największe pragnienie Megan spełnia się. Otrzymuje telefon: „Znaleźli go!”. Syn wraca do domu, ale czy Megan PRAWDZIWIE go odzyskała?

Narracja powieści prowadzona jest dwutorowo: w czasie rzeczywistym i kolejnych latach, upływających od porwania, z perspektywy różnych bohaterów: Megan, Grega i Daniela.

Greg porywając syna zabrał Megan jej życie. To potworne uczcie utracić ze swojej bliskości dziecko… i w tej książce bezmiar rozpaczy matki jest doskonale oddany. Jak również proces, jaki musiała przejść, aby odważyć się budować swoją przyszłość, bez kontaktu z synem i wiedzy o tym, gdzie i jak żyje. Autorka sugestywnie odwzorowała emocje towarzyszące wszystkim postaciom. Bez popadania w zbędny sentymentalizm, czy czułostkowość. To nie jest na szczęście wyciskacz łez i ukłony za to składam Autorce.

Książka wciąga od pierwszych zdań. Bardzo angażuje emocjonalnie czytelnika.

Każda postać oddana jest wiarygodnie, z dużą znajomością ludzkiej psychiki. Jej reakcji na skrajny stres, czy długotrwałą manipulację.

Polemizowałabym z reklamowaniem jej jako thriller psychologiczny – no może pod koniec faktycznie mamy do czynienia z emocjonalnym rollercoasterem. Ale przede wszystkim to bardzo dobra współczesna proza psychologiczna. Z przepięknym wątkiem wspierającej miłości, dla przeciwwagi toksycznych relacji jakie łączyły Meg i Grega.

Nieodkładalna – bardzo polecam!

niedziela, 3 lipca 2022

Tam, gdzie las spotyka się z niebem – Glendy Vanderah

Ta książka zaczaruje każdego, kto dał się porwać magii powieści „Gdzie śpiewają raki” Delii Owens. Świat przyrody, w tym przypadku ptaków, stanowi doskonałe tło, a miejscami uzupełnienie historii Joanny, w której życiu pewnego dnia pojawia się tajemnicza dziewczynka o imieniu Ursa.


Joanna po traumatycznych doświadczeniach osobistych trafia do domku w środku lasu, gdzie ma doskonałe, choć dość surowe warunki do prowadzenia prac badawczych nad zwyczajami lęgowymi ptaków. Pojawienie się Ursy burzy jej ustabilizowaną i oswojoną samotność.

Ursa twierdzi, że jest wysłanniczką odległej planety, przybyła na Ziemię, bo pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o ludziach i doświadczyć pięć ziemskich cudów. Tak naprawdę sama jest cudem! Iskierką dobra. Nieustannie miałam ochotę przytulić się do niej! Ursę kocha się od razu. Jest tak… urocza, bystra, i niestety naznaczona trudną tajemnicą – tego jesteśmy pewni niemalże od początku lektury.

Joanna oczywiście nie wierzy dziewczynce i poszukuje informacji o zaginionych w okolicach dzieciach. Wsparcia udziela jej mieszkający nieopodal jej samotni Gabriel Nash, chłopak, który niesie przez życie swoje własne demony. Próba rozwikłania historii Ursy zbliży do siebie tych dwoje młodych ludzi. Pomoże wejść na drogę powrotu do wspaniałego, wielkiego świata, który leży poza granicami małych smutków każdego człowieka. Bo przecież każdy z nas choćby czasami takich doznaje…

Piękna książka. Jest nośnikiem ciepła, dobrych emocji, pomimo tego, że każdy z bohaterów doświadczył w swoim życiu trudnych chwil, tchnie nadzieją. Podnosi na duchu. Uczy, że czasami warto żyć w nieskończonej teraźniejszości, odgrodzonej od przeszłości i przyszłości. A nade wszystko, że „[...] czasem zdarza się coś złego, żeby zdarzyło się coś dobrego.”

Koniecznie wybierzcie się na poszukiwanie pięciu cudów razem z bohaterami tej powieści!

Zapisane cytaty:

„[...] życie jest wystarczająco trudne i chowanie drobnych uraz nie ma sensu.”

„Nic tak jak gwiazdy nie uświadamia nam, jak nieznaczące są nasze drobne spory.”

„[...] czasem zdarza się coś złego, żeby zdarzyło się coś dobrego.”

„Dorośli nie zdają sobie sprawy, że dzieci im się przysłuchują i dużo rozumieją.”

„Jak większość ludzi, którzy nie przeszli depresji, masz optymistycznie wypaczoną wizję tej choroby.”







niedziela, 13 lutego 2022

Dom sióstr – Charlotte Link

„Zdarzają się tacy ludzie.
Nie umieją wygrzebać się ze spustoszeń, jakie los wyrządza w ich psychice.”


Akcja książki rozgrywa się w dwóch przestrzeniach czasowych (początek XX wieku i lata 90-e) w północnej Anglii, w Yorkshire, które szerokiemu gronu czytelników na całym świecie kojarzyć się może z krainą sióstr Brontë. Niemieckie małżeństwo, prawnicy, Barbara i Ralph decydują się spędzić Boże Narodzenie i 40-e urodziny mężczyzny, z daleka od rodzinnego domu, w ustronnym miejscu, aby… spróbować naprawić relacje między sobą. Odnaleźć drogę do siebie. Wynajmują od siedemdziesięcioletniej, zdziwaczałej Laury dom na odludziu. Przypadek sprawia, że Barbara trafia na zapis dziejów tego miejsca pozostawiony przed laty przez jej właścicielkę Frances Gray.

Lubię książki, których narracja prowadzona jest z perspektywy wieku głównych postaci. Nie tylko przywołują wydarzenia, które stały się udziałem ich życia, ale potrafią ustosunkować się refleksyjnie do własnych decyzji. Mamy z tym do czynienia śledząc część powieści, gdzie narrację podejmuje Frances.

Strata bliskiej osoby oraz doświadczenia, jakie były jej udziałem na tyłach francuskiego frontu I wojny światowej spowodowały, że opadła z niej wszelka młodzieńcza delikatność, wrażliwość i uczuciowość. W najtrudniejszych chwilach nauczyła się szukać światła w ciemności. Wierzyła, że według prawa, któremu podlega życie, czasy nie mogą być złe raz na zawsze.

Powieść przypadnie do gustu osobom lubującym się w literaturze inspirowanej historycznymi wydarzeniami. Tutaj mamy szczególnie dobrze rozwinięty wątek narodzin ruchu sufrażystek w Anglii przed wybuchem I wojny światowej. Z przywołaniem nazwisk znaczących dla walki o prawa wyborcze kobiet (Emmeline i Christabel Pankhurst) oraz społecznym odbiorem, konsekwencjami i represjami – naprawdę bardzo ciekawie jest to oddane. Bliski kontakt Frances z ruchem w bardzo młodym wieku (miała wówczas 17 lat) spowodował, że pod znakiem zapytania stanęło wszystko co dotychczas, z racji urodzenia i konwenansów, stanowiło treść jej życia.

W tej książce są świetnie nakreślone psychologiczne portrety kobiece. Kobiet różniących się wiekiem, mentalnością, statusem społecznym. Link jest w tym mistrzynią. Gorzej idzie pisarce z osobowościami męskich bohaterów. I w tej powieści widać to szczególnie. Żadna męska postać nie przyciąga uwagi, nie inspiruje, każda jest na swój sposób niepełna, brakuje konsekwencji w stworzeniu jej jako całości.

Nie jestem fanką zakończenia tej książki… Pomimo tego, że bardzo sprawnie łączy dwa wiodące wątki: z przeszłości i współczesny, miałam nieodparte wrażenie, że było takie troszkę… przekombinowane. Ale może spodziewałam się czegoś innego, stąd taki niedosyt?
Akcja prowadzona wartko, dynamicznie. Wciągająca lektura.


Zapisane cytaty:

„Zdarzają się tacy ludzie. Nie umieją wygrzebać się ze spustoszeń, jakie los wyrządza w ich psychice.”

„Z niczym nie należy przesadzać, także ze szczerością.”

„[…] pisanie zmusza do precyzji.”

„nie oglądaj się za siebie, nie patrz za daleko do przodu, troszcz się tylko o wymagania chwili obecnej.”

„Po prostu tak to już jest w życiu: radość i zmartwienia rzadko dzielą się po równo, przeważnie wszystko przychodzi naraz.”

„Istnieje wewnętrzna samotność, która sprawia, że człowiek czuje się samotny także wśród ludzi.”

„[…] ciągłe szukanie winy u innych miewa zgubne skutki, bo wtedy nigdy nic się nie zmienia.”

niedziela, 19 grudnia 2021

Almond – Won-Pyung Sohn

Yunjae to piętnastolatek, dla którego empatia „to tylko nic nieznaczący zlepek liter w druku”. Cierpi na aleksytymię, nie potrafi nazwać, rozumieć, ani wyrażać emocji. Nie rozpoznaje tego, co czuje w danej chwili. Matka, pragnąc by był „zwyczajny”, nie wyróżniał się od innych, uczy syna definicji konkretnych uczuć, objaśnia jakim sytuacjom, czynom i gestom przypisywać strach, radość, szczęście, smutek, gniew. Tak jakby wpajała mu reguły pisowni, czy zasady tabliczki mnożenia. Ale czy uczucia można poddać takim ścisłym prawidłom? Yunjae nie jest świadomy, jak dużą stratą dla niego samego jest brak uczuć, jego mózg jest zwyczajnie niezdolny do ich odczuwania.


Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy najbliższe mu osoby w wyniku tragicznych wydarzeń znikają z jego codzienności, a w świat nastolatka wkraczają Gon i Dora. To oni stają się nośnikami uczuć, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć. Gon to zasobnik negatywnej energii, gejzer emocji gwałtownych, brutalnych. Dora – delikatność, piękno duszy, szczęście i nadzieja.

Ta książka uświadamia jak ważny w życiu każdego człowieka jest prawidłowy poziom świadomości emocjonalnej. Jak trudne jest egzystowanie bez umiejętności rozpoznawania własnych uczuć i jak bardzo z tego powodu zaburzony może być kontakt z otoczeniem. Porusza także problematykę ostracyzmu wobec różnych form odmienności, piętnowania osób wyróżniających się w społeczeństwie.

Powieść napisana jest w pierwszej osobie, narratorem jest Yunjae, dzięki czemu czytelnik pozostaje z nim w bardzo bliskiej relacji. To niesamowite, że książka, której głównym tematem jest brak uczuć, tymi uczuciami aż kipi. Razem z Yunjaem zaczynamy zadawać sobie pytanie: Co nami tak naprawdę kieruje: serce, czy mózg? Gdzie zlokalizowane są uczucia? Mózg jest siłą sprawczą naszych działań, ale czy możemy przejść przez życie pozbawieni serca/uczuć?

„Almond” zaprasza do refleksji nad własną uczuciowością i zdolnością do empatii, a także naszego zrozumienia dla odmienności.

Dziękuję Wydawnictwu Mova 
za zaproszenie do lektury tej wyjątkowej powieści.



Zapisane cytaty:

„Los to siłą, która odgrywa wielką rolę we wszelkiej niesprawiedliwości tego świata.”

„Gdy ktoś smuci się twoim smutkiem, to powód do radości. Dwa negatywy dają pozytyw.”

„Ludziom należy pomagać, pod warunkiem że nikomu nie czynisz przy tym krzywdy.”

„Człowiek w końcu zawsze spotyka tych, których powinien spotkać. Bez względu na to, jak toczy się jego życie.”

„Ludzie są tak zaprojektowani, żeby żyć dalej mimo wszystko.”

„Poznanie własnych uczuć nie zawsze jest miłe.”

„Ludziom jaśnieją oczy, gdy mówią o tym, co kochają.”

„Ludzie ignorują tragedie rozgrywające się gdzieś daleko, bo nic nie mogą zrobić, ale też nie reagują, gdy do tragedii dochodzi pod ich nosem, bo się boją.”

„Ludzie nie są wstanie znieść, gdy ktoś się wyróżnia.”

poniedziałek, 18 października 2021

Święto ognia – Jakub Małecki

Jakub Małecki zaprasza w dwa niesamowite światy: świat dziewczyny zamkniętej w kalekim, niesfornym ciele, pokiereszowanym przez porażenie mózgowe, i w pozornie eteryczny świat baletu. Zaprasza w typowym dla siebie stylu – wrażliwym, delikatnym, ale nie tracącym nic z wyrazistości i realizmu.


Książka odsłania niezwykłe relacje łączące baletnicę Łucję i jej niepełnosprawną siostrę Nastkę. Całość spina niełatwa historia rodziców młodych kobiet, ludzi, którzy „kochają się za bardzo”.

Doskonale oddane są realia baletu – z jednej strony jego subtelność, z drugiej dyscyplina pracy nad własnym ciałem. Pełno tu detali: point, sukien scenicznych (paczek), i oczywiście figur i elementów baletowych. Ciekawie podgląda się ów hermetyczny i elitarny świat, w którym kryją się takie same pragnienia jak w każdej pasji: być najlepszym, odnieść sukces, czerpać satysfakcję.

Zachwyca plastyczność języka Małeckiego i jego poetyka: „kolor, co nie ma nazwy, ale to coś w rodzaju płytkiego morza, jak się je ogląda na zdjęciu z wysoka”, „niebo ma kolor przemoczonych dżinsów”. Przy czym nie jest to język napuszony, a bardzo bliski żywej mowie, szczególnie, gdy narratorem jest Nastka. Jej perspektywa jest pełna optymizmu i siły dziewczyny świadomej własnych ograniczeń, ale na swój sposób pogodzonej z rzeczywistością. Otoczona jest troską i miłością rodziny. Niedotlenie w czasie porodu spowodowało u niej ułomność ciała, ale nie umysłu. Dopiero, gdy opowiadanie przejmują bliscy Nastki, uświadamiamy sobie jak wielkim chaosem staje się dla rodziny pojawienie się niepełnosprawnego dziecka. Oswajanie tego chaosu śledzimy za sprawą Łucji i jej ojca.

Od Nastki uczyć się warto prostych marzeń: „usiąść w parku na ławce i odwrócić twarz do słońca, i sobie być.” Albo „przebiec przez miasto”. Zwykłe drobiazgi, których nie dostrzegamy goniąc wiecznie gdzieś, za czymś, po coś.

Kiedyś przeczytałam w wywiadzie z panem Jakubem Małeckim, że w książkach „chce tylko opowiadać piękne historie” i zapewniam, że w przypadku "Święta ognia” udało się mu! Cudowna książka. Dziękuję za nią Autorowi!


Zapisane cytaty:

„Niebo w kolorze przemoczonych dżinsów…”

„Najważniejsze jest dobrze patrzeć.”

„Na zewnątrz na ulicach chodzą ludzie, co zmieniają sobie hobby i myśli, i poglądy jak opony z zimowych na letnie i z powrotem, dzisiaj tacy, jutro inni, i w kółko czekają, aż w ich życiu znowu coś się wydarzy…”

„Jak marzyć to na całego.”

niedziela, 9 maja 2021

Wyrwa – Wojciech Chmielarz

Słowo wyrwa w Słowniku języka polskiego to lakoniczna definicja: „znaczny brak czegoś w pewnej całości”. Wyrwa w książce Wojciecha Chmielarza to niewyobrażalna strata, jaką może spowodować tylko śmierć kogoś bliskiego. Bezkreśnie bolesna pustka, bo niespodziewanie z całości jaką stanowi rodzina, zostaje wyrwana żona, matka, córka. To nie spojler, bo taką informację na okładce znajdzie każdy czytelnik, gdy tylko zdecyduje się sięgnąć po tę książkę. Taki jest start tej opowieści, którą czyta się, jakby słuchało zwierzeń (spowiedzi?) głównego bohatera – ponad trzydziestoletniego Maćka Tomskiego, który właśnie stracił w wypadku samochodowym żonę Janinę i stoi przed trudnym zadaniem przekazania tej informacji małym córeczkom i teściom. Na takie rzeczy nikt nie jest przygotowany, a na pewno nie człowiek w samym środku rozpędzonego ŻYCIA.

Ból spowodowany traumatyczną stratą, niezrozumienie okoliczności zdarzenia, obezwładniają Maćka. Aby w ogóle mógł dopuścić do siebie myśl o odbudowaniu dalszego życia bez żony i bez matki dla córek, chce dowiedzieć się DLACZEGO? Dlaczego Janina była tam, gdzie być jej nie powinno? Co tak naprawdę stało się na niebyt ruchliwej drodze na Mazurach, gdzie życie straciła młoda, pozornie szczęśliwa kobieta? Maciek wyrusza w trudną drogę, aby z pojedynczych skrawków złożyć prawdę o śmierci żony. Okaże się, że także prawdę o niej samej i o jej życiu.

Jego opowieść o wspólnym życiu z Janiną, etapach budowania związku i rodziny, to tak naprawdę portret przeciętnego, współczesnego młodego małżeństwa klasy średniej, ukierunkowanego na wypracowanie stabilizacji finansowej i zawodowego awansu. To obraz ludzi, którzy w gonitwie za rozwojem kariery, osiąganiem sukcesów, wpadają w zasadzkę prozy codzienności. Pętla kredytów, zawodowe zobowiązania, dzieci, a gdzieś po drodze, w tym zabieganiu zgubione marzenia i ideały. W tym obrazie małżeństwa Maćka i Janiny, niczym w lustrze, śmiało może przejrzeć się wiele współczesnych, aktywnych zawodowo par…

Ta historia powinna wzbudzić w każdym z nas pytanie: czy jesteśmy wystarczająco blisko drugiej osoby – blisko jej marzeń, spraw, radości i smutków? Czy wystarczająco słuchamy? Czy wystarczająco jesteśmy dla niej TU i TERAZ?

Ale oczywiście to nie jest typowa powieść obyczajowa, chociaż jest to mocno zaznaczony wątek. Akcja toczy się wartko, proces odkrywania przez Maćka sekretów żony i dochodzenie do prawdy, obfituje w zwroty, dynamicznie rozwija się, przyspiesza. Postacie pojawiające się obok Maćka są świetnie sportretowane. Pomimo tego, że dość dużo w powieści jest odniesień do zderzenia się dzieci ze śmiercią matki, autor nie serwuje nam ckliwych, rozrywających serce scen. Wszystko jest tutaj po prostu w punkt! Wyważone. Tyle ile potrzeba. A i tak momentami łamie.

Zakończenie historii to już klasyka thrillera. To także lekki zawód, bo okazuje się, że Maciek zwierzając się nam – czytelnikom, pominął tak naprawdę istotny szczegół, który rzuca inne światło na niego samego i na okoliczności wypadku Janiny…

„Wyrwa” to książka z gatunku nieodkładalnych. Ja przeczytałam ją w niecałe 20 godzin, z przerwą na sen. Za co byłam zła na swój organizm, że mnie zawiódł i nie dał rady czytać całą noc ;)


Zapisane cytaty:

„Młodzi ludzie mają w sobie dużo dumy. Niechętnie zginają kark, jeszcze rzadziej potrafią przyjąć pomoc. Życie nie zdążyło im jeszcze wystarczająco przyłożyć.”

„Tak bardzo chcieliśmy być dorośli i odpowiedzialni, że zapomnieliśmy o tym, czego kiedyś pragnęliśmy. A kiedyś pragnęliśmy przede wszystkim być szczęśliwi.”

„Marzenia często właśnie takie są: typowe, naiwne. Ale to jeszcze nie powód, żeby ich nie realizować.”

„Ból jest zawsze uczuciem subiektywnym. Nie da się go zmierzyć.”