Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakrzewska Agnieszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakrzewska Agnieszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2025

Gwiazdy nigdy nie gasną – Agnieszka Zakrzewska

Obawiałam się troszkę tej powieść. Obawiałam tego, że poruszająca historia Anne Frank będzie wykorzystana do stworzenia chwytliwego czytadła. Za co przepraszam Autorkę! Pani Agnieszko, @agnieszkazakrzewska, dla mnie to Pani najlepsza powieść. Napisana z empatią dla wszystkich osób, które w różnym stopniu były związane z rodziną Franków. Z szacunkiem dla nich. Imponuje doskonały research, jakiego przed pisaniem powieści dokonała pisarka.


Kłaniam się Pani nisko i dziękuję za oddanie głosu Anne – tak ją sobie wyobrażam: niepokorną, silną, odważną, głodną życia i przyszłości.

Anne ostatni wpis w swoim Dzienniku zamieściła 1 sierpnia 1944 roku. Trzy dni później, na wskutek zdrady ona, jej siostra, ojciec, matka oraz czwórka innych Żydów, zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Anne zamilkła… Pani Agnieszka Zakrzewska podejmuje swoją opowieść właśnie w tym momencie – gdy Anne milknie…

Tę powieść polecam wszystkim, którzy mają w sercu Anne Frank. Ja ją zachowam na zawsze. A „Gwiazdy nigdy nie gasną” wzmocniły we mnie pragnienie odwiedzenia Domu Anne Frank – muzeum utworzonego przy Prinsengracht 263 w Amsterdamie, oficynie, w której ukrywała się Anne przez 761 dni. Cały czas wierząc w ocalenie i marząc o zastaniu po wojnie pisarką.

poniedziałek, 30 grudnia 2024

Szept lawendowego ogrodu – Agnieszka Zakrzewska

Przeszłość i teraźniejszość – lubię tak ułożone fabuły. Można wówczas głębiej wejść w sekrety bohaterów, poznać motywy ich życiowych wyborów, dokonywanych na przestrzeni wielu lat. Wejrzeć w ich młodość… Odkryć, co ich ukształtowało, co miało wpływ na to, kim są TU i TERAZ.


Zatem o czym szepcze lawendowy ogród? W tym przypadku – o życiu Rossetty, pół-Włoszki, pół-Holenderki, która swoje miejsce na ziemi odnalazła w niewielkiej nadmorskiej miejscowości w Polsce.

Książka o sile rodzinnych więzi, pięknie przyjaźni i… miłości, która nie przemija. I o pasji. A może przede wszystkim o pasji? Pasji, która łączy, wiąże, buduje. Powieść pachnie smakowitą, aromatyczną kuchnią (głównie włoską) i bujnym ogrodem ziołowym. Ogrzewa dobrymi relacjami międzyludzkimi. Otula ciepłymi emocjami, pomimo tego, że trudne wydarzenia życiowe nie omijały głównej bohaterki.

A na końcu książki – ukłon w stronę kochających gotować: garść przepisów, które pojawiały się na stołach bohaterów powieści. Ja zamierzam kilka wykorzystać :)

poniedziałek, 17 maja 2021

Nigdy o tobie nie zapomnę – Agnieszka Zakrzewska

Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ bardzo lubię literaturę osadzoną w historii. Szczególnie, gdy obejmuje ona wydarzenia okresu międzywojennego. Nieustannie intryguje mnie mechanizm rodzenia się zbrodniczego w skutkach nacjonalizmu narodowego. Ciekawi funkcjonowanie w tym wszystkim społeczeństwa europejskiego. Im więcej czytam o Zagładzie, tym bardziej chcę zrozumieć, dlaczego świat tak naprawdę milczał? W zapowiedzi powieści Agnieszki Zakrzewskiej dodatkowo wspomniane jest, że historia przedstawiona na kartach książki oparta jest na prawdziwych wydarzeniach.


Młodziutka Annemarie dorasta w zamożnym domu swoich rodziców – holenderskiego bankiera Frederika Engelena i jego kochającej luksusy małżonki Nene. Państwo Engelenowie jawią się jako osoby – delikatnie rzecz nazywając – zblazowane, czy wręcz zepsute dobrobytem, obrosłe w konwenanse na pokaz, o podwójnej moralności. Annemarie ma przed sobą perspektywę kariery pianistki i w zamyśle swoich rodziców, ślub z kimś odpowiednim, a więc zamożnym, z tak zwanego towarzystwa. I wszystko toczyłoby się według utartego schematu, gdyby nie miłość, którą Annemarie obdarzyła z wzajemnością Aarona, chłopca pochodzącego z żydowskiej rodziny, a więc absolutnie nie do zaakceptowania przez Engelenów, dodatkowo sympatyzujących z dochodzącym do władzy Hitlerem.

Mocną stroną książki jest jej holenderski klimat – można przenieść się do przedwojennego Amsterdamu. Miło czytało się też o stylu życia mieszkańców holenderskiej stolicy w latach trzydziestych XX wieku – zarówno sfer wyższych, jak i tych ze społecznych nizin. Ciekawostką i dla mnie nowością było przybliżenie postaci Josepha Asschera – twórcy słynnego szlifu kamieni szlachetnych, autora obróbki największego diamentowego samorodka wszech czasów, gigantycznego Cullinana. Frapująca jest też tajemnicza postać mężczyzny, którego historia rozgrywa się w latach 80, w Brazylii – kim jest i co, jeśli w ogóle – łączy go z główną bohaterką „Nigdy o tobie nie zapomnę”?

A poza tym… wiele się w tej książce rozsypuje. A może ja oczekiwałam czegoś więcej? W moim odczuciu wiele wątków poprowadzono niespójnie. Kilka się rozmyło. Kilka utonęło w oparach infantylności. Być może zostaną rozwinięte i sprawniej poprowadzone w kontynuacji powieści, bo jej zakończenie – dość zaskakujące – wskazuje na taki zamysł. Czy po nią sięgnę? Szczerze powiem, że póki co nie wiem…


Zapisane cytaty:

„Nikt nigdy nie powiedział, że dobre decyzje nie będą cię ranić…”

„Im więcej świat widział, tym bardziej zazdrościł. Zawiść niszczyła wiele, a litość mogła czasem pomóc.”