Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 lipca 2025

Wyznania – Kanae Minato

„Wśród was jest morderca mojej córeczki” – tymi zaskakującymi słowami rozpoczyna swoją ostatnią lekcję Yūko Moriguchi, nauczycielka w japońskim gimnazjum.


Świetnie skonstruowana opowieść. Wprowadzenie do narracji perspektywy kilku postaci czyni z niej pasjonującą układankę. Poszczególni bohaterowie sukcesywnie dokładają kolejne elementy, budując napięcie i pozostawiając czytelnika w stałym zaciekawieniu: co tak naprawdę wydarzyło się przy szkolnym basenie, gdzie zginęła czteroletnia córka pani Moriguchi?

Jak na prozę azjatycką, dużo tutaj ekspresji, realnych emocji – a przynajmniej ja tak to odbierałam.

Lektura niepojąca, pełna emocjonalnych gierek. Poruszająca problemy współczesnego społeczeństwa japońskiego, ale tak naprawdę można rozpatrywać je także globalnie. Wypływa temat hikikomori, zjawiska polegającego na izolowaniu się, zamknięciu się wewnątrz własnego domu lub pokoju i niemożności uczestnictwa w życiu społecznym. Zaburzone relacje w grupach rówieśniczych, w rodzinach. Pełne niedoskonałości systemy edukacji. Daje to wszystko do myślenia.

Gęsty, bardzo dobry thriller psychologiczny.




niedziela, 12 stycznia 2025

Nie mogę ci powiedzieć – Jakub Bączykowski

Historia tragicznego w skutkach weekendowego wyjazdu do Warszawy (w zamyśle – rozrywkowego), dwóch młodych mężczyzn. Zgrabne połączenie kryminału i dramatu rodzinnego z rozbudowaną warstwą psychologiczno-obyczajową. Fabuła z bardzo dobrym tempem i idealnie rozłożonym napięciem. Trudno się od niej oderwać.


O ile w książce pana Jakuba Bączykowskiego „Zadzwoń, jak dojedziesz” podobał się mi wątek LGBT, tutaj, jak dla mnie, zbyt dominował.

Świetnie poprowadzona narracja wieloosobowa. Każdy z bohaterów, którym autor oddał głos, stopniowo dokłada kolejne elementy układanki, prezentując rozwój wydarzeń z własnej perspektywy. Przeplatanie retrospekcji i teraźniejszości buduje atmosferę tajemnicy i niepewności. Na uwagę zasługuje piękna relacja ojciec-syn.

Finał, jak dla mnie, rozczarowujący, a może po prostu dawno nie czytałam kryminałów?

Audiobook idealny do słuchania w tle, w czasie codziennej krzątaniny.

środa, 13 marca 2024

Sześć powodów, by umrzeć – Marta Zaborowska

Miriam Macharow w dniu swojej rocznicy ślubu wychodzi z domu i ginie po niej ślad. Pół roku później na terenie opuszczonej fabryki zostaje porzucony spalony samochód, wewnątrz którego znajdują się trudne do rozpoznania kobiece zwłoki. Wiele wskazuje na to, że to zaginiona wcześniej Miriam. Niestety sprawę komplikuje fakt, że identyfikacja ciała staje się problematyczna. Jak się okaże, niejednoznaczna także dla najbliższych jej osób – męża i siostry. Czy któreś z nich kłamie?


Historia od samego początku trzyma w napięciu. Stopniowo wprowadzani są kolejni bohaterowie, z których każdy mógłby być powodem zniknięcia, bądź… śmierci kobiety. Mąż Miriam – Konrad, jej siostra – Adela, przyjaciel i dawna miłość – Florian, Natalia – jego obecna partnerka, i wreszcie totalnie intrygująca postać: Stan – przyjaciel i współpracownik Konrada w klinice chirurgii plastycznej. Duet nietuzinkowych i przenikliwych śledczych: Nauman i Shi Lu, uzupełniają galerię postaci budujących fabułę tej intrygującej opowieści.

Wszyscy prowadzą grę – w znaczeniu przenośnym i dosłownym… Podobnie i Autorka prowadzi grę z czytelnikiem – zwroty akcji, które burzą wrażenie, że jest się blisko rozwikłania zagadki, dobry rytm budowanego napięcia.

„Sześć powodów, by umrzeć” to wciągająca lektura, a narracja prowadzona z perspektywy kilku postaci, pomaga czytelnikowi w złożeniu w całość tej zagmatwanej łamigłówki, pełnej – początkowo – brakujących elementów.

W żadnym momencie nie ma tutaj nudy, czy stagnacji.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca i PRart Media za egzemplarz przedpremierowy książki.

Specjalne ukłony dla Autorki za zupełnie niespodziewaną, autoryzowaną dedykację w książce. 
To bardzo, bardzo miły gest pisarza w stronę anonimowego czytelnika :)

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Ukochane dziecko – Romy Hausmann

Wciągający thriller psychologiczny, z dobrze zbudowanym napięciem, niespodziewanymi zwrotami akcji. W przypadku książki tego gatunku, ciężko jest coś napisać o fabule, aby nie zdradzić za dużo z intrygi. I tak uważam, że w zapowiedziach tej powieści za dużo szczegółów, które zdecydowanie wolałabym odkrywać sama podczas lektury. Dlatego ja wspomnę naprawdę krótko:


Do szpitala trafia ranna w wypadku kobieta. Towarzyszy jej mała dziewczynka – Hannah. Nie wiadomo kim są, co je łączy. Czy może to być Lena, zaginiona przed blisko 14 laty studentka, której zdesperowani rodzice wciąż wierzą, że córka żyje i kiedyś do nich powróci? Rozmowa pracownicy socjalnej z Hannach inauguruje rozwikłanie całej historii. Rozpoczyna się analizowanie skomplikowanej, pełnej tajemnic układanki, której głównym motywem jest porwanie, przemoc psychiczna wobec „rodziny”, wpływ stresu pourazowego na psychikę dziecka.

Autorka zastosowała narrację wieloosobową, dzięki czemu śledzimy rozwój wydarzeń z różnej perspektywy.

„Ukochane dziecko” to mój pierwszy w życiu wysłuchany audiobook! W przypadku tej książki lekko zakłócało mi odbiór opracowanie w stylu słuchowiska – muzyka budująca nastrój, dźwięki: skrzypnięcie, czy dzwonek do drzwi, kroki, błysk fleszy aparatów fotograficznych, a najbardziej szuranie kredek po kartonie, rysującej Hannah. Ta forma zwyczajnie do mnie nie przemówiła.


Może to wyda się dziwne, ale dopiero odkryłam audiobooki! To znaczy odkryłam dla siebie. Zawsze wydawało się mi, że słuchając książki nie dam rady się skupić, że myśli mi gdzieś odpłyną, że będzie przeszkadzała interpretacja lektora, że będzie mi brakowało kontaktu z książką jako przedmiotem. Ale okazuje się, że książka to nie tylko okładka, strony, druk. Książka to DUSZA – teraz to wiem już na pewno :)

czwartek, 19 stycznia 2023

Verity. Coraz większy mrok – Colleen Hoover

Lowen, pisarka niezbyt poczytnych powieści, dostaje propozycję dokończenia serii, rozpoczętej przez inną, bardziej uznaną „koleżankę” po piórze, która w wyniku problemów zdrowotnych, nie jest w stanie tworzyć. Lowen, przyjmuje ofertę ze względów finansowych. Konieczność poznania warsztatu literackiego Verity, prowadzi ją do domu kołysanego manipulacją i naznaczonego tragicznymi zdarzeniami…


Potrzebowałam książki-przerywnika, takiej do pociągu. Co to się szybko i niezobowiązująco czyta. Mam dość zróżnicowany stosik książek na zimowe ferie, więc padło całkiem przypadkowo na thriller autorstwa Colleen Hoover, i… cóż… spełnił on moje oczekiwania: dobry do czytania w podróży :) Zdecydowanie jednak wolę powieści z większymi pokładami prawdy i wiarygodności. W tym przypadku było dla mnie zbyt dużo wydumanych treści.

Ale:
fabuła wciągająca, przykuwająca uwagę czytelnika. Trzymająca w napięciu, z odrobiną dreszczyku, a więc wszystkie wymogi thrillera spełnione w stu procentach. Bo z drugiej strony, czy zawsze muszę czytać historie z dużym pierwiastkiem życiowego prawdopodobieństwa?

Dodam, że – o dziwo – nie znam twórczości Colleen Hoover, ale wiem, że thriller to nie jest typowy dla niej gatunek.

Pomimo tego, że książkę traktuję jako dobrze napisane czytadełko, sięgnę w przyszłości po inne, bardziej charakterystyczne dla tej autorki powieści, bo spodobał się mi wyrazisty styl Hoover i jestem ciekawa jej innych fabuł.

Konkludując: jeśli szukacie szybkiej książki na podróż pociągiem i dodatkowo lubicie psychologiczne thrillery – wejdźcie w mrok Verity i… Lowen.


czwartek, 29 grudnia 2022

Oberża na pustkowiu – Daphne du Maurier

Mroczna Kornwalia z końca XIX wieku. Ponura. Zasnuta listopadową mgłą. Ciemność rozjaśniana drżącym blaskiem świec. Cisza rozrywana pomrukiem porywistego, lodowatego wiatru. Groza zatopiona w niedomówieniach. Zagubiona gdzieś na odległych drogach oberża dla podróżnych, których… nie ma. Podejrzane typy, szemrane interesy i czająca się w każdym zakamarku złowroga tajemnica.


W takim posępnym świecie, wśród delikwentów spod ciemnej gwiazdy, uwikłanych w budzący moralny sprzeciw proceder przestępczy, pojawia się ONA – kobieta urodziwa, silna i bynajmniej nielękliwa, i absolutnie nieskora do uległości. Dwudziestotrzyletnia Mary Yellan, osamotniona po śmierci matki, udaje się do ciotki Petience. Nie spodziewała się, że niegdyś serdeczna, radosna siostra matki, stała się pod wpływem męża, właściciela osobliwej oberży „Jamajka”, kobietą zastraszoną, podporządkowaną i zwyczajnie nieszczęśliwą. W „Jamajce” dzieją się rzeczy niepokojące, a prym w niej wiedzie mąż ciotki, kuriozalny w swej nikczemności, wuj Joss Merlyn.

Nie jest to może krwisty kryminał we współczesnym rozumieniu. „Oberża na pustkowiu” ma w sobie wiele z narracji powieści gotyckiej. Autorka to mistrzyni budowania napięcia, niespiesznego piętrzenia nastroju zagrożenia. Plastycznie kreśli przestrzeń, w której rozgrywa się akcja i wnikliwie buduje psychologiczne portrety swoich bohaterów, chociaż w tej powieści może zbyt mocno bazuje na stereotypach i ociera się o karykaturalność poszczególnych charakterów. Ale i tak czyta się przednio.

piątek, 2 września 2022

Ostatni ślad – Charlotte Link

Odwołany z powodu mgły lot samolotu z londyńskiego lotniska Heathrow do Gibraltaru, krzyżuje plany Elaine Dawson i w efekcie wywołuje całą lawinę zdarzeń, które tworzą historię tej powieści. Ślad po cichej i niepozornej kobiecie ginie. Nie dotarła na planowany ślub koleżanki. Czy przydarzyło się jej coś złego? Czy może wykorzystała moment, aby uwolnić się od niepełnosprawnego, despotycznego brata, którym się opiekuje? Pięć lat później Rosanna, koleżanka Elaine, na której ślub wybierała się feralnego, mglistego dnia, rozpoczyna dziennikarskie śledztwo: gdzie jest Elaine, czy możliwe, aby żyła?


Niezawodny warsztat pisarski i wciągająca narracja – oto Charlotte Link w bardzo dobrej odsłonie psychologicznego thrillera i kryminału w jednym. Autorka ma niebywałą umiejętność powoływania w fikcyjnym świecie literackim, wiarygodnych postaci, którym towarzyszymy empatycznie od pierwszej do ostatniej strony książki. Tak też jest w przypadku „Ostatniego śladu”, gdzie psychologiczne portrety bohaterów zbudowane są z dużą dbałością. Każdy z nich jest wielowymiarowy, przekonujący. Lektura angażuje emocjonalnie w przeżycia bohaterów. Zawiązana zagadka kryminalna dobrze trzyma w napięciu, ciekawi, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Link świetnie zwodzi czytelnika. Wydaje się, że jesteśmy blisko rozwiązania wszystkich wątków, gdy pojawiają się zupełnie nowe aspekty historii. Konstrukcja fabuły mistrzowska. Właściwie do końca trudno wytypować finałowego autora zła.

Lubię książki z obrazowo skomponowanym światem otaczającym bohaterów. Lubię niuanse, informacje i wątki obudowujące motyw przewodni, bo umożliwiają dobre wyobrażenie sobie uwarunkowań kierujących bohaterami i sprzyjają pełnemu zaangażowaniu emocjonalnemu w fabułę. To wszystko w „Ostatnim śladzie” znalazłam.

Zakończenie nie było po mojej myśli, trochę mnie zasmuciło… Zżyłam się bardzo z jedną z bohaterek…


Zapisane cytaty:

„Czasem trzeba żyć z nierozwiązanymi zagadkami.”

„Wszyscy żyjemy uwięzieni w świecie pozorów.”

wtorek, 26 lipca 2022

Gdy ją odnajdą – Lia Middleton

„Czasem krzywdzimy ludzi niechcący.”

Thriller psychologiczny, który trzyma w napięciu. Spirala niepewności nakręca się równomiernie aż do zaskakującego finału. Niby od początku wiemy co się wydarzyło w rodzinnym domu Naomi, na nieczynnej farmie, ale… czy na pewno?


Studium psychologiczne młodej matki, która traci swoje dziecko. Zarówno z bieżącej narracji, jak i retrospekcji, dowiadujemy się, że szczęśliwe do pewnego momentu małżeństwo Naomi i Aidena, rozpadło się. Opieka nad czteroletnią Freyą została powierzona mężczyźnie. Przebyte załamanie nerwowe, lęki i bezsenność, powodują, że Naomi nie jest pewna, co do swojego zachowania. Tak naprawdę sama nie wie, co się wydarzyło w noc zaginięcia jej ukochanej córeczki, gdy mąż zgodził się, aby po dłuższej przerwie Freya u niej zanocowała. Rozpacz i niepewność powodują, że ucieka się do kłamstwa. A później kolejnego… i kolejnego. Czy, gdy wreszcie zdecyduje się wyznać prawdę, zostanie wysłuchana? Zrozumiana?

Książka porusza problematykę emocjonalną macierzyństwa tuż po narodzinach dziecka i psychologicznego ryzyka związanego z realizowaniem scenariusza „idealnej matki”. Tego od młodej mamy oczekuje zwykle jej najbliższe otoczenie, jak i ona sama. Tymczasem stres związany z nową rolą życiową może stać się czynnikiem wywołującym depresję. Na zachowanie i decyzje Naomi dodatkowo ma wpływ trauma spowodowana nagłą śmiercią jej ojca. Niby w pierwszych miesiącach po narodzinach dziecka otoczona była troską męża, uwagą oddanych przyjaciółek, ale tak naprawdę była osamotniona w swoich niepokojach. Tonęła w obsesji i paraliżującym strachu o bezpieczeństwo córki, z jednoczesnym poczuciem, że nie jest wystarczająco dobrą mamą. Nie uświadamiała sobie, że aby zadbać dobrze o swoje dziecko, musi w pierwszej kolejności zadbać o samą siebie. Było mi szkoda tej kobiety… Współczułam jej zagubienia, niepewności, obwiniania się, uciekania do kłamstw. Jakież to obciążające…

Prawda o tym co wydarzyło się w domu Naomi była straszna, ale to kłamstwo spotęgowało jej tragizm.


czwartek, 31 marca 2022

Jestem mordercą – Max Czornyj

Tej książki wołałbym nie przeczytać. Ale nie dlatego, że jest zła literacko, tylko dlatego, że jest o bezgranicznie złym człowieku i zwyczajnie wołałbym, aby taki ktoś nigdy nie istniał.

Sprawa austriackiego seryjnego mordercy Jacka Unterwegera jest dość znana: skazany za brutalne morderstwo w wieku 24 lat trafia do więzienia, w którym przechodzi rzekomo udaną resocjalizację. Za kratami wydaje autobiografię, pisze wiersze, opowiadania, wzbudza zainteresowanie wśród elit – ludzi kultury, sztuki i polityki, którzy wspierają jego starania o uwolnienie. Po piętnastu latach opuszcza więzienie.

Unterweger oszukał wszystkich. Wszyscy uwierzyli w jego odmianę, a tymczasem było to doskonale i świadomie przez niego zakamuflowane ZŁO. Był cwanym mordercą-aktorem i przebiegłym manipulatorem. Czystą podłością. Po wyjściu z więzienia pławił się w aurze zresocjalizowanego celebryty-dziennikarza i… zabijał. Długo nie padł najmniejszy cień podejrzenia, że może mieć związek z odrażającymi morderstwami kobiet, które tak łatwo poddawały się jego powierzchownemu urokowi.

Pan Max Czornyj zastosował narrację znaną mi z „Bestii z Buchenwaldu” – oddał głos głównemu bohaterowi. I podobnie czułam niesmak do samej siebie, że „pozwalam”, aby moją uwagę przykuł człowiek tak wypaczony i tak obrzydliwie przekonany o własnej wyjątkowości. Czy rzeczywiście za jego złamaną psychiką może stać totalnie zdewastowane dzieciństwo? Nie wiem, i przyznam, że absolutnie mnie to nie interesuje, bo nie chcę szukać usprawiedliwienia dla czynów tego człowieka. Opisy zbrodni są w tej powieści tak realistyczne, że trudno się je czyta. Bardzo trudno.

Polecam osobom, które naprawdę nie mają problemów z czytaniem makabrycznych szczegółów zbrodni – Pan Max Czornyj nie zawodzi :)

Podobał się mi też zastosowany już we wspomnianej przeze mnie „Bestii…” zabieg uwiarygodniania kolejnych faktów z życiorysu Unterwegera – przywoływanie informacji źródłowych. To czyni, że powieść nabiera cech dokumentu. Literackiego, bardzo dobrego dokumentu.

niedziela, 13 marca 2022

Rebeka – Daphne du Maurier

Wydana w 1938 powieść brytyjskiej pisarki Daphne du Maurier to klasyka, którą każdy książkoholik powinien przeczytać. Zadowoli wielbicieli kryminałów, powieści romantycznych, a także podążających za dreszczykiem emocji. Uczta dla tych, którzy lubią śledzić wewnętrzne monologi bohaterów. W tej powieści do perfekcji doprowadzona jest narracja w pierwszej osobie. Czytelnik nieustannie towarzyszy myślom głównej bohaterki. To jej oczami śledzimy tok wydarzeń, jej emocjami poznajemy całą historię i wszystkie osoby dramatu.


Nie nazwana z imienia dziewczyna opowiada o swoim życiu u boku Maxima de Winter w majątku Manderley. Poznali się przypadkiem w Monte Carlo. On – przystojny, bogaty mężczyzna uciekający od wspomnień o tragicznej śmierci pierwszej żony – tytułowej Rebeki. Ona, młodziutka, niedoświadczona, uboga dama do towarzystwa dość irytującej pani van Hopper. Młoda mężatka trafia do majątku mężczyzny, gdzie każdy kąt tchnie obecnością zmarłej poprzedniej pani de Winter, każda rzecz, mebel, bibelot pamięta dotyk jej dłoni.

Z początku narratorka wydawała się mi naiwna, chwiejna. Sparaliżowana nieśmiałością, przewrażliwiona na własnym punkcie. Poddająca się emocjom i własnym wyobrażeniom. Na szczęście w miarę rozwoju akcji pomyślałam, że jest po prostu wrażliwą, delikatną dziewczyną pragnącą miłości i rodzinnego szczęścia. Onieśmieloną stylem życia, którego nie znała, przerażona oczekiwaniami społecznymi, zdominowana przez pełną mroku i złośliwości gospodynię panią Danvers, a nade wszystko mierząca się z nieustannym wspomnieniem pozornie idealnej Rebeki, zmarłej pierwszej żony Maxima.

Lektura tej powieści jest magnetyzująca, pełna tajemnicy, z lekko gotycką aurą. Napięcie rośnie miarowo. Nic dziwnego, że zafascynował się nią mistrz suspensu Alfred Hitchcock. W roku 1940 za ekranizację „Rebeki” został uhonorowany Oscarem.

Warto zapoznać się z biografią autorki – Daphne du Maurier, której życie osobiste obfitowało w nieoczywiste wątki i tajemnicze zdarzenia...

Zapisane cytaty:

„Podobno istnieje taka teoria, że przeżyte cierpienia udoskonalają zarówno mężczyzn, jak i kobiety i że aby osiągnąć cos na tym lub innym świecie, musimy przejść próbę ognia.”

„Szczęście nie jest wartością, która można ocenić, jest to sposób myslenia, stan umysłu.”

„[…] jakie to dziwne, że życie biegnie niezmiennie swoim trybem, niezależnie od jakichkolwiek wypadków. Wykonujemy mechaniczne te same czynności – jemy, śpimy, myjemy się. Żadne dramatyczne wydarzenie nie może przełamać siły życia.”

poniedziałek, 28 lutego 2022

Grzech – Max Czornyj

„Grzech” to pierwsza część dłuższego, kryminalnego cyklu powieściowego, którego głównym bohaterem jest komisarz Eryk Deryło. Był to debiut pisarza (2017 rok) i mam wrażenie, że czuć w nim pewne potknięcia… Przez wzgląd na inne, późniejsze książki pana Czornyja, jakie dotychczas czytałam, przymykam na nie oko ;) i liczę, że kolejne części będą lepsze, bo zamierzam je przeczytać.


Nie powiem – wciąga, szczególnie na początku i czyta się błyskawiczne. Czytelnik zakleszczony jest w równomiernie utrzymujących się: niepokoju, dreszczu emocji i najzwyklejszego strachu. Ale nagromadzenie zła i miejscami przerysowanej brutalności, chyba mnie przerosło, czasami zniesmaczyło. Poza tym satanizm, odniesienia religijne, pentagramy, egzorcyzmy, węże… brrr… nie do końca moje klimaty.

Subiektywnie na plus odbieram miejsce akcji. Znam Lublin, to miasto, w którym często bywam, w którym spędziłam studenckie czasy. Czuję jego klimat, był on nieźle oddany w warstwie topograficznej powieści.

Jeszcze nie wiem, czy polubiłam komisarza Deryło… Jeszcze troszkę mi się on „rozłazi”. A to przecież istotne w seriach – „zaprzyjaźnić się” z bohaterem scalającym całość. Taki troszkę inny ten komisarz niż w podobnych cyklach gatunku. No bo ma poukładane życie rodzinne – przynajmniej póki co, bo jestem przy części pierwszej i nie wiem co przyniosą kolejne. Właściwie bez rażących problemów osobistych i bez nałogów. Z wyjątkiem kofeiny i upodobania do kojenia nerwów japońską sztuką składania papieru – orgiami, ot najzwyklejszy glina. Uważa, że stoi na granicy wypalenia zawodowego, ale zetknięcie ze zbrodnią aktywizuje go do łączenia rozsypanych elementów zagadki w całość, uzupełnienia braków i finalne jej rozwikłanie.

Zdecydowanie wolę pana Maxa Czornyja w wersji powieści historycznych. Polecam szczególnie: „Miłość i wojnę”, „Sanatorium Zagładę”, czy „Bestię z Buchenwaldu”. Ale nie twierdzę, że się to nie zmieni. Wciąż obdarzam zaufaniem tego pisarza :)

Ps. Powalczyłam trochę z żurawiami orgiami – to nie jest łatwa rzecz :P

środa, 23 lutego 2022

Niewidzialna dziewczyna – Lisa Jewell

„W kapturze jest się niewidzialnym.”

Nie spodziewałam się tak dobrze napisanego thrillera psychologicznego. Czyta się błyskawicznie, niesamowicie wciągająca fabuła, która nieustannie prowokuje do pytań. Pełna niepokoju, z dobrze poprowadzoną intrygą, empatyczna – autorka buduje wyjątkowy klimat.


Ludzie, którzy z różnych przyczyn stają się niewidzialni, widzą więcej. Niewidzialni – zamknięci w świecie swoich traum, blokad, fałszywych przekonań o samych sobie, albo ciężko doświadczeni… zranieni. A na pewno widzi więcej tytułowa, siedemnastoletnia Saffyre, z dzieciństwem naznaczonym stratami bliskich osób i zdarzeniem NIEWYBACZALNYM, które odcisnęło piętno na jej psychice i zaprowadziło ją do gabinetu psychoterapeuty Roana. Rodzi się z jej strony niewytłumaczalna więź z człowiekiem, który pomagał jej uporać się z problemami. Potajemnie obserwując mężczyznę odkrywa, że być może jego wizerunek kompetentnego specjalisty, idealnego ojca i męża to tylko suma półprawd…

Owen, trzydziestoparoletni nauczyciel informatyki, to też człowiek niewidzialny, wycofany, obarczony ogromem kompleksów, żyjący na pograniczu społeczeństwa. Dopiero absurdalna sytuacja, w którą dziwnym zbiegiem okoliczności wplącze się w pewną walentynkową noc, obudzi w nim potrzebę zmiany. Obudzi go w ogóle!

Książka porusza problematykę przemocy seksualnej oraz społecznego wykluczenia i napiętnowania. Pomimo tego, że tematyka wydaje się być trudna i ciężka, narracja nie jest przygnębiająca. Choć kolejne odsłony akcji dobitnie wskazują, że tak naprawdę każdy z bohaterów ma swoje „puste przestrzenie”, do których nie dopuszcza innych.

Autorka zastosowała bardzo ciekawy model narracji mieszanej – pierwszoosobowej, gdy historię poznajemy z punktu tytułowej bohaterki i trzecioosobowej, która wprowadza czytelnika w szerszą perspektywę akcji, pozwala widzieć „więcej”.

Powieść powinni przeczytać wszyscy dorośli, którzy mają nastoletnie dzieci, ale też ci, którzy być może znajdują się w życiowym zawieszeniu, szukają właściwej drogi, albo sensu w swoim związku. Dzieci, nastolatkowie dostrzegają więcej niż dorosłym się wydaje. Ta książka to także ciekawy głos odnośnie postrzegania męskości i kobiecości we współczesnym dążeniu do równowagi płci w każdym aspekcie życia.

Polecam gorąco!

Książkę otrzymałam dzięki udziałowi w konkursie
organizowanym przez Wydawnictwo @czwartastronakryminału
Dziękuję pięknie :)


Zapisane cytaty:

„Akurat miłość jest łatwa; to wszystko inne jest skomplikowane.”

„[…] życie toczy się dalej, nawet jeśli to banał […].”

„Ludzie lubią mieć kogoś, by pokazywać go palcami.”

niedziela, 30 stycznia 2022

Nie wiesz wszystkiego – Marcel Moss

Powieść porusza problemy trawiące współczesną młodzież. Dotyka ogólnego kryzysu wartości i relacji międzyludzkich w środowisku szkolnym i w… rodzinach. Odrzucenie tych, którzy nie wpisują się w schematyczne ramy. Ostracyzm z bardzo płytkich powodów. Nie idziesz utartym szlakiem, twoja osobowość, zainteresowania lub wygląd odbiegają od popularnych trendów – jesteś szufladkowany jako inny. W rozumieniu: gorszy. Wyrzutek.


Młodzi ludzie ukazani są jako zagubieni w świecie, który wymaga od nich, aby byli najlepsi, na topie. Presja ze strony z pozoru silniejszych rówieśników i pozostawienie ich samym sobie bez wsparcia osób dojrzałych, destrukcyjnie wpływają na samoakceptację i podejmowane decyzje.

Niezbyt fajne świadectwo wystawia autor dorosłym. Ukierunkowanym na własne ego, nie zawsze potrafiącym radzić sobie z własnymi demonami, niezdolnym do wspierania młodych ludzi. Nastoletni bohaterowie powieści sprawiają wrażenie żyjących w świecie bez autorytetów, a w przypadku trudności, wydają się być bez szans na znalezienie oparcia w mądrych i wyważonych osobach dorosłych.

„Nie wiesz wszystkiego” to dobrze skonstruowany thriller psychologiczny, który ani na chwilę nie nudzi czytelnika. Napięcie trzyma w dobrym rytmie. Świetny zabieg wieloosobowej narracji, który pozwala na poznanie każdej osoby „dramatu”, jej własnych problemów, a także znaczenia dla głównego wątku powieści – samobójstwa dwojga licealistów.

Nie mniej, nie zawsze fabuła była dla mnie wiarygodna. Dotyczy to głównie warstwy dialogowej młodzież kontra dorośli, szczególnie nauczyciele. Uczeń w szkole nie mówi ot tak belfrowi, że nie pamięta niczego z wczorajszej imprezy, bo był „nawalony” – takich rzeczy nie mówią wprost. To moim zdaniem jest naciągane.

Książka warta lektury jako przestroga dla rodziców nastolatków, a także dla osób pracujących z młodzieżą.

Tytuł inauguruje serię o Liceum Freuda. Myślę, że sięgnę po dalsze części. A na pewno zainteresuję się szerzej twórczością Marcela Mossa.


Zapisany cytaty:

„Jeśli ktoś wyklucza cię z powodu twojej inności, to robi to tylko dlatego, że uważa cię za zagrożenie.”

„Ludziom wydaje się, że jeśli cos jest im dane, to już zawsze będą to mieli.”

„Człowiek ma spokój tylko wtedy, gdy żyje w zgodzie z samym sobą.”

„[…] prawdziwa miłość nie może obejść się bez trzeźwego umysłu.”

środa, 12 stycznia 2022

Cisza białego miasta – Eva García Sáenz de Urturi

Jest to książka z gatunku tych, w których absolutnie wszystko gra! Obowiązkowa dla fanów klimatycznych kryminałów, czy też thrillerów kryminalno-psychologicznych. DOSKONAŁA – tym przymiotnikiem mogłabym rozpoczynać każde zdanie mojej opinii o „Ciszy…”.

Wszystko bowiem składa się w niej na powieść DOSKONAŁĄ!


Przenikliwy śledczy-profiler z ponadprzeciętną umiejętnością psychologicznej analizy, do której doszedł nie tylko drogą kształcenia, ale w konsekwencji osobistych przeżyć. Opanowany, pełen równowagi, rozsądny, ale zdolny do wzruszających gestów, pięknych uczuć, nie pozbawiony empatii.

Intrygująca zagadka powtarzalnych zbrodni spod znaku podwójności, z nietuzinkowym tłem historyczno-kulturowym. Nawiązania do tradycji, architektury, obyczajowości i kultury baskijskiej stanowią o wyjątkowości fabuły. Z tą książką w ręku można podążać śladami zabytków i urokliwych miejsc Vitorii, albowiem w topografię miasta wkomponowane są poszczególne wydarzenia i… zbrodnie. Zbrodnie wpisane chronologicznie w dzieje miasta, depczące lokalne rytuały i zwyczaje.

Świetnie skrojeni bohaterowie – prawdziwi, nie papierowi. Ze swoim życiem, przekonaniami, ludzcy, tacy… normalni.

Naturalne, błyskotliwe dialogi, które płyną, które czyta się, jakby słuchało się przebiegającej tuż obok rozmowy.

Zachwyca w tej książce wysmakowana czułość, delikatność uczuć, pięknie ukazane więzi rodzinne i przyjacielskie. Niby kryminał, zbrodnia, zło, ale subtelnie odmalowane są relacje łączące poszczególnych bohaterów, ich złożoność, intymność. W zestawieniu z wyrafinowaną brutalnością popełnianych przestępstw, wzbudza to wręcz sensualne przeżycia podczas lektury.

Zakończenie nieprzewidywalne.

Wiem, że ten wpis to jeden wielki pean – ale nic na to nie poradzę. Takie wrażenie zrobiła na mnie „Cisza białego miasta”. Majstersztyk!




Zapisane cytaty:

„[…] życie potrafi być bardzo kreatywne w płataniu figli.”

„Co szykuje mi dzień, z jaką myślą zasnę tej nocy?”

„[…] rzeczywistość i fikcja to siostry bliźniaczki, jedna napędza drugą.”

„Ja zadbam o ciebie, ty zadbasz o mnie. Razem jesteśmy nie do pokonania.”

„[…] rozmowę kontroluje ten, kto mówi mniej.”

„Wszyscy kroczymy przez życie nieprzygotowani.”

„Wszystkie dobre pytania zaczynają się od: „a co, jeśli…”

„Czasami pamięć wbija pinezki w nieistotne momenty z przeszłości i utrwala je na zawsze.”

„Czasami wystarczy nadstawić ucha i słuchać.[…] Czasami trzeba po prostu słuchać.”

„Mam dość czekania na idealne okoliczności – nigdy nie są idealne.”

piątek, 28 maja 2021

Piętno – Przemysław Piotrowski

(Cykl z Igorem Brudnym, cz. 1)

Wow! Co to była za lektura! Wciągająca od pierwszych zdań. Z miejsca wprowadzająca w złożoną fabułę, z psychopatycznym pierwiastkiem. Nie pozostawiająca złudzeń: oto drogi czytelniku wkraczasz w zagmatwany i brutalny świat, naznaczony traumatycznymi doświadczeniami, które jednych prowadzą do zainicjowania diametralnych zmian w życiu, innych do czynienia bestialskiego ZŁA.


„Piętno” rozpoczyna cykl z komisarzem Igorem Brudnym w roli głównej. Nic więc dziwnego, że to wokół jego osoby skupiona jest cała opowieść – na jego przeszłości, nierozerwalnie związanej z przerażającymi morderstwami w mieście, z którego przed laty postanowił wyjechać (uciec?), aby rozpocząć nowe życie. Uciekł od dzieciństwa, które było jego przekleństwem. Dzieciństwa, które spowodowało, że w życiu dorosłym zbudował wokół siebie mur. Za nim łatwiej było skryć proste, rzec można nawet banalne pragnienie – o normalnym życiu, w normalnej, kochającej i wspierającej się rodzinie. Tymczasem Igor dorastał w sierocińcu moralnie wypaczonym i przepotężnie zdeprawowanym. Sierocińcu, które zamiast otaczać opieką, dawać bezpieczeństwo, dla wielu podopiecznych było siedliskiem okrutnych, potępianych praktyk. Książka podejmuje szokujący i słusznie wywołujący społeczny sprzeciw, dramat pedofilii, z naciskiem na występowanie tego zjawiska w środowisku kościelnym.

Podobała mi się taka troszkę szkatułkowa kompozycja zastosowana w przypadku wprowadzania kolejnych postaci do fabuły. Szerokie nakreślenie portretu właściwie każdej, pojawiającej się w kolejnych odsłonach postaci, ukazanie jej w kontekście sytuacyjnym, powodowało, że stawała się ona mniej anonimowa, bliższa czytelnikowi, łatwiejsza do wyobrażenia – środowisko w jakim żyła, jej charakter, styl bycia, motywy działania.

Niestety nigdy nie byłam w Zielonej Górze – a właśnie w tym mieście i jego okolicach rozgrywa się akcja powieści. Myślę, że dla osób znających te okolice, to dodatkowa gratka podczas lektury. Chociaż wydarzenia i bohaterowie powieści są całkowicie fikcyjne. Dodam – na szczęście ;)

Opisy bestialskich morderstw, zbezczeszczonych zwłok, sekcji w prosektorium, czy makabryczne sceny w finale (jak to w thrillerze) podnoszą ciśnienie i podsycają… strach. Dynamicznie napisana historia, która równomiernie, nieustannie trzyma czytelnika w napięciu.

Pomimo tego, że boję się przemocy w każdym wydaniu, a tej w książce było, oj było, bardzo mnie ciekawi jak dalej potoczą się losy warszawskiego gliny rodem z Zielonej Góry, Igora Brudnego, który – to już całkiem na marginesie – nie lubi żużlu (zielonogórzanin!!!), ani piłki nożnej (facet!!!)? Ciekawi też, jak rozwinie się związek łączący go z wzbudzającą sympatię Ukrainką Oksaną? No i przede wszystkim – jakie kryminalne zagadki do rozwiązanie postawi na jego drodze Przemysław Piotrowski?

niedziela, 23 maja 2021

Rana – Wojciech Chmielarz

To moje drugie – po „Wyrwie” – spotkanie z prozą pana Wojciecha Chmielarza, i te dwie fabuły, które mam już za sobą, przekonują mnie, aby śledzić dalej to, co wychodzi spod Jego pióra (klawiatury?).


O czym jest ta książka? Nie w sensie treści, bo jej szkic znajdzie każdy w wydawniczych zapowiedziach.

Gdybym miała na takie pytanie odpowiedzieć, rzekłabym: o tym jak dorośli potrafią zepsuć życie dzieciom, nastolatkom, sobie samym wreszcie. O tym jak bardzo dorośli gubią prawidłowe relacje w rodzinie, jak wypaczają swoje marzenia, deprawują ambicje, jak zwyczajnie źle kierują swoim życiem. To jest książka o tym, jak nie powinno się układać sobie życia. I jak nie budować relacji w rodzinie, szczególnie na linii rodzic – dziecko. Jak jeden zły czyn potrafi rozpędzić lawinę kolejnych, kreując sytuacje, z których nie ma już powrotu.

„Rana”, jak każdy uraz – uwiera, boli, wywołuje dyskomfort, niewłaściwie leczona, doprowadza do bolesnych konsekwencji. Bywa, że nieodwracalnych. I o tym właśnie jest „Rana” Chmielarza – niezagojone emocjonalne rany definiują postrzeganie świata i czyny wielu pierwszoplanowych postaci tej książki.

Chmielarz umiejętnie buduje napięcie, które przeradza się w ciekawość – co będzie dalej? Pisarz jest dobrym obserwatorem problemów współczesnego społeczeństwa – sprawnie porusza się w rodzinnych relacjach i świetnie wykorzystuje to w książce. Znajomość ludzkiej psychiki przekłada się na wielowymiarowo zbudowane postacie. Przekonująco portretuje stany emocjonalne zarówno nastolatków, jak i osób dojrzałych, starszych, czy wreszcie z mniejszą sprawnością intelektualną. Jednocześnie nikt nie jest jednoznaczny, dobry albo zły. Każdy kryje swój mniejszy lub większy sekret, nosi w sobie tytułową ranę. W jednej chwili czytelnik obdarza któregoś z bohaterów sympatią i zrozumieniem, w drugiej, w miarę rozwoju akcji, musi to postrzeganie zrewidować.

Myślę, że fani thrillerów powinni być zadowoleni. A poza tym książkę polecam wszystkim rodzicom.

Cytat:
„Jutro jest zawsze lepiej.”

niedziela, 9 maja 2021

Wyrwa – Wojciech Chmielarz

Słowo wyrwa w Słowniku języka polskiego to lakoniczna definicja: „znaczny brak czegoś w pewnej całości”. Wyrwa w książce Wojciecha Chmielarza to niewyobrażalna strata, jaką może spowodować tylko śmierć kogoś bliskiego. Bezkreśnie bolesna pustka, bo niespodziewanie z całości jaką stanowi rodzina, zostaje wyrwana żona, matka, córka. To nie spojler, bo taką informację na okładce znajdzie każdy czytelnik, gdy tylko zdecyduje się sięgnąć po tę książkę. Taki jest start tej opowieści, którą czyta się, jakby słuchało zwierzeń (spowiedzi?) głównego bohatera – ponad trzydziestoletniego Maćka Tomskiego, który właśnie stracił w wypadku samochodowym żonę Janinę i stoi przed trudnym zadaniem przekazania tej informacji małym córeczkom i teściom. Na takie rzeczy nikt nie jest przygotowany, a na pewno nie człowiek w samym środku rozpędzonego ŻYCIA.

Ból spowodowany traumatyczną stratą, niezrozumienie okoliczności zdarzenia, obezwładniają Maćka. Aby w ogóle mógł dopuścić do siebie myśl o odbudowaniu dalszego życia bez żony i bez matki dla córek, chce dowiedzieć się DLACZEGO? Dlaczego Janina była tam, gdzie być jej nie powinno? Co tak naprawdę stało się na niebyt ruchliwej drodze na Mazurach, gdzie życie straciła młoda, pozornie szczęśliwa kobieta? Maciek wyrusza w trudną drogę, aby z pojedynczych skrawków złożyć prawdę o śmierci żony. Okaże się, że także prawdę o niej samej i o jej życiu.

Jego opowieść o wspólnym życiu z Janiną, etapach budowania związku i rodziny, to tak naprawdę portret przeciętnego, współczesnego młodego małżeństwa klasy średniej, ukierunkowanego na wypracowanie stabilizacji finansowej i zawodowego awansu. To obraz ludzi, którzy w gonitwie za rozwojem kariery, osiąganiem sukcesów, wpadają w zasadzkę prozy codzienności. Pętla kredytów, zawodowe zobowiązania, dzieci, a gdzieś po drodze, w tym zabieganiu zgubione marzenia i ideały. W tym obrazie małżeństwa Maćka i Janiny, niczym w lustrze, śmiało może przejrzeć się wiele współczesnych, aktywnych zawodowo par…

Ta historia powinna wzbudzić w każdym z nas pytanie: czy jesteśmy wystarczająco blisko drugiej osoby – blisko jej marzeń, spraw, radości i smutków? Czy wystarczająco słuchamy? Czy wystarczająco jesteśmy dla niej TU i TERAZ?

Ale oczywiście to nie jest typowa powieść obyczajowa, chociaż jest to mocno zaznaczony wątek. Akcja toczy się wartko, proces odkrywania przez Maćka sekretów żony i dochodzenie do prawdy, obfituje w zwroty, dynamicznie rozwija się, przyspiesza. Postacie pojawiające się obok Maćka są świetnie sportretowane. Pomimo tego, że dość dużo w powieści jest odniesień do zderzenia się dzieci ze śmiercią matki, autor nie serwuje nam ckliwych, rozrywających serce scen. Wszystko jest tutaj po prostu w punkt! Wyważone. Tyle ile potrzeba. A i tak momentami łamie.

Zakończenie historii to już klasyka thrillera. To także lekki zawód, bo okazuje się, że Maciek zwierzając się nam – czytelnikom, pominął tak naprawdę istotny szczegół, który rzuca inne światło na niego samego i na okoliczności wypadku Janiny…

„Wyrwa” to książka z gatunku nieodkładalnych. Ja przeczytałam ją w niecałe 20 godzin, z przerwą na sen. Za co byłam zła na swój organizm, że mnie zawiódł i nie dał rady czytać całą noc ;)


Zapisane cytaty:

„Młodzi ludzie mają w sobie dużo dumy. Niechętnie zginają kark, jeszcze rzadziej potrafią przyjąć pomoc. Życie nie zdążyło im jeszcze wystarczająco przyłożyć.”

„Tak bardzo chcieliśmy być dorośli i odpowiedzialni, że zapomnieliśmy o tym, czego kiedyś pragnęliśmy. A kiedyś pragnęliśmy przede wszystkim być szczęśliwi.”

„Marzenia często właśnie takie są: typowe, naiwne. Ale to jeszcze nie powód, żeby ich nie realizować.”

„Ból jest zawsze uczuciem subiektywnym. Nie da się go zmierzyć.”

czwartek, 6 maja 2021

Miasto duchów – Ben Creed

Październik i listopad 1951 roku. Stalingrad. Miasto ledwie osiem lat wcześniej uwolnione z blisko dwuipółletniego, wyniszczającego niemieckiego oblężenia (wrzesień 1941 – styczeń 1944), w którym życie straciło, według szacunkowych danych, co najmniej milion mieszkańców. Miasto duchów – mieszkańców głodzonych w czasie blokady, w morderczym mrozie dwóch zim, wegetujących pod codziennym deszczem niemieckich bomb, w nieustannym widmie śmierci. Ci, którzy przetrwali, pozostali przy życiu duchowo okaleczeni w zetknięciu z dojmującym złem, którego doświadczali w najgorszych odsłonach, przez blisko 900 dni blokady. Zakończenie wojny nie uwolniło ich od represji i strachu. Wciąż przecież trwa obłęd stalinowskiej rzeczywistości...



Stalingrad – miasto, w którym pod dyrygenturą komunistycznych władz, trwają przygotowania do świętowania jubileuszu utworzenia Drogi Życia, szlaku transportowego i ewakuacyjnego wytyczonego w czasie blokady przez zamarznięte jezioro Ładogę. Szlaku, który dawał nadzieję uwięzionemu miastu.

Choć akcja „Miasta duchów” rozgrywa się dekadę po wspomnianych wydarzeniach, echo tego okrutnego czasu przenika fabułę, „żyje” w bohaterach powieści. Rozpoczyna się mocnym uderzeniem – odkryciem okaleczonych, zbezczeszczonych ciał pięciu osób, ułożonych na torach kolejowych, w myśl symboliki znanej tylko zabójcy. Akcja rozwija się z pozoru niespiesznie, z każdą kolejną odsłoną potęgując niepokój i grozę. Fabuła bogata w fakty i postacie historyczne, realia życia powojennego społeczeństwa rosyjskiego spętanego sowieckim reżimem.

Szalenie ciekawą postacią jest główny bohater Revol Rossel, milicjant śledczy, niegdyś utalentowany skrzypek. Konieczność rozwikłania zagadki motywu morderstwa pięciu osób i odnalezienia sprawcy, zmusi go do podróży do własnej przeszłości, do powrotu w sam środek radzieckich elit muzyki klasycznej. Miejsca, w którym jego marzenia o muzycznej karierze, zostały zaprzepaszczone tuż przed wojną przez sowiecką tajną milicję.

Kim są zamordowani? Kto i co stoi za ich makabrycznym i wymyślnym mordem? Szaleniec? Sekta? Służby bezpieczeństwa? Kto lub co jest kluczem do rozwiązania zagadki?

Klimatyczny thriller historyczny, który dobrze oddaje ducha czasu powojennej, stalinowskiej Rosji. Oto czytelnik wkracza w świat, w którym liczy się tylko rewolucyjna „sprawiedliwość”. Irracjonalna, bezduszna, złowroga. Bezkompromisowa i pomimo zakończenia działań wojennych, wciąż tak bardzo nieludzka…

„Miasto duchów” składa się z pięciu części, z których każda jest oznaczona nutą muzyczną – ma to istoty związek z dochodzeniem, nad którym pracuje Revol Rossel. Muzyka, obok miasta (w powieściowym przedziale czasowym jest to Leningrad – obecnie Petersburg), jest istotnym „bohaterem” powieści. Wybrzmiewa na kartach patetyczna „Symfonia leningradzka” Dmitrija Szostakowicza, napisana podczas oblężenia miasta w 1942 roku. Muzyczne odniesienia nadają całości unikalnego charakteru, stanowią swoistą przeciwwagę dla siermiężnych realiów, w których osadzona jest cała historia.

Za sprawą czytanych wcześniej książek (m.in. „Ósme życie (dla Brilki), „Jeździec miedziany”, „Czas burz”), był to dla mnie powieściowy powrót do miejsca mi znanego: Petersburga – Piotrogradu – Leningradu – z Pasażem na Newskim Prospekcie, jeziorem Ładoga, rzeką Newą, Twierdzą Pietropawłowską, czy Teatrem Kirowa… Był to powrót bardzo udany.

Za nazwiskiem Ben Creed (a właściwie pseudonimem) kryją się dwaj współpracujący ze sobą panowie: Chris Rickaby (copywriter z doświadczeniem w pracy w reklamie) i Barney Thompson (z wykształcenia dyrygent, studiował w konserwatorium w Petersburgu). „Miasto duchów” to ich debiut, inaugurujący w zamyśle trylogię. Debiut wart uwagi wszystkich wielbicieli thrillerów, kryminałów, a szczególnie tych osadzonych w realiach historycznych.


Bardzo dziękuję Domowi Wydawniczemu REBIS 
za zaproszenie do przedpremierowej lektury książki.



Zapisane cytaty:

„Żadne zwierzę nie jest tak okrutne jak człowiek. Tak pomysłowo, artystycznie okrutne.”

„Naprawdę wielki jest tylko ten, kto śmiało przekracza linię, która inni obawiają się przekroczyć.”

„Gdy ta kobieta gryzie cytrynę, to cytryna się krzywi.”