Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzelak Marcin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzelak Marcin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 maja 2025

Cukier na duszy – Marcin Grzelak

Ajć… To niestety nie było moje najlepsze spotkanie z piórem tego pisarza. Zdecydowanie bardziej polecam jego inne powieści: "Beksę" i "Pułapkę na anioły".


Najmocniejszą stroną książki to historie pojedynczych ludzi, pozornie oddzielne, ale z jednym mianownikiem: samotność, odrzucenie, ukryte pragnienia i nieprzepracowane traumy. Gdzieś zagubił mi się los głównego bohatera – Dżonego… Długo szukałam kontekstu. Językowo – piękna.

Niemniej twórczość pana Grzelaka zdecydowanie warta uwagi i będę ją śledziła.


sobota, 16 listopada 2024

Beksa – Marcin Grzelak

Po lekturze drugiej książki Marcina Grzelaka mogę już śmiało powiedzieć: odkryłam dla siebie nowego, polskiego pisarza. Przemawia do mnie taka wrażliwość literacka. Zachwyca język. Pewnie pisarze za tym nie przepadają, ale ja jako czytelnik lubię podążać drogą podobieństw. W pisaniu Marcina Grzelaka odnajduję to, za co kocham literaturę tworzoną przez… Jakuba Małeckiego. Tylko bez elementów realizmu magicznego. Mam na myśli wrażliwość na świat i drugiego człowieka, empatię, piękny, soczysty język, bogactwo metafor. Przefiltrowane przez męską wrażliwość.


Sprawnie opowiedziana historia dwóch mężczyzn: uciekającego przed mafijną przeszłością Adama i uwikłanego w przestępczy światek Irka, który boryka się z problemami natury psychicznej. Wątek kryminalny dodaje pazura i trzyma w napięciu. Warstwa psychologiczna porusza, skłania do refleksji.

Audiobook mistrzowsko przeczytany przez Mikołaja Krawczyka.

Pisarz do tej pory wydał trzy powieści. Przede mną #cukiernaduszy, a potem pozostanie mi oczekiwanie na kolejne wydawnictwa pana Grzelaka. Czekam niecierpliwie.

Nie przeoczcie twórczości tego pisarza.

wtorek, 12 listopada 2024

Pułapka na anioły – Marcin Grzelak

Dzieciństwo u schyłku peerelowskiej siermiężności. Siermiężności nie tylko realiów życia, ale też uczuć i relacji międzyludzkich. Autor subtelnie prowadzi czytelnika przez opowieść o chłopcu, który przed traumatycznymi doświadczeniami, jakie funduje mu świat dorosłych, ucieka w schronienie własnej wyobraźni. Emocjonalnie nie tracimy ani na chwilę perspektywy kolejnych bohaterów, jesteśmy tak blisko ich wrażliwości lub… ich niewrażliwości.


Ujęła mnie forma prowadzonej narracji – zastosowanie rytmiczności, która w pewien sposób wprowadza poetycki klimat do mówienia o sprawach trudnych, takich… chropowatych, a w końcu – tragicznych. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora, więc nie wiem, czy to jest typowe dla Jego pióra. W każdym razie ów zabieg sugestywnie oddał atmosferę powieściowego świata zbudowanego przez pana Grzelaka.

Lubię tak opowiedziane historie. Trochę gawędziarsko, trochę poetycko, ale sumarycznie – przejmująco realistycznie.

Zamierzam poznać inne powieści autora, bo ta, choć smutna, taka… „listopadowa” w klimacie, zachwyciła mnie swoim literackim wyrazem.