Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2024

Garnet - Karolina Wójciak

Garnet, tom 1, Droga
Garnet, tom 2, Cel
Garnet, tom 3, Wybór


Od kiedy polubiłam się z czytaniem elektronicznym, lubię mieć jednocześnie dwie książki w czytaniu – jedną na moim kochanieńkim PocketBooku, drugą na słuchawkach, do słuchania w trakcie różnych codziennych aktywności (prasowanie, sprzątanie, rower, i takie tam). I jakoś tak przypadkiem trafiłam na serię Karoliny Wójciak „Garnet”. I rozpatrując ów cykl właśnie pod takim kątem – lekka lektura, przerywnik, takie „oczyszczenie” czytelnicze, by dalej podążać ścieżkami przebogatego świata książek – sprawdzi się dobrze.

To historia dwóch sióstr, Izzy i Katie, angielskich arystokratek, które w wyniku życiowych zawirowań (ach te angielskie damy i „dżentelmeny” z końca XIX wieku, konserwatywny „ton” i… obłudna mentalność wyższych sfer ściśniętych gorsetem konwenansów) trafiają na… Dziki Zachód w USA, gdzie w najlepsze trwa gorączka złota.

Pierwszy tom ukazuje drogę (w tym także dosłownie) panien z wiktoriańskiego Londynu wprost na Dziki Zachód, drugi ich wtapianie się w nowe, obce dla nich mentalnie i kulturowo środowisko, trzeci zaś ocieka romansidłem, jakiego ja osobiście nie trawię.

Podobno Autorka pisze dobre kryminały. Postaram się sprawdzić...

Cykl „Garnet” zapewne trafi w gusta fanek obyczajowej literatury rozrywkowej.


poniedziałek, 11 listopada 2024

Jeżycjada - Małgorzata Musierowicz

Czy wypada przyznać się osobie, która czasy nastoletnie ma lata świetlne za sobą, że UWIELBIA tę serię? Chronologiczne czytanie Jeżycjady przerwałam daaawno temu, na powieści „Opium w rosole”. Potem stałam się… hm, hm… dorosła i czytanie młodzieżówek wydawało się mi passe. W minione wakacje odkryłam, że na Legimi jest cała seria czytana – o mój boszsz! – przez Autorkę. Sięgnęłam na próbę w jakiś tam wakacyjny dzień, bo szukałam czegoś do słuchania jako tło do codziennych czynności wkoło domu. No i przepadłam. W ciągu trzech miesięcy nadrobiłam zaległości, a jeszcze planuję powrót do części, które czytałam przed laty.



Jeżycjada jest GENIALNA i nie zmienię zdania nigdy. Balsam na duszę. Odzyskiwanie wiary w dobro i w CZŁOWIEKA. I w to, że w życiu liczy się prostota, rodzina, pozytywne emocje. Niesamowicie fajnie jest też obserwować, jak w kolejnych częściach dorastają poszczególni bohaterowie, jak się zmieniają, jak układa się ich życie i jak radzą sobie ze swoimi dorastającymi dziećmi.

Czytajcie, nawet jeśli macie, tak jak ja, nastoletnie lata dawno za sobą. Lektorka – pani Małgorzata Musierowicz – to zupełnie inna bajka, która dodaje lekturze WARTOŚCI.

Pani Małgorzato, błagam, niech pani pozwoli Ignacemu i Mili Borejkom dożyć stu lat! Albo i więcej!

„Brulion Bebe B.” (1990)
„Noelka” (1992)
„Pulpecja” (1993)
„Dziecko piątku” (1993)
„Nutria i Nerwus” (1994)
„Córka Robrojka” (1996)
„Imieniny” (1998)
„Tygrys i Róża” (1999)
„Kalamburka” (2002)
„Język Trolli” (2004)
„Żaba” (2005)
„Czarna polewka” (2006)
„Sprężyna” (2008)
„McDusia” (2012)
„Wnuczka do orzechów” (2014)
„Feblik” (2015)
„Ciotka Zgryzotka” (2018)


niedziela, 15 września 2024

Sekretny dom, seria Matki Rzeszy – Sabina Waszut

Kontrowersje wokół nazistowskiej polityki budowania nowego, idealnego społeczeństwa niemieckiego nie ustaną chyba nigdy. Jak to się stało, że w latach trzydziestych XX wieku Niemcy tak bezkrytycznie uwierzyli nazistowskiej partii w zapewnieniu o istnieniu idealnej „rasy panów”, „nadludzi”? Program Lebensborn („źródło życia”), utworzony przez Heinricha Himmlera na przełomie lat 1935/1936 miał być narzędziem do zrealizowania tego chorego planu. W moim odczuciu – nieetycznego, uprzedmiotawiającego kobiety i mężczyzn, wręcz obrzydliwego…


Ośrodki dla rasowo wyselekcjonowanych matek, których zadaniem było rodzenie czystych rasowo dzieci powstawały na terenie III Rzeszy, a po wybuchu wojny, także na terenach okupowanych przez Niemców. Wówczas też w ośrodkach Lebensborn poddawano germanizacji dzieci „skradzione” rodzinom z podbijanych krajów, oczywiście te zakwalifikowane, jako posiadające cechy aryjskie. Lebensborn otaczało także opieką kobiety, które zaszły w ciążę pozamałżeńską…

„Sekretny dom” opowiada o jednym z takich miejsc…

Temat z potencjałem. Początek intrygujący, ale potem troszkę napięcie siada. Niemniej, dla zainteresowanych tematyką, powieść warta polecenia.

czwartek, 18 stycznia 2024

Ślady Leszego – Magdalena Zawadzka-Sołtysek (części 1-5)

1. Ślad wody,
2. Czas cieni,
3. Dzieci zimy,
3,5 Żywa woda (opowiadanie),
4. Czerwony kur,
5. Martwy świt.


Świadomy wybór czytanych książek, to także słuchanie tego, co o książkach piszą/mówią inni. Dzięki temu trafiłam na perełkę związaną z tematyką, która zwykle leży na rubieżach moich czytelniczych preferencji – a więc fantastyka i mitologia. Chociaż być może właśnie to się zmienia?

W ubiegłym roku zachwyciła mnie „Stara Słaboniowa i Spiekładuchy”, więc kiedy przeczytałam na jakiejś grupie czytelniczej, że seria Magdaleny Zawadzkiej-Sołtysek „Ślady Leszego”, to w sam raz lektura dla tęskniących za Starą Słaboniową – wiedziałam, że to coś dla mnie.

„Ślady Leszego” oparte są na słowiańskiej mitologii i ludowych podaniach, i przeprowadzają czytelnika przez rok obrzędowy dawnych Słowian. Elementy świata nadprzyrodzonego i ludzkiej rzeczywistości ściśle ze sobą współgrają. To nie tylko bogowie, bóstwa, duchy, wszelkiej maści mamuny, rusałki, wodniki, utopce, licha, kikimory i inne wrogie lub przychylne ludziom stwory, ale też funkcjonowanie społeczności wiejskiej, obyczaje, styl życia i mentalność. A w tym wszystkim zwyczajne ludzkie sprawy, niezależne od czasów tak naprawdę bliskie także nam, ludziom współczesnym.

Cykl spokojnie można traktować jako kompendium wiedzy o słowiańskim świecie, podane w fikcyjnej formie beletrystycznej. Seria konsultowana jest z etnografami, archeologami, historykami. Zaopatrzona w słownik terminów i pojęć.

Cykl obejmuje tytuły (stan na styczeń 2024):
Ślad wody, Czas cieni, Dzieci zimy, Żywa woda (opowiadanie), Czerwony kur, Martwy świt. Docelowo tomów ma być 10 – czekam na kolejne niecierpliwie.

Wysłuchałam audiobooków – interpretacja lektora Wojciecha Żołądkowicza – mistrzostwo świata!
Bardzo polecam! Cudownie się tego słucha.

Wzmianki o treści poszczególnych tomów prezentuję także w formie opracowanych przez siebie grafik – zapraszam :)

Ślad wody

Króciutka nowelka wprowadzająca w serię, w której poznajemy głównych bohaterów i ich osadę – Krukowiec, leżącą na skraju puszczy i bagien nad rzeczką Wesoła. Znajdziemy w nim także nawiązanie do „patrona” serii: Leszego – najważniejszego pana i władcy lasu.

W „Starej Słaboniowej i Spiekładuchów” wiodącą postacią była Teofila Słaboniowa, w „Śladach Leszego” ton nadaje charakterna Gniewicha. Wyraziście wykreowana postać kobieca. Zresztą wszyscy bohaterowie serii są doskonale sportretowani.

Całość spowita w tajemniczym mroku, miejscami okraszona humorem.

Świetne preludium, zachęcające do dalszej lektury, uświadamiającej, jak bardzo słowiańska mitologia zbudowana była na zjawiskach i żywiołach natury.

Czas cieni

Mieszkańcy Krukowca szykują się do obrzędów Dziadów. Tymczasem w puszczy zaczyna grasować Brzoziec, upiorny duch syna cieśli, który postanowił zakończyć swój żywot na drzewie. Co go pchnęło do tego czynu? I jaki będzie to miało związek z nadchodzącymi Dziadami? Spokój mieszkańców zakłóca też niesforna koza Osetka. Pojawiają się kolejni bohaterowie ze swoimi problemami.

To część, w której bliżej poznajemy przeszłość Gniewichy, zaczynamy rozumieć dlaczego wybrała życie poza nawiasem wiejskiej społeczności.

Człowiek czasem kocha, ale nie wie dlaczego.”
„Łatwo rzec słowo, a trudniej odwrócić.”
„Ciało bez zdrowego ducha nie wyżyje.”

Dzieci zimy

Ta część uświadomiła mi, jak wiele słowiańskich obrzędów zostało w pewien sposób „przeniesionych”, czy też zaadoptowanych do kalendarza świąt chrześcijańskich. Uderza podobieństwo tradycji Słowian i chrześcijan.

Osią „Dzieci zimy” są przygotowania mieszkańców Krukowca do obchodów tzw. szczodrych godów, przypadających na chrześcijańskie Święta Bożego Narodzenia. W tradycji słowiańskiej celebrowano wówczas przesilenie zimowe.

Wiodące wydarzenie to narodzenie dziecka, które budzi strach wśród mieszkańców, „odmieńca”, „zwiastuna nieszczęścia”. Przenosząc reakcje i zachowanie bohaterów powieści na współczesność – rządzi tu mechanizm napiętnowania, odrzucenia inności – skąd my to znamy? „Co ludzie powiedzą?” – fraza, która zawsze niesie zło…

Żywa woda

Nad Krukowiec nadciągają ulewy i mieszkańcy osady zmagają się z niszczącą i niosącą śmierć powodzią. Króciutkie opowiadanie, które w moim odczuciu jest ważne w kontekście wydarzeń opisywanych w kolejnych tomach. Zawiązana jest w nim bowiem intryga dotycząca jednego z bohaterów – Sambora, która będzie miała swoje rozwinięcie w „Czerwonym kurze”. Rodzą się kolejne demony…

Czerwony kur

Zbliża się Święto Kupały! Czyli słowiańskie walentynki :) Ale w Krukowcu zaczynają wieść prym nie tylko zmysłowe żądze i namiętność. Pojawia się mała demonica, niewidzialna dla większości upiorna dziewczynka (świetnie wykreowana postać, niemalże wyjęta z najlepszego horroru!), która namiesza w życiu bohaterów. Czy w nawiedzonym przez upalne lato miejscu zakwitnie kwiat paproci? I czy budowa karczmy we wsi przyniesie coś dobrego dla słowiańskich osadników? Dużo się dzieje – zostają wyjawione dawne tajemnice, kończy się życie niektórych kluczowych postaci…

Tom dynamiczny, pełen wydarzeń i zwrotów akcji. Aktywności demonów, nie tylko „prawdziwych”, ale i tych w ludzkiej skórze…

„Gdy kogoś uratujesz, jesteś za niego odpowiedzialny.”

Martwy świt

Zaskakujące, że w chyba najbardziej mrocznej części, jest też najwięcej humoru. A to za sprawą tajemniczych „strażniczek losu”, przybyszek z… no właśnie: skąd właściwie? Czyżby ze współczesności? Wątek bardzo odświeżający całość.

Motywem wiodącym jest śmierć. Obrzędy związane z tryzną – słowiańskim pochówkiem. Krukowczanie szykują się do pożegnania i odprawienia w zaświaty zmarłego członka swojej społeczności... Próbują wchodzić w targi z demonami, aby zmienić przyszłość.


Podążając „Śladem Leszego” wkracza się na trop „słowiańskiej duszy”, której przypisuje się: uczuciowość, wyobraźnię, wrażliwość, związek z naturą, ale też porywczość i uleganie namiętnościom. Skuście się na tę wędrówkę!

wtorek, 19 grudnia 2023

Trylogia niemiecka – Grzegorz Kozera

Noc w Berlinie – cz. 3
Berlin, późne lato – cz. 1
Króliki pana Boga – cz. 2


Książki dystrybuowane są jako trylogia, ale można je czytać niezależnie. Bohaterowie poszczególnych części są ze sobą luźno powiązani. Wydawnictwo oznaczyło kolejność według zapisu, jaki podaję przy tytułach, ale ja czytałam je w kolejności chronologicznej fabuły, tak jak omawiam – sami możecie dokonać wyboru, jaki układ będzie Wam pasował.

Noc w Berlinie – cz. 3

Okres międzywojenny w Berlinie. Wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej Niemiec na początku lat 30. XX wieku do władzy dochodzi nacjonalistyczne ugrupowanie, na czele z pokracznym szaleńcem, które wkrótce zmieni losy świata. To na swoich obywatelach Hitler i jego poplecznicy „trenują” przygotowania do holokaustu. Losy bohaterów wplecione są w działania władzy, mające na celu dopasowanie niemieckiego społeczeństwa do ideologii nazistowskiej: absurdalnie nieskończona kontrola nad wszystkimi aspektami życia.


Oczami bohaterów książki podglądamy znane momenty przełomowe w marszu nazistów do rozpętania II wojny światowej. Wprowadzenie dyktatury, nasilenie terroru wobec własnych obywateli, eliminacja politycznych wrogów, antysemickie rozruchy: pożar Reichstagu w 1933, Noc długich noży (wymordowanie przeciwników Adolfa H.) z 1934, Noc kryształowa, czyli pogrom niemieckich Żydów w roku 1938. Śledzimy nastroje społeczne i poczynania władzy w trakcie letniej olimpiady w Berlinie w 1938 roku. A w tym wszystkim przepiękna historia miłości, zwieńczona poruszającym wyznaniem Autora w epilogu.

Berlin, późne lato – cz. 1

Kameralna opowieść o miłości, która nie miała prawa zdarzyć się w nazistowskim państwie (akcja rozgrywa się w roku 1943 w Berlinie). Otto Peters, pisarz, który w wojennej rzeczywistości, i po osobistych dramatach rodzinnych, utracił też wolę i chęć tworzenia. Nieoczekiwanie otrzymuje zlecenie na korektę scenariusza propagandowego filmu „Kolberg” (choć powieść jest literacką fikcją, taki film faktycznie III Rzesza wyprodukowała w roku 1945). Życie Petersa odmieni pojawienie się Haliny, Polki poszukiwanej przez gestapo...


Niby prosta fabuła, wiele przecież takich książek powstało i zapewne niejedna jeszcze zostanie napisana. Jednakże autorowi udało się zbudować tę historię na silnym przekazie moralnym. Czy w wojennej codzienności, w totalitarnym państwie, znienawidzonym przez cały świat (w końcu to Niemcy, agresorzy, autorzy antyhumanitarnych potworności), jest miejsce na bezinteresowną pomoc, poświęcenie dla drugiego człowieka?

Przejmujący obraz tego, jak wielka, niechciana historia wraz z nieakceptowaną ideologią, siłą wkraczają w życie zwykłego człowieka.

Króliki pana Boga – cz. 2

Ta powieść to taka powojenna książka drogi. Apokaliptyczna. Surowa. Chropowata z racji czasu, w jakim rozgrywa się jej akcja. Zdawałoby się, że koniec wojny w maju 1945 roku może oznaczać radosną ulgę, że oto odchodzi kres niewiarygodnego zła zmajstrowanego rękami nazistowskiej partii. Niestety, wojna pozostawiła zgliszcza i chaos nie tylko w wymiarze materialnym. Wojna zgruchotała życiorysy tak wielu, wielu ludzi. Odebrała im poczucie bezpieczeństwa, zmieniła psychikę. A poza tym tak naprawdę przyniosła kolejne zło, tym razem zakamuflowane pod komunistycznymi hasłami.


Trójka przypadkowo złączonych w jednym celu bohaterów: podróży powrotnej do domu…, który dla każdego z nich jest czym innym. Łamią serce ich wspomnienia: Adama z czasów robót przymusowych, Haliny i kilkuletniego Honzy z obozu koncentracyjnego. Smutna, ale pięknie opisana historia.


***

Moje serce całkowicie skradła „Noc w Berlinie”. Tematycznie, to co bardzo lubię: losy bohaterów ściśle związane z procesem wchodzenia Niemiec w potworne czasy nazizmu. Po raz pierwszy w życiu wzruszył mnie epilog i przejmujące wyznanie Autora o genezie książki i pierwowzorach głównych bohaterów. Kłaniam się Panu za to niesamowicie emocjonalne dopełnienie powieści. Dzięki temu książka zyskuje na autentyczności.

Gorąco polecam całą serię. Powieści napisane z pasją, znajomością historii i realiów czasów, w których poznajemy bohaterów.

Serdecznie dziękuję @wydawnictwodobraliteratura
za zaproszenie do obcowania z prawdziwie… dobrą literaturą. 


wtorek, 23 maja 2023

Jak dzikie gęsi – Agnieszka Olejnik

Lubię powieści pani Agnieszki Olejnik – są bliskie życiu i prawdy o człowieku. W przypadku tej książki dodatkowo urzeka mnie tło historyczne, które szkicuje losy powieściowych bohaterów. Powieść zainspirowała mnie, aby poczytać w źródłach historycznych o łużyczanach oraz skomplikowanych dziejach Dolnych Łużyc – obszarze znajdującym się przed drugą wojną światową na terytorium Niemiec. Niemiec ogarniętych kroczącym nieubłaganie nazizmem.


Zapomniana, obecnie nieistniejąca już wieś Leipe. Na tle niespokojnych czasów obserwujemy rozkwit uczucia, które połączy pochodzącą z polsko-niemieckiej rodziny Katrin i Petera – Niemca o pacyfistycznych przekonaniach. W roku1938, kiedy rozpoczyna się akcja książki, nasilają się przejawy dyskryminacji na tle narodowościowym. Szykanowani są nie tylko Żydzi, ale też rdzeni mieszkańcy Łużyc, rozdarci między własną tożsamość narodową oraz dwa kraje: Niemcy i Polskę. Śledzimy losy ludzi, którzy w obliczu nadchodzącego zła będą zmuszeni podjąć dramatyczne decyzje dotyczące własnej przyszłości. Sugestywnie oddane są nastroje oraz zróżnicowane postawy mieszkańców tych terenów wobec rasistowskiej ideologii i propagandy rosnącej w siłę NSDAP. Zawsze ciekawi mnie, co spowodowało, że społeczeństwo niemieckie uległo obłudnej ideologii, która finalnie zrodziła piekło holokaustu? Interesuje mnie ta tematyka nie tylko w literaturze faktu, ale też beletrystyce.

Autorka zapowiedziała kontynuację historii Katrin Dulke i Petera Kesslera, i mocno ufam, że nawet jeśli przysporzy im chwil trudnych, to finalnie czule się nimi zaopiekuje i pozwoli zwyciężyć miłości… Na przekór okrutnej historii, która pisała losy wielu ludzi w Europie w połowie XX wieku. Z niecierpliwością czekam na kontynuację powieści.

środa, 22 lutego 2023

Wicierz – M.M. Perr

Seria z podkomisarzem Robertem Lwem (cz. 4)

Podkomisarz Robert Lew zostaje skierowany z Warszawy do niewielkiej nadmorskiej miejscowości Wicierz, aby wspomóc tamtejszych policjantów w rozwikłaniu niejasnych okoliczności śmierci jednej z wczasowiczek. Kobieta utopiła się, ale czy na pewno to było bezpośrednią przyczyną jej śmierci? Dość szybko pojawiają się przesłanki, wskazujące na to, że sprawa może stanowić element makabrycznej działalności seryjnego mordercy. Intryga skupiona jest wokół kempingu, który wybierają głównie osoby preferujące nieśpieszną formę wypoczynku, z dala od zaludnionych kurortów.


Fabuła od pierwszych stron przyciąga uwagę, „wchodzi” się w nią z zaciekawieniem. Pomimo tego, że stosunkowo wcześnie pojawia się podejrzany, narracja prowadzona jest w sposób trzymający w napięciu. Może nie takim sięgającym zenitu, ale pozwalającym na snucie własnych hipotez i zwyczajnie: na dobry relaks przy książce.

Początkowo błędnie założyłam, że powieść jest napisana przez mężczyznę. W trakcie lektury coś mi tę pewność zaburzało. Nie wiem, czy to kwestia mojej, czy autora/autorki wrażliwości? Zauważyłam to szczególnie w sposobie poprowadzenia relacji pomiędzy podkomisarzem i jego synem Mikołajem.

„Wicierz” to czwarta część cyklu, a ja poprzednich nie czytałam. Nie przeszkadzało to w wejściu w fabułą, która jak zwykle w seriach, stanowi w dużej części wyodrębnioną historię, połączoną głównym bohaterem. Sięgnę po poprzednie, aby dowiedzieć się czegoś więcej o życiu osobistym Lwa, dlaczego jego obecna sytuacja rodzinna jest właśnie taka?

Warto wspomnieć o wzbudzającej emocje okładce. Pozornie nie oddaje grozy popełnianych morderstw, ale grafika tonącej kobiety… poraża. Przejmująco sugestywna praca autorstwa pani Ilony Gostyńskiej-Rymkiewicz.

Polecam każdemu, kto ma ochotę na szybko czytający się kryminał, zbudowany na motywach psychologicznych, bez zbędnego epatowania wstrząsającymi scenami.

Dziękuję @wydawnictwoprozami za zaproszenie
do grona pierwszych recenzentów powieści.

poniedziałek, 21 listopada 2022

Śmierć druga – Beata i Eugeniusz Dębscy

Seria z Tomkiem Winklerem cz. 4

Rynek powieści kryminalnych zawsze był mocno zagęszczony. Należy sobie zadać pytanie: czym na tym ogromnym czytelniczym poletku, wyróżnia się twórczość państwa Dębskich, w książkach z serii z detektywem Tomkiem Winklerem? Mnie absolutnie urzeka niebanalny styl autorów, a szczególnie błyskotliwe poczucie humoru. Mistrzostwo języka. Autorzy operują nim bez kompleksów i bardzo sprawnie. Skrzy inteligencją, ale niewymuszoną. Świetnie się czyta. No i subtelne „wycieczki” komentujące otaczającą nas – czytelników, rzeczywistość – ja to kupuję!


Tomek Winkler sam w sobie jest ciekawie skonstruowaną postacią, ale w duecie z nietuzinkową Babcią Romą, to już inna forma bytu. Ale spokojnie – Babcia Roma to nie tylko „dodatek” dla wprowadzenia akcentu humorystycznego w powieści. Babcia Roma ma nie tylko cięty język, trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość i ludzi, poparte życiowym doświadczeniem. Babcia Roma ma w sobie konstruktywną ciekawość i detektywistyczny instynkt. Jest zwyczajnie pełnoprawnym ogniwem ekipy śledczej, pomocnym w rozwikłaniu kryminalnej zagadki. W tej części ów specyficzny duet, zasila Iwa – sympatia Tomka. Przeurocze jest podpatrywanie związku tych dwojga.

Zaczyna się dość prosto – jest brutalna śmierć, jest podejrzany. Ale to tylko pozory, bo sprawa ma sporo supełków, które usiłuje rozwiązać Tomek, ze wsparciem swoich sojuszników i z obciążającym bagażem sceptyków.

Pomimo tego, że to czwarta część cyklu, nowi czytelnicy bez trudu odnajdą się w fabule.

Bonus w postaci przepisu na ragout wg Tomka Winklera, to fajny ukłon w stronę czytelników – lubię takie „smaczki”, czy też gesty budujące więź autorów z czytelnikiem. Stąd inspiracja na fotkę książki :)


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora
za zaproszenie do lektury powieści :)


Cytat z mądrości Babci Romy ;)

„Jak się nie ma kompleksów, to grozi mania wielkości.”

„Świat i czas pędzą szybko, a człowiek, jeśli chce zachować się godnie,
musi mocno zaznaczyć swoje człowieczeństwo.”

wtorek, 16 sierpnia 2022

Milczenie aniołów – Joanna Jax

(1 tom cyklu Prawda zapisana w popiołach)

„Strach może okazać się najgorszym wrogiem człowieka, 
bo nakazuje mu znieczulać się, uciekać od niego 
i paraliżuje człowieka psychicznie.”


Akcja powieści przypada na lata 1956-1958 i jest wpisana w sytuację społeczno-polityczną ówczesnej Polski. Po śmierci w 1953 roku Stalina, powoli następował czas „odwilży”, społeczeństwo polskie przestawało żyć w typowym dla tego okresu zagrożeniu. Przyczynił się do tego także Poznański Czerwiec 1956. Oczywiście zmiany następowały powolnie i bardzo daleko było im jeszcze do drogi prowadzącej do pełnej demokracji i wolności. Świetnie oddane są realia szarzyzny tych lat i emocje bohaterów, którzy, każdy na swój sposób, próbowali mościć się w tej nowej rzeczywistości. Dotykamy ich problemów bytowych i światopoglądowych dylematów w sytuacji, gdy po latach wojny i grozy stalinizmu, nade wszystko pragnęli stabilizacji i spokoju, a niestety nowa władza serwowała zgoła coś odmiennego... Inwigilacja, ingerowanie w życie osobiste, brak wolności słowa i ograniczona wolność jednostek – to była ponura codzienność. „Milczenie aniołów” napisane jest z dużą dbałością o detale historyczne, a ja sobie to bardzo cenię w literaturze obyczajowej osadzonej w konkretnej przestrzeni czasowej.

W powieści śledzimy losy bohaterów, których wierni czytelnicy twórczości pani Joanny Jax, mieli okazję poznać w innych cyklach wojennych jej autorstwa: „Zanim nadejdzie jutro” oraz „Zemsta i przebaczenie”. Obydwie serie czytałam ponad dwa lata temu i nie pamiętałam wielu szczegółów dotyczących życiorysów bohaterów, ale nie przeszkadzało mi to w odbiorze powieści.

Postacie są wiarygodnie skonstruowane, wielowymiarowe, zwyczajnie „ludzkie”. Przeżycia doświadczone w czasie wojny, wpływają na podejmowane przez nich decyzje i prezentowane przekonania. Obserwujemy różne postawy wobec komunistycznej rzeczywistości.

Książka powinna przypaść do serca czytelnikom lubiącym fabuły osadzone w realiach wczesnego PRL-u.

Z chęcią sięgnę po dwie kolejne części cyklu: Krzyk zagubionych serc oraz Śpiew bezimiennych dusz, bo jestem bardzo ciekawa jak potoczy się życie bohaterów cyklu.


poniedziałek, 28 lutego 2022

Grzech – Max Czornyj

„Grzech” to pierwsza część dłuższego, kryminalnego cyklu powieściowego, którego głównym bohaterem jest komisarz Eryk Deryło. Był to debiut pisarza (2017 rok) i mam wrażenie, że czuć w nim pewne potknięcia… Przez wzgląd na inne, późniejsze książki pana Czornyja, jakie dotychczas czytałam, przymykam na nie oko ;) i liczę, że kolejne części będą lepsze, bo zamierzam je przeczytać.


Nie powiem – wciąga, szczególnie na początku i czyta się błyskawiczne. Czytelnik zakleszczony jest w równomiernie utrzymujących się: niepokoju, dreszczu emocji i najzwyklejszego strachu. Ale nagromadzenie zła i miejscami przerysowanej brutalności, chyba mnie przerosło, czasami zniesmaczyło. Poza tym satanizm, odniesienia religijne, pentagramy, egzorcyzmy, węże… brrr… nie do końca moje klimaty.

Subiektywnie na plus odbieram miejsce akcji. Znam Lublin, to miasto, w którym często bywam, w którym spędziłam studenckie czasy. Czuję jego klimat, był on nieźle oddany w warstwie topograficznej powieści.

Jeszcze nie wiem, czy polubiłam komisarza Deryło… Jeszcze troszkę mi się on „rozłazi”. A to przecież istotne w seriach – „zaprzyjaźnić się” z bohaterem scalającym całość. Taki troszkę inny ten komisarz niż w podobnych cyklach gatunku. No bo ma poukładane życie rodzinne – przynajmniej póki co, bo jestem przy części pierwszej i nie wiem co przyniosą kolejne. Właściwie bez rażących problemów osobistych i bez nałogów. Z wyjątkiem kofeiny i upodobania do kojenia nerwów japońską sztuką składania papieru – orgiami, ot najzwyklejszy glina. Uważa, że stoi na granicy wypalenia zawodowego, ale zetknięcie ze zbrodnią aktywizuje go do łączenia rozsypanych elementów zagadki w całość, uzupełnienia braków i finalne jej rozwikłanie.

Zdecydowanie wolę pana Maxa Czornyja w wersji powieści historycznych. Polecam szczególnie: „Miłość i wojnę”, „Sanatorium Zagładę”, czy „Bestię z Buchenwaldu”. Ale nie twierdzę, że się to nie zmieni. Wciąż obdarzam zaufaniem tego pisarza :)

Ps. Powalczyłam trochę z żurawiami orgiami – to nie jest łatwa rzecz :P

piątek, 28 maja 2021

Piętno – Przemysław Piotrowski

(Cykl z Igorem Brudnym, cz. 1)

Wow! Co to była za lektura! Wciągająca od pierwszych zdań. Z miejsca wprowadzająca w złożoną fabułę, z psychopatycznym pierwiastkiem. Nie pozostawiająca złudzeń: oto drogi czytelniku wkraczasz w zagmatwany i brutalny świat, naznaczony traumatycznymi doświadczeniami, które jednych prowadzą do zainicjowania diametralnych zmian w życiu, innych do czynienia bestialskiego ZŁA.


„Piętno” rozpoczyna cykl z komisarzem Igorem Brudnym w roli głównej. Nic więc dziwnego, że to wokół jego osoby skupiona jest cała opowieść – na jego przeszłości, nierozerwalnie związanej z przerażającymi morderstwami w mieście, z którego przed laty postanowił wyjechać (uciec?), aby rozpocząć nowe życie. Uciekł od dzieciństwa, które było jego przekleństwem. Dzieciństwa, które spowodowało, że w życiu dorosłym zbudował wokół siebie mur. Za nim łatwiej było skryć proste, rzec można nawet banalne pragnienie – o normalnym życiu, w normalnej, kochającej i wspierającej się rodzinie. Tymczasem Igor dorastał w sierocińcu moralnie wypaczonym i przepotężnie zdeprawowanym. Sierocińcu, które zamiast otaczać opieką, dawać bezpieczeństwo, dla wielu podopiecznych było siedliskiem okrutnych, potępianych praktyk. Książka podejmuje szokujący i słusznie wywołujący społeczny sprzeciw, dramat pedofilii, z naciskiem na występowanie tego zjawiska w środowisku kościelnym.

Podobała mi się taka troszkę szkatułkowa kompozycja zastosowana w przypadku wprowadzania kolejnych postaci do fabuły. Szerokie nakreślenie portretu właściwie każdej, pojawiającej się w kolejnych odsłonach postaci, ukazanie jej w kontekście sytuacyjnym, powodowało, że stawała się ona mniej anonimowa, bliższa czytelnikowi, łatwiejsza do wyobrażenia – środowisko w jakim żyła, jej charakter, styl bycia, motywy działania.

Niestety nigdy nie byłam w Zielonej Górze – a właśnie w tym mieście i jego okolicach rozgrywa się akcja powieści. Myślę, że dla osób znających te okolice, to dodatkowa gratka podczas lektury. Chociaż wydarzenia i bohaterowie powieści są całkowicie fikcyjne. Dodam – na szczęście ;)

Opisy bestialskich morderstw, zbezczeszczonych zwłok, sekcji w prosektorium, czy makabryczne sceny w finale (jak to w thrillerze) podnoszą ciśnienie i podsycają… strach. Dynamicznie napisana historia, która równomiernie, nieustannie trzyma czytelnika w napięciu.

Pomimo tego, że boję się przemocy w każdym wydaniu, a tej w książce było, oj było, bardzo mnie ciekawi jak dalej potoczą się losy warszawskiego gliny rodem z Zielonej Góry, Igora Brudnego, który – to już całkiem na marginesie – nie lubi żużlu (zielonogórzanin!!!), ani piłki nożnej (facet!!!)? Ciekawi też, jak rozwinie się związek łączący go z wzbudzającą sympatię Ukrainką Oksaną? No i przede wszystkim – jakie kryminalne zagadki do rozwiązanie postawi na jego drodze Przemysław Piotrowski?

czwartek, 11 lutego 2021

Czas białych nocy - Maria Paszyńska

Powieść „Czas białych nocy” inicjuje serię „Wiatr ze wschodu” Marii Paszyńskiej. Akcja umiejscowiona jest na początku XX wieku, w znajdującej się wciąż pod zaborami Polsce oraz w Rosji, zmierzającej powoli do rewolucji, która zmieniła na zawsze porządek świata. Fabuła oscyluje wokół życiowych perypetii i uczuć Kazimierza i Anastazji.


Obydwoje bohaterów poznajemy jako dzieci. Mamy pełny obraz rodzinnych zawirowań, traum, które w dużym stopniu ukształtowały ich charakter, postawę wobec spraw innych ludzi i sposób postrzegania rzeczywistości oraz przekonania polityczne. 

Niewątpliwie dużą wartością książki jest jej bogato zarysowane tło historyczne. Autorka przemyca epizodyczne, ale cenne i inspirujące do poszukiwań i poszerzania własnej wiedzy, informacje o autentycznych postaciach, o których pamięć z racji ich osiągnięć, wciąż funkcjonuje w historycznych leksykonach (Florence Nightingale – twórczyni zasad współczesnego pielęgniarstwa, bł. Siostra Bolesława Lament – założycielka Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, czy szalenie ciekawa postać – Piotr Steinkeller – pionier i energiczny propagator polskiego postępu technicznego w przemyśle, rolnictwie oraz transporcie).

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Ósme życie (dla Brilki) (tom 1) – Nino Haratischwili

Potężna książka. W znaczeniu emocjonalnym i historycznym. Napisana z rozmachem, obejmująca szeroką perspektywę czasową, odkrywająca losy bardzo wielu indywidualnych, barwnych postaci. Postaci doskonale zbudowanych w warstwie psychologicznej. Czuć, że autorka – Nino Haratischwili, Gruzinka na stałe mieszkająca w Hamburgu, ma duże doświadczenie warsztatowe – w jej dorobku znajdują się liczne scenariusze sztuk teatralnych. Przekłada się to na spójną formę książki. Jej niesamowitą obrazowość. 

Narracja prowadzona jest w formie opowieści – i tak właśnie czyta się tę książkę – tak jakby słuchało się opowieści snutej dla słuchacza – odbiorcy – czytelnika. W zamyśle – dla Brilki, siostrzenicy autorki (Nici), relacjonującej historię pewnej gruzińskiej rodziny, wpisaną w przełomowe dla świata dzieje Gruzji, Rosji i wreszcie Europy. 

środa, 6 stycznia 2021

Owoc granatu - Maria Paszyńska

Na serię OWOC GRANATU autorstwa Marii Paszyńskiej składają się cztery powieści i kolejno są to:
"Dziewczęta wygnane", "Kraina snów", "Świat w płomieniach", "Powroty".


Już pierwsza część pt. „Dziewczęta wygnane”, okazała się zapowiedzią wciągającej i pełnej emocji lektury. Tematyka podjęta w powieści jest mi bliska – szczególnie w minionym roku czytałam dużo książek, których fabuła osadzona była w okresie drugiej wojny światowej. I chociaż czytałam kolejny raz o losach Polaków wywiezionych na Syberię, opowiedziane tym razem przez kolejną autorkę – nadal są to dla mnie opowieści wstrząsające. 

Każda część składająca się na Owoc granatu napisana jest bardzo sprawnie - brawa dla autorki za widoczną znajomość historii (nie tylko Polski, ale o tym dalej) i ludzkich biografii naznaczonych okrucieństwem i nieprzewidywalnością drugiej wojny światowej, i wreszcie realiów społecznych i politycznych jakie nastąpiły po jej zakończeniu.