Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2025

Dziewczyny wodza – Tim Heath

Często czytając książki odnoszące się do okresu II wojny światowej (nie tylko beletrystykę, ale też reportaże, opracowania historyczne), zastanawiam się, dlaczego społeczeństwo niemieckie w latach 30-ych XX wieku tak bezkrytycznie poddało się spaczonej wizji przyszłości Rzeszy, snutej przez pana Adolfa H.? I ta książka w pewnym stopniu odpowiada na moje pytanie: otóż pan Adolf H. wraz z oddanymi sługusami, WYCHOWAŁ pokolenie, które bezrefleksyjnie za nim poszło. Hajlujące odruchowo. To pokolenie, które nie zadawało pytań: „dlaczego?” i „po co?”


Obraz indoktrynacji totalnej. Pozycja ukazująca co ze społeczeństwem, szczególnie jego najmłodszymi członkami, może zrobić propaganda. Plus trochę „ciekawostek” o życiu prywatnym Hitlera.

wtorek, 31 grudnia 2024

Cztery ostatnie książki w roku 2024

Trzymaj się z dala kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej – Konrad Piskała

Trudny, smutny reportaż. Przygnębiający obraz Afryki i jej problemów. I to nie tylko tych związanych z miłością, jak zwiastuje tytuł. Przemocowe relacje, paskudne traktowanie kobiet, brak tolerancji, skrajna nędza, której my Europejczycy nie jesteśmy w stanie pojąć, wykluczenie – jakoś trudno odnaleźć w tym kolory, nadzieję i dobro.


Dobra rodzina – Katarzyna Troszczyńska

Oparta na faktach – trudne do wyobrażenia, a jednak. Siostra morduje siostrę. W zwyczajnej rodzinie, jakich wiele. Niepotrzebne zło, które zrodziło się tak naprawdę z NICZEGO.



Przepiórki w płatkach róży – Laura Esquivel

Plastycznie opowiedziana historia meksykańskiej rodziny na początku XX wieku. Pełna smaków i zapachów. Prozy życia i jego magii. Zatopiona w tradycji i lokalnej obyczajowości.



Saszeńka – Simon Sebag Montefiore

Epicka opowieść o losach trzech kobiet przeprowadzona przez burzliwe dzieje Rosji od czasów cara Mikołaja II do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. To, co cenię u tego autora to wspaniale rozbudowane, mocne tło historyczne. Ale mimo tego, niestety, rozczarowała mnie ta książka trochę… Może za bardzo spodziewałam się czegoś na kształt „Ósmego życia”?



piątek, 20 października 2023

Chłopki. Opowieść o naszych babkach – Joanna Kuciel-Frydryszak

Czy wiecie, że na polskiej wsi dwudziestolecia międzywojennego zapałki były towarem luksusowym? To wówczas dzielono je na czworo w znaczeniu dosłownym, a nie metaforycznym.


Skala ubóstwa materialnego, mentalnego i intelektualnego wsi polskiej pierwszych trzydziestu lat XX wieku, poraża. Ogólne wyobrażenie o społeczeństwie tych lat mamy zbudowane głównie na obrazie miejskich elit – politycznych i artystycznych. Tymczasem polska wieś, gdzie mieszka blisko 75% społeczeństwa, tonie w biedzie.

Rodzina mojej Mamy ma korzenie chłopskie. Istnieje więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że moja Prababcia, jako mała dziewczynka, miała takie marzenie, jak większość prezentowanych w książce bohaterek: mieć własne buty i móc chodzić do szkoły, by nauczyć się pisać i samodzielnie złożyć podpis. Jej córka, a moja Babcia wychowywała się już w lepiej sytuowanej rodzinie chłopskiej. Na jednym z ocalałych zdjęć rodzinnych z końca lat 30-ych, kiedy była nastolatką, ma na sobie ładną, prostą sukienkę z kołnierzykiem i prawdziwie eleganckie buciki z klamerką, na niewielkim obcasiku. Z pewnością był to strój odświętny. Ta książka wywołała we mnie ogromny żal, że tak mało wiem o życiu swojej Prababci Felicji. Babci właściwie też… I, że jest to już nie do nadrobienia...

Sielski obraz polskiej wsi ginie w tym doskonałym reportażu. Dom rodzinny chłopskiego dziecka był szkołą oschłości. Dzieci chowane w biedzie pielęgnowały kompleks niższości. Życie kobiet naznaczone było fatalizmem. Biernym przytakiwaniem. Niczego nie żądać, nic nie oczekiwać.

Na szczęście autorka wyłuskała z setek opowieści, historie wiejskich kobiet, które pełne determinacji, umiały wykorzystać najdrobniejszą szansę, aby zmienić swój los.

Doskonale udokumentowana książka. Czyta się pasjonująco. Gorąco polecam.

sobota, 9 września 2023

Adela nie chce umierać – Aga Antczak

Tytuł może zrażać. No bo zwykle mało kto chce czytać o umieraniu… I jeszcze adnotacja na okładce (chyba marketingowa) „Jest miłość po Auschwitz...” Otóż jeśli podchodzicie sceptycznie do powieści, które wykorzystują „obozowo-wojenne tło” do budowania wymyślonej fabuły, to w tym przypadku możecie być spokojni. Tematyka obozu jest tutaj przemyślanym punktem odniesienia dla zobrazowania związku Adeli i Adolfa.


Poznajemy ich jako osoby bardzo dojrzałe, dobiegające dziewięćdziesiątki. Całkiem naturalnie, pogodzeni z upływem czasu, zaczynają rozmawiać o końcu swojego życia… Choć mają za sobą tyle wspólnych lat, nie zgłębiali swojej przeszłości obozowej, ani przedwojennej. Nie znali swoich korzeni, dziejów swoich rodzin. Nie mówili o tym. Nigdy. Aż do teraz, gdy mają ponad 90 lat! Temat Auschwitz, który obydwoje przeżyli (chociaż oddzielnie, poznali się dopiero po jego wyzwoleniu), staje się pretekstem do przywołania faktów z ich życia właściwie już na jego finiszu, Oto Adela i Adolf postanawiają po raz pierwszy opowiedzieć o sprawach i wydarzeniach, o których milczeli przez dziesięciolecia.

To opowieść o miłości. Nietuzinkowa. Piękna. Naprawdę piękna. Dla mnie wartościowe było też wspomnienie postaci prawdziwych – np. legendarnej położnej Marii Leszczyńskiej.

Ujmuje poszanowanie Autorki dla autentycznych więźniów Auschwitz, których numery obozowe przypisała powieściowym Adeli i Adolfowi. Ich prawdziwe dane znalazły się w przypisach.

Intryguje drugi wątek – przodków Adeli i Adolfa. W przypadku Adeli historia zahacza o uzdrowisko dla gruźlików w Davos i nawiązuje do historycznych postaci, w tym pisarza Tomasza Manna. Lubię takie smaczki w powieściach.

Bardzo emocjonalna lektura. Wzruszająca i inspirująca do refleksji nad własnymi uczuciami i tym, co w życiu jest najważniejsze.

Nacechowana szacunkiem autorki do osób starszych, znajdujących się u schyłku swojego życia. Antczak nie odbiera im prawa do niczego – do miłość zaś przede wszystkim.


Cytat:

„Matematyka jest piękna, jest opisem świata i robi to lepiej niż największa literatura. Literatura potrafi zabić, matematyka pozwala przeżyć.”

sobota, 5 sierpnia 2023

Czekam, aż stanie się coś pięknego – Viola Ardone

Antonietta Speranza nie lubi, gdy ktoś jej dotyka. Przytulanie nie jest jej mocną stroną. Tak samo jak prawienie komplementów, pocieszanie, ale też… czytanie i pisanie. Jej uczucia wobec syna, Amerigo, są nieokazane, niewypowiedziane. Ukryte w drobnych, ledwo dostrzegalnych gestach. Ale nie jest to równoznaczne z nieczułością. Może inaczej nie potrafi? I ta nieumiejętność okazania uczuć wobec synka, jest bardzo poruszająca. Bo my, czytelnicy, z racji swojego doświadczenia życiowego, wiemy więcej niż kilkuletni chłopiec, a to właśnie z jego perspektywy poznajemy całą historię. Wyłapujemy więcej niż widzi siedmiolatek. Oddanie narracji dziecku dodaje tej powieści delikatności, za którą kryją się bolące sprawy świata dorosłych.


Mocną stroną Antonietty jest milczenie. Prosta kobieta, jedna z wielu włoskich matek, która w 1946 roku z powodu panującej na południu Włoch biedy, wysyła syna do obcej rodziny na północy kraju. Akcja tzw. „pociągów szczęścia” przeprowadzana była w latach 1945 – 1952 pod szyldem komunistycznych idei. Włosi topornie podnosili się z wojennej zawieruchy, niemrawo otrząsali z faszystowskiej propagandy swojego Duce. Szansą dla niedożywionych dzieci z Neapolu, był pobyt w lepiej funkcjonujących, północnych obszarach kraju. Tak, mały Amerigo trafia do Bolonii, do rodziny, która po raz pierwszy w życiu zapewni mu prawdziwe, beztroskie dzieciństwo. Po raz pierwszy ma swoje własne, nowe buty, a ta część garderoby zawsze stanowiła dla niego wyznacznik statusu spotykanych ludzi. Po raz pierwszy umyje się mydłem pod prysznicem, zje nieznane sobie owoce, słodycze. Będzie mógł się uczyć. Rozwijać pasje. Kiedy pobyt w nowej rodzinie dobiegnie końca, nie będzie mu łatwo wrócić do domu. Zmierzyć się ponownie z biedą i niedostatkiem.

Jako dorosły mężczyzna, bo powieść rozpisana jest na dwie przestrzenie czasowe, dokonuje rozliczenia tego małego chłopca i jego dziecięcych, instynktownych decyzji…

Pięknie poprowadzona historia. Zakończenie poruszające emocje.


Zapisane cytaty:

„Historia się nie zatrzymuje, wszystko się zmienia.”

„Czasami bardziej kocha nie ten, kto cię przy sobie trzyma, lecz ten, kto cię puszcza wolno.”

środa, 2 sierpnia 2023

Dziewczyny z Powstania Warszawskiego – Marcin Lwowski

1 sierpnia 1944 rok – tę datę zna każdy Polak. Oddajemy hołd mieszkańcom Warszawy, którzy po blisko pięciu latach niemieckiej okupacji znaleźli w sobie siłę, aby powstać i zawalczyć o wolność. Brzmi górnolotnie, ale chyba w tym przypadku inaczej się nie da. O dziwo, książka, którą dziś prezentuję, patetyczna nie jest, ani tak wprost wzruszająca. Powiedziałabym, że bardziej rzeczowa, konkretna. A jednak porusza wyobraźnię i chwyta za serce. Wyłuskuje emocje z zakamarków naszej wiedzy i serca. Ma w sobie ładunek realizmu i autentyczności, które powodują, że z zaangażowaniem śledzimy losy bohaterek.


Książka koncentruje się na działalności kobiecego oddziału Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, funkcjonującego od roku 1942 pod nazwą Dywersja i Sabotaż Kobiet („Dysk”). To właśnie kobiety zrzeszone w tej organizacji stały za akcjami sabotażowymi: dużymi (m.in. wysadzenie w 1942 roku pod Radomiem niemieckiego pociągu wojskowego) i drobnymi (ot, choćby „zasmradzanie” warszawskich kin), a gdy wybiła Godzina W, ruszyły na stołeczne ulice.

Osią powieści są wojenne życiorysy kobiet, m.in.: Wandy Gertz „Leny”, Jadwigi Podrygało „Isi”, Melanii Aniołowskiej „Meli”, Ewy Płoskiej „Ewy”. Autor w posłowiu przyznaje, że proces fabularyzacji działań „Dysku” wymagał zastosowania pewnych skrótów. I to trzeba mieć na uwadze podczas lektury – to nie jest stricte literatura faktu, ale też nie do końca powieść typowo fabularna. W moim odczuciu to wyróżnia tę książkę na tle literatury pięknej i dokumentów historycznych o Powstaniu Warszawskim.

Warto po nią sięgnąć. Aby być bliżej walczącej Warszawy, ale też, jeśli planuje się rozpocząć zgłębianie tematyki. Wydawnictwo wzbogacone jest o źródła, bibliografię, jak i o biogramy uczestników walk o niepodległość Polski w AK, zarówno w formacji „Dysk”, jak i innych oddziałach.

Znam historyczne uwarunkowania Powstania Warszawskiego, byłam kilkakrotnie w Muzeum Powstania, widziałam filmy, choćby: „Kanał” Wajdy, non-fiction „Powstanie Warszawskie”, „Miasto 44” Janka Komasy, na Czerniakowie, jako cywil Powstanie przetrwała młodziutka wówczas Babcia mojego Męża, uczestniczyła w nim Ciotka mojego Teścia – Janka, ale jestem zdania, że nie powinno się skąpić czasu, aby czytać o ludziach, którzy walczyli za Ojczyznę. A ta książka zbliża nie tylko do koszmaru wojny, ale do autentycznego bohaterstwa zwykłych kobiet, które w swoim odczuciu po prostu robiły to, co trzeba.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz,
dzięki akcji recenzenckiej na portalu Lubimy Czytać.


piątek, 4 listopada 2022

Żelazna orchidea – Marek Jankowski

Określenie „żelazna orchidea” ma dla mnie wymiar symboliczny. Zaklęta jest w nim pozorna sprzeczność: orchidea utożsamiana z pięknem i miłością, misterna w swym kształcie, w zestawieniu z szorstkim, twardym metalem. Gdy mówimy o kimś lub o czymś „żelazny”, to zwykle niesiemy przekaz o sile, trwałości, niezłomności. Żelazna orchidea w tym rozumieniu jawi się jako upamiętnienie ludzkich losów. I właśnie w tym kontekście odczytuję powieść Marka Jankowskiego.


Wolne Miasto Gdańsk było proklamowane oficjalnie w listopadzie 1920 roku. W latach 30-tych, to miejsce, do którego docierają echa krachu giełdowego w USA, i po które coraz śmielej wyciąga zaborcze ręce skażony skrajnym nacjonalizmem Hitler. Trafia na podatny grunt, albowiem prawie 95% mieszkańców w okresie międzywojennym to Niemcy. Relacje polsko-niemieckie na tych terenach to tykająca bomba, która wreszcie eksplodowała w końcówce lat 30-tych. Ten wątek jest w powieści szeroko rozbudowany.

Na tle wnikliwych źródeł historycznych, śledzimy losy polsko-żydowskiego chłopca Łukasza/Horsta. Schronieniem przed wojennym terrorem, ale i pułapką, ma być dla niego choroba psychiczna, której symptomów musi się nauczyć, aby móc przeżyć. Z pomocą dawnego przyjaciela rodziny, wciela się w anonimowego pensjonariusza zakładu dla psychicznie chorych w Srebrzysku, a potem w Kocborowie. Nie tylko pozorowanie ułomności ma przeprowadzić go przez ów okrutny czas. Szansą jest jego nieprzeciętny talent plastyczny...

Łukasz staje się mimowolnym świadkiem zbrodniczej akcji eksterminacji osób umysłowo chorych i upośledzonych prowadzonej przez Niemców w ramach akcji „T4” (od skrótu adresu biura, który koordynował zbrodnie: Tiergartenstraße 4 w Berlinie). Do gruntu bolesny i przejmujący obraz.

Horsta, po traumatycznych przeżyciach wojennych niesie wiara, że przyszłość pokryje gorzkie wspomnienia przeszłości. Tymczasem powojenny Gdańsk przytłoczony jest ogromem strat. Wyłania się z gruzowisk niczym „scenografia ze złej bajki”… Czy uda się bohaterowi odnaleźć w nim wspomnienie dawnej świetności, zapamiętanej z czasów sielskiego dzieciństwa?

Powieść zdecydowanie dla czytelników zainteresowanych literaturą piękną zbudowaną na mocnym fundamencie przekazu historycznego. Książkę wyróżnia bogata szata graficzna, zawierająca zdjęcia archiwalne oraz współczesne z miejsc, w których osadzona jest akcja.

Była to dla mnie trudna i przygnębiająca, ale jednocześnie poznawczo bardzo wartościowa lektura.


Zapisane cytaty:

„Człowiek jest znacznie silniejszy niż myśli.”

„Obietnica rozbudowanego systemu pomocy społecznej to chyba dobry lep na wyborców.”

„Szczęśliwi ludzie, którzy mają proste życiorysy.”

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Miłość w czasie zagłady. Historia z Krakowskiego getta – Dominik W. Rettinger

Rok 1942, sam środek drugiej wojny światowej w Krakowie. On – niemiecki urzędnik jednej z formacji powołanej do szerzenia terroru. Ona – piękna, żydowska wdowa z dwójką malutkich dzieci, w samym sercu piekła – krakowskim getcie, w którym rozpoczyna się akcja likwidacyjna. Oswald i Rebeka – dwoje ludzi, należących do dwóch wrogich światów. Oswald – człowiek, który przeprowadził Rebekę przez piekło.


Może się Wam wydać, że brzmi jak kolejne romansidło dla efektu wpisane w wojenną scenografię, no bo to taka książkowo medialna tematyka. Nic bardziej błędnego. Fabuła książki przywołuje pamięć prawdziwych postaci, o których nie wolno zapominać. To ludzie, którzy poświęcali życie, aby chronić Żydów przed doprowadzeniem ich na Plac Zgody*. Cóż za przewrotna nazwa dla miejsca, z którego rozpoczynała się ich podróż, w której ostatnią stacją była: Śmierć.

Oswald Bouska był zastępcą komendanta Schutzpolizei. Za swoje czyny na rzecz ratowania Żydów został w 1964 roku uhonorowany medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Nie są znane prawdziwe personalia książkowej Rebeki, ale istniała na pewno, to między innymi z powodu udzielonej jej pomocy, Oswald został skazany przez sąd Rzeszy na śmierć.

Powieść bardzo trudna w odbiorze emocjonalnym. Przejmujące są drastyczne obrazy bestialskiego zabijania niewinnych ludzi na ulicach getta. Autorowi udało się sugestywnie oddać uczucia, jakie stawały się udziałem osób ustawicznie narażonych na śmierć podczas okupacji. Uwikłanych w czas odmierzany nienawiścią.

To książka, która uczy doceniania zwykłego, codziennego (s)pokoju. Uświadamia jak potwornie ciężkie musi być trwanie każdego dnia w niekończącym się strachu o życie swoje i swoich bliskich, a może zwłaszcza ich...

Rebeka zadawała sobie pytanie, czy po koszmarze wojny ludzie staną się lepsi? Rebeko, jak trudno byłoby mi teraz odpowiedzieć Ci na to pytanie…


Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
za zaproszenie do lektury powieści.


* Plac Zgody w Krakowie w 1948 r. nazwano Placem Bohaterów Getta.



Zapisane cytaty:

„Dzieci przestawały być dziećmi w świecie wypełnionym okrucieństwem.”

„Nikt nie wie, ile jest w stanie znieść.”

 


wtorek, 19 kwietnia 2022

Kotka i generał – Nino Haratischwili

Powieść inspirowana jest prawdziwą zbrodnią wojenną popełnioną przez rosyjskich żołnierzy (ech…) na czeczeńskiej nastolatce w czasie konfliktu zbrojnego w Czeczeni w latach 90-ych. To powieść o winie i zadośćuczynieniu – ale czy jest ono w ogóle możliwe w sytuacji, gdy mamy do czynienia z potwornym aktem świadomie dokonanego zła?


Przyznam, że nie była to dla mnie łatwa lektura. Przytłaczała mnie świadomość, że właśnie w tej chwili, w Ukrainie, ten sam agresor, co kilkanaście lat temu w Czeczeni, dokonuje identycznych co wówczas zbrodni na ludności cywilnej. Myślę, że był to główny czynnik, który powodował, że książkę czytało się mi zwyczajnie trudno. Musiałam ją odkładać, „odpoczywać” od jej czerni, negatywnych emocji, ogólnego zagęszczenia fabuły nikczemnością. W tej książce nie ma pierwiastków dobra. Nie ma jasności. Nie ma nadziei.

Fabuła skoncentrowana jest na jednym wydarzeniu, ale rozlegle obudowana licznymi wątkami – osobistymi historiami każdego z bohaterów. Podczas lektury trzeba skupiać uwagę, aby nie zagubić wątków, nadążać za zmianą narracji poszczególnych postaci, a jest ich sporo i każda jest niezbędnym elementem całej historii. Z uwagą śledzić wydarzenia opisywane w różnych przestrzeniach czasowych i różnych miejscach: od niespokojnej Czeczeni lat dziewięćdziesiątych, poprzez schyłek imperium sowieckiego, po współczesny Berlin i Rosję.

Niestety nie odnalazłam w tej powieści magii „Ósmego życia”. Dodatkowo całkowicie emocjonalnie pokonały mnie informacje o Elzie Kungajewej, siedemnastoletniej Czeczence, której tragiczna historia posłużyła Nino Haratischwili do napisania „Kotki generała”, i jednocześnie „rozrachunku” z odwiecznym dążeniem Rosji do wszelkich aktów ZAWŁASZCZANIA – terytoriów i ludzi… Z beztroskim deptaniem prawa każdego człowieka i każdego narodu do wolności, do marzeń, do życia…

Analizując powieść w oderwaniu od kontekstu historycznego i społecznego, czytelnik staje w obliczu pytania: co sprawia, że ludzie zamieniają się w morderców? Ja znalazłam tylko jedną możliwą odpowiedź:
Wojna to kres człowieczeństwa...

Zapisane cytaty:

„[…] jeśli już ma się szczęście żyć, życie i otoczenie powinny sprzyjać, to nie jest chyba za wielkie wymaganie?”

„Jakie to smutne, że większość ludzi pragnie tylko przeciętności.”

„Niekiedy światło bywa maską ciemności.”

poniedziałek, 21 lutego 2022

Sieć Alice – Kate Quinn

„Sieć Alice” to powieść zgrabnie splatająca historyczne postacie i wydarzenia z wyobraźnią literacką autorki. Tytułowa Alice to Louise de Bettignies, brytyjska szpieg działająca pod pseudonim Alice Dubois w czasie I wojny światowej na terenie Francji. Kobieta wolna duchem, inteligentna, bezkompromisowa, błyskotliwa i bardzo odważna. I to w czasach, gdy „chłopcom wolno było więcej, a dziewczynki nie mogły nawet marzyć o własnej drodze.” Współcześnie odchodzi w niepamięć to, że kobiety podczas I wojny światowej odegrały kluczową rolę w ruchu oporu i szpiegostwie w okupowanych przez Niemców częściach Europy Zachodniej – i o tym między innymi jest ta książka. A także o strasznej cenie jaką za to płaciły.


Fabuła prowadzona jest dwutorowo – w okresie I wojny światowej i w roku 1947. Śledzimy losy dwóch kobiet: Eve Gardiner oraz Charlotte St. Clair.

W dwa lata po zakończeniu II wojny światowej nastoletnia Charlotte wyrusza wraz z matką z USA do Europy, by pozbyć się pewnego… Problemu, owocu jej młodzieńczej lekkomyślności. Tak naprawdę, jest zdeterminowana, aby odnaleźć swoją ukochaną kuzynkę Rose, która zaginęła podczas wojennej zawieruchy. W Londynie trafia do domu życiowo złamanej Eve Gardiner i rozpoczyna niesamowitą podróż 30 lat wstecz. Okazuje się bowiem, że losy Eve i kuzynki Charli mają pewien punkt wspólny – jest nim restauracja we francuskim Lille i jej właściciel monsieur Bordelon.

Jak zawsze w literaturze inspirowanej faktami cenne było dla mnie poznanie historii. W tym przypadku francuskiej wioski Oradour-sur-Vayres, w której 10 czerwca 1944 r. SS wymordowało niemalże wszystkich mieszkańców (ponad 600 osób). Opis dokonanej tam zbrodni przedstawiony jest w powieści na podstawie relacji jedynej ocalałej kobiety Madame Marguerite Rouffanche. Do dziś miejsce to zostało nienaruszone – nie odbudowane, stanowi pomnik-wspomnienie wojennego okrucieństwa hitlerowskich Niemiec.

Quinn mistrzowsko tka historię, która jest dynamiczna i z pozoru zawiła. Bohaterowie są finezyjnie wykreowani, stają się bardzo bliscy czytelnikowi, a motywy ich postępowania tak przejmująco… ludzkie. Jest tu miłość, dążenie do prawdy i chęć pomszczenia zła i odkupienia winy. Choć ta powieść nie porwała mnie tak jak „Kod róży” tej samej autorki, to myślę, że miłośnicy fikcji opartych na autentycznych wydarzeniach historycznych z przyjemnością spędzą czas z tą lekturą. Quinn po prostu ma dobre pióro.



Zapisane cytaty:

„Liczby nie kłamią; zawsze istnieje odpowiedź, która jest albo poprawna, albo niepoprawna.”

„Najtrudniej jest okłamać tych, którzy znają nas najlepiej.”

piątek, 4 lutego 2022

Czerń i purpura – Wojciech Dutka

„Czerń i purpura” inspirowana jest życiorysami słowackiej żydówki Heleny Citronovej i Franza Wunscha – austriackiego esesmana zasilającego załogę SS w KL Auschwitz.


Koleje losu powieściowych Mileny Zinger i Franza Weimerta poznajemy na tle wnikliwie odtworzonej sytuacji politycznej Europy końca lat trzydziestych, zmierzającej ku najstraszliwszej z wojen. Czuć, że powieść wyszła spod pióra historyka. I ja to szalenie cenię!

Często w książkach z tego okresu historycznego poszukuję wyjaśnienia, jak to możliwe, że Hitlerowi i jego faszystowskiej spółce udało się omamić blisko 70-milionowy naród? W powieści Wojciecha Dutka odnalazłam obraz budowania przez niemiecki system podwalin pod Zagładę. A także, po raz kolejny, literacko zmierzyłam się z nierealnym wprost okrucieństwem Shoah.

Franz, z religijnego chłopca przeistacza się w młodego mężczyznę, który przyjmuje chorą etykę jako swój nowy życiowy drogowskaz. Obserwujemy proces, który doprowadził go do pełnej identyfikacji z ideologią faszystowską i bezrefleksyjnej akceptacji kryteriów czystości rasy według paranoicznej pseudo-lekcji anatomii wg Mengele. Dał się zaplątać w kłamstwo między prostacką rasistowską ideologią a romantycznym mitem niemieckiego rycerza. Poddał systemowi odzierania Żydów z człowieczeństwa. Bo, aby narodziło się zło, należało właśnie odhumanizować, odczłowieczyć, uprzedmiotowić.

Milena z kolei z dziewczyny podporządkowanej tradycyjnej, żydowskiej rodzinie, przeistacza się w niezależną i pewną siebie młodą kobietę, świadomie rozpoczynającą budowanie swojego życia. Ale okrutne tryby dziejów mają dla niej inną rolą – więźniarki numer 1970… Przewrotny chichot historii zaś spowodował, że Franz, wierny strażnik faszyzmu ulokował uczucia w kobiecie-podczłowieku, żydowskiej dziewczynie, więźniarce w Auschwitz.

Książka jest reklamowana jako historia miłości żydówki i esesmana. Moim zdaniem jest to określenie na wyrost. Między dwojgiem bohaterów nie ma namiętności, nie ma właściwie oznak czułości. Oprócz BEZCENNYCH gestów ze strony Franca, który w najbardziej dramatycznych momentach obozowej rzeczywistości czuwa nad Mileną, aby ta miała szansę na przeżycie. Jest między nimi trudna do określenia relacja. Jednocześnie intymna i nierzeczywista, niemożliwa.

Na kartach powieści przewija się bardzo wiele postaci historycznych. Przede wszystkim ogrom załogi obozu w Auschwitz i Birkenau, ale też więźniów. Niektórzy mieli decydujący wpływ na głównego bohatera – powieściowy Franc obserwuje 9 sierpnia ostatnie chwile przed zagazowaniem zakonnicy Teresy Benedykty od krzyża (Edyty Stein).

Lektura książki budzi refleksję: czy istnieje jakakolwiek zasada, która sankcjonowałaby zło w imię czynienia dobra? Przerażający obraz Zagłady. Naprawdę niektóre fragmenty są trudne do przebrnięcia ze względu na nieprawdopodobną bestialskość...


Zapisane cytaty:

„Rasizm czyni ludzi ślepymi.”

„Cierpienie w samotności jest drogą prowadzącą ku rozpaczy i pustce.”

„W Auschwitz nie istniały żadne zasady moralne, które mogły zapewnić przetrwanie. […]”

poniedziałek, 19 lipca 2021

Jabłoń – Christian Berkel

Rzadko zdarza mi się kupić książkę pod wpływem zauroczenia okładką – naprawdę! Ta mnie zwyczajnie przyciągnęła. A kiedy doczytałam, że „Jabłoń” oparta jest na życiorysach autentycznych postaci – wiedziałam, że muszę ją przeczytać.


Autorem jest Christian Berkel – niemiecki aktor, którego polski widz może znać z takich filmów jak „Bękarty wojny”, czy „Walkiria”. „Jabłoń” to opowieść o losach jego przodków: rodziców (Sali Nohl i Otto Berkela), a także dziadków ze strony matki (Izy Prussak i Johannesa Nohl), które kształtowała historia Niemiec i Europy pierwszej połowy XX wieku. Nadawały im ton przede wszystkim antysemityzm, rasizm, „wszystkie odcienie czerni, skrywane pod czarną swastyką”…

Matka Sali była Żydówką wywodzącą się z Łodzi. Sala absolutnie nie akceptowała tego narzuconego dziedzictwa narodowościowego – wiara i kultura judaistyczna były jej obce. Czuła się Niemką. Wolną kobietą wychowywaną w rodzinie bardzo liberalnej pod względem moralności.

Otto – ojciec aktora – pochodził z niemieckich nizin społecznych. W dzieciństwie doświadczał przemocy, zwykłej ludzkiej niegodziwości. Tak naprawdę spotkanie Sali i Otto było dziełem przypadku, owocem trudnej i burzliwej młodości chłopaka. Ich życiorysy to pasmo skrajnych zdarzeń, naprzemiennych spotkań ze złem i dobrem w okrutnych czasach.

Berkel szukając własnej tożsamości dociera do swoich korzeni, podążając śladami dziadków i rodziców, których w każdej sytuacji cechowała wysoka niezależność i wola przetrwania.

Historia rodziców Christiana Berkela urzekła mnie, choć przyznam, że sama książka ma pewne niekonsekwencje narracyjne. Autor operuje kilkoma planami czasowymi, a sam zabieg retrospekcji zastosowany jest dynamicznie i nie zawsze jednoznacznie zaznaczony. Wspomnienia wojenne Sali i współczesne rozważania samego Christiana momentami prowadzone są równocześnie, wnosząc lekki chaos w ciągłość opowieści.

„Jabłoń” ma duże walory poznawcze. Nowością były dla mnie fakty związane z utopijną kolonią artystów, intelektualistów i osób poszukujących „alternatywnego” życia, która istniała na początku XX wieku na wzgórzu Monte Verita w Asconie, gdzie wczesną młodość spędzili rodzice Sali.

To książka pełna nietuzinkowych osobowości i niebanalnych życiorysów.


Zapisane cytaty:

"Człowiek dłużej się pnie w górę, niż spada w dół." 

"Najpierw umiera człowiek, potem pamięć o nim.
Odpowiedzialność za tę drugą śmierć spoczywa na potomnych."


poniedziałek, 25 stycznia 2021

Ósme życie (dla Brilki) (tom 1) – Nino Haratischwili

Potężna książka. W znaczeniu emocjonalnym i historycznym. Napisana z rozmachem, obejmująca szeroką perspektywę czasową, odkrywająca losy bardzo wielu indywidualnych, barwnych postaci. Postaci doskonale zbudowanych w warstwie psychologicznej. Czuć, że autorka – Nino Haratischwili, Gruzinka na stałe mieszkająca w Hamburgu, ma duże doświadczenie warsztatowe – w jej dorobku znajdują się liczne scenariusze sztuk teatralnych. Przekłada się to na spójną formę książki. Jej niesamowitą obrazowość. 

Narracja prowadzona jest w formie opowieści – i tak właśnie czyta się tę książkę – tak jakby słuchało się opowieści snutej dla słuchacza – odbiorcy – czytelnika. W zamyśle – dla Brilki, siostrzenicy autorki (Nici), relacjonującej historię pewnej gruzińskiej rodziny, wpisaną w przełomowe dla świata dzieje Gruzji, Rosji i wreszcie Europy.