Czy w czasie II wojny światowej w niemieckim społeczeństwie można było spotkać tzw. „dobrych Niemców”? Niemców, którzy pomimo poddania się mrzonkom pana z charakterystycznym wąsikiem o budowaniu wszechpotężnej tysiącletniej Rzeszy, nie zatracili w sobie pierwiastka dobra, współczucia, empatii? Którzy potrafili poświęcić własny spokój i względne bezpieczeństwo dla innych?
Otóż w powieści Sarah McCoy mamy możliwość takich właśnie Niemców poznać. Państwo Schmidt to zwykła, niemiecka rodzina robotnicza, prowadząca własną piekarnię. Jak większość obywateli niemieckich, żyjąca od początku lat trzydziestych w nazistowskiej propagandzie, bez większych refleksji przyjmująca chore wizje Hitlera i tworzony przez niego i jego oddanych współpracowników, nowy porządek.
Jedna z ich córek Elsie, właśnie stoi w ważnym momencie swojej przyszłości: planowanych zaręczyn z szanowanym oficerem SS, druga – Hazel – w jednym z ośrodków Lebensborn uczestniczy w budzącym zresztą do tej pory kontrowersje, programie „odnowienia krwi niemieckiej” i „hodowli nordyckiej rasy nadludzi”. Echa postępującej machiny zbrojnej zawieruchy, trudności codziennej egzystencji w wojennej rzeczywistości, ogrom popełnianych zbrodni, których autorami są niemieccy żołnierze, burzą ich pozorny spokój, budzą coraz więcej wątpliwości, co do słuszności nazistowskich „idei”…
