Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobliści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobliści. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

Życie zewnętrzne – Annie Ernaux

Czyż czasami, stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie, nie obserwujecie innych? Co mówią o nich zakupy, które wykładają z koszy na taśmę?


Annie Ernaux tworzy tę książkę z pozornie zwyczajnego rejestrowania rzeczywistości – podczas cotygodniowych wizyt w supermarketach, podróży podmiejską kolejką czy spacerów po okolicy.

Z migawek, czasem drobnych i łatwych do przeoczenia szczegółów, zaobserwowanych w podparyskim Cergy-Pontoise, buduje obraz współczesnego społeczeństwa. To nie jest jednak tylko zapis scen z życia – to próba uchwycenia rytmu codzienności, napięć społecznych, różnic klasowych i tego, co wspólne dla ludzi mijających się każdego dnia.

Ernaux patrzy uważnie i bez oceniania. Rejestruje język, gesty, zachowania – wszystko to, co zwykle umyka, bo wydaje się zbyt zwyczajne, by zasługiwać na uwagę. A jednak właśnie w tej zwyczajności kryje się prawda o świecie, w którym żyjemy.

„Życie zewnętrzne” to książka, która uczy patrzeć – zwalniać, dostrzegać i nadawać znaczenie temu, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieistotne. Po jej lekturze trudno już spojrzeć na codzienne sytuacje w ten sam sposób.

Bardzo mi się podobała – w swojej prostocie jest niezwykle przenikliwa.



Powroty – Annie Ernaux

Po książki tej pisarki sięgam w ciemno, podobnie jak po Elizabeth Strout. I tym razem mnie nie zawiodła.


Rodzinne Yvetot – Annie powraca do miasteczka swojego dzieciństwa i wczesnej młodości nie tylko we wspomnieniach, ale także dosłownie: jako uznana już pisarka przyjmuje zaproszenie władz miasta na okolicznościowy odczyt. Ernaux pokazuje, że powrót nigdy nie jest powrotem do tego samego miejsca. Prawdziwa pamięć o sobie nie istnieje – odkrywamy ją dopiero w zestawieniu z wydarzeniami, których doświadczaliśmy, i okolicznościami, które im towarzyszyły.

Szczególnie bliskie są mi dwa cytaty z tej książki: „Książki to brama do świata, instrukcja obsługi życia” oraz „Rzeczywistości i prawdy trzeba szukać w książkach. W literaturze”. Utożsamiam się z nimi w pełni.

Całość może sprawiać wrażenie pewnego formalnego rozproszenia – znajdziemy tu fragmenty dziennika, wywiadów czy artykułów prasowych – ale to wciąż wnikliwa i precyzyjna Ernaux. Mam jednak poczucie, że tę książkę łatwiej odbiorą osoby znające jej wcześniejsze utwory, szczególnie „Lata” i „Bliskich”.

Polecam ją tym, którzy w literaturze poszukują refleksji nad emocjami, pamięcią i własną tożsamością.

piątek, 28 lipca 2023

Kłębowisko żmij – François Mauriac

Od wielu lat staram się w wakacje nadrobić troszkę klasyki, znaleźć czas na książki, które z różnych powodów pominęłam na swojej czytelniczej drodze. Tym razem padło na „Kłębowisko żmij” autorstwa Françoisa Mauriaca, noblisty z roku 1952. Powieść miała swój debiut w 1932 roku. Ma formę listu/wyznania, schorowanego, stojącego u progu życia Ludwika. Uznany adwokat zwraca się w nim do swojej żony Izabeli, słowami pełnymi zgorzknienia, rozczarowania. Nikt nie chciałby dostać takiego listu. Naprawdę. 


Tytułowe kłębowisko żmij, jako metafora zła, to nie tyle obraz rodziny Ludwika, ale przede wszystkim to, co sam ma w sercu. Żadnych budujących uczuć. Tylko żal, chciwość, oskarżenia, podejrzliwość, poczucie odtrącenia. I chyba wszystko to zrodzone w człowieku na wskroś zakompleksionym, cierpiącym na manię mniejszości. Zadziwia, że przez całe życie z Izabelą pielęgnował w sobie uczucie nienawiści, tylko z powodu młodzieńczych wspomnień żony.

Oczywiście jest to świetna literatura, ale tak przesiąknięta przygnębiającymi emocjami, że brrr…
Biedny Ludwik. I biedni jego najbliżsi… A może to znak ówczesnych czasów, gdy pozycja społeczna i stan posiadania decydowały o ludzkim losie? Ale, czy tylko? Akcja książki obejmuje schyłek XIX stulecia i sięga lat dwudziestych XX wieku, a przecież i współcześnie konsumpcjonizm i niepohamowany materializm wypaczają międzyludzkie relacje, zatruwają rodziny.

Warto przeczytać, ale trzeba nastawić się na naprawdę gorzką lekturę, pełną emocjonalnego brudu i mroku.


czwartek, 2 lutego 2023

Empuzjon – Olga Tokarczuk

Dobrze, że lubię przed lekturą obejrzeć książkę ze wszystkich stron i przeczytać zamieszczane ewentualne noty od autorów. Gdybym w tym przypadku tego nie uczyniła, to krew by mnie zalała już po kilku pierwszych stronach, ze względu na dialogi ociekające pogardą dla kobiet. Ale przecież nie z naszą noblistką takie numery :) Wypowiadane przez męskie postacie kwestie o wydźwięku mizoginistycznym, to parafraza tekstów znamienitych (NIESTETY!) pisarzy, naukowców, filozofów. Warto zerknąć na te nazwiska, niektóre zaskakują. Ciekawy zabieg demaskacyjny.


Rzecz dzieje się w roku 1913 w sanatoryjnej wiosce Görbersdorf (obecnie Sokołowsko) na Dolnym Śląsku, gdzie z całej Europy przybywają kuracjusze z „chorobami piersiowymi i gardlanymi”. Mieczysław Wojnicz, student ze Lwowa, podejmuje przyrodoleczniczą terapię gruźlicy. Miejsce jawi się dość ezoterycznie. Tu nie tylko zażywa się leczniczych kuracji, ale i wpada w „dziwny stan umysłu”, a pensjonariuszy śledzą osobliwe oczy spozierające z „dziur w ziemi”.

Blisko natury, magicznie i mitologicznie.

Panowie toczą dysputy o świecie im współczesnym, o sztuce, o politycznych doktrynach, o kobietach (pożal się boszsz te ich szowinistyczne wywody, ale o ich źródle wspomniałam wyżej). W swojej dystyngowanej megalomanii mają się za światłych, racjonalnych Europejczyków...

Mroczne siły krążą w powietrzu. Wybrzmiewają echa lokalnych wierzeń ludowych. Pęcznieje tajemnica, którą skrywa Mieczyś… Enigmatycznie gęstnieje atmosfera ostateczności. Bo my przecież wiemy więcej niż mieszkańcy „Pensjonatu dla Panów”. Chociażby o ich faktycznych szansach na wyzdrowienie z gruźlicy przy stanie ówczesnej medycyny, jak i tego co przyniesie rok 1914…

Dobrze mi w światach tworzonych przez Panią Olgę Tokarczuk. Tutaj było powolutku, lirycznie, troszkę sekretnie. Lubię takie niespiesznie snute opowieści, w których można spokojnie się umościć. Poobserwować, posłuchać. Pomyśleć. I delektować przepięknym językiem literackim.


Zapisane cytaty:

„Na tym polega starość. To niezdolność do zmian.”