Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 stycznia 2024

Na domowym froncie – Kristin Hannah

Od dłuższego czasu mam „problem” z historiami opowiadanymi przez KH. Nie zaprzeczam, że jest mistrzynią w fabułach opiewających rodzinne relacje – jest w tym naprawdę dobra. Mnie jednak niezmiennie przeszkadza tendencja pisarki do lukrowania dialogów i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jest w tym coś z przesłodzonego amerykańskiego kina familijnego. I niestety spora dawka schematów.


Nie mniej postanowiłam dać szansę książce „Na domowym froncie”, bo porusza tematykę, która jest mi bliska. Od lat, ze względów rodzinnych tradycji i zawodowych wyborów, jestem związana ze środowiskiem wojskowym i lotniczym. Byłam zwyczajnie ciekawa historii (fikcyjnej) kobiety pilotującej śmigłowiec Black Hawk, która kierowana służbowym zobowiązaniem, wyrusza na wojnę w Iraku. Rzecz dzieje się w roku 2005, gdy w Ameryce po ataku terrorystycznym 11 września 2001, trwa zaostrzenie polityki wobec Bliskiego Wschodu.

Książka skupia się na przeżyciach amerykańskich żołnierzy (głównie kobiet) doświadczonych w tym konflikcie. Przekaz dotyczący samej operacji wojskowej, czy politycznych niuansów, potraktowany jest marginalne. Co raczej jest zrozumiałe w kontekście literatury obyczajowej – bo tym ta powieść jest.

Nie udało mi się polubić, ani w jakimś stopniu zbliżyć do któregokolwiek z bohaterów. A nastoletnia córka Jo i jej męża Michaela ocieka pretensjonalnością.

Druga część książki, po powrocie głównej bohaterki z Iraku, zdecydowanie ciekawsza. Przyznam, że chwilami wywołała we mnie wzruszenie – czyli dobrze mówię: KH to mistrzyni manipulowania emocjami czytelnika – i nie jest to wbrew temu co sądzę o tej powieści, zarzut :)

Wciąż tęsknię za Hannah, którą odkryłam w „Słowiku” i „Wielkiej samotności”, czy „Zimowym ogrodzie”. Właśnie te powieści uważam za najlepsze w Jej dorobku.

piątek, 11 sierpnia 2023

Pani England – Stacey Halls

Rok 1904 roku. Hrabstwo Yorkshire. Ruby May, absolwentka londyńskiego Instytutu Norland, przygotowującego młode kobiety do pełnienia roli profesjonalnej niani w zamożnych domach, trafia do rodziny państwa England, aby opiekować się czwórką dzieci. Szybko zauważa, że dom tonie w dziwnej aurze niedomówień. Jego organizacja i funkcjonowanie są odmienne od tego, w którym pracowała dotychczas. Enigmatyczna pani England, odbiega swoim zachowaniem i pozycją od typowej dla epoki edwardiańskiej pani domu. Dominuje atmosfera tajemnicy i napięte relacje pomiędzy wszystkimi mieszkańcami – zarówno państwem England, jak i służbą. Czuć w tej powieści klimat zbliżony do prozy Daphne du Maurier, głównie „Rebeki”.


Przeszłość samej Ruby skrywa dramatyczne przeżycie. To autentyczne wydarzenie, które miało miejsce w Londynie, we wrześniu 1896 roku. Wspomina o tym autorka w posłowiu. Jest to prawdziwie chwytająca za serce historia sióstr – Ruby i Elsie Brown. Warto o tym przeczytać w Internecie, ale raczej już po lekturze „Pani England”.

Książka spodoba się wielbicielom spokojnie prowadzonych narracji, zainteresowanym relacjami społecznymi, obyczajowością i mentalnością społeczeństwa angielskiego z początku XX wieku.

środa, 2 sierpnia 2023

Dziewczyny z Powstania Warszawskiego – Marcin Lwowski

1 sierpnia 1944 rok – tę datę zna każdy Polak. Oddajemy hołd mieszkańcom Warszawy, którzy po blisko pięciu latach niemieckiej okupacji znaleźli w sobie siłę, aby powstać i zawalczyć o wolność. Brzmi górnolotnie, ale chyba w tym przypadku inaczej się nie da. O dziwo, książka, którą dziś prezentuję, patetyczna nie jest, ani tak wprost wzruszająca. Powiedziałabym, że bardziej rzeczowa, konkretna. A jednak porusza wyobraźnię i chwyta za serce. Wyłuskuje emocje z zakamarków naszej wiedzy i serca. Ma w sobie ładunek realizmu i autentyczności, które powodują, że z zaangażowaniem śledzimy losy bohaterek.


Książka koncentruje się na działalności kobiecego oddziału Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, funkcjonującego od roku 1942 pod nazwą Dywersja i Sabotaż Kobiet („Dysk”). To właśnie kobiety zrzeszone w tej organizacji stały za akcjami sabotażowymi: dużymi (m.in. wysadzenie w 1942 roku pod Radomiem niemieckiego pociągu wojskowego) i drobnymi (ot, choćby „zasmradzanie” warszawskich kin), a gdy wybiła Godzina W, ruszyły na stołeczne ulice.

Osią powieści są wojenne życiorysy kobiet, m.in.: Wandy Gertz „Leny”, Jadwigi Podrygało „Isi”, Melanii Aniołowskiej „Meli”, Ewy Płoskiej „Ewy”. Autor w posłowiu przyznaje, że proces fabularyzacji działań „Dysku” wymagał zastosowania pewnych skrótów. I to trzeba mieć na uwadze podczas lektury – to nie jest stricte literatura faktu, ale też nie do końca powieść typowo fabularna. W moim odczuciu to wyróżnia tę książkę na tle literatury pięknej i dokumentów historycznych o Powstaniu Warszawskim.

Warto po nią sięgnąć. Aby być bliżej walczącej Warszawy, ale też, jeśli planuje się rozpocząć zgłębianie tematyki. Wydawnictwo wzbogacone jest o źródła, bibliografię, jak i o biogramy uczestników walk o niepodległość Polski w AK, zarówno w formacji „Dysk”, jak i innych oddziałach.

Znam historyczne uwarunkowania Powstania Warszawskiego, byłam kilkakrotnie w Muzeum Powstania, widziałam filmy, choćby: „Kanał” Wajdy, non-fiction „Powstanie Warszawskie”, „Miasto 44” Janka Komasy, na Czerniakowie, jako cywil Powstanie przetrwała młodziutka wówczas Babcia mojego Męża, uczestniczyła w nim Ciotka mojego Teścia – Janka, ale jestem zdania, że nie powinno się skąpić czasu, aby czytać o ludziach, którzy walczyli za Ojczyznę. A ta książka zbliża nie tylko do koszmaru wojny, ale do autentycznego bohaterstwa zwykłych kobiet, które w swoim odczuciu po prostu robiły to, co trzeba.


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz,
dzięki akcji recenzenckiej na portalu Lubimy Czytać.


sobota, 10 grudnia 2022

Cesarzowa Sisi – Gigi Griffis

„Miłość jest jak drzewo, które człowiek sadzi, pielęgnuje i cierpliwie czeka.”


Elżbieta Bawarska, żona cesarza Franciszka Józefa I, znana jako Sisi (sama nie lubiła tego zdrobnienia), to jedna z najbardziej fascynujących kobiet w historii. Piękna i niezależna, na tyle, na ile niezależna mogła być arystokratka w XIX wieku. Wyszła za mąż za cesarza Franciszka z miłości, ale ostatecznie związek szczęśliwy nie był. Dodatkowo przez całe życie zmagała się ze sztywną, obcą jej temperamentowi, etykietą austriackiego dworu i nieprzychylną, wymagającą teściową – arcyksiężną Zofią. Powieść autorstwa Gigi Griffis opiewa wcześniejszy, króciutki wycinek życia przyszłej cesarzowej, skupia się tylko na okresie poprzedzającym jej koronowanie. To opis wydarzeń prowadzących do zaślubin Elżbiety Bawarskiej z cesarzem Austrii Franciszkiem Józefem I.

Elżbieta przybywa latem 1853 roku na dwór w Wiedniu wraz z matką i siostrą Heleną. To właśnie Helena pierwotnie miała wstąpić w związek małżeński ze swoim kuzynem Franciszkiem. Kiedy jednak Sisi i Franz spotykają się niespodziewanie w pałacowych ogrodach, rodzi się między nimi wyjątkowa więź. Franz, zwykle uległy wobec matki, w tej jednej kwestii pozostaje nieugięty: to niespełna szesnastoletnia Sisi zostanie wybranką jego serca.

Książka przybliża osobowość młodej, przyszłej cesarzowej. Poznajemy dziewczynę, która nie chciała wyrzec się nadziei, marzeń i miłości. Mówiła, co myśli, broniła swoich przekonań i nie kłaniała się społecznym oczekiwaniom wobec kobiety jej pozycji. Buntowała wobec matki, która zgodnie z panującymi wówczas zasadami, chciała wtłoczyć ją w ściśle określone ramy, „zasznurować duszę w ciasny gorset”, na wzór gorsetu modelującego talię ówczesnych kobiet.

Książka na pewno spodoba się fanom romansów historycznych. Mnie zainspirowała do zgłębienia wiedzy o losach tej historycznej… celebrytki :)

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję




niedziela, 13 listopada 2022

Spotkamy się pod drzewem ombu – Santa Montefiore

Myślę, że gdybym tę książkę przeczytała kilkanaście lat temu, byłabym nią zachwycona. Napisana z rozmachem saga rodzinna, z dobrze zarysowanymi realiami społecznymi, to coś co bardzo lubię. Niestety tym razem czegoś mi zabrakło. I nie wiem, czy to wina mojego ewoluującego gustu czytelniczego, czy autorka zbytnio spłyciła kwestie dotyczące relacji międzyludzkich, a psychologiczne portrety postaci były zbyt szablonowe? Niektóre wybory dokonywane przez nie wydawały się mi mało rzeczywiste. Naciągane i… takie papierowe. Z drugiej strony, nie można odmówić książce tego, że uwodzi czytelnika emocjami: kipi namiętnością, zmysłowością, jest przepełniona bogactwem różnorodnych uczuć. I to na pewno jest jej siłą. Jak również odmienna dla europejskiego czytelnika południowoamerykańska kultura i mentalność. Położona wśród bezkresnych równin argentyńskiej pampy, posiadłość Santa Catalina, rozbudza wyobraźnię i tęsknotę za południowymi klimatami. Atmosfera tego miejsca i rytm życia jego mieszkańców oddane są bardzo plastycznie.


Fabuła osadzona jest w Argentynie w drugiej połowie XX wieku i opowiada losy rodziny Solanas. Hołdującej tradycyjnym wartościom. dobrze sytuowanej i pełnymi garściami czerpiącej ze swojej uprzywilejowanej pozycji.

Argentynę XX wieku trawiły wojny domowe, wojskowe junty, krwawe zamachy i to wszystko ma odzwierciedlenie w powieści, choć tło polityczne nie jest zbytnio wyeksponowane – raczej zaznaczone dla uwiarygodnienia historii poszczególnych bohaterów.

To książka o rodzinnych relacjach, i o różnych obliczach miłości, w tym miłości zakazanej i w konserwatywnym społeczeństwie nieakceptowalnej.

Chociaż miejscami opowieść wydawała się mi infantylna i trąciła latynoską telenowelą – czytałam, bo ciekawił mnie finał, który okazał się według mnie dość przewidywalny. Ale jestem przekonana, że historia Sofii Solanas porwie niejednego czytelnika.


Zapisane cytaty:

„Życie rzadko daje nam to, na co liczymy.”

„[…] „za późno” to najsmutniejsze dwa słowa, jakie można znaleźć w każdym języku.”

„Teraźniejszość jest jedyną rzeczywistością, więc aby osiągnąć trwałe szczęście, należy żyć chwilą i nie martwić się tym, czego już albo jeszcze nie ma.”

„Jeśli rodzice starają się stworzyć dzieciom dom pełen miłości, one zawsze do niego wracają.”

„[…] życie jest zbyt krótkie, aby zapełniać je nienawiścią i pretensjami.”

„Wiedzę można posiąść, ale mądrość przychodzi wraz z doświadczeniem.”

„Miłość dorasta razem ze związkiem, w którym się rozwija.”

wtorek, 13 września 2022

Zaginione dziecko – Emily Gunnis

„Zaginione dziecko” uświadamia, że nikt z nas nie jest wyizolowanym bytem, a historia rodziny jest istotnym składnikiem naszej tożsamości.


Dobrze trzymający w napięciu psychologiczny dramat wielopokoleniowej rodziny. W książce poruszone są tematy związane z depresją poporodową i macierzyństwem, przemocą domową i zespołem stresu pourazowego. Dobry finał. Fanom gatunku ta książka się bardzo spodoba. Mnie ujęła prawda zapisana w psychologicznych portretach każdej z postaci.

Podczas czytania nieustannie towarzyszyło mi wrażenie powtarzalności losu, który stał się udziałem głównych bohaterek. Autorka sprawnie połączyła w poruszającą całość pozornie odległe elementy wydarzeń z życiorysów spokrewnionych ze sobą kobiet z różnych pokoleń.

Niespełna trzynastoletnia Rebeka jest świadkiem tragicznych wydarzeń w rodzinnym domu. W jednej chwili życie tracą oboje jej rodzice. Kto jest ofiarą, a kto agresorem?

Wiele lat później córki Rebeki, pozostające ze sobą w bardzo luźnych relacjach Iris i Jessie, żyją ze świadomością, że przeszłość ich straumatyzowanej mamy kryje bolesną tajemnicę. Jednak jej milczenie onieśmiela siostry przed stawianiem pytań. Wszystko zmienia się, gdy po porodzie, młodsza z nich, Jessie, znika wraz ze swoim nowonarodzonym i chorym dzieckiem. Rozpoczyna się dramatyczna pogoń za zdesperowaną młodą mamą i za… przeszłością, bo to właśnie ona może zawierać wskazówkę prowadzącą do zrozumienia rodzinnych traum i… odnalezienia Jessie i jej dziecka.

Świetnie w tej powieści poprowadzona jest podwójna oś czasu. Główna akcja rozgrywa się współcześnie (siostry Jessie i Iris), ale ma swoje źródła w wydarzeniach przypadających na lata 60 XX wieku (Rebeka, matka wspomnianych sióstr) oraz wcześniejszych – w okresie II wojny światowej (wspomnienia Harriet, matki Rebeki). Najbliższą mi postacią była właśnie nestorka – Harriet, a więc bohaterka, od której właściwie rozpoczęła się ta przemilczana przez pokolenia rodzinna historia. Jej wersję wydarzeń poznajemy za sprawą fragmentów prowadzonego przez nią pamiętnika. Wstrząsające są także przeżycia Jacoba, męża Harriet, który pisze do swojej młodej żony pełne rozpaczy listy z frontu II wojny światowej. Skala okrucieństwa przerasta go i finalnie wpędza w to, co obecnie określa się jako zespół stresu pourazowego. Jacob nie zdawał sobie sprawy z tego, że człowiek potrafi drugiemu człowiekowi zadać tyle absurdalnego bólu. Jego los to także pewna powtarzalność. Powtarzalność zła… To wyjątkowo dramatyczna i niejednoznaczna postać w tej powieści.


Za egzemplarz do recenzji
bardzo dziękuję Wydawnictwu Świat Książki

Zapisane cytaty:

„[…] stawianie siebie na pierwszym miejscu, to nie egoizm.”

„Boimy się mówić o śmierci, przekonani, że w ten sposób ją przyciągamy; łudzimy się, że zignorowana, może nas nie zauważyć.”

„Kobiety są najbardziej zajadłymi krytykami kobiet.”




środa, 29 czerwca 2022

Droga do raju – Paullina Simons

„Nic nie jest wykluczone. Na tym świecie rzeczy stają się niemożliwe tylko po śmierci.”

Shelby i Gina, to osiemnastolatki, które wyruszają w podróż z konkretnie określonymi celami. Skrupulatna Shelby ma nadzieję odnaleźć w Kalifornii matkę, która zostawiła ją w dzieciństwie. Jej przyjaciółka, dość beztroska i dziecinna Gina, desperacko pragnie ponownie spotkać się ze swoim chłopakiem w Bakersfield. Wbrew pierwotnym zapewnieniom, zabierają do swojego żółtego Mustanga Shelby autostopowiczkę Candy i tym samym zostają wciągnięte w świat znacznie mroczniejszy, niż kiedykolwiek znały. Precyzyjne plany Shelby ulegają zmianom, a wyprawa nabiera oznak improwizacji i… ucieczki.


Podróż wymiernie zweryfikuje plany dziewczyn, wpłynie na ich dalsze życie. Bardzo podobało się mi zakończenie tej historii. Miałam natomiast problem z zaprzyjaźnieniem się z głównymi bohaterkami. Irytowała mnie ignorancja Giny i uległość Shelby. Zdecydowanie ciekawszą postacią, bo nie jednowymiarową, była Candy.

Zastanawiałam się nad niezbyt wysokimi ocenami tej książki na portalu lubimyczytac.pl i sądzę, że czytelnicy opiniowali ją z perspektywy doskonałej trylogii tej autorki, o Tatianie i Aleksandrze „Jeździec miedziany”. Jeśli w odniesieniu do tej historii miałabym oceniać „Drogę do raju”, to byłabym zawiedziona. Ale miałam świadomość, że czeka mnie zupełnie inna opowieść i dlatego nie rozczarowałam się. Bo to całkowicie inna fabuła. Na wskroś amerykańska literatura drogi – dróg wijących się przez rozległe pustkowia i prowincjonalne, spowolnione miasteczka. Podążanie za smakiem przygody, zapachem wiatru we włosach i ekscytacją przed spotkaniem z nieznanym. Powieść o dorastaniu i dojrzewaniu, odpowiedzialności za swoje życie i życie innych. Momentami odnajdywałam w niej klimat bardzo lubianego przeze mnie filmu „Thelma i Louise”.

Paullina Simons sama odbyła podróż trasą przez całe USA, jaką pokonały ze wschodu na zachód powieściowe dziewczyny i to nadaje fabule wiarygodności.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
za zaproszenie do lektury powieści.

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Miłość w czasie zagłady. Historia z Krakowskiego getta – Dominik W. Rettinger

Rok 1942, sam środek drugiej wojny światowej w Krakowie. On – niemiecki urzędnik jednej z formacji powołanej do szerzenia terroru. Ona – piękna, żydowska wdowa z dwójką malutkich dzieci, w samym sercu piekła – krakowskim getcie, w którym rozpoczyna się akcja likwidacyjna. Oswald i Rebeka – dwoje ludzi, należących do dwóch wrogich światów. Oswald – człowiek, który przeprowadził Rebekę przez piekło.


Może się Wam wydać, że brzmi jak kolejne romansidło dla efektu wpisane w wojenną scenografię, no bo to taka książkowo medialna tematyka. Nic bardziej błędnego. Fabuła książki przywołuje pamięć prawdziwych postaci, o których nie wolno zapominać. To ludzie, którzy poświęcali życie, aby chronić Żydów przed doprowadzeniem ich na Plac Zgody*. Cóż za przewrotna nazwa dla miejsca, z którego rozpoczynała się ich podróż, w której ostatnią stacją była: Śmierć.

Oswald Bouska był zastępcą komendanta Schutzpolizei. Za swoje czyny na rzecz ratowania Żydów został w 1964 roku uhonorowany medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Nie są znane prawdziwe personalia książkowej Rebeki, ale istniała na pewno, to między innymi z powodu udzielonej jej pomocy, Oswald został skazany przez sąd Rzeszy na śmierć.

Powieść bardzo trudna w odbiorze emocjonalnym. Przejmujące są drastyczne obrazy bestialskiego zabijania niewinnych ludzi na ulicach getta. Autorowi udało się sugestywnie oddać uczucia, jakie stawały się udziałem osób ustawicznie narażonych na śmierć podczas okupacji. Uwikłanych w czas odmierzany nienawiścią.

To książka, która uczy doceniania zwykłego, codziennego (s)pokoju. Uświadamia jak potwornie ciężkie musi być trwanie każdego dnia w niekończącym się strachu o życie swoje i swoich bliskich, a może zwłaszcza ich...

Rebeka zadawała sobie pytanie, czy po koszmarze wojny ludzie staną się lepsi? Rebeko, jak trudno byłoby mi teraz odpowiedzieć Ci na to pytanie…


Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
za zaproszenie do lektury powieści.


* Plac Zgody w Krakowie w 1948 r. nazwano Placem Bohaterów Getta.



Zapisane cytaty:

„Dzieci przestawały być dziećmi w świecie wypełnionym okrucieństwem.”

„Nikt nie wie, ile jest w stanie znieść.”

 


poniedziałek, 27 grudnia 2021

Rzeczy, które czynimy z miłości – Kristin Hannah

„Rzeczy, które czynimy z miłości” to książka o rodzinie. O tej, w której wzrastamy przychodząc na świat i o takiej, którą chcielibyśmy sami stworzyć. Powieść dotyka problematyki różnych odcieni macierzyństwa, w tym w sposób szczególny, niespełnionego. 


Dla nastoletniej Lauren, dorastającej obok toksycznej, niestabilnej emocjonalnie matki, rodzina to przekleństwo. Z kolei dla przeżywającej kryzys małżeński Angie – siła, wsparcie i zrozumienie.

Angie i Lauren – główne bohaterki powieści Kristin Hannah – to dwie kobiety, które dzieli właściwie wszystko: wiek, doświadczenie życiowe, sytuacja rodzinna, status społeczny. A mimo to ich ścieżki przecinają się i splatają. Rodzi się między nimi przyjaźń, która stopniowo ewoluuje w silną więź emocjonalną. Angie i Lauren mogą sobie wzajemnie ofiarować to, czego każdej z nich brakuje. Różnice nie zawsze dzielą, czasami są podparciem dla nowych relacji.

Kiedy sięgam po książkę sygnowaną nazwiskiem Kristin Hannah wiem czego się spodziewać – emocji, wzruszeń, historii pisanych życiem. I choć bywa, że fabuła trąca zbytnim sentymentalizmem, świadoma powyższych cech, z lekturą spędzam miły czas – dokładnie taki jakiego oczekiwałabym po lekkiej literaturze obyczajowej. Niestety w przypadku „Rzeczy, które czynimy z miłości” mam pewien dyskomfort. Historia wydawała się mi zbyt przewidywalna, zbudowana na oklepanych schematach i niestety obudowana bardzo płytkimi konstrukcjami psychologicznymi bohaterów. Ale oczywiście nie skreślam autorki z kręgu przeze mnie lubianych. Nadal będę czytała Jej powieści, mając w pamięci te według mnie najlepsze: Słowika, Wielką samotność, Gdzie poniesie wiatr i Nocną drogę.


Zapisane cytaty:

„Rodzicielstwo jest sportem drużynowym.”

„Miłość może pomóc nam przejść przez najtrudniejsze doświadczenia życiowe.”

„Poczucie straty zmienia kobietę.”

sobota, 2 października 2021

Podrzutek – Stacey Halls

Londyn w połowie XVIII wieku, największa europejska stolica, tuż przed rewolucją przemysłową. Moloch ogromnych kontrastów społecznych – zawrotnego bogactwa i przejmującej nędzy. Już wówczas wielokulturowy. Obok siebie funkcjonują dwa światy – opływających w niewyobrażalny dobrobyt mieszczan i wegetujących z dnia na dzień w ciągłym niedostatku niższych warstw społecznych.


W przytułku dla sierot pojawia się młodziutka Bess Bright, aby pozostawić swoją dopiero co narodzoną córeczkę Clarę.

Przytułek ów to autentyczne miejsce na mapie Londynu – Foundling Hospital – zbudowany w 1739 roku dla celów charytatywnych. Dużą rolę w powstaniu szpitala-przytułku odegrał Richard Mead, który marginalnie pojawia się na kartach książki, a jego syn jest jedną z ważnych postaci opowieści. Bess zamierza powrócić po swoje dziecko, gdy zostanie ono „odchowane”, teraz nie jest w stanie zapewnić mu opieki. Wraz z ojcem i bratem żyje w dramatycznie ubogich warunkach, trudniąc się handlem krewetkami na targu Billingsgate. Niepiśmienna i niepotrafiąca czytać Bess przy córeczce pozostawia znaki rozpoznawcze – połowę serca z inicjałami, które otrzymała od ojca dziecka. Zapamiętuje też nadany jej numer – 627. Gdy po 6 latach pełna nadziei wraca po Clarę, dowiaduje się, że została odebrana przez… nią samą już dzień po jej umieszczeniu w przytułku. Staje się jasne, że ktoś wykradł córeczkę Bess… Kto?

Historię poznajemy z perspektywy dwóch narratorek, ze skrajnie odległych warstw społecznych. Intrygująca jest postać tej drugiej – Aleksandry Callard. Młoda wdowa od lat wiedzie życie zamknięta w swoim domu, otoczona nieliczną służbą, w nieustającym lęku o swoje bezpieczeństwo. Swoje i swojej… córki Charlotte. Całkowicie niedostosowana do życia, nawet jak na obowiązujący w georgiańskiej epoce status kobiety z wyższych sfer. Wycofana, niezdolna do uczuć – czułością obdarza portrety zmarłych rodziców, a nie stać jej na czułe gesty wobec córeczki. Bess, prosta dziewczyna z londyńskich ulic ma większą świadomość czym jest wolność i otwarcie na świat, niż zamknięta w złotej klatce Aleksandra, czerpiąca swą wiedzę o otoczeniu z gazet, map i okazjonalnych wyjazdów powozem do kaplicy.

Powieść z dużym pietyzmem oddaje klimat ulicznej biedoty i bogactwa londyńskiego mieszczaństwa na styku dwóch epok ważnych pod względem rozwoju społecznego i przemysłowego – georgiańskiej i wiktoriańskiej.

Zapadające w pamięć postacie, fascynująca fabuła opowiadająca o różnych odcieniach straty, miłości i sile macierzyństwa, sprawiają, że lektura „Podrzutka” staje się emocjonalną literacką podróżą w przeszłość. Autorce udało się stworzyć pełnowymiarowe postacie głównych bohaterek. Losy Bess i Aleksandry są tak różne i jednocześnie poruszające. Piękna historia!

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Świat Książki 
za zaproszenie do lektury tej pięknej historii 
i podarowanie egzemplarza recenzenckiego.


Zapisane cytaty:

„Przyjaźń zapisuj w marmurze, urazy w pyle.”

„Ta kobieca powłoka, w której egzystujemy – dlaczego nikt nie oczekuje w niej niekobiecych uczuć? Dlaczego nie możemy okazywać wściekłości i pogardy, ulegać rozpaczy? Dlaczego musimy godzić się na karty, które nam przypadły?”

„Być dobrym rodzicem oznacza przygotować dziecko do tego, by odeszło i zaczęło własne życie.”

„[…] miłość i strach są nierozerwalnie ze sobą związane.”