Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2026

Moi przyjaciele – Fredrik Backman

Ta powieść ustawiła się w kolejce mojej prywatnej TOP 2026. I mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które kategoryzuję na własny użytek jako: „Musisz przeczytać. I musi się podobać!”


Backman jest mistrzem opisywania międzyludzkich relacji – wzruszająco, ciepło i z tym swoim charakterystycznym, trochę zawadiackim poczuciem humoru. Otula czytelnika emocjami, ale nigdy nie popada w patos. I właśnie ta umiejętność mówienia o rzeczach trudnych w sposób prosty, czuły i bardzo ludzki sprawia, że jego książki tak mocno zostają w głowie.

To opowieść o świecie dorosłych i o świecie tych, którzy dopiero do niego wchodzą – nastolatków. A świat dorosłych potrafi boleśnie zawodzić. Jednocześnie Backman pokazuje, jak ogromne znaczenie może mieć dla młodego człowieka drugi człowiek. Czasem wystarczy ktoś, kto zobaczy w nim coś więcej, kto uwierzy, zanim on sam nauczy się wierzyć w siebie. „Kocham cię i wierzę w ciebie” – czy słyszeliście to jako dzieci? A może dziś mówicie to swoim dzieciom?

Książka o dorastaniu, stracie i niszczycielskiej przemocy, ale przede wszystkim o sile przyjaźni i zwykłego, dobrego człowieczeństwa. O tym, że możemy stać się dla kogoś ważniejsi, niż sami przypuszczamy. Że nasze gesty, słowa, obecność mogą komuś pomóc przetrwać najtrudniejszy moment.

A przy tym jest to także opowieść o terapeutycznej mocy sztuki. O sztuce jako przestrzeni, w której można znaleźć schronienie, nazwać emocje, przeżyć to, czego nie potrafimy wypowiedzieć, i choć na chwilę poukładać sobie świat.

Najważniejszym słowem tej książki jest jednak przyjaźń.

Towarzyszymy bohaterom w ich podróży i jednocześnie odbywamy podróż w głąb własnego życia. Do wspomnień, relacji, ludzi, którzy byli obok nas wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowaliśmy – i do pytania, czy my sami potrafimy być takimi ludźmi dla innych.

Absolutnie wspaniała literatura. Wzruszająca, mądra, ciepła, momentami niewygodna, ale pozostawiająca po sobie przede wszystkim dużo dobra. Backman po raz kolejny przypomina, że czasem największą siłą człowieka jest drugi człowiek.

Jeśli podobały wam się książki: Szczygieł Donny Tartt, Noc szpilek Santiago Roncagliolo i Demon Copperhead Barbary Kingsolver to zakochacie się też w Moich przyjaciołach Backmana.


poniedziałek, 24 sierpnia 2026

To, o czym nie mówimy – Elizabeth Strout

Jestem fanką Elizabeth Strout. Przeczytałam wszystko, co zostało wydane w Polsce, i choć nie każda jej książka porywa mnie tak samo, to i tak bardzo dobrze czuję się w świecie, który tworzy.


Strout pisze trochę tak, jakby po prostu przyglądała się ludziom. Niewielkiej społeczności, kilku rodzinom, sąsiadom, znajomym. Patrzy uważnie i potem opowiada nam o tym, co zobaczyła. Bez wielkich słów, bez efektownych fajerwerków. Za to z ogromną empatią i niezwykłym zrozumieniem dla ludzkiej psychiki oraz tych wszystkich skomplikowanych relacji, w które wchodzimy.

I chyba właśnie dlatego jej książki są mi tak bliskie. Są bardzo zwyczajne. Mega bliskie codzienności. A jednocześnie jest w nich coś, czego nie umiem nazwać inaczej niż spokojem. Ciepłem. Nawet kiedy Strout pisze o rzeczach trudnych, bolesnych czy zwyczajnie smutnych.

„To o czym nie mówimy” jest bardzo, bardzo dobrą książką w jej dorobku.

Tym razem poznajemy zupełnie nowych bohaterów, choć uważny czytelnik Strout może wychwycić pewne odwołanie do „Olive Kitteridge”. To jednak bardziej literacki easter egg niż rzeczywiste połączenie obu historii. Taki drobny ukłon w stronę tych, którzy znają wcześniejsze książki pisarki.

W ostatnich powieściach Strout coraz częściej pojawiają się też wątki polityczne i jej własne sympatie. W „To o czym nie mówimy” jest to szczególnie wyraźne. Mam zresztą taką prywatną teorię, że być może właśnie ten aspekt miał swój udział w nominacji książki do Nagrody Bookera. No cóż – fanką obecnej opcji władzy pani Strout zdecydowanie nie jest. ;)

Ale dobrze. O czym właściwie jest ta książka?

Właśnie o tym, o czym nie mówimy.

O drobiazgach, których nie wypowiadamy na głos. O małych i większych słabostkach. O sekretach. O rzeczach, które chowamy pod płaszczem dyskretnego milczenia – czasem z szacunku dla innych, czasem po to, żeby ochronić samych siebie.

„Życie to sprawa prywatna”. Może właśnie dlatego milczymy. Tylko że z milczenia jednych bardzo łatwo rodzi się niezrozumienie drugich. A z niezrozumienia – pochopne osądy.

Strout po raz kolejny przypomina nam, jak niewiele wiemy o innych ludziach. I jak niewiele czasem wiemy o samych sobie.

„Tacy jesteśmy ślepi, my, ludzie – tacy ślepi. Wobec siebie nawzajem i wobec siebie samych.”

Naprawdę wartościowa lektura.


czwartek, 13 sierpnia 2026

Theo z Golden – Allen Levi

To cudowne, że w zalewie literatury epatującej złem, brutalnością i mrokiem wciąż pojawiają się książki takie jak ta – ciepłe, niosące nadzieję i przypominające o tym, co w człowieku najpiękniejsze. Ta powieść zachwyciła mnie od pierwszych chwil.


Sięgnęłam po audiobook i była to doskonała decyzja. Mistrzowska interpretacja Filipa Kosiora. Książka napisana pięknym, literackim językiem, subtelnym, niemal muzycznym.

Allen Levi porusza wiele ważnych tematów, robiąc to z niezwykłą delikatnością i empatią. Pisze o zachwycie nad naturą, o gotowości do niesienia pomocy, o próbie zrozumienia drugiego człowieka: emigranta, osoby z niepełnosprawnością intelektualną, skrzywdzonego czy zagubionego. Nad całą historią unosi się duch szeroko rozumianego humanitaryzmu i ponadczasowych wartości. Wyraźnie wybrzmiewa antywojenny wydźwięk, przypominający, że największą siłą człowieka jest dobro, a nie przemoc.

Theo jest bohaterem, którego chciałoby się spotkać na swojej drodze. Kimś, kto wierzy w drugiego człowieka, motywuje, mądrze wspiera, słucha i rozumie. Kimś, kto czasem nie musi nic mówić – wystarczy, że po prostu jest obok. Myślę, że każdy z nas potrzebuje w swoim życiu takiego Theo.

Ta książka skłania do zatrzymania się. Do uważniejszego spojrzenia na ludzi wokół nas. Do dostrzegania tych, których na co dzień łatwo minąć, pochłoniętym własnymi sprawami. Przypomina, że nawet najmniejsze gesty życzliwości mają ogromną wartość.

Theo zdaje się żyć zgodnie ze słowami Williama Wordswortha:

„Najlepszą częścią życia zacnego człowieka są drobne, bezimienne, niepamiętane uczynki dobroci i miłości.”

I właśnie o tym jest ta niezwykła powieść – o cichej sile dobra, które zmienia świat, choć często pozostaje niezauważone.

To jedna z tych książek, które zostają w sercu na długo.

Lektura obowiązkowa!

czwartek, 30 lipca 2026

Ostatni raz – Helga Flatland

Relacja matki i córki to jeden z tych tematów, które w literaturze powracają wyjątkowo często. Zazwyczaj są to relacje trudne, naznaczone niedopowiedzeniami, żalem czy wzajemnym niezrozumieniem. Helga Flatland w „Ostatnim razie” również sięga po ten motyw, ale wykorzystuje go jako punkt wyjścia do opowiedzenia znacznie szerszej historii – o rodzinie, bliskości, samotności i ciężarze, jaki niosą ze sobą lata wspólnego życia.


Choroba matki staje się osią wydarzeń, jednak dzięki licznym retrospekcjom poznajemy także dzieciństwo głównej bohaterki i relacje panujące w jej domu. To właśnie one pozwalają lepiej zrozumieć matkę – kobietę, która przez większą część swojego małżeństwa opiekowała się ciężko chorym mężem. Ta perspektywa niczego nie usprawiedliwia, ale pozwala lepiej zrozumieć złożoność jej wyborów i emocji.

Bohaterowie nie potrafią mówić o swoich uczuciach, potrzebach czy lękach. Miałam momentami wrażenie, zwłaszcza podczas opisów z przeszłości, że każdy z członków tej rodziny żyje we własnym kokonie – są obok siebie, ale jednocześnie bardzo samotni. Z upływem lat ten dystans staje się czymś trwałym, wpisanym w ich codzienność.

To bardzo dobrze opowiedziana historia. W literaturze skandynawskiej cenię to, że potrafi opowiadać o emocjonalnych sprawach w sposób stonowany, pozornie chłodny i zdystansowany. Czytelnik ma pozostawioną przestrzeń na własne przemyślenia i emocje.

Po lekturze mam dość osobliwe uczucie. Bez wątpienia to smutna powieść, a jednak jest w niej coś kojącego. Nie jest czarno-biała. Nie ocenia bohaterów. Zamiast prostych ocen dostajemy bogactwo emocjonalnych niuansów, co sprawia, że ta historia wydaje się tak prawdziwa i – tak zwyczajnie – ludzka.


środa, 29 lipca 2026

Testament - Nina Wähä

Przejmujący portret rodziny naznaczonej trudnymi doświadczeniami i skomplikowanymi relacjami. Rodzina Toimich jest bardzo liczna: rodzice, dwanaścioro żyjących dzieci i dwoje zmarłych, których nieobecność również odgrywa istotną rolę w tej historii. Niezwykła mozajka charakterów. Każdy wnosi do tej opowieści coś własnego, a wzajemne relacje bohaterów są pełne sprzeczności.


Mimo całego ciężaru, jaki ta rodzina niesie, nie rozpada się. W ich historii jest wiele bólu, zaniedbań i błędów. Mroku i zachowań skrajnie patologicznych. A jednak pomiędzy tym wszystkim wciąż istnieją więź, oddanie i gotowość do wspierania się. To chyba najbardziej zaskakujący element tej powieści – to, co powinno ostatecznie rozdzielić bohaterów, nieustannie ich do siebie przyciąga.

To książka, po której trudno od razu zebrać myśli. Nie daje prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen bohaterów. Zostawia raczej z refleksją nad tym, jak skomplikowane potrafią być rodzinne więzi i jak wielką siłę mogą mieć nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko już dawno powinno się rozpaść.

„Testament” nie idealizuje rodziny jako takiej, a jednocześnie pokazuje, jak wiele może ona przetrwać.
Powieść gęsta od skrajnych emocji i momentami wymagająca w lekturze. Bardzo dobra warsztatowo. Ta historia, opowiedziana w bardziej melodramatyczny sposób, mogłaby łatwo zamienić się w łzawy dramat rodzinny. Nina Wähä wybiera jednak powściągliwość. Nie epatuje cierpieniem ani nie próbuje wymusić emocji na czytelniku. Dzięki temu wszystko wybrzmiewa mocniej, a bohaterowie pozostają przede wszystkim ludźmi – pełnymi sprzeczności, a nie jedynie nośnikami rodzinnych traum.

Czy polecam?
To książka dla cierpliwego czytelnika, wymaga uważności. Propozycja dla osób lubiących powieści, które bardziej skłaniają do refleksji niż dostarczają szybkiej akcji.


Cytaty:
"Czas płynie wszędzie, nie tylko tam, gdzie człowiek akurat przebywa."
"Czy na tym świecie istneje miejsce dla kogokolwiek?"
"[...] prawdziwych przyjaciól poznaje się po tym, że mozna w ich towarzystwie pomilczeć."

niedziela, 26 lipca 2026

Sceny z życia rodzinnego (Rozwód. Teściowa.) – Moa Herngren

Rozwód (tom 1)       Teściowa (tom 2)

Przyznam szczerze, że już same tytuły książek „Rozwód” i „Teściowa” autorstwa Moa Herngren nie zachęcały mnie do lektury. Spodziewałam się lekkich, przewidywalnych obyczajówek, może nawet czegoś w rodzaju „obyczajowej papki”. Ale zaryzykowałam i zabrałam je ze sobą na wakacyjny wyjazd. Okazało się, że to naprawdę mądre i poruszające powieści, które skłaniają do refleksji.


Obie książki należą do cyklu Sceny z życia rodzinnego, jednak nie łączy ich fabuła ani bohaterowie. To dwie całkowicie niezależne historie, które można czytać w dowolnej kolejności.

Największą siłą tych powieści jest sposób, w jaki autorka przedstawia rodzinne konflikty i relacje. W obu książkach poznajemy wydarzenia z perspektywy kilku bohaterów. Dzięki temu czytelnik nie otrzymuje prostego podziału na „dobrych” i „złych”, lecz ma możliwość zrozumienia motywacji każdej ze stron. To sprawia, że trudno jednoznacznie ocenić, kto ma rację, ponieważ każdy patrzy na tę samą sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, emocji i zranień.

Szczególnie wciągająca jest „Teściowa”. Niby powieść obyczajowa, a momentami buduje napięcie niemal jak thriller psychologiczny. Z pozoru zwyczajne rodzinne sytuacje stopniowo odsłaniają coraz głębsze konflikty, niedopowiedzenia, traumy sprzed lat.

Moa Herngren pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe i trudno w nim o proste rozwiązania. Każda ze stron ma swoje argumenty, swoje racje i swoje błędy. Właśnie ta wielowymiarowość sprawia, że książki są tak wiarygodne i wartościowe. To nie tylko ciekawe historie o rodzinie, ale także opowieści, które skłaniają do zastanowienia się nad własnymi relacjami, komunikacją i ocenianiem innych.

Zdecydowanie polecam każdemu, kto ceni literaturę obyczajową z psychologiczną głębią. A ja na pewno sięgnę po kolejną książkę z tej serii: „Rodzeństwo”.

Cytaty ("Teściowa"):
"[...] najgorsza rzeczą, jaką można zrobić, jest brak komunikacji między ludźmi."
"Niestety, prawda jest taka, że im bardziej unikamy myślenia o jakiejś sprawie, tym bardziej nie możemy wyrzucić jej z głowy."
"[...] czasami najlepsza pomoc może polegać na tym, żeby się do niczego nie wtrącać."



czwartek, 23 kwietnia 2026

Mokradła – Maria Turtschaninoff

„Człowiek nosi swoje blizny. Nie znikają.”

Bardzo się cieszę, że w #światowydzieńksiążki mogę podzielić się opinią o książce, która mnie oczarowała. To opowieść, której nie tyle się czyta, co się w niej zanurza.


Klimat, aura, bohaterowie – wszystko zdaje się tu oddychać jednym rytmem. Język i styl pulsują własną melodią, a forma, choć nie dla każdego, ma w sobie coś hipnotyzującego. Na przestrzeni czterech stuleci poznajemy losy ludzi związanych z jednym miejscem, siedliskiem Nevabacka, gdzieś na północy Finlandii. Pokolenia przychodzą i odchodzą, życie zmienia swoje oblicza, lecz jedno trwa niezmiennie – przyroda. Tytułowe mokradła. Milczący świadkowie wszystkiego. Bywają źródłem smutku i ciemności, innym razem – wybawieniem i ukojeniem. Są jak oddech tej historii.

Wysłuchałam audiobooka, w którym lektor sugestywnie oddał rytm narracji, szczególnie w pierwszej części, zanurzonej w XVII wieku.

To nie jest książka dla tych, którzy szukają zwartej, linearnej fabuły. Każdy rozdział przypomina osobne opowiadanie, osobny oddech, a jednak wszystko splata się w jedną, spójną całość.

Zainspirowana powieścią pozwolę sobie na osobistą refleksję. Mam dwie symboliczne fotografie z miejsca, w którym mieszkamy od kilkunastu lat. Jedna z nich pochodzi z około 1942 roku. Czasami spoglądam na nią i myślę o ludziach, którzy mieli tu swoje siedlisko – prostą, wiejską zabudowę z budynkami gospodarczymi. Druga przedstawia nasz dom, wybudowany przez nas mniej więcej 70 lat później. Za kolejne 80 lat – co będzie sfotografowane w miejscu, w którym piszę te słowa? A za następne 400?






niedziela, 22 marca 2026

Życie zewnętrzne – Annie Ernaux

Czyż czasami, stojąc w kolejce do kasy w supermarkecie, nie obserwujecie innych? Co mówią o nich zakupy, które wykładają z koszy na taśmę?


Annie Ernaux tworzy tę książkę z pozornie zwyczajnego rejestrowania rzeczywistości – podczas cotygodniowych wizyt w supermarketach, podróży podmiejską kolejką czy spacerów po okolicy.

Z migawek, czasem drobnych i łatwych do przeoczenia szczegółów, zaobserwowanych w podparyskim Cergy-Pontoise, buduje obraz współczesnego społeczeństwa. To nie jest jednak tylko zapis scen z życia – to próba uchwycenia rytmu codzienności, napięć społecznych, różnic klasowych i tego, co wspólne dla ludzi mijających się każdego dnia.

Ernaux patrzy uważnie i bez oceniania. Rejestruje język, gesty, zachowania – wszystko to, co zwykle umyka, bo wydaje się zbyt zwyczajne, by zasługiwać na uwagę. A jednak właśnie w tej zwyczajności kryje się prawda o świecie, w którym żyjemy.

„Życie zewnętrzne” to książka, która uczy patrzeć – zwalniać, dostrzegać i nadawać znaczenie temu, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieistotne. Po jej lekturze trudno już spojrzeć na codzienne sytuacje w ten sam sposób.

Bardzo mi się podobała – w swojej prostocie jest niezwykle przenikliwa.



czwartek, 5 lutego 2026

Gołoborze – Maciej Siembieda

I takie książki, proszę szanownego państwa, ja kocham – i tylko takich sobie życzę. To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem i już wiem, że sięgnę po kolejne tytuły.


Szczerze mówiąc, po Gołoborze sięgnęłam z czystej ciekawości i z sentymentu do miejsca, w którym osadzona jest akcja. W czasach zamierzchłej młodości ;) spędziłam bowiem sporo czasu, przemierzając Góry Świętokrzyskie wzdłuż i wszerz. Z plecakiem wypakowanym konserwami na kilka dni – bo kto ze sobą żarcia nie dźwigał, ten nie jadł. Takie to były czasy.

Nie nocowało się w pensjonatach, hotelach czy choćby agroturystykach, tylko zwyczajnie: u chłopa w stodole, na sianie. Myło się w studni. Serio. Dzięki temu miałam okazję naprawdę dobrze poznać klimat świętokrzyskich okolic i obcować z temperamentem tamtejszych ludzi. Legendy o gołoborzach, Świętym Krzyżu, Łysicy i sabatach czarownic znałam od lat. No i ten mit scyzoryków – któż o nim nie słyszał.

W Gołoborzu jest wszystko, co składa się na świetną literaturę: rozległe tło historyczne – od powstania styczniowego, przez drugą wojnę światową, czasy PRL-u, aż po obalenie komuny i nieporadne początki nowej rzeczywistości – oraz wspaniale wykreowani bohaterowie z krwi i kości. Majstersztyk. Są tu ludzkie namiętności: miłość, żądza władzy, honor (nie zawsze rozumiany w kategoriach prawości), zemsta, rodzinne i sąsiedzkie waśnie. Jest też odrobina legend, zabobonów i wierzeń, które idealnie splatają się z głównymi wątkami powieści. I odniesienia do autentycznych, wstrząsających wydarzeń.

Książka jest świetnie skonstruowana i znakomicie napisana. Naprawdę – szczerze polecam. Nominacja w Plebiscycie Lubimy Czytać 2026 jest jak najbardziej zasłużona; trzymam kciuki za wygraną.

Czytałam, że Gołoborze ma zostać zekranizowane. Zwykle nie lubię, gdy film „kradnie” książki, które mnie zachwycają. Ale tym razem… czekam niecierpliwie.


wtorek, 3 lutego 2026

Dziki, mroczny brzeg – Charlotte McConaghy

Shearwater to niewielka wyspa (fikcyjna) targana sztormami u wybrzeży Antarktydy – miejsce odizolowane, surowe i nieprzyjazne, gdzie ostatni mieszkańcy, ojciec i czwórka dzieci, strzegą globalnej stacji nasion tuż przed jej likwidacją. Punkt wyjścia powieści Charlotte McConaghy zapowiada historię gęstą od napięcia i egzystencjalnych pytań, osadzoną w realiach świata balansującego na krawędzi katastrofy.


Największym atutem powieści pozostaje bez wątpienia tło przyrodnicze. Natura – dzika, groźna, nieprzewidywalna i surowa – została sportretowana sugestywnie, momentami niemal przytłaczając bohaterów swoją wszechobecnością. Niestety apokaliptyczny wydźwięk historii okazuje się zaskakująco nieporadny, a miejscami wręcz infantylny.

Problemem pozostaje również forma narracji. Lektura nie jest płynna – tekst sprawia wrażenie kanciastego i poszarpanego, przez co czytanie staje się męczące. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, na ile jest to efekt tłumaczenia, a na ile samego stylu autorki. Także relacje między bohaterami nie zostały nakreślone w sposób przekonujący i nie budują emocjonalnego zaangażowania.

Niestety, dla mnie była to lektura rozczarowująca: interesująca w warstwie atmosfery, lecz zawodząca pod względem narracyjnym i psychologicznym. Dotarcie do końca książki było raczej aktem wytrwałości niż czytelniczej przyjemności.

Szkoda :(


wtorek, 27 stycznia 2026

Tylko durnie żyją do końca – Zyta Rudzka

Lubię styl Zyty Rudzkiej. Rwany. Ostre cięcia. Gorzki. Szorstki. Mało słów, a obrazy zostają. Dosadne.


Mężczyzna: „z urody korzystny”. Kobieta: „o urodzie bez fanfar”. Alkohol: „Wolę pływać niż pić. Ale potrafię to ładnie połączyć.”

Lida – wuefistka z „byłym powołaniem”. Rodzina prawnicza, ale bez nabożeństwa do ojca i zmarłej matki. Miasto ją męczy, więc ucieka na wieś. Żyje po swojemu. W zadziwiająco zgodnym trójkącie z Ziutem i Rochem. Bez ideologii. Bez manifestów. „Odzieżowo jej nie odwala”. Ma „rękę do bimbru, motoru i mężczyzn.”

Ta powieść, przypomina mi klimatem nagrodzoną w 2023 roku Nike „Ten się śmieje, kto ma zęby”.

Czy jej dorównuje?

„Oddalam pytanie!” :)

Polecam tym, którzy lubią opowieści niespieszne, naturalistyczne. O niczym widowiskowym. O niczym nadzwyczajnym. Za to z formą. I z charakterem.


Cytat:
„Jestem taką pociechą na starość, jaką ty byłeś mi podporą w młodości” – Lida do ojca




niedziela, 25 stycznia 2026

Witaj, smutku – Françoise Sagan

Musiałam czytać tę książkę kiedyś, w czasach nastoletnich, ale zupełnie nie pamiętałam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Dziś jestem skłonna uwierzyć, że w momencie premiery – w latach 50. we Francji – mogła wywołać spore poruszenie. To przecież debiut bardzo młodej autorki: Françoise Sagan miała niespełna 18 lat, gdy ją pisała.


Myślę, że „Witaj, smutku” dobrze przetrwało próbę czasu. Powieść spowija nuta zmysłowości; jest bardzo sensualna, oszczędna w formie, a jednocześnie emocjonalnie gęsta. To opowieść o dojrzewaniu młodziutkiej Cécile i jej zadziwiająco odważnych relacjach ze światem dorosłych. Towarzyszy jej lekka dekadencja, podskórne znudzenie, a może nawet egzystencjalna pustka, którą bohaterowie próbują zagłuszyć przyjemnością.

Być może to zasługa gorącego lata na Lazurowym Wybrzeżu – bo właśnie wtedy rozgrywa się akcja powieści. Miłość, beztroska, przyzwolenie na smakowanie dorosłości mieszają się tu z chłodnym dystansem i niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie. To krótka, ale bardzo sugestywna książka, która zostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Kamienica pszczół – Natasza Socha

Stara, odrestaurowana kamienica Alicji staje się przestrzenią dla nowego życia sześciu kobiet. Każda z nich przed czymś uciekła – przed bólem, rozczarowaniem lub trudną przeszłością – z nadzieją, że właśnie tutaj odnajdzie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Pragnąc stabilizacji, lokatorki nie tylko próbują ułożyć sobie codzienność na nowo, ale również poszukują samych siebie.


Alicja, właścicielka kamienicy, z pozoru jawi się jako osoba ciepła, opiekuńcza i pełna zrozumienia. Stopniowo jednak odsłania inne oblicze – niczym zachłanna królowa ula (nie bez powodu w powieści pojawia się metafora pszczelej hierarchii), dąży do sprawowania pełnej kontroli nad swoimi lokatorkami. Jej pomoc zaczyna przekraczać granice, zamieniając się w ingerencję w cudze życie i decyzje.

Powieść skłania do ważnej refleksji: gdzie przebiega granica między wsparciem a manipulacją? Jak pomagać innym, nie odbierając im prawa do samodzielnych wyborów? W niesieniu pomocy ważne jest okazywanie szacunku dla wolności drugiego człowieka.

Audiobook w interpretacji Pauliny Holtz, jak zwykle w punkt.

czwartek, 27 listopada 2025

Stowarzyszenie miłośników zagadek – Samuel Burr

„Idąc razem, dojdzie się dalej.”

Ciepła, kojąca opowieść o potrzebie przynależności, akceptacji i o sile wspólnoty. To także historia o tym, jak pasja, w tym przypadku zamiłowanie do zagadek, szyfrów i łamigłówek, potrafi łączyć ludzi, tworząc między nimi więzi silniejsze niż niejedna rodzina.


Członkowie tytułowego stowarzyszenia nie tylko układają krzyżówki, rebusy, quizy, budują labirynty. Dla nich to coś więcej niż hobby, to sposób na życie, język, którym komunikują się ze światem i ze sobą nawzajem. Ta wyjątkowa grupa mistrzów zagadek i kodów wspiera się każdego dnia, tworząc małą, bardzo nieoczywistą rodzinę.

Największą tajemnicą pozostaje jednak najmłodszy członek stowarzyszenia – Clay, podrzucony jako niemowlę na schodach posiadłości. Jego pojawienie się rozbudziło w dorosłych przede wszystkim troskę i odpowiedzialność. Ta improwizowana rodzina wzięła go pod swoje skrzydła, otaczając miłością i ucząc świata przez pryzmat łamigłówek.

Przed śmiercią założycielka stowarzyszenia, Pippa Allsbrook, pozostawiła Clayowi serię misternie zaplanowanych zagadek. Wyruszając ich śladem, chłopak krok po kroku zbliża się do odkrycia prawdy o swoim pochodzeniu.

Poruszająca, pełna uroku książka o rodzinie, którą można stworzyć z zupełnie obcych sobie ludzi – jeśli połączy ich pasja, czy wspólne wartości.

Idealna dla tych, którzy lubią ciepłe, mądre historie z odrobiną tajemnicy. Polecam.

niedziela, 28 września 2025

Trwaj przy mnie – Elizabeth Strout

Elizabeth Strout potrafi z najprostszych ludzkich historii wydobywać uniwersalne prawdy o samotności, winie, nadziei i złożoności relacji międzyludzkich. Powieść kameralna, cicha w tonie, a jednocześnie pełna wewnętrznego napięcia – emocje wrą tu pod powierzchnią, schowane pod warstwą codzienności, konwenansów i milczenia.


Akcja książki rozpoczyna się jesienią 1959 roku w niewielkiej, prowincjonalnej miejscowości West Annett, w stanie Maine. Głównym bohaterem jest Tyler Caskey – ewangelicki pastor, owdowiały ojciec dwóch małych córek. Spokój jego uporządkowanego życia zostaje zakłócony, gdy nauczycielki z przedszkola zwracają uwagę na niepokojące zachowanie jego starszej córki.

Strout z wrażliwością portretuje swoich bohaterów. Ich psychologiczne rysy są delikatne, ale precyzyjnie nakreślone – każdy z nich nosi w sobie bagaż doświadczeń i prób godzenia się z losem. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani łatwych rozwiązań. Autorka operuje sennym, powściągliwym stylem, który wymaga od czytelnika uważności, ale w zamian oferuje satysfakcję z obcowania z literaturą głęboką i subtelną.

Strout nie mówi wszystkiego wprost, zostawia przestrzeń, aby czytelnik sam dopowiedział sobie motywy i intencje postaci, wszedł w ich wewnętrzny świat. To literatura, która zaprasza do refleksji – nad tym, jak łatwo oceniamy innych, nie znając całej prawdy, i jak trudno jest być sobą w społeczeństwie, które oczekuje określonych ról i zachowań.

To także portret małej społeczności – miejsca, gdzie każdy zna każdego, ale znajomość często jest powierzchowna i podszyta domysłami. Strout ukazuje blaski i cienie takiego życia: poczucie wspólnoty, ale też presję, obłudę i trudność w przełamywaniu schematów.

Dla tych, którzy znają styl autorki – jej powściągliwe narracje, psychologiczną precyzję i czułość wobec zwykłych ludzi – będzie to kolejna ważna lektura. To proza, którą się smakuje powoli, uważnie, z empatią.

Elizabeth Strout słucha, obserwuje i rozumie.

Ja czuję się doskonale w jej pisarstwie...

Drzewo migdałowe – Michelle Cohen Corasanti

Poruszająca powieść ukazująca dramat konfliktu izraelsko-palestyńskiego oczami dziecka – dwunastoletniego Ahmeda, chłopca obdarzonego wyjątkowym talentem matematycznym. Historia toczy się na przestrzeni kilku dekad – od lat 50. i 60., aż po początek XXI wieku – pokazując, jak nieustający konflikt wpływa na codzienne życie zwykłych ludzi, szczególnie najmłodszych, którzy dorastają w cieniu przemocy, strachu i nienawiści.


Autorka z wyczuciem i empatią kreśli obraz dzieciństwa Ahmeda w palestyńskiej wiosce – świata, który powinien być pełen beztroski, a zamiast tego przesiąknięty jest stratą i traumą. Chłopiec bardzo wcześnie musi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością: śmiercią młodszej siostry, aresztowaniem ojca, zaginięciem brata. Mimo wszystko, Ahmed nie traci nadziei – jego zdolności matematyczne stają się dla niego nie tylko ucieczką, ale i szansą na realną zmianę losu.

To właśnie nauka, intelekt i determinacja pozwalają mu przetrwać i wyznaczyć cel, który wykracza poza granice nienawiści i cierpienia. W postaci Ahmeda wybrzmiewa niezwykle silne przesłanie: że w obliczu zła i wojny człowiek wciąż może odnaleźć w sobie siłę do tworzenia, nie niszczenia.

Książka niesie ze sobą wyraźne przesłanie antywojenne, ukazuje, jak destrukcyjny wpływ mają wojny i polityczne spory na zwykłych ludzi. Najbardziej uderzająca jest jednak świadomość, że ta historia, mimo że umiejscowiona w konkretnym czasie i miejscu, wciąż pozostaje dramatycznie aktualna. Dziś, gdy świat ponownie staje się świadkiem eskalacji przemocy na Bliskim Wschodzie, los Ahmeda i jemu podobnych dzieci zyskuje szczególną moc – przypomina o tym, ile niewinnych istnień cierpi w imię dorosłych ideologii.

Poruszająca, bolesna, ale bardzo potrzebna książka.


sobota, 13 września 2025

Wyspa zaginionych drzew – Elif Shafak

Cypr od jakiegoś czasu jest na mojej liście wakacyjnych podróży, a po tej książce pragnienie wzrosło. Pięknie Shafak pisze o miłości, przejmująco o tęsknocie spowodowanej oderwaniem od rodzinnych korzeni. Z fragmentów historii Cypru uwikłanego w etniczne i religijne podziały, które tę wyspę rozerwały na pół, tworzy narrację, w której wybrzmiewa przesłanie: „wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych.”


Miłość Greka i Turczynki, Kostasa i Defne rodzi się w czasie krwawych starć pomiędzy Turkami i Grekami w latach siedemdziesiątych XX wieku. Czy ich uczucie, zakazane przez podziały społeczne i rodzinne uprzedzenia, przetrwa w cieniu przemocy, uprzedzeń i ucieczki? Współczesna część narracji toczy się w Londynie, gdzie ich córka, nastoletnia Ada, próbuje zrozumieć milczenie swojego ojca i odkryć prawdę o przeszłości swojej rodziny.

Jak zwykle u tej pisarki przewija się motyw szacunku dla przyrody, natury, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia. W przypadku tej powieści, część historii głównych bohaterów poznajemy dzięki głosowi… drzewa figowego. Drzewo jako symbol człowieczego losu, którego pełnię tworzą zawsze: gałęzie, pień, korzenie. Odcięcie, którejkolwiek z tych części osłabia, bądź niszczy drzewo bezpowrotnie. Podobnie jak człowieka oderwanego od swojej tożsamości.

Cudowna opowieść!

CYTATY:

„Gdy opuszczasz swój dom, udając się ku nieznanemu lądowi, nie zachowujesz się tak samo jak wcześniej; część ciebie umiera, żeby inna część mogła zacząć nowy rozdział.”

„Trzymaj język w niewoli ust. Mądrość składa się z dziesięciu części: dziewięciu części milczenia i jednej części słów.”

„Bez ciebie nie mam domu na tym świecie; jestem przepiłowanym drzewem z odciętymi korzeniami; można powalić mnie jednym palcem.”

„[…] wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych […]”

„Mosty pojawiają się w życiu tylko tych ludzi, którzy są gotowi je przekroczyć.”

„Wiedza to antidotum na strach.”

„Wiedza nie jest niczyją własnością. Otrzymujesz ją, a potem zwracasz.”

wtorek, 9 września 2025

Bękart ze Stambułu – Elif Shafak

Kolejna powieść Elif Shafak, która mnie zachwyciła, nie tylko głębią poruszanych tematów, ale także barwnym, niemal zmysłowym sposobem opowiadania o świecie. „Bękart ze Stambułu” to historia dwóch rodzin – tureckiej Kazancı oraz ormiańsko-amerykańskiej Czachmachczian – spleciona misternie niczym orientalny dywan. Autorka wykorzystuje ich losy jako pretekst do opowiedzenia o trudnych relacjach pomiędzy Turkami a Ormianami, o pamięci historycznej, traumie pokoleniowej oraz o tym, jak przeszłość, nawet ta wypierana, wciąż żyje w nas i kształtuje naszą tożsamość.


Mocno wybrzmiewa tu również temat kobiecości i pozycji kobiet we współczesnym świecie muzułmańskim, zdominowanym przez tradycję. Powieść jest na wskroś kobieca – nie tylko ze względu na bohaterki, ale i poprzez sposób prowadzenia narracji: emocjonalny, empatyczny, skupiony na relacjach międzyludzkich. Postacie kobiece są tu niezwykle wyraziste – każda z sióstr-ciotek z rodu Kazancı mogłaby być bohaterką osobnej książki. Ich losy, wybory i sposób bycia tworzą naprawdę kolorową mozaikę. Ciotki są świetne!

Shafak snuje opowieść okraszoną smakami, zapachami i kolorami Stambułu. Tureckie potrawy, przyprawy i rytuały codziennego życia stają się nie tylko tłem, ale stanowią też integralny element narracji.

Kompozycja powieści jest przemyślana i dynamiczna – narracja płynie gładko, a historia cały czas intryguje. Chociaż… w pewnym momencie zaczęłam się domyślać finału.

Polecam!


CYTATY:

„[…] słów raz wypowiedzianych nie da się cofnąć, albowiem wszystko, co w życiu robimy, staje się faktem i natychmiast odchodzi do przeszłości.”

„[…]nie warto przejmować się cudzymi opiniami, bo w ostatecznym rozrachunku i tak nic od nich nie zależy.”

wtorek, 2 września 2025

Obiekty głębokiego nieba – Jakub Małecki

To było moje czytelnicze marzenie na ten rok – nowa książka Jakuba Małeckiego. Nie jestem nieobiektywna, bo cierpię na tzw. #małeckość, zachwyca mnie twórczość tego pisarza. Jego wrażliwość literacka w całości trafia do mojego serca i umysłu.


Najnowsza książka Małeckiego po raz kolejny rodzi we mnie pytanie – ile tutaj autor przemycił siebie? Ile siebie samego dał nam, swoim czytelnikom?

Małecki udowadnia, że potrafi wnikliwie obserwować człowieka. Dotyka bliskości. Pisze o relacjach rodzinnych i partnerskich. W tej książce wyjątkowo odważnie pisze także o nieoczywistych relacjach miłosnych. Fascynacji seksualnej i pożądaniu. Ale z właściwą sobie finezyjnością i poetyką.

Dla mnie to także książka o przekraczaniu granic. I miłości bez granic. I o refleksjach przychodzących może za późno. O wyborach, których po latach możemy żałować, ale jednak pokornie ponosimy ich konsekwencje.

Przesłuchałam audiobooka w obłędnej interpretacji Magdaleny Cieleckiej, Filipa Kosiora i Krzysztofa Gosztyły. A zaraz potem, gdy tylko otrzymałam przedpremierowo paczkę z papierowym wydaniem i z autografem pana Jakuba Małeckiego (nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności), od razu jeszcze raz przeczytałam książkę. Chyba zdarzyło się mi to po raz pierwszy…

W astrologii obiekty głębokiego nieba to mgławice, gromady gwiazd, galaktyki, obiekty leżące wewnątrz Drogi Mlecznej, które wbrew pozorom nie są tak łatwe do obserwacji.

A czym są w prozie Małeckiego?

Według mnie to… ludzie. Ich emocje, tajemnice, wspomnienia, wszystko to, co ukryte głęboko, często niewidoczne na pierwszy rzut oka, a jednak istniejące, migoczące gdzieś w tle. To nasze wewnętrzne galaktyki, które czasem ktoś, jak pan Jakub Małecki, potrafi nazwać, opisać, a przez to uczynić zrozumiałymi. Ta książka to podróż właśnie tam: w głąb duszy, w rejony ciche, bolesne i piękne zarazem.

Mnie pan Małecki po raz kolejny zachwycił.




poniedziałek, 1 września 2025

10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie – Elif Shafak

Powieść bogata w wątki, splecione w przepiękną przypowieść o przyjaźni, wykluczeniu i odwadze bycia sobą w tradycyjnym społeczeństwie tureckim. Napisana jest z niezwykłą dbałością o szczegóły, pięknym, literackim językiem, który porusza i zostaje z czytelnikiem na długo.

Wsłuchujemy się w opowieść Tequili Leili, tureckiej prostytutki, która… nie żyje. Jej ciało zostało porzucone przez morderców na śmietniku. Mija dokładnie 10 minut i 38 sekund od momentu, gdy jej serce przestaje bić, do chwili, gdy umiera mózg.

Każda minuta to osobna, retrospektywna opowieść z jej życia: dzieciństwa w muzułmańskim, patriarchalnym domu, którego zasad Leila nie chciała zaakceptować, oraz relacji z pięciorgiem przyjaciół, którzy, tak jak ona, próbują odnaleźć swoje miejsce na marginesie konserwatywnego społeczeństwa.

Sinan, jej przyjaciel z dzieciństwa, transseksualna Nalan, niskorosła Zaynab122, Afrykanka Jameelah i piosenkarka Humeyra – bohaterowie na wskroś nietuzinkowi, poruszający, barwni i pełni życia. To oni, a nie rodzina, stają się jej najbliżsi.

Shafak porusza w tej książce tematy, które, jak już wiem, są charakterystyczne dla jej twórczości: zagrożenia wynikające z religijnego fanatyzmu, feminizm rozumiany jako dążenie do równości, wolności wyboru i sprzeciw wobec przemocy seksualnej, tożsamość osobowa, społeczne wykluczenie. Niezwykle ważnym „bohaterem” pozostaje też sama Turcja – jej wielowarstwowa kultura i historia, tętniąca od lat sprzecznościami.

Książka głęboko humanistyczna, przejmująca i piękna zarazem. Zostaje z czytelnikiem na długo – nie tylko dzięki swojej formie, ale przede wszystkim dzięki emocjom, jakie wywołuje.