Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2025

Dziewczyny wodza – Tim Heath

Często czytając książki odnoszące się do okresu II wojny światowej (nie tylko beletrystykę, ale też reportaże, opracowania historyczne), zastanawiam się, dlaczego społeczeństwo niemieckie w latach 30-ych XX wieku tak bezkrytycznie poddało się spaczonej wizji przyszłości Rzeszy, snutej przez pana Adolfa H.? I ta książka w pewnym stopniu odpowiada na moje pytanie: otóż pan Adolf H. wraz z oddanymi sługusami, WYCHOWAŁ pokolenie, które bezrefleksyjnie za nim poszło. Hajlujące odruchowo. To pokolenie, które nie zadawało pytań: „dlaczego?” i „po co?”


Obraz indoktrynacji totalnej. Pozycja ukazująca co ze społeczeństwem, szczególnie jego najmłodszymi członkami, może zrobić propaganda. Plus trochę „ciekawostek” o życiu prywatnym Hitlera.

wtorek, 7 stycznia 2025

Pocztówka – Anne Berest

Czytam dużo literatury dotyczącej Zagłady: reportaże, wspomnienia, pamiętniki i oczywiście beletrystykę. Bardzo mnie ten czarny okres w historii Świata interesuje, ale też mam w sobie ogrom empatii i szacunku dla losów pokolenia skalanego obłędem nazizmu. „Pocztówka” łączy w sobie wspomniane wyżej gatunki. Łączy bardzo udanie.


Autorka książki – Anne Berest, rusza tropem przeszłości własnej rodziny. Robi to dla swojej mamy, ale też dla siebie. Całe życie: jako dziecko, jako nastolatka, studentka zadawała pytanie: co to znaczy być Żydem? Jej matka, należąca do pokolenia, które doświadczyło II wojny światowej, nigdy nie podejmowała próby odpowiedzi na to pytanie. Płaszczyzną do rozmów staje się dopiero niepozorna karta pocztowa, która niespodziewanie w roku 2003 pojawia się w jej skrzynce. Na odwrocie pocztówki widnieją imiona czworga członków rodziny – dziadków, ciotki i wujka, którzy według wiedzy matki Anne zginęli w 1942 roku w obozie koncentracyjnym. Anne rozpoczyna prawdziwe śledztwo: kto i w jakim celu nadał tę kartkę?

W tej książce poruszające jest nie tylko świadectwo Holocaustu, czy opis barwnych losów rodziny Rabinowiczów. Wyraźnie wybrzmiewa problematyka wciąż żywego antysemityzmu. Trudny temat… wiem… Ale powieść bardzo polecam osobom zainteresowanym tematyką. Poza tym jest naprawdę pięknie napisana. I ma w sobie jakąś taką głębię…

niedziela, 18 sierpnia 2024

Dzisiaj narysujemy śmierć, Jakbyś kamień jadła – Wojciech Tochman

Dwa reportaże pana Wojciecha Tochmana, które absolutnie trzeba przeczytać, chociaż to lektura miejscami drastyczna. I trudna do objęcia rozumem...

Ale trzeba.

Masakra w Srebrenicy (wiodąca tematyka „Jakbyś kamień jadła”) miała miejsce w roku 1995. Serbowie wymordowali wówczas w jeden miesiąc 8 tysięcy bośniackich muzułmanów, mężczyzn i chłopców.


Ludobójstwo w Rwandzie („Dzisiaj narysujemy śmierć”) w 1996 roku – w niespełna sto dni ekstremiści Hutu bestialsko zabili maczetami (!!!) blisko milion osób pochodzących z Tutsi.


Obydwu konfliktom towarzyszyło jeszcze jedno narzędzie wojny: przemoc seksualna wobec kobiet. Wyjątkowo ciężko się czyta o takiej formie agresji, niebywałego okrucieństwa…

Obydwa reportaże dzielą: kraj i narodowość bohaterów, historia, tło polityczno-społeczne opisywanych antagonizmów. Łączy jedno: rozpaczliwa determinacja najbliższych w poszukiwaniach ciał zamordowanych, ich kości choćby, aby je pochować i załagodzić ból.

Reportaże zmuszają do refleksji. W tych strasznych zbrodniach sprzed 30 lat, jak w lustrze odbijają się współczesne wojny toczone na świecie.

Bardzo to przygnębiające…


Cytat:

„Człowieka tworzą więzi. Człowiek karmi się relacją z drugim człowiekiem.”
                                                                          (z reportażu „Dzisiaj narysujemy śmierć”)

wtorek, 9 kwietnia 2024

Puściłam jego dłoń. Historia porwania mojego syna – Denise Fergus

Dogłębnie poruszająca opowieść matki, której niespełna trzyletni Synek zaginął w chwili, gdy puściła jego rączkę w sklepie, aby wyciągnąć pieniądze z portfela i zapłacić za zakupy. Kilkanaście sekund, które zdruzgotały jej życie.


Sprawa była głośna w Anglii na początku lat 90, ponieważ brutalnego morderstwa dopuściły się dzieci niewiele starsze od Jamesa. Robert Thompson i Jon Venables byli najmłodszymi skazanymi za morderstwo przestępcami w Wielkiej Brytanii.

Relacja naprawdę rozdziera serce. Nie pamiętam, aby jakikolwiek reportaż tak trafił w moje emocje. Rozpacz matki w obliczu okrutnej, OKRUTNEJ śmierci dziecka, poraża. Jej determinacja, aby ocalić pamięć o Synku i wreszcie samą siebie, imponuje. Pomimo tego, że historia jest straszna (ZŁO, które stanęło na drodze malca jest trudne do zrozumienia), w książce wybrzmiewa wola i siła przetrwania, etos rodzinnej solidarności, miłości pomimo wszystko. To czyni, że reportaż ów nie jest zwykłym zapisem cierpienia Matki. Nie mniej, lektura bardzo trudna emocjonalnie. Interpretacja lektorki, pani Ewy Jakubowicz, budzi szacunek.

Trzymajcie mocno dłoń swoich dzieci…

Wysyłam ciepłą myśl dla pani Denise Fergus. 
I światełko pamięci dla Jej Synka, Jamesa.

wtorek, 13 lutego 2024

Wielki skok Grupy Lazarus – Geoff White

Reportaż czyta się, a właściwie POCHŁANIA, niczym dobrze skonstruowaną książkę szpiegowską, która udanie splata w jedno literaturę grozy, kryminał, a miejscami nawet powieść przygodową. Autor demaskuje i bezlitośnie obnaża tajemnice hakerów. Obawiałam się, że jako zwykły użytkownik Internetu, z powierzchowną wiedzą na temat bezpieczeństwa w sieci, bez totalnej znajomości podstaw programowania, czy szyfrowania, będę miała problemy ze zrozumieniem hackerskich zawisłości. Autor postarał się jednak, aby opowiadana historia była zrozumiała i, co ważne, ZAJMUJĄCA, dla przeciętnego czytelnika, nieobeznanego z hackerskimi technikami i pomocna w zrozumieniu sposobów funkcjonowania tego procederu.


Reportaż skupia się na przedstawieniu najbardziej spektakularnych akcji przypisywanych gangowi cyfrowych oszustów, pracujących dla rządu Korei Północnej. Grupa Lazarus działa w ramach struktur wojskowych tego kraju i pozostaje pod jego nadzorem. Wspiera reżim tego skrajnie totalitarnego państwa i udziela mu pomocy w zbieraniu funduszy na rozwój programów wojskowych, w tym… arsenału nuklearnego. Zaangażowana była nie tylko w szpiegowskie kampanie wojskowe, ale też sabotaż działalności instytucji finansowych (banki w wielu miastach świata, giełdy kryptowalut), stacji medialnych (np. Sony Pictures) oraz fabryk, manufaktur i szpitali.

Przerażające: państwo rozumiane jako „forma organizacji społeczeństwa mającego na celu stanowienie i wykonywanie PRAWA na określonym terytorium”, sankcjonuje przestępczość!

Przyznam, że najbardziej zajmujące w reportażu były dla mnie treści traktujące o funkcjonowaniu zwykłych obywateli w tym absurdalnym kraju. Na przykładzie kilku uciekinierów z reżimu Kingów, autor pokazuje dominację państwa autorytarnego nad prywatnym życiem mieszkańców. Przybliża np. w jaki sposób urzędnicy przygotowują się do zagranicznych wizyt – wybrani obywatele mają (nawet pod groźbą utraty życia, a na pewno długoletniego i ciężkiego więzienia) działać według ścisłych instrukcji, tak, aby goście otrzymali wizerunek idealnie działającego państwa. Znany nam obraz ściśle sterowanego i monitorowanego środowiska. My wiemy, że to fałsz, ale czy obywatele koreańscy też?

Zdawałoby się, że Korea Północna to zacofane państwo odizolowane od reszty świata, któremu obce są nowoczesne technologie. Nic bardziej mylnego – owszem przytłaczająca większość Koreańczyków z KRLD nie ma dostępu do Internetu, ba! nie maja nawet możliwości swobodnego korzystania z komputera, czy telefonu komórkowego. Oprócz warstw związanych z aparatem władzy. I to tylko na najwyższych szczeblach. Książka uświadamia, jak niebezpieczne stają się nowoczesne technologie w służbie nieobliczalnych przywódców, którzy w swoim skrajnie izolacjonistycznym nastawieniu, posuwają się do przestępstw, aby odciąć własnych obywateli od wiedzy, w jak w bardzo zacofanym kraju żyją.

Warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby zrozumieć, że przestępczość internetowa to nie tyle ryzyko dla jednostek (bo czyż sami nie zabiegamy o bezpieczeństwo swoich danych bankowych, czy chociażby poczty e-mail?), ale potężna broń, która w dobie cyfryzacji niemalże każdej dziedziny życia współczesnego społeczeństwa, jest zagrożeniem w skali globalnej.

Książka jest bogato zaopatrzona w przypisy źródłowe oraz indeks rzeczowy, co pozwala zainteresowanym tematem na poszerzenie wiedzy.

No i jeszcze jedno: po jej lekturze, na pewno nie będziecie bagatelizowali swojego własnego bezpieczeństwa w sieci :)

Za zaproszenie do przedpremierowej lektury
bardzo dziękuję Wydawnictwu Szczeliny


Premiera książki 15 lutego 2024 roku.

piątek, 20 października 2023

Chłopki. Opowieść o naszych babkach – Joanna Kuciel-Frydryszak

Czy wiecie, że na polskiej wsi dwudziestolecia międzywojennego zapałki były towarem luksusowym? To wówczas dzielono je na czworo w znaczeniu dosłownym, a nie metaforycznym.


Skala ubóstwa materialnego, mentalnego i intelektualnego wsi polskiej pierwszych trzydziestu lat XX wieku, poraża. Ogólne wyobrażenie o społeczeństwie tych lat mamy zbudowane głównie na obrazie miejskich elit – politycznych i artystycznych. Tymczasem polska wieś, gdzie mieszka blisko 75% społeczeństwa, tonie w biedzie.

Rodzina mojej Mamy ma korzenie chłopskie. Istnieje więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że moja Prababcia, jako mała dziewczynka, miała takie marzenie, jak większość prezentowanych w książce bohaterek: mieć własne buty i móc chodzić do szkoły, by nauczyć się pisać i samodzielnie złożyć podpis. Jej córka, a moja Babcia wychowywała się już w lepiej sytuowanej rodzinie chłopskiej. Na jednym z ocalałych zdjęć rodzinnych z końca lat 30-ych, kiedy była nastolatką, ma na sobie ładną, prostą sukienkę z kołnierzykiem i prawdziwie eleganckie buciki z klamerką, na niewielkim obcasiku. Z pewnością był to strój odświętny. Ta książka wywołała we mnie ogromny żal, że tak mało wiem o życiu swojej Prababci Felicji. Babci właściwie też… I, że jest to już nie do nadrobienia...

Sielski obraz polskiej wsi ginie w tym doskonałym reportażu. Dom rodzinny chłopskiego dziecka był szkołą oschłości. Dzieci chowane w biedzie pielęgnowały kompleks niższości. Życie kobiet naznaczone było fatalizmem. Biernym przytakiwaniem. Niczego nie żądać, nic nie oczekiwać.

Na szczęście autorka wyłuskała z setek opowieści, historie wiejskich kobiet, które pełne determinacji, umiały wykorzystać najdrobniejszą szansę, aby zmienić swój los.

Doskonale udokumentowana książka. Czyta się pasjonująco. Gorąco polecam.

sobota, 12 marca 2022

Wojenka. O dzieciach, które dorosły bez ostrzeżenia – Magdalena Grzebałkowska

„Och nie, synu, nie martw się. Jeszcze będzie lepiej, niech tylko skończy się wojna. Życie nie jest tak złe, jak teraz myślisz.”
                                         Minoru Tonai, jeden z bohaterów książki


Książkę rozpoczęłam czytać tuż po haniebnej agresji Rosji na Ukrainę w dniu 24 lutego 2022 roku. Bestialski akt agresji wpłynął na mój emocjonalny odbiór tej lektury. Kilka dni temu zetknęłam się osobiście z rodzinami, a właściwie kobietami i dziećmi, uciekającymi przed wojną w Ukrainie…
Jak to możliwe, że ZŁO II wojny światowej powraca namacalnie tak blisko nas? Tak realnie burzy poczucie naszego bezpieczeństwa?


Nie potrafię przyjąć do wiadomości, że wciąż żyjemy w rzeczywistości, w której z tak niskich i zupełnie niezrozumiałych pobudek, ktoś (tfu, tfu, po stokroć TFU na tego „ktosia”) wysyła jednych ludzi, by zabijali innych ludzi…

Wracając do świetnego dokumentu autorstwa Grzebałkowskiej – gorąco go polecam osobom lubiącym zarówno literaturę faktu, reportaże, jak i oczywiście tematykę wojenną. A wydarzenia, których teraz jesteśmy świadkami dobitnie pokazują, że pokój wcale nie jest oczywistym stanem.

Złowroga wojna, wojenka, opowiedziana losami dzieci różnych narodowości, wyznań, warstw społecznych. Dla każdego dziecka – polskiego, rosyjskiego, żydowskiego, niemieckiego, japońskiego – wojna to trauma, która kaleczy na zawsze.
Ogrom pracy reporterskiej i dokumentalnej. Obraz empatii autorki i Jej talentu do prowadzenia rozmowy z drugim człowiekiem i umiejętności słuchania. Musi tak być – inaczej Grzebałkowska nie dotarłaby do tak osobistych i bolesnych wspomnień… Historia każdej z tych osób, to materiał na obszerną książkę.

Pięknie wydana, ilustrowana zarówno zdjęciami bohaterów dokumentu, jak i wymownymi pracami plastycznymi, które powstały w roku 1946 w polskich szkołach w ramach akcji „Moje przeżycia wojenne” zainicjowanej przez Ministerstwo Oświaty.



„Wojenka” to dwanaście losów, w których mogą się przejrzeć ci, którzy jako dzieci przeszli piekło II wojny światowej. Myślałam, że Świat zapamiętał jej lekcję na zawsze... Okazuje się, że nie.

Okazuje się, że być może kolejne dzieci będą zmuszone do szukania swoich losów w życiorysach bohaterów „Wojenki”. Być może za kilkanaście lat to z ich opowieści jakaś pisarka lub pisarz utka kolejną książkę wspomnieniową. Tak bardzo, bardzo mi z tym źle, że kiedyś ona zostanie napisana…


środa, 19 maja 2021

Dymy nad Birkenau – Seweryna Szmaglewska

„Nic nie zostało po ludziach, 
którzy zginęli w Oświęcimiu, 
prócz tego, co w ziemię wsiąkło, 
prócz tego, co z ziemi emanuje.”

W czasie II wojny światowej niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz-Birkenau to miejsce śmierci. To miejsce, gdzie w ogromie niewyobrażalnego ZŁA zanika człowieczeństwo. Relacja Seweryny Szmaglewskiej paradoksalnie niesie też świadectwo, że było to miejsce życia. Życia ludzi, którzy wbrew rozsądkowi, wbrew temu, czego byli świadkami, i czego sami doświadczali, pomimo nieustającego trwania na granicy śmierci, wierzyli w życie.

Książka stanowi wyjątkowe świadectwo Zagłady – została napisana bezpośrednio po zakończeniu wojny, przez więźniarkę, która spędziła w nim blisko 3 lata! O wadze tej relacji świadczy fakt, że książka (po raz pierwszy wydana latem 1945) była w roku 1946 włączona do materiałów oskarżenia podczas procesów w Norymberdze, gdzie sądzono zbrodniarzy hitlerowskich.

Pani Seweryna Szmaglewska była pisarką, a szerszej grupie czytelników powinna być znana jako autorka powieści dla młodzieży „Czarne stopy”. Zmarła w roku 1992, do końca niosąc pamięć o tym, co przeżyła w Oświęcimiu.

Książka jest niezwykłym, literackim dokumentem, pamiętnikiem, którego czytanie wywołuje grozę. I pomimo tego, że każdy posiada choćby ogólną wiedzę, czym był niemieckie obozy koncentracyjne, to i tak podczas lektury książki będzie zadawał sobie pytanie: Dlaczego? Jak można było? Czytając kolejne rozdziały niejednokrotnie próbowałam sobie wyobrazić siebie na miejscu ludzi wyrwanych z codziennego życia, choćby nawet wojennego i wtłoczonych w coś tak absurdalnie nieludzkiego! Przerażające…

Myślę, że po „Dymy nad Birkenau” powinny sięgnąć wszystkie osoby zaczytujące się w powieściach fabularnych, których akcja umiejscowiona jest w tematyce obozowej.

Odważę się powiedzieć więcej: tę książkę powinien przeczytać KAŻDY.

Bo zapomnieć nie wolno. A nasza pamięć to obowiązek wobec tysięcy zagłodzonych, zamęczonych, upodlonych, odartych z godności, zabitych ludzi. Zabitych tylko za to, że byli po prostu ludźmi…