Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holokaust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holokaust. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2025

Słowa na pożegnanie. Dziewięć lekcji wyjątkowego życia – Benjamin Ferencz

Benjamin Ferencz zmarł w wieku 103 lat, w roku 2023. Jako bardzo młody prawnik, niespełna 27-letni, został włączony do grupy amerykańskich prokuratorów, którzy oskarżali niemieckich zbrodniarzy podczas Procesów Norymberskich w latach 1945–1949.

Wybitny prawnik, uczestnik II wojny światowej, pacyfista, który poświęcił życie dokumentowaniu niemieckich zbrodni wojennych. Tuż po wojnie odwiedził kilka niemieckich obozów śmierci. W 1988 roku tak o tym napisał: „Nigdy nie zapomnę widoku pieców krematoryjnych, stosów zwłok spiętrzonych jak drewno opałowe; tych bezbronnych, wychudzonych szkieletów z oznakami chorób.”

Ta książka to nie tylko obraz życia żydowskiej rodziny z Transylwanii, która na początku lat 20. XX wieku wyemigrowała do Ameryki. To przede wszystkim głośny manifest przeciwko wojnie i zbiór moralnych drogowskazów.

Lektura tej książki przypominała mi poruszające świadectwo Eddie’ego Jaku — „Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi”. Obydwie uważam za lektury obowiązkowe. Szczególnie dziś, gdy wciąż znajdują się ludzie, którzy śmią poddawać w wątpliwość nazistowskie zbrodnie…

To książka, do której można wracać w chwilach zwątpienia, niepewności i poszukiwań własnej drogi.


CYTATY:

Kiedy autorka rozmów z Benjaminem Ferenczem zapytała go, już 101-letniego, jakie trzy rady dałby młodym ludziom, bez wahania odpowiedział:

„To proste.
Po pierwsze: nigdy się nie poddawaj.
Po drugie: nigdy się nie poddawaj.
Po trzecie: nigdy się nie poddawaj.”

,,Przyjaciele są ważni, ale dobrze jest mieć w sobie zgodę na własne towarzystwo.”

,,Największą przeszkodą w osiągnięciu spełnienia jest porównywanie się z innymi.”


poniedziałek, 19 maja 2025

Gwiazdy nigdy nie gasną – Agnieszka Zakrzewska

Obawiałam się troszkę tej powieść. Obawiałam tego, że poruszająca historia Anne Frank będzie wykorzystana do stworzenia chwytliwego czytadła. Za co przepraszam Autorkę! Pani Agnieszko, @agnieszkazakrzewska, dla mnie to Pani najlepsza powieść. Napisana z empatią dla wszystkich osób, które w różnym stopniu były związane z rodziną Franków. Z szacunkiem dla nich. Imponuje doskonały research, jakiego przed pisaniem powieści dokonała pisarka.


Kłaniam się Pani nisko i dziękuję za oddanie głosu Anne – tak ją sobie wyobrażam: niepokorną, silną, odważną, głodną życia i przyszłości.

Anne ostatni wpis w swoim Dzienniku zamieściła 1 sierpnia 1944 roku. Trzy dni później, na wskutek zdrady ona, jej siostra, ojciec, matka oraz czwórka innych Żydów, zostali wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Anne zamilkła… Pani Agnieszka Zakrzewska podejmuje swoją opowieść właśnie w tym momencie – gdy Anne milknie…

Tę powieść polecam wszystkim, którzy mają w sercu Anne Frank. Ja ją zachowam na zawsze. A „Gwiazdy nigdy nie gasną” wzmocniły we mnie pragnienie odwiedzenia Domu Anne Frank – muzeum utworzonego przy Prinsengracht 263 w Amsterdamie, oficynie, w której ukrywała się Anne przez 761 dni. Cały czas wierząc w ocalenie i marząc o zastaniu po wojnie pisarką.

poniedziałek, 5 maja 2025

Ukrywałam Anne Frank. Wszystkie tajemnice Elisabeth – Jeroen De Bruyn, Joop van Wijk-Voskuijl

„Dziennik” Anne Frank to jedna z najważniejszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Los mieszkańców oficyny w budynku przy Prinsengracht 263 w Amsterdamie, stał mi się bardzo bliski. Zawładnął moją wyobraźnią i zaangażował emocjonalnie…


„Ukrywałam Anne Frank” to próba opowiedzenia tej przejmującej historii niejako z drugiej strony regału na książki, które skrywały wejście do tajnej skrytki. Niewielkiej oficyny, w której w okresie od 6 lipca 1942 do 4 sierpnia 1944 ukrywała się rodzina Franków oraz czwórka innych Żydów.

Od zeszłego roku, gdy po latach wróciłam do „Dziennika” Anne, starałam się dotrzeć do różnych materiałów, opracowań na temat losów Anne i pozostałych, przymusowych lokatorów tajnej skrytki. Historia tych ludzi to symbol prześladowań Żydów w czasie II wojny. Ktoś ich zdradził. Kto? Autorzy podążają różnymi tropami, które pojawiały się przez lata, ale prawdy chyba już nigdy nie poznamy.

To także poruszająca opowieść o rodzinie jednego z autorów – Joopa van Wijk-Voskuijla, którego mama – Beb, była członkiem wąskiego grona Pomocników wspierających ósemkę ukrywających się Żydów. Poruszająca jest jego szczerość w opowiadaniu o rodzinnych problemach, które generowałą wojenna przeszłość Beb.

Od książki trudno się oderwać. Szalenie ciekawie skonstruowana. „Dziennik” Anne Frank to obraz tego, co działo się w ukrytym mieszkaniu, natomiast „Ukrywałam Anne Frank” to relacja w jaki sposób Pomocnicy organizowali logistycznie wsparcie ukrywającym się. Dostarczali im nie tylko żywność, leki, ale też dbali o ich dobrostan psychiczny – w miarę możliwości spędzali z nimi czas, rozmawiali, dostarczali książki, gazety… Naprawdę to było niesamowite przedsięwzięcie.

Książka zdecydowanie obowiązkowa dla wszystkich, których pochłonął „Dziennik” Anne Frank.


wtorek, 7 stycznia 2025

Pocztówka – Anne Berest

Czytam dużo literatury dotyczącej Zagłady: reportaże, wspomnienia, pamiętniki i oczywiście beletrystykę. Bardzo mnie ten czarny okres w historii Świata interesuje, ale też mam w sobie ogrom empatii i szacunku dla losów pokolenia skalanego obłędem nazizmu. „Pocztówka” łączy w sobie wspomniane wyżej gatunki. Łączy bardzo udanie.


Autorka książki – Anne Berest, rusza tropem przeszłości własnej rodziny. Robi to dla swojej mamy, ale też dla siebie. Całe życie: jako dziecko, jako nastolatka, studentka zadawała pytanie: co to znaczy być Żydem? Jej matka, należąca do pokolenia, które doświadczyło II wojny światowej, nigdy nie podejmowała próby odpowiedzi na to pytanie. Płaszczyzną do rozmów staje się dopiero niepozorna karta pocztowa, która niespodziewanie w roku 2003 pojawia się w jej skrzynce. Na odwrocie pocztówki widnieją imiona czworga członków rodziny – dziadków, ciotki i wujka, którzy według wiedzy matki Anne zginęli w 1942 roku w obozie koncentracyjnym. Anne rozpoczyna prawdziwe śledztwo: kto i w jakim celu nadał tę kartkę?

W tej książce poruszające jest nie tylko świadectwo Holocaustu, czy opis barwnych losów rodziny Rabinowiczów. Wyraźnie wybrzmiewa problematyka wciąż żywego antysemityzmu. Trudny temat… wiem… Ale powieść bardzo polecam osobom zainteresowanym tematyką. Poza tym jest naprawdę pięknie napisana. I ma w sobie jakąś taką głębię…

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Farby wodne – Lidia Ostałowska

Dina Gottliebova, to czeska żydówka, która w 1943 roku trafiła do obozu w Auschwitz-Birkenau. Po tym, jak ta uzdolniona studentka akademii sztuk pięknych, ozdobiła jeden z baraków wizerunkami postaci z bajki „Królewna Śnieżka”, zainteresował się nią Josef Mengele. To on zlecił jej namalowanie akwarelowych portretów romskich więźniów – na potrzeby swoich pseudo-medycznych pseudo-badań. Po wojnie pani Dina zamieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowała jako animatorka-rysowniczka. W latach 70-ych część jej prac znalazło się w posiadaniu Muzeum Auschwitz-Birkenau. Przez lata zabiegała o zwrot akwareli swojego autorstwa. Miały dla niej wartość emocjonalną.


Historia Diny i rodziny, w posiadaniu której po wojnie znajdowały się akwarele przedstawiające romskich więźniów, są w tym reportażu tłem do wielowątkowej opowieści o Holokauście, w szczególności losie Romów.

Przejmujący, świetnie udokumentowany reportaż. Bez odpowiedzi na bardzo trudne pytanie: kto miał moralne prawo do akwareli: ich twórczyni, Dina Gottliebova-Babbitt, czy Muzeum Auschwitz-Birkenau, symbol potworności Holokaustu, chroniące pamięć o miejscu największego, zaplanowanego ludobójstwa na świecie…

27 stycznia 2025 roku będziemy obchodzili 80 rocznicę wyzwolenia obozu. Warto chociażby z tej okazji sięgnąć po ów reportaż.


poniedziałek, 3 czerwca 2024

Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny – Karolina Sulej

"Pamiętaj, żeby zachować spokój. Spokój to siła.”

Właściwie wszystko o treści tej książki zawarte jest w jej tytule.


Bohaterowie reportażu, ci którzy przetrwali II wojnę światową, wspominają o wszelkich zabiegach, które czynili, aby zachować godność w czasie nieludzkim. Mówią o tym jakie znaczenie miały dla nich sprawy z pozoru błahe: zachowanie namiastki czystości, wagę poszczególnych elementów garderoby w sytuacjach ekstremalnych – w obozach, w więzieniach, podczas robót przymusowych. Od paska do spodni, zwykłego spłachetka materiału, który mógł być wykorzystany na różne sposoby, po ciepłe płaszcze.

I nie o próżności jest to opowieść, ale o zachłannym dążeniu do przeżycia, do zachowania godności i szacunku do samego siebie. Opowieść o ludziach zaklęta w drobnych przedmiotach, a jednak będących w tym konkretnym czasie substytutem człowieczeństwa.

Porusza mnie fotografia na okładce. Dziewczyna wygląda jakby była w sukience – a to obozowy uniform, przewiązany kawałkiem materiału. Dodatkowo miejsce wykonania tej fotografii jest mi znajome – w Lublinie, gdzie teraz tętni życie jednego z osiedli tego miasta, wówczas znajdował się tam teren niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku…

Bardzo dobry reportaż.

piątek, 16 lutego 2024

After Auschwitz. Przejmujące świadectwo przetrwania przyrodniej siostry Anny Frank – Eva Schloss

„Dziennik” Anne Frank na długi czas zawładnął moim sercem i myślami. Poszukiwałam dodatkowych informacji na temat Jej samej oraz Jej bliskich. Tak trafiłam na książkę Evy Schloss, przyrodniej (a właściwie „przyszywanej”) siostry Anne. Otto Frank, który jako jedyny z całej rodziny przeżył wojnę, związał się z matką Evy. Obie rodziny znały się dość pobieżnie jeszcze z czasów zamieszkiwania w Amsterdamie w czasie II wojny, gdzie szukali schronienia przed antyżydowską polityką III Rzeszy. Połączyły ich wspólne doświadczenia utraty najbliższych w koszmarze holokaustu. Stworzyli piękny, długoletni związek, czemu Eva poświęca dużo miejsca w swojej opowieści.


Obawiałam się, że te wspomnienia będą próbą medialnego zaistnienia autorki na kanwie pamięci o Annie Frank. Jakież to było z mojej strony krzywdzące…

Otrzymałam zatrważającą i rzetelną relację osoby ocalałej z piekła. I potężny ładunek emocjonalny w formie przejmującego obrazu losów dziewczynki, której udało się przeżyć Auschwitz. Ale też przepiękne świadectwo dobra i miłości, a także szacunku dla dziedzictwa Anne Frank.

Tę książkę powinni przeczytać WSZYSCY, których poruszył najsłynniejszy „Dziennik” na świecie. A także wszyscy, którzy chętnie sięgają po literaturę wojenną, czy obozową. Ta książka to czysta prawda.

Pani Eva Schloss ma w tej chwili (luty 2024 rok) 94 lata. Po raz pierwszy o swoich obozowych przeżyciach zaczęła mówić dopiero po 35 latach od zakończenia wojny.

Od drugiej wojny światowej coraz bardziej oddala nas czas i dlatego jestem zdania, że każdy współczesny człowiek, ma moralny obowiązek wsłuchiwać się we wspomnienia tych, którzy przeżyli coś tak niewyobrażalnego...

środa, 7 lutego 2024

Dziennik – Anne Frank

Marzyła, aby, PO WOJNIE, zostać pisarką. I dziennikarką. PO WOJNIE chciała wydać książkę pt. „Oficyna”, napisaną w oparciu o zapiski, czynione podczas ukrywania. Planowała, PO WOJNIE, podróżować, uczyć się języków, studiować historię sztuki. Chciała przez rok, PO WOJNIE, mieszkać w Paryżu i Londynie. Martwiła się, że „będzie zapominalska, gdy będzie mieć osiemdziesiąt lat”. Chciała, PO WOJNIE, „zobaczyć kawałek świata i coś przeżyć.” Przez ponad dwa lata życia w ukryciu, NIGDY nie zwątpiła, że będzie dla niej czas „PO WOJNIE”.


Przeżyła niewiele ponad 15 lat.

W tym, ponad dwa wraz z rodziną i czwórkę innych Żydów, w ukryciu. Ostatnie pół roku – dla nas, jej czytelników, milcząca, bo w piekle obozów koncentracyjnych, z oczywistych względów, bez możliwości pisania.

Czy w te ostatnie miesiące swojego życia, Anno, wciąż wierzyłaś, że „ludzie są z natury dobrzy?”

Boję się znać odpowiedź na to pytanie…

Czytałam tę książkę po raz pierwszy bardzo dawno temu, na początku liceum. Jak dobrze, że do niej wróciłam, już nie jako nastolatka, ale dorosła kobieta, by zmierzyć się z obrazem psychiki dziewczyny dojrzewającej w ekstremalnych, wojennych warunkach. Z doświadczeniem i wiedzą zupełnie innymi niż kiedyś. Nie spodziewałam się, że po latach, wywrze na mnie takie wrażenie. Pobudzi do przemyśleń nad własnym życiem, przywróci wspomnienia z własnych czasów nastoletnich, zainspiruje do głębokich refleksji nad człowieczeństwem.

Anno, gdziekolwiek jesteś (bo JESTEŚ!)… dziękuję.

wtorek, 19 grudnia 2023

Trylogia niemiecka – Grzegorz Kozera

Noc w Berlinie – cz. 3
Berlin, późne lato – cz. 1
Króliki pana Boga – cz. 2


Książki dystrybuowane są jako trylogia, ale można je czytać niezależnie. Bohaterowie poszczególnych części są ze sobą luźno powiązani. Wydawnictwo oznaczyło kolejność według zapisu, jaki podaję przy tytułach, ale ja czytałam je w kolejności chronologicznej fabuły, tak jak omawiam – sami możecie dokonać wyboru, jaki układ będzie Wam pasował.

Noc w Berlinie – cz. 3

Okres międzywojenny w Berlinie. Wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej Niemiec na początku lat 30. XX wieku do władzy dochodzi nacjonalistyczne ugrupowanie, na czele z pokracznym szaleńcem, które wkrótce zmieni losy świata. To na swoich obywatelach Hitler i jego poplecznicy „trenują” przygotowania do holokaustu. Losy bohaterów wplecione są w działania władzy, mające na celu dopasowanie niemieckiego społeczeństwa do ideologii nazistowskiej: absurdalnie nieskończona kontrola nad wszystkimi aspektami życia.


Oczami bohaterów książki podglądamy znane momenty przełomowe w marszu nazistów do rozpętania II wojny światowej. Wprowadzenie dyktatury, nasilenie terroru wobec własnych obywateli, eliminacja politycznych wrogów, antysemickie rozruchy: pożar Reichstagu w 1933, Noc długich noży (wymordowanie przeciwników Adolfa H.) z 1934, Noc kryształowa, czyli pogrom niemieckich Żydów w roku 1938. Śledzimy nastroje społeczne i poczynania władzy w trakcie letniej olimpiady w Berlinie w 1938 roku. A w tym wszystkim przepiękna historia miłości, zwieńczona poruszającym wyznaniem Autora w epilogu.

Berlin, późne lato – cz. 1

Kameralna opowieść o miłości, która nie miała prawa zdarzyć się w nazistowskim państwie (akcja rozgrywa się w roku 1943 w Berlinie). Otto Peters, pisarz, który w wojennej rzeczywistości, i po osobistych dramatach rodzinnych, utracił też wolę i chęć tworzenia. Nieoczekiwanie otrzymuje zlecenie na korektę scenariusza propagandowego filmu „Kolberg” (choć powieść jest literacką fikcją, taki film faktycznie III Rzesza wyprodukowała w roku 1945). Życie Petersa odmieni pojawienie się Haliny, Polki poszukiwanej przez gestapo...


Niby prosta fabuła, wiele przecież takich książek powstało i zapewne niejedna jeszcze zostanie napisana. Jednakże autorowi udało się zbudować tę historię na silnym przekazie moralnym. Czy w wojennej codzienności, w totalitarnym państwie, znienawidzonym przez cały świat (w końcu to Niemcy, agresorzy, autorzy antyhumanitarnych potworności), jest miejsce na bezinteresowną pomoc, poświęcenie dla drugiego człowieka?

Przejmujący obraz tego, jak wielka, niechciana historia wraz z nieakceptowaną ideologią, siłą wkraczają w życie zwykłego człowieka.

Króliki pana Boga – cz. 2

Ta powieść to taka powojenna książka drogi. Apokaliptyczna. Surowa. Chropowata z racji czasu, w jakim rozgrywa się jej akcja. Zdawałoby się, że koniec wojny w maju 1945 roku może oznaczać radosną ulgę, że oto odchodzi kres niewiarygodnego zła zmajstrowanego rękami nazistowskiej partii. Niestety, wojna pozostawiła zgliszcza i chaos nie tylko w wymiarze materialnym. Wojna zgruchotała życiorysy tak wielu, wielu ludzi. Odebrała im poczucie bezpieczeństwa, zmieniła psychikę. A poza tym tak naprawdę przyniosła kolejne zło, tym razem zakamuflowane pod komunistycznymi hasłami.


Trójka przypadkowo złączonych w jednym celu bohaterów: podróży powrotnej do domu…, który dla każdego z nich jest czym innym. Łamią serce ich wspomnienia: Adama z czasów robót przymusowych, Haliny i kilkuletniego Honzy z obozu koncentracyjnego. Smutna, ale pięknie opisana historia.


***

Moje serce całkowicie skradła „Noc w Berlinie”. Tematycznie, to co bardzo lubię: losy bohaterów ściśle związane z procesem wchodzenia Niemiec w potworne czasy nazizmu. Po raz pierwszy w życiu wzruszył mnie epilog i przejmujące wyznanie Autora o genezie książki i pierwowzorach głównych bohaterów. Kłaniam się Panu za to niesamowicie emocjonalne dopełnienie powieści. Dzięki temu książka zyskuje na autentyczności.

Gorąco polecam całą serię. Powieści napisane z pasją, znajomością historii i realiów czasów, w których poznajemy bohaterów.

Serdecznie dziękuję @wydawnictwodobraliteratura
za zaproszenie do obcowania z prawdziwie… dobrą literaturą. 


sobota, 9 września 2023

Adela nie chce umierać – Aga Antczak

Tytuł może zrażać. No bo zwykle mało kto chce czytać o umieraniu… I jeszcze adnotacja na okładce (chyba marketingowa) „Jest miłość po Auschwitz...” Otóż jeśli podchodzicie sceptycznie do powieści, które wykorzystują „obozowo-wojenne tło” do budowania wymyślonej fabuły, to w tym przypadku możecie być spokojni. Tematyka obozu jest tutaj przemyślanym punktem odniesienia dla zobrazowania związku Adeli i Adolfa.


Poznajemy ich jako osoby bardzo dojrzałe, dobiegające dziewięćdziesiątki. Całkiem naturalnie, pogodzeni z upływem czasu, zaczynają rozmawiać o końcu swojego życia… Choć mają za sobą tyle wspólnych lat, nie zgłębiali swojej przeszłości obozowej, ani przedwojennej. Nie znali swoich korzeni, dziejów swoich rodzin. Nie mówili o tym. Nigdy. Aż do teraz, gdy mają ponad 90 lat! Temat Auschwitz, który obydwoje przeżyli (chociaż oddzielnie, poznali się dopiero po jego wyzwoleniu), staje się pretekstem do przywołania faktów z ich życia właściwie już na jego finiszu, Oto Adela i Adolf postanawiają po raz pierwszy opowiedzieć o sprawach i wydarzeniach, o których milczeli przez dziesięciolecia.

To opowieść o miłości. Nietuzinkowa. Piękna. Naprawdę piękna. Dla mnie wartościowe było też wspomnienie postaci prawdziwych – np. legendarnej położnej Marii Leszczyńskiej.

Ujmuje poszanowanie Autorki dla autentycznych więźniów Auschwitz, których numery obozowe przypisała powieściowym Adeli i Adolfowi. Ich prawdziwe dane znalazły się w przypisach.

Intryguje drugi wątek – przodków Adeli i Adolfa. W przypadku Adeli historia zahacza o uzdrowisko dla gruźlików w Davos i nawiązuje do historycznych postaci, w tym pisarza Tomasza Manna. Lubię takie smaczki w powieściach.

Bardzo emocjonalna lektura. Wzruszająca i inspirująca do refleksji nad własnymi uczuciami i tym, co w życiu jest najważniejsze.

Nacechowana szacunkiem autorki do osób starszych, znajdujących się u schyłku swojego życia. Antczak nie odbiera im prawa do niczego – do miłość zaś przede wszystkim.


Cytat:

„Matematyka jest piękna, jest opisem świata i robi to lepiej niż największa literatura. Literatura potrafi zabić, matematyka pozwala przeżyć.”

niedziela, 26 marca 2023

Mengele. Anioł śmierci z Auschwitz – Max Czornyj

Przy okazji książki Maxa Chornyja „Kat z Płaszowa”, głośno zrobiło się o (rzekomej) tendencji autora do szokowania makabrą i okrucieństwem. W przypadku serii książek inspirowanych historią wojennych zbrodniarzy – bo tak trzeba nazywać Mengele, czy Ilse Koch, bohaterkę „Bestii z Buchenwaldu – Czornyj po prostu ubiera fakty w ramy powieściowej fabuły. Nie tworzy wstrząsającej fikcji na potrzeby podkręcenia poczytności swojej twórczości. I sięgając po te pozycje trzeba być tego świadomym. 


Czornyj opisuje wydarzenia, znane chyba każdemu Europejczykowi z lekcji historii, wizyt w muzeach, literatury faktu i beletrystyki, filmów, jeśli nie dokumentalnych, to chociażby fabularnych. A przynajmniej mam taką nadzieję. Bo przypominanie o bestialskich czynach Mengele, Ilse Koch, Amona Göth to jednocześnie forma pamięci i hołdu złożona ich Ofiarom. Nie powinny nigdy zostać wymazane z masowej świadomości.

Dla mnie w tej książce nie było niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała o wynaturzonej, pseudonaukowej działalności Mengele. Podobnie jak w przypadku „Bestii z Buchenwaldu”, irytowało mnie to, że „muszę” słuchać wynurzeń tego paranoicznego, obrzydliwego człowieczka, przekonanego o swojej wielkości. Ale ufam autorowi powieści i wierzę, że to Jego celowy zabieg narracyjny – oddać głos bestiom, by wybrzmiał bezmiar zła, które nigdy nie powinno się wydarzyć.

Chociaż od zawsze wiem, że Mengele nie poniósł konsekwencji za swoje pseudonaukowe eksperymenty na ludziach, czynione w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, niezmiennie wywołuje to we mnie głęboki smutek i poczucie niesprawiedliwości…

środa, 3 sierpnia 2022

Spowiedź – Celek Perechodnik

Wspomnienia Celka Perechodnika, na wskroś złamanego emocjonalnie człowieka...
Kontrowersyjny pamiętnik, autorstwa funkcjonariusza Żydowskiej Służby Porządkowej w getcie w Otwocku. W 1942 roku, podczas likwidacji getta otwockiego, uczestniczył w załadowaniu Żydów do wagonów jadących do obozu w Treblince. Także w dniu, gdy trafiły do jednego z nich żona i dwuletnia córeczka Celka... O ich śmierć obwiniał siebie samego.

Wyjątkowo przejmujące świadectwo Zagłady, spisane w trakcie wojny. Przepełnione goryczą. Celek oskarża o zło wojny nie tylko naród niemiecki, ale też artykułuje oskarżenia pod adresem narodu polskiego i żydowskiego. Zarzuca, że zabijanie Żydów odbywa się za „milczącą obojętnością” świata.


Bardzo trudna lektura zarówno pod względem emocjonalnym, jak i formy. Tekst surowy, reportażowy, bliski dokumentowi notowanemu na żywo. To bardziej relacja, zapis chwili, bez zabiegów interpretacyjnych. Z racji okresu, w którym wspomnienia zostały spisane, brak im z oczywistych względów szerszej perspektywy i kontekstu analizy historycznej.

„Gdzie są uczeni, autorzy, profesorowie? Jak świat może milczeć? […] Gdzie opinia kulturalna świata?” – pisał te słowa w roku 1943, tak bardzo świadomy skrupulatnego i zaplanowanego unicestwiania narodu żydowskiego.
To nie jest proza ubrana w wojenny anturaż. To przerażające świadectwo człowieka, który był w otchłani zła, który oskarża Niemców, Polaków, Żydów i nade wszystko siebie samego. Do głębi poruszająca książka.

Celek „Spowiedź” spisał ukrywając się w Warszawie przy ul. Pańskiej. Zadedykował ją: „sadyzmowi niemieckiemu, podłości polskiej i tchórzostwu żydowskiemu”. Nie przeżył wojny. Zginął tuż po upadku Powstania Warszawskiego, w którym czynnie uczestniczył, w pierwszych dniach października 1944 r. w wieku 28 lat.

Jeśli zdecydujecie się przeczytać tę książkę, do czego zachęcam, to uprzedzam, że nie jest to lektura łatwa. Ale ważna. Szczególnie dzisiaj, gdy czcimy pamięć walczącej w 1944 roku Warszawy.



niedziela, 24 lipca 2022

Światło ukryte w mroku – Sharon Cameron

Stefania i Helena Podgórskie przez 15 miesięcy w latach 1942 i 1943, ukrywały w wynajmowanym przez siebie domku przy ulicy Tatarskiej 3 w Przemyślu, 13 Żydów. „Światło ukryte w mroku” jest wiernym zapisem tego, co przeżyły. Siostry, właściwie wówczas dzieci (Stefania miała 17, a Helena 7 lat) przeciwstawiły się czystemu złu.


Stefanię przerażały czyny Niemców wobec Żydów na ulicach przemyskiego getta. Była świadkiem zabijania całkiem niewinnych ludzi, dla samego czynienia zła, które dawało esesmanom uczucie „szczęścia wynikającego z cierpienia i śmierci bliźniego.” Z chwilą, gdy pod jej dachem zamieszkało 13 Żydów rozpoczęła grę, w której najważniejszą zasadą było: nie dać się zabić.

Ta książka niesie piękne przesłanie od Stefanii: podziały między ludźmi owszem biorą się z nazw, ale nie dotyczą one narodowości, tylko takich słów jak: dobroć, okrucieństwo, miłość, nienawiść. Potwierdzeniem tego jest świadectwo jej niewiarygodnej odwagi. Podczas lektury miałam w głowie, że ta dziewczyna dając schronienie Żydom, pod zagrożeniem życia własnego i swojej młodszej siostry, miała tylko 17 lat!


W powieści sugestywnie oddane są emocje nie tylko znajdującej się w nieustającym strachu Stefanii, ale też przejmująco opisane piekło ludzi, którzy muszą się kryć stłoczeni na niewielkiej przestrzeni, w ciszy, odarci z prywatności i godności.

Ogromnym atutem jest posłowie, w którym autorka zrelacjonowała powojenne losy bohaterów powieści. A także ich zdjęcia.

Polecam bardzo tę książkę, bo upamiętnia prawdziwe bohaterstwo. O takich ludziach jak Stefania i Helena nie wolno zapomnieć. W Internecie można znaleźć więcej informacji o siostrach Podgórskich, a także o osobach, które dzięki nim przeżyły. Warto też zapoznać się z wywiadem, jakiego udzieliła tuż po wydaniu powieści, żyjąca wciąż pani Helena. Wiele jej wspomnień pokrywa się z opisanymi wydarzeniami w „Świetle ukrytym w mroku”.

Jestem zafascynowana Bohaterkami powieści.


Zapisane cytaty:

„Niektórzy ludzie w smutku stają się okrutni.”

„[…] pomoc czasami nadchodzi w najmniej spodziewanym momencie i z najmniej spodziewanej strony – i dobrze, gdyż to oznacza, że człowiek tak naprawdę nigdy nie jest sam.”

„[…] strach prowadzi donikąd. Tak samo jak gniew.”

„Śmierć wcale nie jest taka straszna. Smutkiem napawa utrata szansy na życie.”

„Ludzie mają to do siebie, że gadają.”

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Miłość w czasie zagłady. Historia z Krakowskiego getta – Dominik W. Rettinger

Rok 1942, sam środek drugiej wojny światowej w Krakowie. On – niemiecki urzędnik jednej z formacji powołanej do szerzenia terroru. Ona – piękna, żydowska wdowa z dwójką malutkich dzieci, w samym sercu piekła – krakowskim getcie, w którym rozpoczyna się akcja likwidacyjna. Oswald i Rebeka – dwoje ludzi, należących do dwóch wrogich światów. Oswald – człowiek, który przeprowadził Rebekę przez piekło.


Może się Wam wydać, że brzmi jak kolejne romansidło dla efektu wpisane w wojenną scenografię, no bo to taka książkowo medialna tematyka. Nic bardziej błędnego. Fabuła książki przywołuje pamięć prawdziwych postaci, o których nie wolno zapominać. To ludzie, którzy poświęcali życie, aby chronić Żydów przed doprowadzeniem ich na Plac Zgody*. Cóż za przewrotna nazwa dla miejsca, z którego rozpoczynała się ich podróż, w której ostatnią stacją była: Śmierć.

Oswald Bouska był zastępcą komendanta Schutzpolizei. Za swoje czyny na rzecz ratowania Żydów został w 1964 roku uhonorowany medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata. Nie są znane prawdziwe personalia książkowej Rebeki, ale istniała na pewno, to między innymi z powodu udzielonej jej pomocy, Oswald został skazany przez sąd Rzeszy na śmierć.

Powieść bardzo trudna w odbiorze emocjonalnym. Przejmujące są drastyczne obrazy bestialskiego zabijania niewinnych ludzi na ulicach getta. Autorowi udało się sugestywnie oddać uczucia, jakie stawały się udziałem osób ustawicznie narażonych na śmierć podczas okupacji. Uwikłanych w czas odmierzany nienawiścią.

To książka, która uczy doceniania zwykłego, codziennego (s)pokoju. Uświadamia jak potwornie ciężkie musi być trwanie każdego dnia w niekończącym się strachu o życie swoje i swoich bliskich, a może zwłaszcza ich...

Rebeka zadawała sobie pytanie, czy po koszmarze wojny ludzie staną się lepsi? Rebeko, jak trudno byłoby mi teraz odpowiedzieć Ci na to pytanie…


Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki
za zaproszenie do lektury powieści.


* Plac Zgody w Krakowie w 1948 r. nazwano Placem Bohaterów Getta.



Zapisane cytaty:

„Dzieci przestawały być dziećmi w świecie wypełnionym okrucieństwem.”

„Nikt nie wie, ile jest w stanie znieść.”

 


piątek, 4 lutego 2022

Czerń i purpura – Wojciech Dutka

„Czerń i purpura” inspirowana jest życiorysami słowackiej żydówki Heleny Citronovej i Franza Wunscha – austriackiego esesmana zasilającego załogę SS w KL Auschwitz.


Koleje losu powieściowych Mileny Zinger i Franza Weimerta poznajemy na tle wnikliwie odtworzonej sytuacji politycznej Europy końca lat trzydziestych, zmierzającej ku najstraszliwszej z wojen. Czuć, że powieść wyszła spod pióra historyka. I ja to szalenie cenię!

Często w książkach z tego okresu historycznego poszukuję wyjaśnienia, jak to możliwe, że Hitlerowi i jego faszystowskiej spółce udało się omamić blisko 70-milionowy naród? W powieści Wojciecha Dutka odnalazłam obraz budowania przez niemiecki system podwalin pod Zagładę. A także, po raz kolejny, literacko zmierzyłam się z nierealnym wprost okrucieństwem Shoah.

Franz, z religijnego chłopca przeistacza się w młodego mężczyznę, który przyjmuje chorą etykę jako swój nowy życiowy drogowskaz. Obserwujemy proces, który doprowadził go do pełnej identyfikacji z ideologią faszystowską i bezrefleksyjnej akceptacji kryteriów czystości rasy według paranoicznej pseudo-lekcji anatomii wg Mengele. Dał się zaplątać w kłamstwo między prostacką rasistowską ideologią a romantycznym mitem niemieckiego rycerza. Poddał systemowi odzierania Żydów z człowieczeństwa. Bo, aby narodziło się zło, należało właśnie odhumanizować, odczłowieczyć, uprzedmiotowić.

Milena z kolei z dziewczyny podporządkowanej tradycyjnej, żydowskiej rodzinie, przeistacza się w niezależną i pewną siebie młodą kobietę, świadomie rozpoczynającą budowanie swojego życia. Ale okrutne tryby dziejów mają dla niej inną rolą – więźniarki numer 1970… Przewrotny chichot historii zaś spowodował, że Franz, wierny strażnik faszyzmu ulokował uczucia w kobiecie-podczłowieku, żydowskiej dziewczynie, więźniarce w Auschwitz.

Książka jest reklamowana jako historia miłości żydówki i esesmana. Moim zdaniem jest to określenie na wyrost. Między dwojgiem bohaterów nie ma namiętności, nie ma właściwie oznak czułości. Oprócz BEZCENNYCH gestów ze strony Franca, który w najbardziej dramatycznych momentach obozowej rzeczywistości czuwa nad Mileną, aby ta miała szansę na przeżycie. Jest między nimi trudna do określenia relacja. Jednocześnie intymna i nierzeczywista, niemożliwa.

Na kartach powieści przewija się bardzo wiele postaci historycznych. Przede wszystkim ogrom załogi obozu w Auschwitz i Birkenau, ale też więźniów. Niektórzy mieli decydujący wpływ na głównego bohatera – powieściowy Franc obserwuje 9 sierpnia ostatnie chwile przed zagazowaniem zakonnicy Teresy Benedykty od krzyża (Edyty Stein).

Lektura książki budzi refleksję: czy istnieje jakakolwiek zasada, która sankcjonowałaby zło w imię czynienia dobra? Przerażający obraz Zagłady. Naprawdę niektóre fragmenty są trudne do przebrnięcia ze względu na nieprawdopodobną bestialskość...


Zapisane cytaty:

„Rasizm czyni ludzi ślepymi.”

„Cierpienie w samotności jest drogą prowadzącą ku rozpaczy i pustce.”

„W Auschwitz nie istniały żadne zasady moralne, które mogły zapewnić przetrwanie. […]”

piątek, 28 stycznia 2022

Najszczęśliwszy człowiek na Ziemi – Eddie Jaku

Świadomie przeczytałam tę książkę w dniu 77. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. W ten sposób oddaję pamięć wszystkim, którzy stracili życie w tym miejscu i składam hołd Ocalałym.


Z okładki spogląda uśmiechnięty mężczyzna. Uwagę przyciągają jego ciepłe, lekko zmrużone oczy, dłoń, która nosi ślady długiego życia i… wytatuowany numer na przedramieniu. Bardzo wyraźny: 172338. Eddie w czasie II wojny światowej był więźniem niemieckich obozów Buchenwald i Auschwitz. Na tym zdjęciu ma sto lat. Tak – STO!

Czytałam wiele wspomnień, pamiętników, czy powieści tematycznie związanych z Zagładą. Ale ta książka jest wyjątkowa. Choć relacjonuje okrucieństwo niemieckiego systemu faszystowskiego, jest pełna pozytywnych, przepięknych emocji. Jest pełna dobra i szczęścia. Niewiarygodne – zważywszy, że trzymamy w dłoni wspomnienia człowieka, który doświadczył piekła niemieckich obozów śmierci, irracjonalnego prześladowania, okrutnego zła. Wszystko za sprawą czułej, nienachalnej narracji autora. Książka nie jest zwykłym świadectwem obłędu Holokaustu, ale przepiękną, wzruszającą przypowieścią o… CZŁOWIECZEŃSTWIE.

Eddie Jaku zmarł 21 października 2021 roku, mając 101 lat. Zmarł jako człowiek spełniony i szczęśliwy. Otoczony miłością, rodziną i przyjaźnią.


Nigdy nie zapomnę tej książki i polecam ją każdemu, kto szuka w życiu swojej drogi. Każdemu, kto przechodzi trudny czas. Bo paradoksalnie w tych wspomnieniach o najgorszych czasach w historii ludzkości, jest przede wszystkim poruszający przekaz o przyjaźni, rodzinie, nadziei, sile człowieka i o miłości. Przesłanie, że nawet jeśli w danej chwili przeżywa się swój najgorszy dzień w życiu, to trzeba go przetrwać, wskrzesić w sobie nadzieję, bo jutro będzie można powiedzieć: ŻYJĘ. A wówczas wszystko może się zmienić na lepsze.

Dziękuję Eddie.
Przyjacielu.



Zapisane cytaty:

„[…] życie może być piękne, jeśli się je takim uczyni.”

„[…] najpiękniejsze, co może się człowiekowi przydarzyć, to bycie kochanym przez drugą osobę.”

„Gdy się ma choć jednego dobrego przyjaciela, to świat zyskuje nowe znaczenie. Jeden dobry przyjaciel może być całym Twoim światem.”

„Ludzkie ciało to najwspanialsza maszyna na świecie, ale bez siły ducha nie daje rady funkcjonować.”

„Życie staje się piękne, kiedy jest się szczęśliwym. Nie patrz, co jest po drugiej stronie płotu. Nigdy nie zaznasz szczęścia, jeśli będziesz porównywał się z sąsiadem i kiedy zatrujesz się zazdrością.”

„Szczęście nie spada z nieba, ono leży w twoich rękach. Rodzi się wewnątrz Ciebie i bierze się od ludzi, których kochasz.”

„Dobroć jest największym z bogactw.”

„Daj coś, a coś będzie ci dane. Gdy nic nie dajesz, nic nie będzie ci dane.”

czwartek, 16 grudnia 2021

Sierota z Warszawy – Kelly Rimmer

Kelly Rimmer już w powieści „Tego ci nie powiedziałam” dała poznać się jako autorka wrażliwa na historię okupowanej Polski. Należą się Jej ukłony za wnikliwy researcher, który poprzedził napisanie „Sieroty z Warszawy”.


Fabuła – losy fikcyjnych bohaterów, Romana i Emilii oraz ich rodzin, utkane są na kanwie wydarzeń nierozerwalnie identyfikowanych z wojenną historią stolicy Polski: powstania w getcie żydowskim w 1943 roku i powstania warszawskiego w 1944. W postaciach innych bohaterek: Sary i jej przełożonej Matyldy odzwierciedlone są natomiast cechy i czyny pani Ireny Sendlerowej, pielęgniarki, kierowniczki referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom. Kobiety, która z bohaterstwem organizowała pomoc żydowskim dzieciom. To tak neutralnie brzmi: „organizowała”, gdy tymczasem były to skomplikowane działania, zagrażające realnie życiu osób zaangażowanych w wyprowadzanie żydowskich dzieci z getta.

Obrazowo oddane są wstrząsające i surrealistyczne w swym bestialstwie realia „życia” za murem zamkniętej dzielnicy żydowskiej. Piekło przesiąknięte złem w najczystszej postaci.

Ta książka nie odkryła przede mną czegoś nowego – czytam dużo literatury tematycznie związanej z tym okresem, zarówno beletrystyki, jak i wydawnictw dokumentalnych, czy historycznych. Nieustannie też miałam przed oczami sceny z filmów: „Pianista”, „Miasto 44”, „Korczak”, a mimo to, nie pozostawałam obojętna na opisywane w niej nieludzkie okrucieństwo. Zgadzam się też z Kelly Rimmer, która w posłowie napisała: „Dobra historyczna powieść winna wzbudzać ciekawość i popychać do zdobywania wiedzy”. „Sierota z Warszawy” spełnia te założenia idealnie.

Wszyscy trwamy w oczekiwaniu na nadejście pięknego bożonarodzeniowego czasu i z pewnością szukamy w naszych lekturach pozytywnych emocji. Ale ta powieść, opisując czasy nieludzkie, spychające człowieczeństwo w otchłań, pielęgnuje pierwiastki dobra. Nie pozbawia wiary w ludzi niosących nadzieję, otwierających serca dla krzywdzonych.


Zapisane cytaty:

„Ludzki duch to coś niesamowitego. Nic nie dorówna jego sile – miażdżony w uścisku rzadko się łamie.”

„[…] samotność jest trudna, ale nieskończenie gorszy od niej jest żal spowodowany utratą bliskiej osoby.”

„Czasem w życiu można pójść na kompromis, a czasem nie

„Nigdy nie bój się spróbować czegoś nowego.”

„Każdego coś ogranicza. Taki już jest ten świat.”

sobota, 20 marca 2021

Bibliotekarka z Auschwitz – Antonio Iturbe

W minionym roku minęło 75 lat od oswobodzenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Z tej okazji rynek wydawniczy "zalewają" powieści o obozowej rzeczywistości. Krytycy literaccy zarzucają, że w większości z nich, potworna „fabryka śmierci” stanowi jedynie komercyjną scenografię dla fabuły. Bagatelizowana, czy wręcz podważana jest też ich wartość poznawcza.
Dla mnie, mimo wszystko, jeśli oczywiście nie zawierają przekłamań historycznych, są ważnym świadectwem niewyobrażalnie okrutnych wydarzeń II wojny światowej, których świadkowie wciąż jeszcze są wśród nas. Choć z każdym miesiącem już coraz mniej… 


Być może dlatego nie będę oceniała „Bibliotekarki z Auschwitz” jako dzieła literackiego, ale jako książkę, dzięki której poznałam nieznane mi dotychczas fakty i ludzi, których życiorysy tworzyły historię Zagłady. To cenię w literaturze ogromnie – inspirację do poszerzenia wiedzy. 

To dzięki „Bibliotekarce z Auschwitz” dotarłam do takich postaci jak np. Rudolf Rosenberg (słowacki Żyd, uciekinier z Auschwitz, którego raporty o niemieckiej machinie śmierci spowodowały zatrzymanie masowej deportacji węgierskich Żydów do Auschwitz w lipcu 1944), czy Fredy Hirsch (niemiecko-żydowski nauczyciel sportu, współorganizujący tajną edukację dla dzieci „obozu rodzinnego” w Auschwitz). 

Ale nade wszystko poznałam Ditę Kraus, więźniarkę obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, o numerze 73 305, której losy stały się inspiracją do omawianej powieści. Podkreślę jeszcze raz: inspiracją, o czym zresztą wspomina sama bohaterka powieści „[…] mimo wierności pod względem historycznym książka nie należy do literatury faktu. Jest to opowieść będąca owocem zarówno moich doświadczeń, jak i bogatej wyobraźni autora.” 

Dita, wraz z rodzicami, trafiła z czeskiego getta w Terezinie, do "obozu rodzinnego" dla Żydów, który utworzono na terenie Auschwitz przypuszczalnie dla celów propagandowych. Rygor nie był w tym miejscu tak drakoński jak w pozostałych częściach obozu. Być może dlatego była możliwość utworzenia dla dzieci tajnej „szkoły” i… „biblioteki”, na którą składało się dosłownie kilka, zupełnie przypadkowych książek. Opiekowała się nimi Dita. Książki, nawet w tak symbolicznej postaci, były dla niej łącznością z pozaobozowym życiem. Bez drutów, strachu, dymiących krematoriów: „Naprawdę istnieje wehikuł czasu. Są nim książki.” 

Pomimo tego, że książka ma jedną główną bohaterkę, to fabuła nie jest skupiona tylko na niej. Właściwie poprzez Ditę poznajemy skrawki życiorysów wielu, wielu osób, które były osadzone w obozie. Powieść przywołuje właściwie wszystko to, co o Holokauście wiemy, a mimo to podczas lektury wciąż nasuwa się pytanie: jak to było możliwe? Jak można było stworzyć coś tak potwornego, bestialskiego w środku Europy, w rozkwicie współczesnej cywilizacji? JAK? 

Obecnie 92 letnia pani Dita Kraus jest jednym z ostatnich, żyjących świadków piekła Auschwitz i obozu Bergen-Belsen w Niemczech, gdzie była przesiedlona wraz ze swoją Mamą, przez dogorywających w ostatnim tchnieniu wojny, Niemców. 

Stoję na stanowisku, że nie ma czegoś takiego jak nadmiar w przywoływaniu wspomnień o Holokauście, o II wojnie światowej. Dlatego warto sięgnąć po „Bibliotekarkę z Auschwitz.” Warto też w Internecie wysłuchać świadectwa pani Dity i poczytać przeprowadzone z Nią wywiady. A także zapamiętać i być wiernym Jej przesłaniu: 

„Uczcie dzieci żyć bez nienawiści. 
To ona jest przyczyną wojen, 
dyskryminacji i cierpienia wielu ludzi.” 


Zapisane cytaty:

"Ukrywać coś, to wlec za sobą dzień i noc ciężką żelazną kulę przywiązaną do nogi."

"Jeśli nie walczysz o zwycięstwo, nie płacz później z powodu przegranej."

"Nie mamy przed sobą jutra. Wszystko musi dziać się teraz."

"[...] książka zaprowadziła ja o wiele dalej niż jakakolwiek para butów."

"[...] książki wiedzą wszystko."

"Są rzeczy, do których lepiej się nie przygotowywać. Czasami trzeba działać pod wpływem impulsu."

"Nieufność jest jak swędzenie, które najpierw ledwo daje o sobie znać, ale kiedy je sobie uświadomisz, już nie możesz przestać się drapać."

"Powieści uzupełniają życie o to, czego mu brakuje."

"[...] naprawdę istnieje wehikuł czasu. Są nim książki."

"Jedynymi osobami, które mówią prawdę sa dzieci oraz szaleńcy."

"Wierz samej sobie."

"Trzeba być odważnym, żeby czując strach, mimo wszystko iść do przodu."