Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PocketBook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PocketBook. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 września 2025

Wyspa zaginionych drzew – Elif Shafak

Cypr od jakiegoś czasu jest na mojej liście wakacyjnych podróży, a po tej książce pragnienie wzrosło. Pięknie Shafak pisze o miłości, przejmująco o tęsknocie spowodowanej oderwaniem od rodzinnych korzeni. Z fragmentów historii Cypru uwikłanego w etniczne i religijne podziały, które tę wyspę rozerwały na pół, tworzy narrację, w której wybrzmiewa przesłanie: „wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych.”


Miłość Greka i Turczynki, Kostasa i Defne rodzi się w czasie krwawych starć pomiędzy Turkami i Grekami w latach siedemdziesiątych XX wieku. Czy ich uczucie, zakazane przez podziały społeczne i rodzinne uprzedzenia, przetrwa w cieniu przemocy, uprzedzeń i ucieczki? Współczesna część narracji toczy się w Londynie, gdzie ich córka, nastoletnia Ada, próbuje zrozumieć milczenie swojego ojca i odkryć prawdę o przeszłości swojej rodziny.

Jak zwykle u tej pisarki przewija się motyw szacunku dla przyrody, natury, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia. W przypadku tej powieści, część historii głównych bohaterów poznajemy dzięki głosowi… drzewa figowego. Drzewo jako symbol człowieczego losu, którego pełnię tworzą zawsze: gałęzie, pień, korzenie. Odcięcie, którejkolwiek z tych części osłabia, bądź niszczy drzewo bezpowrotnie. Podobnie jak człowieka oderwanego od swojej tożsamości.

Cudowna opowieść!

CYTATY:

„Gdy opuszczasz swój dom, udając się ku nieznanemu lądowi, nie zachowujesz się tak samo jak wcześniej; część ciebie umiera, żeby inna część mogła zacząć nowy rozdział.”

„Trzymaj język w niewoli ust. Mądrość składa się z dziesięciu części: dziewięciu części milczenia i jednej części słów.”

„Bez ciebie nie mam domu na tym świecie; jestem przepiłowanym drzewem z odciętymi korzeniami; można powalić mnie jednym palcem.”

„[…] wszędzie tam, gdzie panują dotkliwe podziały i wojna, nie ma wygranych […]”

„Mosty pojawiają się w życiu tylko tych ludzi, którzy są gotowi je przekroczyć.”

„Wiedza to antidotum na strach.”

„Wiedza nie jest niczyją własnością. Otrzymujesz ją, a potem zwracasz.”

wtorek, 9 września 2025

Bękart ze Stambułu – Elif Shafak

Kolejna powieść Elif Shafak, która mnie zachwyciła, nie tylko głębią poruszanych tematów, ale także barwnym, niemal zmysłowym sposobem opowiadania o świecie. „Bękart ze Stambułu” to historia dwóch rodzin – tureckiej Kazancı oraz ormiańsko-amerykańskiej Czachmachczian – spleciona misternie niczym orientalny dywan. Autorka wykorzystuje ich losy jako pretekst do opowiedzenia o trudnych relacjach pomiędzy Turkami a Ormianami, o pamięci historycznej, traumie pokoleniowej oraz o tym, jak przeszłość, nawet ta wypierana, wciąż żyje w nas i kształtuje naszą tożsamość.


Mocno wybrzmiewa tu również temat kobiecości i pozycji kobiet we współczesnym świecie muzułmańskim, zdominowanym przez tradycję. Powieść jest na wskroś kobieca – nie tylko ze względu na bohaterki, ale i poprzez sposób prowadzenia narracji: emocjonalny, empatyczny, skupiony na relacjach międzyludzkich. Postacie kobiece są tu niezwykle wyraziste – każda z sióstr-ciotek z rodu Kazancı mogłaby być bohaterką osobnej książki. Ich losy, wybory i sposób bycia tworzą naprawdę kolorową mozaikę. Ciotki są świetne!

Shafak snuje opowieść okraszoną smakami, zapachami i kolorami Stambułu. Tureckie potrawy, przyprawy i rytuały codziennego życia stają się nie tylko tłem, ale stanowią też integralny element narracji.

Kompozycja powieści jest przemyślana i dynamiczna – narracja płynie gładko, a historia cały czas intryguje. Chociaż… w pewnym momencie zaczęłam się domyślać finału.

Polecam!


CYTATY:

„[…] słów raz wypowiedzianych nie da się cofnąć, albowiem wszystko, co w życiu robimy, staje się faktem i natychmiast odchodzi do przeszłości.”

„[…]nie warto przejmować się cudzymi opiniami, bo w ostatecznym rozrachunku i tak nic od nich nie zależy.”

środa, 4 czerwca 2025

Mrówki nie mają skrzydeł – Silva Gentilini

Czasami zastanawiam się po co ja czytam takie książki? Chodzi mi o tematykę – przemoc w rodzinie, skierowana w stosunku do kobiety i dziecka. Ogrom cierpienia, które autentycznie przygniata. I zaznaczam – to bardzo dobra fabuła, ale w odbiorze tak dojmująco przygnębiająca, że trudno ją polecać. Chyba, że dla naszej świadomości. Chyba, że po to, abyśmy NIGDY nie pozostawali obojętni na przemoc fizyczną i psychiczną.


Budzi mój protest wybrzmiewające z książki przesłanie: „[…] życie jest grą, w której nie ty rozdajesz karty”. Osoby doświadczające cierpienia w rodzinie absolutnie mają PRAWO walczyć o swoje życie, a ci którzy to widzą, mają OBOWIĄZEK REAGOWAĆ. Nie bądźmy obojętni – to chcę zachować po lekturze tej powieści.

Polecam, ale tylko jeśli jesteście gotowi zmierzyć się z ogromem zła, niesprawiedliwości, nikczemności i wreszcie obojętności, jakie stały się udziałem dwóch bohaterek: Margherity i Emmy. Poruszający obraz tego, jak przemoc może wpływać na życie jednostki, nawet jeśli uwolni się od kata.

Lektura trudna i angażująca emocjonalnie.




środa, 21 maja 2025

Matilde – R.A. Olek

Dużo oczekiwałam od tej powieści i może dlatego troszkę mnie zawiodła. Tło takie jak lubię, a więc przemiany społeczne w Niemczech w okresie dojścia do władzy Hitlera, realia wojenne i jednostkowe losy ludzi uwikłanych w wielką, bezwzględną politykę, dwie przestrzenie czasowe. A jednak zabrakło jakiegoś magicznego elementu, który spowodowałby, że pokochałabym tę historię. Historię młodej dziewczyny z Breslau, która ulega fascynacji nazizmem, by następnie zderzyć się z grozą i okrucieństwem zbrojnego konfliktu.


Tylko, że powieści w podobnej tematyce czytałam ogrom i niestety ta niczym mnie nie zaskoczyła, nie porwała w jakiś szczególny sposób. A tytułowa Matilde momentami irytowała naiwnością, bezrefleksyjnością. Może w kolejnym tomie to się zmieni? Może bohaterka dojrzeje? Trudno było mi ją „polubić”, a brak empatycznej relacji z głównymi postaciami, zwykle utrudnia mi odbiór czytanej fabuły.

Powieść jest natomiast ciekawie skonstruowana – początek osadzony we współczesności intryguje i zachęca do lektury.

Pomimo mieszanych uczuć, uważam, że jest w niej potencjał, dlatego czekam na kolejny tom.

wtorek, 11 marca 2025

Do końca moich dni – Anna Rybakiewicz

Zsyłka na Syberię – w okresie II wojny światowej (zresztą nie tylko) takiego losu doświadczyło wiele polskich rodzin. 


Czytałam już książki o podobnej tematyce, beletrystykę, wspomnienia, pamiętniki, i zawsze starałam się wczuć w taką sytuację: oto do mojego domu, bezpiecznego co do zasady miejsca, wkracza zło. Z okrutnym, absurdalnym nakazem: macie godzinę, bierzcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy i ruszacie w nieznane. Często pod groźbą broni, wycelowanej w członków rodziny. Wtłoczeni w bydlęce wagony, niepewni swojego losu, przez wiele dni, wbrew własnej woli, zmierzają w stronę „nieludzkiej ziemi”. Odarci z godności. W miejscu docelowym zaś rozpoczynają prawdziwą walkę o przetrwanie. Dzień po dniu, godzina po godzinie. W przejmującym zimnie, głodzie, pracując ponad siły.

Historia głównej bohaterki, Apolonii chwyta za serce. Zakończenie wojny i upragniony powrót do domu niesie za sobą kolejną, okrutną stratę… Narracja prowadzona jest dwutorowo – w czasach wojennych oraz współcześnie. Finał powieści pokazuje, że życie potrafi pisać nieprawdopodobne scenariusze.

Powieść jest inspirowana biografią prababci autorki. Polecam.

Powieść otrzymała nominację w Plebiscycie Książka roku 2024 portalu lubimyczytać w kategorii Powieść historyczna.



niedziela, 15 września 2024

Sekretny dom, seria Matki Rzeszy – Sabina Waszut

Kontrowersje wokół nazistowskiej polityki budowania nowego, idealnego społeczeństwa niemieckiego nie ustaną chyba nigdy. Jak to się stało, że w latach trzydziestych XX wieku Niemcy tak bezkrytycznie uwierzyli nazistowskiej partii w zapewnieniu o istnieniu idealnej „rasy panów”, „nadludzi”? Program Lebensborn („źródło życia”), utworzony przez Heinricha Himmlera na przełomie lat 1935/1936 miał być narzędziem do zrealizowania tego chorego planu. W moim odczuciu – nieetycznego, uprzedmiotawiającego kobiety i mężczyzn, wręcz obrzydliwego…


Ośrodki dla rasowo wyselekcjonowanych matek, których zadaniem było rodzenie czystych rasowo dzieci powstawały na terenie III Rzeszy, a po wybuchu wojny, także na terenach okupowanych przez Niemców. Wówczas też w ośrodkach Lebensborn poddawano germanizacji dzieci „skradzione” rodzinom z podbijanych krajów, oczywiście te zakwalifikowane, jako posiadające cechy aryjskie. Lebensborn otaczało także opieką kobiety, które zaszły w ciążę pozamałżeńską…

„Sekretny dom” opowiada o jednym z takich miejsc…

Temat z potencjałem. Początek intrygujący, ale potem troszkę napięcie siada. Niemniej, dla zainteresowanych tematyką, powieść warta polecenia.

niedziela, 8 września 2024

Szczelina – Jozef Karika

Absolutnie ta książka mnie nie porwała. Nie wiem dlaczego, ale było mi z nią nie po drodze. Ni to powieść, ni reportaż, horror?
 

Nie załapałam klimatu grozy wynikającej z tajemnicy Trybeczu – słowackich gór, gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach giną ludzie, a Ci którzy się odnajdują, już nigdy nie wracają do psychicznej równowagi. Irytował mnie główny bohater. Nie mniej, jako plus zapisuję to, że poszukałam informacji o tzw. słowackim trójkącie „bermudzkim”. A to akurat lubię – jeśli książka inspiruje mnie to poszerzania wiedzy.

I tyle.

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Tragedia na Przełęczy Diatłowa. Historia bez końca – Alice Lugen

Świetny, rzeczowy reportaż. Historia tragicznej wyprawy w góry Otorten w Uralu Północnym, w czasie której zginęło 9 młodych ludzi: studentów i absolwentów Uralskiego Instytutu Politechnicznego w Swierdłowsku.


Dobre przedstawienie sylwetek wszystkich uczestników dramatycznej wyprawy, pozwala na zbudowanie emocjonalnego zaangażowania w historię. Dodatkowo zamieszczone zdjęcia wzbogacają treść. Doskonale nakreślone realia życia i mentalność społeczeństwa w ZSRR pod koniec lat 50 XX wieku (w sumie to niestety chyba nic się nie zmieniło, ale to już inna sprawa). Wszystko unurzane – wiadomo – w socjalistycznej propagandzie. Wielowątkowa relacja, która jak sugeruje podtytuł, tak naprawdę nie ma zakończenia, czyli jednoznacznego wyjaśnienia co było przyczyną śmierci młodych turystów...

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Niejednoznacznie pozytywny - Filip Chajzer

Trudno pisać o tej książce... Bo dotyka spraw strasznych. Bezgranicznego cierpienia po stracie niewyobrażalnej. Dziecka.
Otulam współczuciem i dobrą myślą WSZYSTKIE Osoby, które tęsknią za Maksem...



poniedziałek, 6 maja 2024

Trzy książki

Zmiany w życiu zawodowym i… Bronek na pokładzie ;) troszkę zweryfikowały mój czas przeznaczony na czytanie. I nie znaczy to, że czytam mniej, ale mam mniej czasu na dzielenie się swoimi opiniami po lekturze. Dlatego dziś krótko o trzech książkach przeczytanych lub wysłuchanych w ostatnich tygodniach.



Lucy i morze – Elizabeth Strout

Uwielbiam styl Elizabeth Strout.

Książka osadzona jest w czasie, który teraz, z perspektywy zaledwie kilku lat, jawi się mi jako abstrakcyjny. Mowa o pandemii koronawirusa. Strout pod postacią bohaterki znanej z cyklu „Lucy Barton”, mierzy się z tym dziwnym czasem – bo myślę, że tak właśnie będziemy ten okres pandemiczny odbierać – w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Niepewność, dezinformacja, lęk przed nieznanym. Ale bez obaw – to nie jest kronika rodziny i jej przyjaciół w dobie walki z zarazą. Dla Strout to tylko tło do tego, aby wykazać, że tak naprawdę człowiek współczesny żyje w ciągłej izolacji, niezależnie od wydarzeń społecznych, czy politycznych.

Bardzo dobre studium obyczajowości i kondycji rodziny w dość chaotycznym okresie. Autorka wplata postaci ze swoich innych powieści – pojawia się nawet we wzmiankach moja ukochana Olive Kitteridge, czy Bob Burgess. Przyczynkiem do głębokich rozważań są także wydarzenia w USA, które były też obecne w polskich serwisach informacyjnych: protesty społeczne, które wybuchły po zabójstwie Afroamerykanina George’a Floyda, czy zamieszki do jakich doszło w styczniu 2021 roku na Kapitolu po wyborach przegranych przez Donalda Trumpa.

Pomimo tego, że historia osadzona jest w bardzo konkretnej przestrzeni czasowej, Strout udało się stworzyć ponadczasową opowieść o nas samych – relacjach rodzinnych, małżeństwie, trudnym rodzicielstwie, miłości, przyjaźni, wyborach, których każdy z nas musi dokonywać i związanych z nimi konsekwencjami.

Dla fanów charakterystycznego stylu Strout – świetna. Dla tych, którzy chcą dopiero poznawać twórczość pisarki, nie polecam jako książki pierwszego wyboru. Tutaj zdecydowanie proponuję dwie części „Olive Kitteridge” (szczególnie druga – majstersztyk!) i „Amy i Isabelle”.

„Każdy potrzebuje czuć się ważnym.”
„W naszym życiu to dar, że nie wiemy co nas czeka.”
„Robimy co możemy, żeby przetrwać.”


Śnieg jeszcze czysty – Anna Musiałowicz

Bardzo smutna w tematyce, ale napisana pięknym językiem powieść. Wrażliwie o ludzkiej niewrażliwości. Przejmujący los wiejskiej rodziny w latach 60-ych. O ludziach, którzy absolutnie nie potrafili radzić sobie z emocjami. Żadnymi – ani tymi dobrymi, a tym bardziej trudnymi.

Kilkuletnia Gabrysia po śmierci matki jest tak naprawdę osamotniona w dorastaniu i dojrzewaniu. Nie ma wsparcia ani w ojcu, ani w nieporadnej w nowej roli, babce. Nikt nie potrafi dać dziewczynie wsparcia, wprowadzić w życie. W tym także w sprawy płciowości.

Tęsknota, osamotnienie, strata, szorstkość emocjonalna – to słowa opisujące naturalistyczny klimat tej powieści.


Ostatnie stadium – Nina Lykke

Słodko-gorzka. Bardzo pasuje to określenie do tej powieści. Wewnętrzne przemyślenia Elin, która z jednej strony w codziennej praktyce lekarki rodzinnej, boryka się z dość roszczeniowymi pacjentami, a z drugiej strony sama usiłuje poukładać osobiste sprawy małżeńskie. Przez przypadek wplątała się w romans i teraz usiłuje dociec, czy chce ratować małżeństwo, czy iść drogą zmiany…

W powieści wybrzmiewa sceptycyzm, sarkazm, a czasami zgorzknienie, czy wręcz zniesmaczenie nieudolnością ludzi wobec codziennych wyzwań. Narratorka snuje refleksje na temat kondycji współczesnego społeczeństwa. Roszczeniowość, wygodnictwo, skupienie na samych sobie. Nieumiejętność rozwiązywania problemów, bierność wobec życiowych trudności.

Tematyka książki może jawić się jako ponura, ale jest – niestety – tak bliska prawdzie o społeczeństwach żyjących w dobrobycie, że trudno odłożyć ją na bok. Wysłuchałam audiobooka – świetnie przeczytany.

„Ciało to klatka, w której żyjemy i tylko czasem, nie wiedząc dlaczego, podchodzimy do krat i szarpiemy za nie, aż wszystko wokół się trzęsie.”

piątek, 5 kwietnia 2024

Zapomniane niedziele – Valérie Perrin

„Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los.”
Olga Tokarczuk, wykład noblowski


Zastanawiam się, czy gdybym „Zapomniane niedziele” – debiut Valérie Perrin, przeczytała jako Jej pierwszą książkę, to czy też zachwyciłaby mnie tak, jak było to w przypadku „Życia Violette”? Zapewne moja odpowiedź obiektywna nie będzie, ale tak: zachwyciłaby mnie. Bo Perrin w swoim pisarstwie ma to, o czym w noblowskim wykładzie mówiła Olga Tokarczuk: CZUŁOŚĆ. Dzięki wyjątkowej wrażliwości nadaje sens i znaczenie najdrobniejszym doświadczeniom i wewnętrznym przeżyciom swoich bohaterów.

Gdy poznaję historie opowiadane przez Perrin, czuję, że dotykam prawdy o człowieku. Czuję szacunek jakim Autorka obdarza tworzone przez siebie postacie. I czuję Jej zrozumienie dla ich życiowych wyborów. Nie zawsze prostych, i nie zawsze właściwych.

Kiedy zaczyna się starość? Gdy zaczynamy gubić klucze? Łamiemy kość biodrową? Czy może wtedy, gdy zostajemy samotni? Albo osamotnieni.
Czy człowieka można… ukraść? Tak jak pieniądze z banku? Pozbawić go tożsamości, miłości jaką znał, przeszłości, która tworzyła jego życie? I zrobić to po to, aby zbudować swoje szczęście?

Główną bohaterką powieści „Zapomniane niedziele” jest niewiele ponad dwudziestoletnia Justine. Starzy ludzie z domu opieki „Pod Hortensjami”, gdzie pracuje jako opiekunka, obdarzają ją prezentami najpiękniejszymi: opowieściami o swoim życiu. Najbliższa Justine, a tym samym i nam – czytelnikom, staje się Hélène Hel. Historia życia tej staruszki stanowi równoległą do głównej, linię narracyjną.
Teraźniejszość Justine determinuje bolesna strata z dzieciństwa. Towarzyszymy jej dojrzewaniu do tego, aby podążyć śladem tajemnicy, która zakleszcza rodzinę w niedomówieniach i stępionych emocjach. Czy odkrycie, jakiego dokona pomoże jej otworzyć się na własną przyszłość?

Przepiękna powieść. Delikatna. Subtelna. Wyważona. Prawdziwa. CZUŁA. Mądra.

piątek, 16 lutego 2024

After Auschwitz. Przejmujące świadectwo przetrwania przyrodniej siostry Anny Frank – Eva Schloss

„Dziennik” Anne Frank na długi czas zawładnął moim sercem i myślami. Poszukiwałam dodatkowych informacji na temat Jej samej oraz Jej bliskich. Tak trafiłam na książkę Evy Schloss, przyrodniej (a właściwie „przyszywanej”) siostry Anne. Otto Frank, który jako jedyny z całej rodziny przeżył wojnę, związał się z matką Evy. Obie rodziny znały się dość pobieżnie jeszcze z czasów zamieszkiwania w Amsterdamie w czasie II wojny, gdzie szukali schronienia przed antyżydowską polityką III Rzeszy. Połączyły ich wspólne doświadczenia utraty najbliższych w koszmarze holokaustu. Stworzyli piękny, długoletni związek, czemu Eva poświęca dużo miejsca w swojej opowieści.


Obawiałam się, że te wspomnienia będą próbą medialnego zaistnienia autorki na kanwie pamięci o Annie Frank. Jakież to było z mojej strony krzywdzące…

Otrzymałam zatrważającą i rzetelną relację osoby ocalałej z piekła. I potężny ładunek emocjonalny w formie przejmującego obrazu losów dziewczynki, której udało się przeżyć Auschwitz. Ale też przepiękne świadectwo dobra i miłości, a także szacunku dla dziedzictwa Anne Frank.

Tę książkę powinni przeczytać WSZYSCY, których poruszył najsłynniejszy „Dziennik” na świecie. A także wszyscy, którzy chętnie sięgają po literaturę wojenną, czy obozową. Ta książka to czysta prawda.

Pani Eva Schloss ma w tej chwili (luty 2024 rok) 94 lata. Po raz pierwszy o swoich obozowych przeżyciach zaczęła mówić dopiero po 35 latach od zakończenia wojny.

Od drugiej wojny światowej coraz bardziej oddala nas czas i dlatego jestem zdania, że każdy współczesny człowiek, ma moralny obowiązek wsłuchiwać się we wspomnienia tych, którzy przeżyli coś tak niewyobrażalnego...

środa, 31 stycznia 2024

Zanim dojrzeją granaty – Rene Karabasz

Historia młodej Albanki, Beki, która składa przysięgę, że wyrzeka się do końca życia swojej kobiecości. Przyjmuje męskie imię Matja. A wszystko to w myśl albańskiego kodeksu prawa zwyczajowego, nazywanego kanun. Zakorzenionego w albańskiej tradycji, bardzo trudnego do zrozumienia i akceptacji przez współczesnego Europejczyka. Kobieta w razie konieczności lub potrzeby staje się mężczyzną. Przysięga dziewictwo i rozpoczyna żyć jak mężczyzna. W społeczeństwie, w którym obowiązuje kanun, na porządku dziennym jest też krwawa zemsta i zasada: honor ponad wszystko. W znaczeniu dosłownym. I o tym jest ta książka.


Dość trudna lektura, z dwóch powodów. Pierwszy, najważniejszy: mam w sobie małą tolerancję dla społeczeństwa, gdzie status kobiety jest niższy niż mężczyzny, a jej prawa jako człowieka łamane.

Drugi, to forma: książka napisana jest jak strumień myśli: bez wielkich liter i kropek znaczących koniec zdania, bez wyszczególnionych dialogów. Ze znaków interpunkcyjnych tylko przecinki. Powtórzenia wprowadzające melodykę niczym w pieśni. Wyzwanie dla czytelnika. W miarę lektury weszłam jednak w rytm języka, pewną transowość stylu. Dałam się autentycznie temu porwać. Wyobraźnia poszła w ruch. Zrozumiałam, że ów zabieg dobrze oddaje poetykę tej powieści. Proza zapisana niczym wolny, czy biały wiersz. Pozwala to też czytelnikowi na samodzielną interpretację tekstu, bez narzucania kreacji emocjonalnej.

A sama warstwa fabularna – przejmująca, jak zawsze, gdy dotyka niesprawiedliwości i gorszego traktowania człowieka, tylko ze względu na jego płeć. 

„Dom jest tam, gdzie obcięto ci skrzydła” – najbardziej bolesny fragment tej książki…

Polecam, ale uprzedzam – początek nie jest łatwy.

niedziela, 21 stycznia 2024

Na domowym froncie – Kristin Hannah

Od dłuższego czasu mam „problem” z historiami opowiadanymi przez KH. Nie zaprzeczam, że jest mistrzynią w fabułach opiewających rodzinne relacje – jest w tym naprawdę dobra. Mnie jednak niezmiennie przeszkadza tendencja pisarki do lukrowania dialogów i wewnętrznych przeżyć bohaterów. Jest w tym coś z przesłodzonego amerykańskiego kina familijnego. I niestety spora dawka schematów.


Nie mniej postanowiłam dać szansę książce „Na domowym froncie”, bo porusza tematykę, która jest mi bliska. Od lat, ze względów rodzinnych tradycji i zawodowych wyborów, jestem związana ze środowiskiem wojskowym i lotniczym. Byłam zwyczajnie ciekawa historii (fikcyjnej) kobiety pilotującej śmigłowiec Black Hawk, która kierowana służbowym zobowiązaniem, wyrusza na wojnę w Iraku. Rzecz dzieje się w roku 2005, gdy w Ameryce po ataku terrorystycznym 11 września 2001, trwa zaostrzenie polityki wobec Bliskiego Wschodu.

Książka skupia się na przeżyciach amerykańskich żołnierzy (głównie kobiet) doświadczonych w tym konflikcie. Przekaz dotyczący samej operacji wojskowej, czy politycznych niuansów, potraktowany jest marginalne. Co raczej jest zrozumiałe w kontekście literatury obyczajowej – bo tym ta powieść jest.

Nie udało mi się polubić, ani w jakimś stopniu zbliżyć do któregokolwiek z bohaterów. A nastoletnia córka Jo i jej męża Michaela ocieka pretensjonalnością.

Druga część książki, po powrocie głównej bohaterki z Iraku, zdecydowanie ciekawsza. Przyznam, że chwilami wywołała we mnie wzruszenie – czyli dobrze mówię: KH to mistrzyni manipulowania emocjami czytelnika – i nie jest to wbrew temu co sądzę o tej powieści, zarzut :)

Wciąż tęsknię za Hannah, którą odkryłam w „Słowiku” i „Wielkiej samotności”, czy „Zimowym ogrodzie”. Właśnie te powieści uważam za najlepsze w Jej dorobku.

niedziela, 31 grudnia 2023

2023 - podsumowanie

Lubię podsumowania i statystki. Dlatego zapraszam na krótki przegląd, jak czytałam w BOOKowym zAGAjniku w 2023 roku.

W roku 2023 przeczytałam 86 książek. O 14 więcej niż w 2022. Na lepszą statystykę wpłynął fakt, że przekonałam się do elektronicznych form kontaktu z lekturą: audio- oraz e-booków. Pokochałam PocketBooka, który według mnie ma tylko jedną wadę – nie pachnie książką :)

W minionym roku dokonywałam bardziej przemyślanych wyborów czytelniczych. Miałam szczęście do książek. Trudno było mi wybrać 10 najlepszych, dlatego wyróżniam też dodatkowo 6 książek, które właściwie w tej „dziesiątce” też powinny się znaleźć.

Jestem przekonana, że w sercu każdego miłośnika literatury jest „szufladka” na lektury niezapomniane i doskonałe, do których chowa książki dla siebie wyjątkowe. W mojej „szufladce” wylądowały książki, które wywołały we mnie EMOCJE – tego szukam w literaturze. Z czystym sercem polecam je także Wam, mając nadzieję, że i dla Was staną się ważne.

A na grafikach moja czytelnicza TOP-ka 2023 i troszkę statystyki. Zapraszam :)










piątek, 29 grudnia 2023

Demon Copperhead – Barbara Kingsolver

Powieść, wobec której nie sposób przejść obojętnie. Napisana z rozmachem, ze swadą. Świetna językowo, gawędziarska, potoczysta. I chociaż fabuła może łamać serce, nie ma tu miejsca na rzewność i ckliwość. Tę książkę niesie czarny humor i zdystansowanie głównego bohatera wobec ciosów zadawanych przez codzienność – być może wypracowane na zasadzie obronnej tarczy. Tętni MĄDROŚCIĄ.

Autorka nie ukrywa, że kierował nią zamysł napisania współczesnej wersji wiktoriańskiej powieści Charlesa Dickensa „David Copperfield”. Ja odnajdywałam w tej historii echa genialnej powieści Irvinga „Regulamin tłoczni win” (tam też były odniesienia do powieści Dickensa), a także „Szczygła” Donny Tartt – motyw samotności w okresie dorastania, gdy człowiek tak bardzo potrzebuje oparcia i punktu odniesienia.


Demon Copperhead – syn nastoletniej narkomanki, pozbawiony rodzinnej tożsamości, spogląda na swoje dzieciństwo i okres dojrzewania z perspektywy dorosłego człowieka. Siermiężny krajobraz biedy amerykańskiej prowincji lat 90-tych. Dzieciństwo naznaczone samotnością i odrzuceniem, a nade wszystko kryzysem opioidowym, kiedy rzesze młodych ludzi uzależniały się od tych substancji narkotycznych, lekką ręką przepisywanych na receptę przez lekarzy. Zderzenie z niewydolną opieką socjalną i tułaczka po kolejnych, niekompetentnych rodzinach zastępczych, które nigdy nie powinny nimi być.

Kiedy podążałam wraz z narratorem ścieżką jego życia, nieustannie zatrważała mnie świadomość, że opowiada on o DZIECIŃSTWIE i bardzo wczesnej MŁODOŚCI. Przejmujące jak wiele zła i rozczarowań było jego udziałem. Zawsze, gdy czytam o historiach dzieci wzrastających w nieudolnych wychowawczo, czy wręcz patologicznych środowiskach dorosłych, rodzi się we mnie bunt! Ale Demon ma w sobie siłę. Trywializując – nie daje sobie w kaszę dmuchać! Demon sprawnie meandruje w pogmatwanym labiryncie opresyjnej rzeczywistości. Oswaja ją. To nie jest bierny chłopak. To jest chłopak, który ma w sobie ogrom woli życia i PRZEŻYCIA.

wtorek, 21 listopada 2023

Żaden koniec – Zośka Papużanka

Fabularnie właściwie nic nowego w tej książce nie ma: ot, jedna z wielu o życiu, o rodzinnych relacjach, trudnej teraźniejszości zbudowanej na trudnej przeszłości. A jednak sposób prowadzonej narracji jest na tyle nowatorski, że nie sposób oderwać się od lektury. Świetnie napisana książka – jeśli oczywiście ktoś lubi dobry, nieszablonowy warsztat pisarski.


Z obrazów kreślonych wspomnieniami bohaterów budowana jest historia trzypokoleniowej rodziny – głównie z jej traum. Jakub i Justyna to rodzeństwo, które po śmierci Krystyny – nestorki rodu, babci, rozpoczyna odkrywać swoją przeszłość, kreśloną wydarzeniami z życia starszych członków rodziny i podjętymi przez nich niegdyś decyzjami. Wydarzeniami, które w świadomości rodziny nie istniały – najczęściej były przemilczane lub podawane w wersji fragmentarycznej.

Lektura tej powieści wymaga uwagi i skupienia, bo nie jest linearna. Brak chronologii i jednoznacznego określenia z perspektywy jakiej postaci w danym momencie poznajemy opowieść, mogą być początkowo trudne. Czytanie „Żadnego końca” mogę porównać do rozsypanych na stole puzzli, i to naprawdę wieloelementowych, z których cierpliwy czytelnik ułoży pełny obraz. Zbudowana jest z retrospekcji, czasami z pozoru luźnych uwag, jak gdyby notatek. Ale całościowo nie ma tutaj przypadkowości.

Ta historia siłą rzeczy nasuwa pytanie: co my sami wiemy o przeszłości swoich przodków? Tych wcale nie odległych w czasie, całkiem bliskich, bo babć, dziadków, wujków? Na ile ich los wpłynął na kształt naszego życia?

I jeszcze jedno: co sami zechcemy przekazać słownie i emocjonalnie swoim bliskim?

To moje pierwsze spotkanie z prozą Papużanki i podobnie jak w przypadku Zyty Rudzkiej, zamierzam poznać Jej inne powieści. Przemawia do mnie taki styl narracji.


Cytaty:

„Spośród stworzeń chodzących po świecie tylko kot nadaje się w stu procentach do życia w społeczeństwie, kot ma wywalone.”

„Ludzie czasem robią coś, co trzeba robić, chociaż nie wiedzą dlaczego.”

„Śmierć jest do przeżycia, poważnie. Z życiem jest znacznie trudniej.”

„Życie jest płaskie jak kałuża.”

poniedziałek, 6 listopada 2023

Podróż w niechciane – Danuta Chlupowa

Poruszający obraz pierwszych dni i miesięcy września 1939. Historia skupiona na losach mieszkańców Drogomyśla, związanych w mniejszym lub większym stopniu z Państwowym Stadem Ogierów, które faktycznie funkcjonowało w tym miasteczku na Śląsku Cieszyńskim. Gdy wybuchła wojna, stacjonujące tu stado, które zabezpieczało konie na potrzeby wojska, zostało ewakuowane na wschód. Wraz z zatrudnionymi masztalerzami, innymi pracownikami i ich rodzinami.


Zdezorientowani ludzie uciekają przed niemieckimi bombami, jeszcze pełni wiary, że wojna potrwa chwilę, że za lada moment wrócą do swoich domów.

Na kartach książki przywołane są prawdziwe postacie związane z tym miejscem – między innymi wieloletni, przedwojenny dyrektor Stada w Drogomyślu Kajetan Kajetanowicz. Sugestywnie oddane są realia ewakuacji ludności cywilnej – taborem kolejowym, później autobusami. Dla mnie osobiście niezwykle ciekawy był wątek lubelski – ponieważ jestem troszkę z tym miastem związana. Babcia jednej z bohaterek trafia do szpitala przy ulicy Staszica, gdzie przed laty urodził się mój syn... Zainspirowało mnie to też, do poszukania informacji o historii szpitala (jego przedwojenne nazwa to: „Szpital Św. Wincentego á Paulo w Lublinie”), a to zawsze cenię w literaturze, także beletrystycznej – odniesienia do faktów, prawdziwych miejsc i biografii.

Autorka sugestywnie oddała chaotyczne reakcje przerażonych ludzi, jeszcze nieświadomych, jak przerażający czas właśnie się dla nich rozpoczyna. Opisuje skutki bombardowań, tragiczne przeżycia bohaterów, którzy drżą w niepewności o los swoich bliskich.

Bardzo udane połączenie faktów i literackiej fikcji. Na pewno sięgnę po drugi tom „Droga ku nadziei”.

wtorek, 17 października 2023

Ten się śmieje, kto ma zęby – Zyta Rudzka

Gdybym poznała w życiu realnym Werę z „Wera Zakład fryzjerski męski”, na bank bym jej nie polubiła. Od takich osób zwykle uciekam. Kobieta z totalnie innej, niż moja, bajki, i z odmiennego kręgu wartości, a także obca mi stylem zachowania. Wera lubi „sama chodzić”, tak jak i sama odpalać sobie papierosa. Sama stanowić o sobie. Wyznaczać granice. Żadnego kompromisu. Grubiańska. Bezpruderyjna. Epatuje seksualnością. Bywa obsceniczna i prostolinijna w sposób prostacki.


A jednak jako czytelniczka, nie mogłam porzucić Wery.

Nowatorska językowo i początkowo trudno było mi złapać rytm w czytaniu, ale jest coś w tej prozie, co nie pozwoliło mi wyłączyć czytnika. TAK! – tę książkę zapamiętam na zawsze także z tego powodu, że była pierwszą przeczytaną (w połowie – o tym później) przeze mnie w formie e-booka na PocketBooku. 
Literacko powieść rozkwitła dla mnie w momencie odpalenia audiobooka. Interpretacja lektorki, aktorki pani Marii Maj jest… DOSKONAŁA, DOSKONAŁA i jeszcze raz: DO-SKO-NA-ŁA! Gotowy monodram. Czułam, jakby Wera zdradzała swoją historię tylko dla mnie. Tylko do mnie mówiła o swoich miłościach i swoim życiu. Zwierzała z kolejnych etapów przygotowań do pogrzebu Dżokeja – męża, i chyba miłości życia (ale nie jedynej). Tylko czekałam, kiedy powie DO MNIE: „Kup puchar Dżokejaa, ładny jeeest na półkę postawiiisz”. Wyłoniła się Wera, którą zaczęłam rozumieć. Której nie odrzuciłam. Której szczerze kibicowałam, aby wreszcie znalazła te cholerne buty do trumny dla Dżokeja. Bo taka jest główna linia fabuły: umiera mąż Wery, niegdyś utytułowany, zawodowy jeździec. Wera zaś szykuje się do jego pogrzebu. Szuka odpowiedniego ubrania, butów. A przy okazji snuje opowieść o sobie.

Znajdźcie czas, aby wysłuchać Wery, podstarzałej fryzjerki z zakładu „Wera zakład fryzjerski męski”. Warto dla niej wyjść ze swojej strefy czytelniczego komfortu.

Zasłużona Nike. Choć książka nie każdemu przypadnie do gustu.

Cytaty:

„Ludzie lubią sobie na nieszczęście popatrzeć.”

„Z przeszłości jak z grobu – nie wyleziesz.”