wtorek, 3 lutego 2026

Dziki, mroczny brzeg – Charlotte McConaghy

Shearwater to niewielka wyspa (fikcyjna) targana sztormami u wybrzeży Antarktydy – miejsce odizolowane, surowe i nieprzyjazne, gdzie ostatni mieszkańcy, ojciec i czwórka dzieci, strzegą globalnej stacji nasion tuż przed jej likwidacją. Punkt wyjścia powieści Charlotte McConaghy zapowiada historię gęstą od napięcia i egzystencjalnych pytań, osadzoną w realiach świata balansującego na krawędzi katastrofy.


Największym atutem powieści pozostaje bez wątpienia tło przyrodnicze. Natura – dzika, groźna, nieprzewidywalna i surowa – została sportretowana sugestywnie, momentami niemal przytłaczając bohaterów swoją wszechobecnością. Niestety apokaliptyczny wydźwięk historii okazuje się zaskakująco nieporadny, a miejscami wręcz infantylny.

Problemem pozostaje również forma narracji. Lektura nie jest płynna – tekst sprawia wrażenie kanciastego i poszarpanego, przez co czytanie staje się męczące. Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, na ile jest to efekt tłumaczenia, a na ile samego stylu autorki. Także relacje między bohaterami nie zostały nakreślone w sposób przekonujący i nie budują emocjonalnego zaangażowania.

Niestety, dla mnie była to lektura rozczarowująca: interesująca w warstwie atmosfery, lecz zawodząca pod względem narracyjnym i psychologicznym. Dotarcie do końca książki było raczej aktem wytrwałości niż czytelniczej przyjemności.

Szkoda :(


wtorek, 27 stycznia 2026

Tylko durnie żyją do końca – Zyta Rudzka

Lubię styl Zyty Rudzkiej. Rwany. Ostre cięcia. Gorzki. Szorstki. Mało słów, a obrazy zostają. Dosadne.


Mężczyzna: „z urody korzystny”. Kobieta: „o urodzie bez fanfar”. Alkohol: „Wolę pływać niż pić. Ale potrafię to ładnie połączyć.”

Lida – wuefistka z „byłym powołaniem”. Rodzina prawnicza, ale bez nabożeństwa do ojca i zmarłej matki. Miasto ją męczy, więc ucieka na wieś. Żyje po swojemu. W zadziwiająco zgodnym trójkącie z Ziutem i Rochem. Bez ideologii. Bez manifestów. „Odzieżowo jej nie odwala”. Ma „rękę do bimbru, motoru i mężczyzn.”

Ta powieść, przypomina mi klimatem nagrodzoną w 2023 roku Nike „Ten się śmieje, kto ma zęby”.

Czy jej dorównuje?

„Oddalam pytanie!” :)

Polecam tym, którzy lubią opowieści niespieszne, naturalistyczne. O niczym widowiskowym. O niczym nadzwyczajnym. Za to z formą. I z charakterem.


Cytat:
„Jestem taką pociechą na starość, jaką ty byłeś mi podporą w młodości” – Lida do ojca




niedziela, 25 stycznia 2026

Kiedy żurawie odlatują na południe – Lisa Ridzén

Hm… nie załapałam klimatu tej powieści. Nie zbliżyłam się emocjonalnie do żadnego z bohaterów. Moja empatia tym razem nie zadziałała – a może podświadomie wyparłam fakt, że tak naprawdę każdy z nas, w różnym wymiarze, dotknie kiedyś tego, o czym ta książka opowiada: starości i odchodzenia.


To lektura smutna i trudna w odbiorze. Myślę, że nie jest dla każdego. Młodszego czytelnika może znudzić, a dojrzałego – zaniepokoić, wywołać bolesne wspomnienia i bardzo osobiste skojarzenia.

Centralnym punktem powieści jest obraz mężczyzny w mocno zaawansowanym wieku, który za wszelką cenę próbuje zachować sprawczość i samodzielność. Pięknie pokazana została troska najbliższych o jego bezpieczeństwo, a także cały system opieki nad osobą starszą. Mimo to książka nie wzbudziła we mnie tej czułości, o której tak często czytałam w opiniach innych czytelników.


Najbardziej poruszające okazały się fragmenty retrospektywne – wspomnienia dzieciństwa, własnej dorosłości, miłości i przyjaźni. Za serce chwyta również relacja starszego pana z jego psem, Sixtenem, oraz lęk przed tym, że opiekujący się nim ludzie – rodzina i pracownicy opieki społecznej – próbują przekonać go, iż jest już zbyt niedołężny, by móc zajmować się swoim pupilem.

To niełatwa opowieść o przemijaniu, która bardziej niepokoi niż koi. Będę szczera – nie miałabym odwagi jej polecać innym…


Witaj, smutku – Françoise Sagan

Musiałam czytać tę książkę kiedyś, w czasach nastoletnich, ale zupełnie nie pamiętałam, jakie zrobiła na mnie wrażenie. Dziś jestem skłonna uwierzyć, że w momencie premiery – w latach 50. we Francji – mogła wywołać spore poruszenie. To przecież debiut bardzo młodej autorki: Françoise Sagan miała niespełna 18 lat, gdy ją pisała.


Myślę, że „Witaj, smutku” dobrze przetrwało próbę czasu. Powieść spowija nuta zmysłowości; jest bardzo sensualna, oszczędna w formie, a jednocześnie emocjonalnie gęsta. To opowieść o dojrzewaniu młodziutkiej Cécile i jej zadziwiająco odważnych relacjach ze światem dorosłych. Towarzyszy jej lekka dekadencja, podskórne znudzenie, a może nawet egzystencjalna pustka, którą bohaterowie próbują zagłuszyć przyjemnością.

Być może to zasługa gorącego lata na Lazurowym Wybrzeżu – bo właśnie wtedy rozgrywa się akcja powieści. Miłość, beztroska, przyzwolenie na smakowanie dorosłości mieszają się tu z chłodnym dystansem i niepokojem, który narasta niemal niezauważalnie. To krótka, ale bardzo sugestywna książka, która zostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Przesyłka z Nieba – Sanaka Hiiragi

Książka balansująca na granicy bajki dla dorosłych i literatury młodzieżowej. Składa się z kilku krótkich opowiadań połączonych postacią kurierki pracującej w tajemniczej agencji „Przesyłka z Nieba”, której zadaniem jest dostarczanie listów i paczek wysyłanych przez ludzi już po ich śmierci – ostatnich, niewypowiedzianych słów.


Historie są proste w formie, ale niosą ze sobą głębszy sens. Każda przesyłka w mniejszym lub większym stopniu wpływa na życie bohaterów, zmuszając ich do zatrzymania się i spojrzenia z innej perspektywy na własne emocje, relacje i dokonane wybory.

To książka o stracie, żalu i więziach międzyludzkich, opowiedziana w bardzo subtelny, charakterystyczny dla literatury japońskiej sposób. Bez nadmiernego dramatyzmu czy patosu, za to z cichą nadzieją i poczuciem ukojenia.

Pokrzepiająca, refleksyjna lektura, która zostawia czytelnika z myślami o przemijaniu i o tym, jak duży wpływ inni ludzie mają na nasze życie, często zupełnie niepostrzeżenie.


Cytaty:
„Robienie tego, co inni, niekoniecznie jest dobre.”
„Są historie, które łatwiej opowiedzieć komuś, z kim nie jesteśmy blisko.”

wtorek, 6 stycznia 2026

Dziwne obrazki – Uketsu

Bardzo dobry początek czytelniczego roku. Intrygująca i wciągająca od pierwszych stron kryminalna historia, z wyraźnymi elementami psychologicznego thrillera, której rozwiązanie ukryto w pozornie niewinnych rysunkach.


Początkowo można odnieść wrażenie, że książka jest zbiorem oddzielnych, luźno powiązanych opowiadań. Jednak wraz z rozwojem fabuły i pojawianiem się kolejnych bohaterów szybko staje się jasne, że nic nie jest tu przypadkowe, a poszczególne historie zaczynają zazębiać się w niepokojąco spójną całość. Przypomina mi to Grobową ciszę, żałobny zgiełk Yōko Ogawy – podobnie subtelną, chłodną i wymagającą uważności.

Atutem powieści jest nietypowe połączenie tekstu i grafiki. Ilustracje nie są jedynie dodatkiem, lecz integralnym elementem narracji – prowadzą śledztwo razem z czytelnikiem, zmuszając do analizy szczegółów, dopowiadania sensów i snucia własnych hipotez. W pewnym stopniu potęgują napięcie i wprowadzają uczucie dyskomfortu.

Mroczna, duszna aura i nieustanne poczucie, że pod powierzchnią kryje się coś złowrogiego, sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

Polecam szczególnie fanom subtelnie dawkowanego napięcia, nieśpiesznego podążania tropem zagadki i historii, które wymagają aktywnego udziału czytelnika.

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Księżna Mediolanu – Renata Czarnecka

Powieść przybliża losy Izabeli Aragońskiej – matki polskiej królowej Bony, która jako roczne niemowlę została zaręczona z księciem Gianem Galeazzem Sforzą. Pfff… co za absurdalne i bezwzględne realia czasów, w których nade wszystko liczyły się władza i polityczne wpływy.


Autorka plastycznie oddaje przede wszystkim obyczajowe realia epoki oraz pełne intryg życie włoskich dworów. Przed lekturą warto jednak wiedzieć, że jest to przede wszystkim powieść obyczajowa (uwaga dla fanów powieści stricte historycznych), osadzona w realiach historycznych. Niemniej czyta się ją naprawdę bardzo dobrze.

Książka wciąga i pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy władzy oraz rolę kobiet w świecie polityki. Z pewnością sięgnę po kolejne części, ponieważ postać samej królowej Bony od zawsze mnie fascynuje – jako kobieta silna, niezależna i ambitna, a jednocześnie wciąż inspirująca. Część poświęcona jej matce rzuca natomiast światło na to, w jakich warunkach wzrastała Bona, i pozwala dotrzeć do źródeł jej siły.