Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harmel Kristin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harmel Kristin. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2022

Dom przy ulicy Amélie – Kristin Harmel

Główna bohaterka powieści, Ruby, kierując się głosem serca, wyjeżdża z Kalifornii z nowo poślubionym mężem Marcelem, do jego rodzinnej Francji. W Paryżu zastaje ich II wojna światowa, która zmienia losy świata i jednostek. Ich związek od początku nie jest stabilny. Marcel okazuje się nie dość wspierającym partnerem, nawet, gdy młodych małżonków dotyka bolesne doświadczenie… Nieoczekiwanie wsparciem dla Ruby staje się mieszkająca po sąsiedzku Charlotte – żydowska dziewczynka. Z czasem mieszkanie przy ulicy Amélie stanie się ważnym miejscem dla ruchu oporu. W nim też pewnego dnia pojawi się Thomas, angielski pilot…


Książka dotyka trudnej historii okupowanej Francji, podzielonej po roku 1940 na strefę północną okupowaną przez Niemców i południową, „wolną”, rządzoną przez rząd z Vichy. Dysonans polityczny odbił się znacząco na społeczeństwie –rodzi się silny ruch oporu, osławione La Résistance, jednocześnie kwitnie kolaboracja. Osią fabuły jest działalność siatki przerzutowej ratującej lotników angielskich zestrzelanych przez Niemców nad Francją.

W podobnej tematyce czytałam książki, które bardziej mnie porwały np. „Słowika” Kristin Hannah, czy „Pod szkarłatnym niebem” Marka Sullivana. „Dom…” momentami trąci brakiem wiarygodności. Wkrada się też zbyt wiele szczęśliwych zbiegów okoliczności, które upraszczają całą historię. Nie do końca prawdziwa wydawała się mi postać Charlotte, skrojona zbyt dorośle, nieprzekonująco. A szkoda, bo historia Ruby powstała z inspiracji prawdziwą postacią – Virginią d’Albert-Lake.

Mimo moich zastrzeżeń, warto przeczytać książkę, ponieważ płynie z niej piękne świadectwo miłości. Prawdziwa, nie zważa na wiek i na upływ czasu. To co łączy dwoje ludzi zostaje zweryfikowane poprzez wspólnie doświadczane chwile, zarówno dobre, jak i złe. Trwałe uczucie chroni dwoje ludzi przed najtrudniejszymi zawirowaniami losu.


Zapisane cytaty:

„Okrucieństwo jest bronią ignoranta.”

„Burze są po to, by stawiać im czoło.”

„Sprawy nigdy nie są tak ponure, jak się wydaje.”

„Możesz nosić w sobie smutek, ale nie poczucie winy.”

„Rodzina to o wiele więcej niż pokrewieństwo krwi.”

„To przyszłość jest czymś, na co mamy wpływ.”

czwartek, 10 czerwca 2021

Żona winiarza – Kristin Harmel

Po tę książkę sięgnęłam ze świadomym zamiarem zrobienia sobie przerywnika w czytaniu cyklu z Igorem Brudnym. Po „Sforze” potrzebowałam przełamać klimat bestialskich zbrodni, ze zwichrowanymi postaciami o wynaturzonych motywach działania.

Powieść osadzona w realiach drugiej wojny światowej, to coś co lubię. „Żona winiarza” momentami tchnie naiwnością, emocjonalnymi skrótami i nierównościami – nie wiem, czy wynika to ze stylu pisarki, czy duetu tłumaczy – i stąd miejscami wyczuwałam dwoistość w prowadzeniu narracji? Nie mniej książka mnie wciągnęła.

Toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych – współcześnie i w czasie drugiej wojny światowej we Francji.

Fabuła rozwija się stopniowo, by eksplodować lawiną. I to nie dotyczy tylko wydarzeń, ale też dojrzałości i świadomości głównych bohaterów. A właściwie bohaterek. Bo w książce dużą uwagę położono na sportretowanie barwnych i intrygujących kobiet, a panowie stanowią dla nich tło, nie zawsze wyraziste.

Trudno było mi się na początku zaprzyjaźnić z Inès, tytułową żoną winiarza Michaela, właściciela winnicy Maison Chauveau w Szampanii. Dużo było w niej, szczególnie na początku, rozchwiania, infantylności, ale z drugiej strony poznajemy ją jako młodziutką mężatkę, może więc to kwestia wieku, i celowy zabieg autorki? Wraz z rozwojem akcji na szczęście jej postać ewaluuje, by w pełni nabrać siły i determinacji przy podejmowaniu szalenie trudnych decyzji.

Książkę ratuje dwutorowo prowadzona narracja, dodaje jej dynamiki. Oczywistym jest, że w jakiś sposób historia tocząca się w czasie drugiej wojny światowej w Szampanii ma związek ze współczesnymi bohaterkami: 99-letnią Edith i jej wnuczką Liv. Starsza, ale energiczna pani, nader ochoczo delektująca się wszelkimi trunkami alkoholowymi, zabiera Liv, będącą w trudnym momencie swojego życia (rozwód kończący kilkunastoletnie małżeństwo) do Reims we Francji, miejsca szczególnie jej bliskiego. Babcia i wnuczka rozpoczynają wędrówkę, która doprowadzi je z jednej strony do rozwikłania rodzinnej tajemnicy, z drugiej do rozpoczęcia czegoś nowego.

Przyjemna, szybka lektura, choć przyznam, że brakowało mi w tej historii rozmachu i głębi, jakich oczekiwałam.



Zapisane cytaty:

„[…] pewne sprawy najlepiej pozostawić w spokoju.”

„[…] na najlepsze rzeczy w życiu warto czekać.”

„Wszyscy popełniamy błędy. Ale życie toczy się dalej i zawsze możemy się poprawić. Przeszłość nie ma znaczenia, liczą się wybory dotyczące przyszłości.”

„W życiu […] musisz podążać za tym, co chcesz. Nie możesz napisać na nowo przeszłości, ale możesz wybrać, by żyć całym sercem tu i teraz.”

„Najlepszym sposobem na pokonanie wroga jest się z nim zaprzyjaźnić.”

„[…] w życiu chodzi o to, aby być dobrym i przyzwoitym dla innych. To oczywiste. Ale przede wszystkim musisz być dobra i przyzwoita dla siebie. Znaleźć własną drogę. Własne szczęście. Musisz. Musisz, albo skończysz jako stara, samotna, rozżalona na cały świat kobieta.”