Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Marginesy. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 sierpnia 2026

Moi przyjaciele – Fredrik Backman

Ta powieść ustawiła się w kolejce mojej prywatnej TOP 2026. I mam wrażenie, że to jedna z tych książek, które kategoryzuję na własny użytek jako: „Musisz przeczytać. I musi się podobać!”


Backman jest mistrzem opisywania międzyludzkich relacji – wzruszająco, ciepło i z tym swoim charakterystycznym, trochę zawadiackim poczuciem humoru. Otula czytelnika emocjami, ale nigdy nie popada w patos. I właśnie ta umiejętność mówienia o rzeczach trudnych w sposób prosty, czuły i bardzo ludzki sprawia, że jego książki tak mocno zostają w głowie.

To opowieść o świecie dorosłych i o świecie tych, którzy dopiero do niego wchodzą – nastolatków. A świat dorosłych potrafi boleśnie zawodzić. Jednocześnie Backman pokazuje, jak ogromne znaczenie może mieć dla młodego człowieka drugi człowiek. Czasem wystarczy ktoś, kto zobaczy w nim coś więcej, kto uwierzy, zanim on sam nauczy się wierzyć w siebie. „Kocham cię i wierzę w ciebie” – czy słyszeliście to jako dzieci? A może dziś mówicie to swoim dzieciom?

Książka o dorastaniu, stracie i niszczycielskiej przemocy, ale przede wszystkim o sile przyjaźni i zwykłego, dobrego człowieczeństwa. O tym, że możemy stać się dla kogoś ważniejsi, niż sami przypuszczamy. Że nasze gesty, słowa, obecność mogą komuś pomóc przetrwać najtrudniejszy moment.

A przy tym jest to także opowieść o terapeutycznej mocy sztuki. O sztuce jako przestrzeni, w której można znaleźć schronienie, nazwać emocje, przeżyć to, czego nie potrafimy wypowiedzieć, i choć na chwilę poukładać sobie świat.

Najważniejszym słowem tej książki jest jednak przyjaźń.

Towarzyszymy bohaterom w ich podróży i jednocześnie odbywamy podróż w głąb własnego życia. Do wspomnień, relacji, ludzi, którzy byli obok nas wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowaliśmy – i do pytania, czy my sami potrafimy być takimi ludźmi dla innych.

Absolutnie wspaniała literatura. Wzruszająca, mądra, ciepła, momentami niewygodna, ale pozostawiająca po sobie przede wszystkim dużo dobra. Backman po raz kolejny przypomina, że czasem największą siłą człowieka jest drugi człowiek.

Jeśli podobały wam się książki: Szczygieł Donny Tartt, Noc szpilek Santiago Roncagliolo i Demon Copperhead Barbary Kingsolver to zakochacie się też w Moich przyjaciołach Backmana.


środa, 4 grudnia 2024

Ciekawostki o znanych kobietach

Skandalistki. Kobiety, które zadziwiały i szokowały – Małgorzata Czapczyńska

Kobiety z obrazów. Polki – Małgorzata Czyńska


Obydwie prezentowane książki można czytać z „doskoku”, we fragmentach, w przerwach między różnymi czynnościami lub w trakcie innych lektur. Obydwie prezentują rysy życiorysów kobiet znanych mniej lub bardziej, które zapisały się na kartach historii, szeroko rozumianej kultury, sztuki, literatury, filmu, czy nawet w annałach kryminalistyki. Wiele biogramów znam z obszerniejszych opracowań, czy filmów dokumentalnych lub fabularnych (jak chociażby w przypadku Olgi Boznańskiej, Rity Gorgonowej, Fridy Kahlo, Marii Dąbrowskiej, Edith Piaf, Zofii Stryjeńskiej, sióstr Pareńskich). Nie mniej, chociaż wszystkie zasługują na oddzielne biografie, i zresztą wiele z nich takie posiada, to jednak dobrze, że są takie wydawnictwa zbiorowe, które mogą być przyczynkiem do dalszych, głębszych poszukiwań.

Obydwie książki są ilustrowane oraz zaopatrzone w bibliografię i źródła.

wtorek, 26 listopada 2024

Uczniowie Hippokratesa – Ałbena Grabowska

Doktor Bogumił, t.1
Doktor Anna, t.2
Doktor Zosia t.3


Nadrabiam zaległości w prezentowaniu książek, które przeczytałam/przesłuchałam w tym roku. Cykl „Uczniowie Hippokratesa” miałam na słuchawkach w… lutym! Tak dużo się zaraz potem w moim życiu prywatnym i zawodowym zadziało, że zwyczajnie zabrakło czasu na pisanie.

A z całego serca polecam ten cykl fanom powieści, gdzie wydarzenia i losy postaci fikcyjnych przeplatają się z prawdziwymi. Motywem przewodnim całości jest medycyna – jej historia, postęp, naukowcy, których badania zmieniały standardy i procedury, wybitni lekarze, przełomowe odkrycia. Wszystko to, co spowodowało, że dzisiaj zdecydowana większość chorób – zwłaszcza z naszej obecnej perspektywy, banalnych – jest zwyczajnie uleczalna i niegroźna.

Dla mnie najlepszą częścią była ta ostatnia, „Doktor Zosia”, ale zdecydowanie polecam wszystkie tomy, które można czytać też niezależnie. Czuć, że Autorka napisała je z pasją. Pasją do medycyny, wszak sama jest lekarzem.

wtorek, 9 stycznia 2024

Violeta – Isabel Allende

Hej, hej! Witajcie w nowym czytelniczym roku :) Ja mam za sobą cztery książki (w tym 3 wysłuchane), ale dopiero dzisiaj znalazłam odrobinę czasu, aby opowiedzieć o pierwszej z nich. Ponieważ te kolejne są spójnym cyklem, napiszę o nich, gdy skończę całość.

"Violeta" to saga rodzinna ujęta w czasowe klamry dwóch pandemii: od hiszpanki w 1920 do Covida 2020 roku. Violeta przychodzi na świat w bogatej rodzinie chilijskiej. Kryzys światowy w latach trzydziestych, a także nietrafione finansowe decyzje (hm… a raczej machlojki) ojca, doprowadzają rodzinę do bankructwa. Violeta wraz z matką i ciotkami odnajduje dom wśród obcych ludzi, którzy z czasem staną się jej najbliższymi sercu osobami.


Powieść ma formę listu/spowiedzi. Początkowo nie wiemy kim jest adresat wspomnień głównej bohaterki, ale mamy świadomość, że opowieść snuje stulatka, której życie dobiega końca.

Książka nie jest literacką perełką, ale to dobrze opowiedziana historia kobiety silnej, świadomej. Kobiety, której nie były obce potknięcia i nie zawsze trafione wybory. Ale też potrafiącej niestrudzenie walczyć o siebie i o najbliższych. Aktywnej, zaangażowanej, nigdy się niepoddającej.

Bardzo dobrze osadzona w czasie i historii Chile, chociaż sama nazwa państwa nie pada ani razu, odniesienia do wydarzeń oraz obyczajowości tego kraju są czytelne i jednoznaczne (także w przypisach). Czyta się naprawdę dobrze, chociaż pod koniec lekko czułam się znużona formą narracji.

Kto zna twórczość Allende, z łatwością rozpozna jej styl i klimat. Dobra książka na rozpoczęcie nowego czytelniczego roku.

Pozdrawiam noworocznie i pędzę we wspomniany świat słowiańskiego cyklu, który czytelniczo gra u mnie teraz pierwsze skrzypce :)

wtorek, 21 listopada 2023

Żaden koniec – Zośka Papużanka

Fabularnie właściwie nic nowego w tej książce nie ma: ot, jedna z wielu o życiu, o rodzinnych relacjach, trudnej teraźniejszości zbudowanej na trudnej przeszłości. A jednak sposób prowadzonej narracji jest na tyle nowatorski, że nie sposób oderwać się od lektury. Świetnie napisana książka – jeśli oczywiście ktoś lubi dobry, nieszablonowy warsztat pisarski.


Z obrazów kreślonych wspomnieniami bohaterów budowana jest historia trzypokoleniowej rodziny – głównie z jej traum. Jakub i Justyna to rodzeństwo, które po śmierci Krystyny – nestorki rodu, babci, rozpoczyna odkrywać swoją przeszłość, kreśloną wydarzeniami z życia starszych członków rodziny i podjętymi przez nich niegdyś decyzjami. Wydarzeniami, które w świadomości rodziny nie istniały – najczęściej były przemilczane lub podawane w wersji fragmentarycznej.

Lektura tej powieści wymaga uwagi i skupienia, bo nie jest linearna. Brak chronologii i jednoznacznego określenia z perspektywy jakiej postaci w danym momencie poznajemy opowieść, mogą być początkowo trudne. Czytanie „Żadnego końca” mogę porównać do rozsypanych na stole puzzli, i to naprawdę wieloelementowych, z których cierpliwy czytelnik ułoży pełny obraz. Zbudowana jest z retrospekcji, czasami z pozoru luźnych uwag, jak gdyby notatek. Ale całościowo nie ma tutaj przypadkowości.

Ta historia siłą rzeczy nasuwa pytanie: co my sami wiemy o przeszłości swoich przodków? Tych wcale nie odległych w czasie, całkiem bliskich, bo babć, dziadków, wujków? Na ile ich los wpłynął na kształt naszego życia?

I jeszcze jedno: co sami zechcemy przekazać słownie i emocjonalnie swoim bliskim?

To moje pierwsze spotkanie z prozą Papużanki i podobnie jak w przypadku Zyty Rudzkiej, zamierzam poznać Jej inne powieści. Przemawia do mnie taki styl narracji.


Cytaty:

„Spośród stworzeń chodzących po świecie tylko kot nadaje się w stu procentach do życia w społeczeństwie, kot ma wywalone.”

„Ludzie czasem robią coś, co trzeba robić, chociaż nie wiedzą dlaczego.”

„Śmierć jest do przeżycia, poważnie. Z życiem jest znacznie trudniej.”

„Życie jest płaskie jak kałuża.”

piątek, 20 października 2023

Chłopki. Opowieść o naszych babkach – Joanna Kuciel-Frydryszak

Czy wiecie, że na polskiej wsi dwudziestolecia międzywojennego zapałki były towarem luksusowym? To wówczas dzielono je na czworo w znaczeniu dosłownym, a nie metaforycznym.


Skala ubóstwa materialnego, mentalnego i intelektualnego wsi polskiej pierwszych trzydziestu lat XX wieku, poraża. Ogólne wyobrażenie o społeczeństwie tych lat mamy zbudowane głównie na obrazie miejskich elit – politycznych i artystycznych. Tymczasem polska wieś, gdzie mieszka blisko 75% społeczeństwa, tonie w biedzie.

Rodzina mojej Mamy ma korzenie chłopskie. Istnieje więc bardzo duże prawdopodobieństwo, że moja Prababcia, jako mała dziewczynka, miała takie marzenie, jak większość prezentowanych w książce bohaterek: mieć własne buty i móc chodzić do szkoły, by nauczyć się pisać i samodzielnie złożyć podpis. Jej córka, a moja Babcia wychowywała się już w lepiej sytuowanej rodzinie chłopskiej. Na jednym z ocalałych zdjęć rodzinnych z końca lat 30-ych, kiedy była nastolatką, ma na sobie ładną, prostą sukienkę z kołnierzykiem i prawdziwie eleganckie buciki z klamerką, na niewielkim obcasiku. Z pewnością był to strój odświętny. Ta książka wywołała we mnie ogromny żal, że tak mało wiem o życiu swojej Prababci Felicji. Babci właściwie też… I, że jest to już nie do nadrobienia...

Sielski obraz polskiej wsi ginie w tym doskonałym reportażu. Dom rodzinny chłopskiego dziecka był szkołą oschłości. Dzieci chowane w biedzie pielęgnowały kompleks niższości. Życie kobiet naznaczone było fatalizmem. Biernym przytakiwaniem. Niczego nie żądać, nic nie oczekiwać.

Na szczęście autorka wyłuskała z setek opowieści, historie wiejskich kobiet, które pełne determinacji, umiały wykorzystać najdrobniejszą szansę, aby zmienić swój los.

Doskonale udokumentowana książka. Czyta się pasjonująco. Gorąco polecam.

piątek, 18 sierpnia 2023

Lekcje chemii – Bonnie Garmus

Chociaż to połowa mojego czytelniczego roku, jestem PEWNA, że to będzie NAJLEPSZA książka jaką w nim przeczytam (a ściśle mówiąc przesłucham). Elizabeth Zott była i jest ze mną w każdej chwili. Jestem tą książką zachwycona. Chociaż jej wysłuchałam jako audiobooka, kupię wydanie książkowe, bo chcę do niej wracać.
Rzadko wystawiam ocenę 10 w skali od 1do10 według portalu lubimyczytac.pl, ale w przypadku tej powieści nawet dyszka to za mało!


Jestem absolutnie zachwycona tą książką.

Pokochacie Elizabeth Zott. Jestem tego pewna.

Zabierze Was na lekcję szacunku do samej siebie. Na lekcje siły i wiary w swoje kompetencje, umiejętności i pasje. Nauczy mówić serio – zawsze serio o swoich uczuciach i pragnieniach. Ta powieść to synonim intelektu i inteligencji. Z nieprawdopodobną mocą dopingowania do tego, aby być wiernym swoim priorytetom, nawet jeśli życie zmusza do bycia elastycznym wobec zaistniałych okoliczności. To historia, która dodaje odwagi, która motywuje.

Akcja powieści ma miejsce w latach 50-ych w Stanach Zjednoczonych, gdy rola kobiety sprowadzona była do bycia dobrą gospodynią, panią domu – uległą, podporządkowaną: mężczyznom, systemowi i stereotypom. Elizabeth na tym tle jawi się niczym dziwoląg: ukierunkowana na pracę naukową, stawiająca granice dla poszanowania własnej kobiecości, ale i człowieczeństwa. Domagająca się szacunku i zdobywająca go! Nie udaje, nie przymila się. Prostolinijna. Prawdziwa. Elizabeth nie potakuje. Wyznacza granice. Nie godzi się na podrzędną rolę kobiet. Nie daje się wmanewrować w stereotypy kulturowe.

Wspaniale nakreślone postacie główne i drugoplanowe, w tym… zwierzęce – ach, cudowny Szósta trzydzieści :) Świetnie poprowadzona dramaturgia. Dopracowane zakończenie. Piękna i naprawdę wyjątkowa miłość. Piękna, szczera przyjaźń.

Historia Elizabeth będzie ze mną zawsze. W chwili zwątpienia w siebie i w ludzi, chwili niewiary we własne możliwości i przygnieciona podłością świata przypomnę sobie Ciebie, Elizabeth.

Wpadnijcie do niej na kawę, którą przygotuje w… palniku Bunsena. Naczynia wyczyści oparami węglowodorów, a zupę doprawi szczyptą chlorku sodu.

Dziewczyny, kobiety, mężatki, singielki, matki, babcie, panie w każdym wieku i różnych życiowych ról – niech ktoś za Was nakryje do stołu! Potrzebujecie teraz chwili dla siebie! Aby rozpocząć lekcję z Elizabeth Zott! Wyjdziecie z niej silniejsze!


Zapisane cytaty:

„Często najlepszy sposób, aby poradzić sobie z czymś złym, to odwrócić to coś o 180 stopni, wykorzystać jako siłę, nie zgodzić się, żeby to coś złego cię zdefiniowało. Walczyć z tym!”

„Ludzie potrzebują otuchy.”

„Co by było, gdyby wszyscy mężczyźni traktowali kobiety serio?”



poniedziałek, 9 stycznia 2023

Niespokojni ludzie – Fredrik Backman

Rzadko czytam komediodramaty, gdzie tragizm i komizm współgrają z wiarygodnością i absurdem, ale dla tej książki warto wyjść ze swojego targetu czytelniczego. Dynamicznie napisana, miejscami sarkastyczna, a jednocześnie tak bardzo chwytająca za serce.


Fabuła w sumie prosta: dwóch policjantów w prowincjonalnym, szwedzkim miasteczku, przeprowadza dochodzenie w sprawie napadu na bank. Świadkowie i zakładnicy w jednym, robią wszystko, aby powiedzieć im jak najmniej. Dlaczego? Całą tę z pozoru zwariowaną opowieść poznajemy etapami, poprzez perspektywę poszczególnych bohaterów.

Plejada nietuzinkowych postaci, każda z własną historią, nielinearna trajektoria narracji powodują, że od lektury trudno się oderwać. Jednocześnie pisarz serwuje głębokie przemyślenia nad kondycją współczesnego człowieka i jego umiejętnościami społecznymi, zmuszając tym samym czytelnika do snucia własnych refleksji. Czuć wnikliwego, empatycznego obserwatora teraźniejszości. Imponuje znajomość ludzkiej psychiki i mechanizmów działania w różnych sytuacjach, co czyni lekturę fascynującą podróżą do wnętrza własnych przekonań.

Każdy ma swoje kompleksy, demony i leki, a ta książka to demaskuje. Każdy z bohaterów walczy ze swoją własną historią życia.

Nie dziwię się, że książka została sfilmowana. Frederik Backman trafia na moją listę pisarzy, których zamierzam przeczytać w całości.

W tej powieści można widzieć historię napadu na bank. Albo o mieszkaniu na sprzedaż. Albo o dramacie zakładników. Albo o ludziach, którzy szukają czegoś, co da im stabilizację, o co warto walczyć, i na co warto czekać. A może to historia o… moście?

A co Ty dostrzeżesz w „Niespokojnych ludziach”?


Zapisane cytaty:

„Życie nie zawsze układa się tak, jak człowiek sobie zaplanuje.”

„Bo oto właśnie zadanie rodzica: być ramionami.”

„Bo czy można być naprawdę szczęśliwym non stop? Jak znaleźć na to czas?”

„Czas płynie szybciej niż się sądzi.”

„Posadźcie dziś jabłonkę, nawet jeśli wiecie, że jutro skończy się świat.”

wtorek, 3 stycznia 2023

Mężczyzna imieniem Ove – Fredrik Backman

Startuję w nowy, czytelniczy rok z książką absolutnie CUDOWNĄ! Książką pełną dobra i wzruszeń. Książką, która jest hołdem złożonym przyjaźni, miłości i zwyczajnej, ludzkiej życzliwości. Książką, która przywraca wiarę w CZŁOWIEKA. W dodatku napisaną tak świeżo, doprawioną szczyptą niewymuszonej ironii i błyskotliwym humorem. A kiedy trzeba… tak bardzo czułą. Świetna!


W pierwszym kontakcie Ove może wydać się gburowatym, czepialskim panem w mocno średnim wieku. Z pewnością każdy z nas spotkał się z taką osobą w swojej lokalnej społeczności. Przekonany o własnej nieomylności i dążący do tego, aby wszystko toczyło się według ustalonych zasad. JEGO zasad. Wydaje się, że nic nie spowoduje, abyśmy polubili „tego cholernego pieniacza”. Ale autor ma całkiem inne plany, co do uczuć czytelnika względem Ovego.

Ove to człowiek konkretu. Wielbiący nade wszystko jasne komunikaty. Chce, aby zwyczajne sprawy miały swój porządek i sens. Jest przekonany, że najlepiej się żyje, gdy ma się instrukcję. Oczywiście do wszystkiego. Buntuje się przeciwko jałowości międzyludzkim kontaktów i bezcelowości konsumpcyjnego życia. Przeciwko temu, że rzeczy stają się niepotrzebne, zanim zdążą się zużyć, czy zepsuć.

Na szczęście ma przy sobie Sonję – kobietę, która nigdy nie pozwala, aby to ciemność zwyciężyła. Ove idzie przez życie ze śrubokrętem i narzędziami w dłoni, zaś Sonja z Szekspirem, którym zaraża trudną wychowawczo młodzież. Jednak pewnego dnia Sonji braknie, a jedynym celem Ovego staje się pragnienie podążenia jej śladem. Magicznym zrządzeniem losu w tym najtrudniejszym, nagle pustym życiu Ovego, pojawia się cały zastęp ludzi, którzy ot, tak, zdawałoby się całkiem niechcący, burzą jego plan.

Zwykle polecam Wam książki, tym razem proszę, abyście tę koniecznie przeczytali. Zróbcie to, bo warto poznać Ovego. Zróbcie to dla siebie :)


Zapisane cytaty:

„Ten, co nie gada za dużo, nie mówi też nic złego.”

„Mężczyźni są mężczyznami dzięki temu, co robią. A nie co mówią.”

„Każdy człowiek powinien wiedzieć, o co walczy.”

„Zawsze myślimy, że będziemy mieli jeszcze mnóstwo czasu na wszystko, co chcemy zrobić z innymi ludźmi. Czas, żeby im powiedzieć pewne rzeczy. A potem zdarza się coś i stoimy nagle zaskoczeni, i w myślach mamy słowa takie jak „gdybym.”

„Zmiana perspektywy czasem potrafi zdziałać cuda.”

„Co to za miłość, która porzuca, kiedy ktoś jest słaby? Która zostawia drugiego, kiedy robi się ciężko?”

piątek, 24 czerwca 2022

Spacerujący z książkami – Carsten Henn

„Mówi się, że książki same znajdują czytelników – czasem jednak potrzebują kogoś, kto wskaże im drogę.” To pierwsze zdanie „Spacerującego z książkami” spowodowało, że z miejsca pokochałam tę powieść.


Pan Carl Kollhoff jest księgarzem, dostarcza wyjątkowe książki do domów swoim wyjątkowym, często ekscentrycznym, a na pewno nietuzinkowym, klientom. Sam o sobie mówi, że jest przeżytkiem – żyje powoli w coraz bardziej przyśpieszającym świecie, a jedynie czego pragnie to tego, aby inni czytali. Żyje swoim utartym rytuałem, w którym wszystko się zazębia, a najmniejszy pyłek kurzu potrafi ów cały mechanizm rozregulować.

I tak się staje, gdy pewnego dnia dołącza do niego Schascha, rezolutna dziewięciolatka w czapce z okularami imitującymi lotnicze gogle. Z ich wspólnego spacerowania wyniknie wiele mniejszych lub większych perypetii – sytuacji zabawnych, wzruszających, smutnych i pięknych. Tym samym przekonanie Carla o tym, że „w oprawie jego życia nie zostało już wiele stron”, zostanie podważone.

Absolutnie magiczna książka. Książka o miłości do książek. O szacunku dla słowa pisanego i szacunku dla każdego czytelnika i jego czytelniczych wyborów. „Słowo pisane pozostanie na zawsze.”, bo druk to najlepsza metoda konserwacji myśli i historii, które w książkach mogą przetrwać całe wieki. Między stronami książek znajdujemy prawdziwych ludzi i ich historie. Każda książka ma serce, które zaczyna bić, kiedy rozpoczyna się ją czytać. Moje serce biło cudownym spokojem, ukołysane tą przepiękną historią. Koniecznie, koniecznie idźcie na spacer z Carlem i Schaschą!

Książka skrzy inspirującymi przemyśleniami, które mogą pełnić rolę sentencji, mott, aforyzmów. Wypisałam ich bardzo dużo i na pewno przygotuję niebawem specjalną planszę z większością z nich. Jeden cytat idealnie odzwierciedla to, czego brakuje mi teraz najbardziej:

„Z każdą nową książką powinno się też dostawać stosowną ilość czasu, żeby móc ją w spokoju przeczytać.”

Zapisane cytaty:

„Na tym świecie danych jest nam za mało dni, aby jeszcze je tracić.”

„Czasami życie nie pozwala nam na zbyt wiele szczęścia na raz, zupełnie jakby zazdrośnie pilnowało, żebyśmy się za bardzo nie rozzuchwalili.”

„Musisz jeszcze więcej czytać. Mózg staje się wtedy bardziej giętki i może pomieścić więcej.”

„Kłamstwa raz puszczonego w świat nie da się już zatrzymać.”

„Każdy potrzebuje innych książek. Bo to, co jedna osoba kocha z całego serca, dla innej będzie zupełnie obojętne.”

„Nie wszystkie książki przemawiają do każdego. Poza tym nawet głupia książka może podsunąć mądre myśli. Odrobina głupoty jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Trzeba tylko uważać, żeby nie zaczęła dominować i zanadto się nie rozprzestrzeniła.”

„To był jesienny dzień, który śnił o lecie.”

„- Płakałeś?
- Nie.
- Może płakałeś w środku? No wiesz, nie oczami, tylko sercem.”

„Czasem to przekleństwo, kiedy życzenia się spełniają.”

„W życiu stale się nas do czegoś przymusza, ale przynajmniej możemy jeszcze sami decydować, co chcemy czytać.”

„Każda dobra książka opowiada o prawdziwych ludziach.”

„Nie ważne, jak dużo się czyta, bo ciągle przybywają nowe tytuły, których się jeszcze nie przeczytało. I to jest smutne. Bo każdy, kto lubi czytać, chciałby znać wszystkie dobre książki.”

„Nawet jeśli nikt nie czytał podarowanych książek, to stanowiły one miły gest – i wyraz uznania dla intelektu i gustu obdarowanego.”

sobota, 28 sierpnia 2021

Cienie – Wojciech Chmielarz

Niewyjaśnione zdarzenia sprzed lat niczym cienie kładą się na życiorysach bohaterów znanych z poprzednich części z komisarzem Mortką w roli głównej. Jeśli dodam, że chodzi o zdarzenia niewygodne dla wysoko postawionych osób w policji, za rozwikłanie których bierze się Jakub Mortka ze zdeterminowaną aspirantką Suchą u boku, staje się zrozumiałe, że będziemy mieli do czynienia ze świetnie zbudowanym kryminałem. Mortka nie odpuszcza. Docieka, drąży. Analizuje i wyciąga wnioski, w czym jest przecież doskonały. Zderza się ze sprawą kilku powiązanych ze sobą morderstw dokonanych zarówno w czasie mu współczesnym, jak i w przeszłości. Kolejno rozwiązywane zagadki pojawiające się podczas prowadzonego śledztwa sprawiają, że musi zweryfikować swoje zaufanie do osób, z którymi dotychczas współpracował. Zaczyna się chwiać jego pewność co do instytucji, które uważał za gwarant prawości.


„Cienie” kończą (póki co?), cykl kryminałów z komisarzem Jakubem Mortką i jest to finał bardzo udany. Mam kilka drobniutkich rozczarowań: czuję niedosyt jeśli chodzi o kontynuacje i dość powierzchowne poprowadzenie niektórych, dodajmy marginalnych, wątków, ale na szczęście nie rzutują one na całościowy odbiór powieści. Zarówno tej, jak i całego cyklu.

Pozwolę sobie subiektywnie wybrać najlepsze części serii. Dla mnie jest to zdecydowanie „Farma lalek” i „Cienie”. Odrobinkę mniej podobało się mi „Przejęcie”, gdzie chyba było za duże zagęszczenie różnych wątków, ale finalnie, to też była świetna książka. Na pewno będę ten cykl polecała każdemu wielbicielowi kryminałów.

Chmielarz ma dar do sprawnego prowadzenia skomplikowanych opowieści, podczas rozwiązywania których czytelnik się nie gubi. Było to szczególnie ważne w „Przejęciu”, które cechowała dość rozbudowana fabuła. Tworzy wiarygodne postacie, z przekonywającą konstrukcją charakterologiczną. Bohaterowie, i ci główni i drugoplanowi, są żywymi postaciami, wyjętymi z rzeczywistości, a nie spomiędzy papierowych kart powieści. Możemy ich lubić lub nie, utożsamiać z nimi lub przeciwstawiać, rozumieć ich życiowe wybory, albo ich nie akceptować. Chmielarz stwarza możliwość do konfrontowania własnych przekonań czytelnika z tymi reprezentowanymi przez powieściowych bohaterów. No i moim zdaniem mistrzowsko pisze dialogi. Nie epatuje wulgaryzmami, choć wiadomo, że trudno ich uniknąć ze względu chociażby na kryminogenne środowisko, w którym toczy się fabuła. Imponuje mi Jego niewymuszona kultura słowa. Uroczo też buduje takie… „mikroświaty” – jaki na przykład w „Cieniach” tworzy cała ekipa zamieszkująca studenckie mieszkanie, w którym rozgrywa się kilka kluczowych dla powieści spraw.

Brawo!

Tylko jak tu teraz żyć bez Jakub Mortki? No jak?


Zapisane cytaty:

„[…] Kobieta, kiedy kocha, może zrobić wszystko.”

„[…] Matki tak po prostu mają. Strach o dziecko pojawia się, kiedy po raz pierwszy słyszą krzyk niemowlęcia i towarzyszy im już zawsze. W dobrych chwilach tkwi gdzieś w najciemniejszych zakamarkach mózgu przykryty grubym dywanem pogodnych myśli i tli się ledwo, ledwo. Nigdy jednak nie gaśnie i niewiele potrzeba, by wybuchnął jasnym, gorącym płomieniem.”


środa, 11 sierpnia 2021

Podpalacz – Wojciech Chmielarz

Komisarz Jakub Mortka wkracza na pokręconą ścieżkę faktów i domysłów, w ślad za podpalaczem domów na warszawskim Ursynowie.

„Podpalacz” to pierwsza część serii kryminałów, w których główną rolę śledczego odgrywa Jakub Mortka, trzydziestoparoletni komisarz stołecznego Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw.

 
Serie kryminalne od dłuższego czasu święcą triumfy wśród polskich czytelników, a jednym z czynników wpływających na ich powodzenie jest charyzma głównej postaci cyklu – a więc człowieka, który stoi na straży prawa i porządku. W przypadku Mortki jest pewien schemat: facet z rodzinnymi problemami, z życiem osobistym wymykającym się z rąk – znamy to z innych kryminalnych powieści. Jednakże jest coś w Mortce, że i tak lubi się go niemalże od samego początku. Szybko czytelnik zaczyna mu kibicować, zwyczajnie trzymać za niego kciuki.

Za problemami w życiu osobistym stoi, jak to zwykle bywa, specyfika pracy zawodowej i pełna zaangażowania w nią postawa komisarza. Bo Mortka ma duże poczucie obowiązku. Nie odpuszcza, bo akurat ma wolny dzień – jest sprawa, jest nagły zwrot w akcji – rzuca wszystko i cały oddaje się śledztwu. Aktualnie w Polsce mamy spory problem ze społecznym szacunkiem wobec zawodu policjanta. W „Podpalaczu” wydaje się, że Chmielarz dąży do ukazania jak trudna, odpowiedzialna i wymagająca osobistych poświęceń jest to służba. I w moim odczuciu udaje się mu to. Mortka jawi się w tym wszystkim taki… normalny. Nie jest cukierkowy, ale i nie stoi na piedestale. Wraz z rozwojem akcji „Podpalacza” okazuje się, że pomimo wysokiego zawodowego morale, ma też niestety słabości, które powodują, że podejmuje się działania niekonwencjonalnego.

Książka jest świetnie napisana – wiem, że brzmi to bardzo ogólnie, ale naprawdę warsztat jakim operuje Chmielarz sprawia, że książka czyta się jakby sama, czytelnik po prostu płynie. Trzyma w lekkim napięciu, nieustannie intryguje, co będzie dalej. Poszczególne elementy kryminalnej łamigłówki, prowadzące do rozwikłania sprawy, układają się sukcesywnie w logiczną całość, i co ważne – odkrywane są przez autora w odpowiednich momentach akcji. Wszystkie postacie tworzące historię „Podpalacza” są obrazowo scharakteryzowane, łatwo jest sobie je wyobrazić, są autentyczne.

Z ogromną przyjemnością rozpoczęłam nową, czytelniczą przygodę z panem Chmielarzem.

Aż chce mi się wykrzyknąć: Mortka! Mordo ty moja! Co dalej wydarzy się w twoim życiu? 
Śmigam czytać kolejne części cyklu.

piątek, 30 lipca 2021

Plac Leńskiego – Daniel Wyszogrodzki

Wszyscy mają swój własny Plac Leńskiego. To cały świat dzieciństwa zamknięty w najbliżej okolicy rodzinnego domu. Eksplorowany każdy zaułek, pełen sekretów skrzętnie skrywanych przed dorosłymi. Miejsce gdzie uczymy się życia i ludzi. Gdzie rodzą się nasze fascynacje, przyjaźnie i miłości, gdzie uczymy się mierzyć z problemami. Miejsce, do którego już zawsze będziemy wracali wspomnieniami. Przestrzeń, która, kształtuje nasz charakter i uczy relacji z innymi.


Plac Leńskiego Danka, chłopaka z warszawskiej Pragi (tej „prawdziwej”, starej, „warsiawskiej”, przedwojennej, charakternej) jest barwny, pomimo szarego peerelowskiego anturażu. Pełen swoistego uroku i humoru. Autor odkrywa, miejscami bardzo intymne, karty znaczone swoim dorastaniem i… dojrzewaniem. Bywa chłopięco dosadnie, dowcipnie i ironicznie, z dystansem, ale bywa też… wzruszająco. Szczególnie, gdy narrator odnosi się do osobistej straty, jakiej doświadczył w bardzo wczesnym dzieciństwie…

To soczysta książka portretująca społeczne nastroje i styl życia warszawiaków w latach 60-tych i 70-tych. Danek dodatkowo znajdował się na granicy dwóch światów – Dziadków żyjących przedwojennymi wspomnieniami i Ojca, zakorzenionego w rzeczywistości „nowej” Polski.

Zaskakujący był dla mnie obraz subkultury gitowców. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak naprawdę najczęściej był to margines społecznych, a ich grypsera, to nie żadne śmichy-chichy, tylko odrażający proceder wyszydzający i nękający innych, najczęściej słabszych.

Powieść brzmi muzyką. Moje gusta muzyczne są zbieżne z tymi reprezentowanymi przez książkowego Danka. Dlatego wyjątkowo ciepło czytało się mi o jego muzycznych odkryciach. Led Zeppelin, King Crimson, Klan, Grechuta, WAR, The Beatles, Pink Floyd… to wszystko „moja” muzyka, moje klimaty. Rozdział poświęcony utworowi In-A-Gadda-Da-Vida Iron Butterfly przeniósł mnie w moje studenckie czasy, kiedy sama po raz pierwszy usłyszałam ten absolutnie mistyczny, ekscytujący i niesamowicie sensualny utwór… Doskonale wiem, co wówczas czuł Danek!

Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w tej powieści inspirację do powrotu w świat swoich własnych wspomnień.

Jedna z Babć Danka (99-letnia Babcia Pela) na pytanie jak minęło jej tak długie życie odpowiedziała: „Tak, jakby otworzyć i zamknąć drzwi.” Utwierdza mnie to, już nie pierwszy raz, w przekonaniu, że warto robić w życiu wszystko, aby pomiędzy tym otwieraniem i zamykaniem drzwi zadziało się jak najwięcej pięknych rzeczy.

Autor – dziennikarz muzyczny, tłumacz twórczości Leonarda Coena, odważnie zabiera czytelnika w podróż do okresu swojego dojrzewania. Wybierzcie się w tę podróż razem z nim – gwarantowana cała gama emocji!

Dziękuję Wydawnictwu Marginesy 
za zaproszenie mnie do lektury tej wyśmienitej książki wspomnieniowej.