Fajny tytuł – nawiązujący oczywiście do fantastycznego tryptyku Hieronima Boscha. Zresztą reprodukcja dzieła pojawia się we wklejce w wydaniu książkowym. I to tyle jeśli chodzi o plusy tej powieści. Przynajmniej dla mnie.
Tematyka ważna, aktualna – konsumpcjonizm, zagubienie i osamotnienie we współczesnym społeczeństwie, zakłamywanie prawdy poprzez sztuczne kreowanie swojej codzienności w świecie wirtualnym, ale podane jakoś tak… nudno. Mam wrażenie, że potencjał tej historii gdzieś się rozmywa, a zamiast wciągającej opowieści dostajemy raczej jednostajny zapis emocjonalnego marazmu. Zero przysłowiowego światełka w tunelu.
Fabuła nie tyle smutna, co dołująca – i to w sposób, który nie prowadzi do żadnego oczyszczenia czy refleksji, tylko zostawia czytelnika z poczuciem ciężaru i bezsensu.
Nie odnalazłam się w tej książce.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz