poniedziałek, 24 sierpnia 2026

To, o czym nie mówimy – Elizabeth Strout

Jestem fanką Elizabeth Strout. Przeczytałam wszystko, co zostało wydane w Polsce, i choć nie każda jej książka porywa mnie tak samo, to i tak bardzo dobrze czuję się w świecie, który tworzy.


Strout pisze trochę tak, jakby po prostu przyglądała się ludziom. Niewielkiej społeczności, kilku rodzinom, sąsiadom, znajomym. Patrzy uważnie i potem opowiada nam o tym, co zobaczyła. Bez wielkich słów, bez efektownych fajerwerków. Za to z ogromną empatią i niezwykłym zrozumieniem dla ludzkiej psychiki oraz tych wszystkich skomplikowanych relacji, w które wchodzimy.

I chyba właśnie dlatego jej książki są mi tak bliskie. Są bardzo zwyczajne. Mega bliskie codzienności. A jednocześnie jest w nich coś, czego nie umiem nazwać inaczej niż spokojem. Ciepłem. Nawet kiedy Strout pisze o rzeczach trudnych, bolesnych czy zwyczajnie smutnych.

„To o czym nie mówimy” jest bardzo, bardzo dobrą książką w jej dorobku.

Tym razem poznajemy zupełnie nowych bohaterów, choć uważny czytelnik Strout może wychwycić pewne odwołanie do „Olive Kitteridge”. To jednak bardziej literacki easter egg niż rzeczywiste połączenie obu historii. Taki drobny ukłon w stronę tych, którzy znają wcześniejsze książki pisarki.

W ostatnich powieściach Strout coraz częściej pojawiają się też wątki polityczne i jej własne sympatie. W „To o czym nie mówimy” jest to szczególnie wyraźne. Mam zresztą taką prywatną teorię, że być może właśnie ten aspekt miał swój udział w nominacji książki do Nagrody Bookera. No cóż – fanką obecnej opcji władzy pani Strout zdecydowanie nie jest. ;)

Ale dobrze. O czym właściwie jest ta książka?

Właśnie o tym, o czym nie mówimy.

O drobiazgach, których nie wypowiadamy na głos. O małych i większych słabostkach. O sekretach. O rzeczach, które chowamy pod płaszczem dyskretnego milczenia – czasem z szacunku dla innych, czasem po to, żeby ochronić samych siebie.

„Życie to sprawa prywatna”. Może właśnie dlatego milczymy. Tylko że z milczenia jednych bardzo łatwo rodzi się niezrozumienie drugich. A z niezrozumienia – pochopne osądy.

Strout po raz kolejny przypomina nam, jak niewiele wiemy o innych ludziach. I jak niewiele czasem wiemy o samych sobie.

„Tacy jesteśmy ślepi, my, ludzie – tacy ślepi. Wobec siebie nawzajem i wobec siebie samych.”

Naprawdę wartościowa lektura.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz