sobota, 10 grudnia 2022

Cesarzowa Sisi – Gigi Griffis

„Miłość jest jak drzewo, które człowiek sadzi, pielęgnuje i cierpliwie czeka.”


Elżbieta Bawarska, żona cesarza Franciszka Józefa I, znana jako Sisi (sama nie lubiła tego zdrobnienia), to jedna z najbardziej fascynujących kobiet w historii. Piękna i niezależna, na tyle, na ile niezależna mogła być arystokratka w XIX wieku. Wyszła za mąż za cesarza Franciszka z miłości, ale ostatecznie związek szczęśliwy nie był. Dodatkowo przez całe życie zmagała się ze sztywną, obcą jej temperamentowi, etykietą austriackiego dworu i nieprzychylną, wymagającą teściową – arcyksiężną Zofią. Powieść autorstwa Gigi Griffis opiewa wcześniejszy, króciutki wycinek życia przyszłej cesarzowej, skupia się tylko na okresie poprzedzającym jej koronowanie. To opis wydarzeń prowadzących do zaślubin Elżbiety Bawarskiej z cesarzem Austrii Franciszkiem Józefem I.

Elżbieta przybywa latem 1853 roku na dwór w Wiedniu wraz z matką i siostrą Heleną. To właśnie Helena pierwotnie miała wstąpić w związek małżeński ze swoim kuzynem Franciszkiem. Kiedy jednak Sisi i Franz spotykają się niespodziewanie w pałacowych ogrodach, rodzi się między nimi wyjątkowa więź. Franz, zwykle uległy wobec matki, w tej jednej kwestii pozostaje nieugięty: to niespełna szesnastoletnia Sisi zostanie wybranką jego serca.

Książka przybliża osobowość młodej, przyszłej cesarzowej. Poznajemy dziewczynę, która nie chciała wyrzec się nadziei, marzeń i miłości. Mówiła, co myśli, broniła swoich przekonań i nie kłaniała się społecznym oczekiwaniom wobec kobiety jej pozycji. Buntowała wobec matki, która zgodnie z panującymi wówczas zasadami, chciała wtłoczyć ją w ściśle określone ramy, „zasznurować duszę w ciasny gorset”, na wzór gorsetu modelującego talię ówczesnych kobiet.

Książka na pewno spodoba się fanom romansów historycznych. Mnie zainspirowała do zgłębienia wiedzy o losach tej historycznej… celebrytki :)

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję




piątek, 9 grudnia 2022

Lunia i Modigliani – Sylwia Zientek

„Każdy chce być kimś, będąc po prostu sobą.”

Amadeo Modigliani to włoski malarz, który żył i tworzył w Paryżu na początku XX wieku. Zmarł w wieku 35 lat w roku 1920, wycieńczony gruźlicą i nałogami. Za życia nie doczekał się sławy i uznania. Współcześnie, płótna sygnowane jego nazwiskiem, osiągają zawrotne sumy. Tematem jego prac był przede wszystkim człowiek. Wyróżniają się oryginalnym stylem: wydłużone rysy portretowanych postaci hipnotyzują charakterystycznymi, pustymi oczami w kształcie migdałów. Tchną pozornym niepokojem i dziwną melancholią. Namalował też wiele kobiecych aktów, które nawet teraz mogą uchodzić za szalenie odważne, a w czasach, gdy powstały, wywoływały skandal i obrzucenie.


Lunia Czechowska przybyła do Paryża wraz ze znajomymi rodziny latem 1913 roku. Jak sama wspominała, miała jeszcze okazję dotknąć końca barwnej belle époque, nacieszyć się ostatnim, beztroskim czasem Europy, która już zmierzała ku wyniszczającej wojnie 1918 roku. Dzięki paryskiemu marszandowi Leopoldowi Zborowskiemu i jego towarzyszce życia Annie Sierzpowskiej, poznała Amadeo Modiglianiego, z którym połączyła ją głęboka, przyjacielska relacja. Blisko trzy lata miała okazję być blisko codzienności Modiglianiego. Obserwować jego proces twórczy, szalone życie i burzliwy, ostatecznie tragiczny związek z Jeanne Hébuterne. Lunia dożyła sędziwego wieku i zawsze chętnie opowiadała o swoim związku z malarzem, skrzętnie kryjąc w niedomówieniach charakter łączących ich uczuć. Pozowała do wielu jego prac. Malarza nie było stać na zatrudnianie profesjonalnych modelek, dlatego też często portretował osoby z bliskiego mu otoczenia.

Za sprawą powieści pani Zientek dotykamy artystycznego klimatu paryskiego Montparnasse, zaglądamy do legendarnej kawiarni „La Rotonde”, gdzie spotykała się ówczesna bohema artystyczna. Ogromną wartością tej powieści było dla mnie zaglądanie za kulisy powstania wielu znanych dzieł Modiglianiego. Podczas lektury nieustannie przeglądałam albumy z malarstwem artysty. Autorce sugestywnie udało się opisać warunki i odtworzyć atmosferę pracy twórczej Modiglianiego. Jak również oddać klimat Paryża w czasie I wojny światowej i nastroje panujące wśród jego mieszkańców.

Gorąco polecam fanom powieści inspirowanych faktami i oczywiście tym, którym bliska jest twórczość… „tej świni i perły” – jak o Modiglianim napisała jedna z jego licznych kochanek, dziennikarka Beatrice Hastings.

Dziękuję Wydawnictwu Agora 
za zaproszenie do zrecenzowania książki.




środa, 7 grudnia 2022

Ostatnia podróż – Aleksandra Tyl

Cieszę się, że za sprawą pani Aleksandry Tyl wybrałam się w „Ostatnią podróż”, by po raz kolejny uświadomić sobie, że życie to dar, którego tymczasowości jesteśmy najbardziej świadomi w zderzeniu z ostatecznością. Lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, że nade wszystko pragnę ZWYCZAJNYCH, dobrych chwil. Niech układają się w bezpieczny, zrównoważony i spokojny czas. Nic ważniejszego. Nic piękniejszego.


Po przeczytaniu książki, dałam sobie czas, aby napisać opinię. Potrzebowałam dystansu. Lubię wzruszać się za sprawą literackiej fabuły, ale tutaj początkowo miałam wrażenie emocjonalnego przesytu. Jednakże doceniam jej przesłanie, gdy skonfrontowałam opowiedzianą przez autorkę historię z realiami ludzkich problemów, którymi jestem nieustannie bombardowana, nie tylko w życiu osobistym, ale też via media. Zderzenie z nieodwracalnością, której doświadczyli bohaterowie powieści, budzą w czytelniku refleksję nad sensem zamartwiania się prostymi sprawami, które składają się na życie każdej rodziny.

Pierwsze rozdziały dają obraz współczesnego, młodego małżeństwa, zapętlonego w rutynie dnia codziennego: małe dzieci, praca, kariera, rodzinne powinności. Małżeństwa, które próbując pogodzić wszystkie obowiązki, na pewnym etapie traci równowagę. Radość z posiadania rodziny, satysfakcja z dobrze układającej się i pozwalającej na dostatnie życie pracy zawodowej, gubi się w tyglu jednostajności. Patrycja i Grzegorz zostają poddani sprawdzianowi, którego nikt z nas nie chciałby przechodzić. Mówi się, że nasze serca hartują trudne doświadczenia, ale przecież wcale nie chcemy za cenę spokoju doznawać tego, co stało się udziałem tych dwojga...

Książka pomaga docenić spokój i siłę niespiesznych poranków z kawą i książką, wieczorów spędzanych chociażby na prasowaniu zaległego prania, prozaicznych czynnościach. Bo przecież to wszystko składa się na życie. ŻYCIE. Czy zatem warto tracić energię na błahe problemy i nieistotne dylematy? Patrycja w dziejących się zmianach rozpoczyna szukać wewnętrznej siły i balansu. Czy pomimo traumatycznego przeżycia podniesie się, by z czasem nabrać sił i na nowo odkrywać cud życia? Mocno jej kibicuję.

Dziękuję Wydawnictwu PROZAMI 
za zaproszenie do zrecenzowania książki.

środa, 30 listopada 2022

Nikt nie idzie – Jakub Małecki

Tytuł książki zaczerpnięty jest z haiku Bashō Matsuo, japońskiego twórcy tego gatunku poezji lirycznej:

„Tą drogą
Nikt nie idzie
Tego dzisiejszego wieczoru”


Fabuła skupiona jest na historii dwóch kobiet: Olgi i Marzeny. Nie znają się, dorastają w zupełnie innych czasach, a jednak pewnego dnia ich drogi się przetną. Naprzemiennie dotykamy losów jednej i drugiej, z każdym rozdziałem opowieść o dwóch kobietach komponuje się w całość.

Przed wielu laty Marzena traci w wypadku samolotowym męża-pilota. Pozostaje sama z synem Klemensem. Wiele lat później Olga przypadkowo jest świadkiem dramatycznego wydarzenia, w wyniku którego Klemens trafia pod jej opiekę. Klemens – dziecko/mężczyzna z plecakiem wypełnionym kolorowymi balonami, zamknięty w swoim świecie, do którego tak naprawdę dostępu nie ma nikt.

Powieść brzmi muzyką i poezją. Ale jak zawsze u Małeckiego jest tak namacalnie bliska prozie życia. Jego różnym barwom, troskom, radościom. Opowiedziana z czułością i prawdą o nas samych, bo przecież w życiu są rzeczy, które „[…] po prostu czasem się zdarzają". I trzeba z nimi, a czasami pomimo nich, iść dalej. Autor o trudnych wydarzeniach potrafi pisać z wyczuciem i subtelnością. Bez epatowania złem i bólem, z jakimi przychodzi borykać się bohaterom tej kameralnej powieści. Powieści, która podejmując tematykę burzliwych emocji, niespodziewanie otula wyciszeniem i spokojem.

Po raz kolejny Pan Jakub Małecki mnie nie zawiódł, po raz kolejny z przyjemnością towarzyszyłam wykreowanym przez Niego bohaterom, w ich wędrówce przez życie.



Zapisane cytaty:

„[…] nic się nie działo, bo samo nic się nigdy nie dzieje.”

„Przycupnięci na krawędziach swoich dawnych planów na życie, odmieniają „ja” przez wszystkie przypadki.”





poniedziałek, 28 listopada 2022

Zanim wystygnie kawa – Toshikazu Kawaguchi

Czy chcielibyście wejść do kawiarni i złożyć takie zamówienie: „podwójne espresso i proszę mnie przenieść w przeszłość”? Odpowiedź może być ryzykowna, bo jedna z najważniejszych zasad podróży w czasie w tokijskiej kawiarni Funiculi Funicula, brzmi: „Cokolwiek zrobisz w przeszłości, nie zmieni to teraźniejszości”. Nasuwa się pytanie: to po co się do tej przeszłości cofać, jeśli nic nie można w niej zmienić? A jednak pomimo tego, że ta specyficzna wędrówka nie zmienia faktów, zmienia najważniejsze: serce podróżującego. Następuje w nim wewnętrza przemiana. Zmiana punktu widzenia, perspektywy, ostatecznie pozwala na osiągnięcie duchowej równowagi.


Powieść cechuje troszkę inna od europejskiej wrażliwość – może sprawiać wrażenie takiej… szorstkiej, ale to pozory. Myślę, że gdyby fabuła wyszła spod pióra pisarza z kręgu kultury zachodniej, kipiałaby czułostkowością i mogła niebezpiecznie otrzeć się o ckliwość. Tymczasem owa powściągliwość w stylistyce nadaje jej szlachetności, ale nie umniejsza emocjonalności. Tyle, że ta emocjonalność rodzi się w czytelniku. W wyniku uruchamiania własnych wspomnień i pragnień. Bo kto z nas nie chciał choć raz w swoim życiu powrócić do jakiejś konkretnej chwili? Spotkać kogoś dla siebie ważnego, aby powiedzieć coś, czego wówczas nie powiedzieliśmy? Na nowo odbyć rozmowę, która być może przebiegła nie tak, jak byśmy chcieli? Zapamiętać coś, co umknęło, przeżyć ponownie daną chwilę? Czasu na to, w tej wyjątkowej kawiarni jest niewiele – tyle ile potrzebuje kawa, aby ostygnąć…

Cztery różne historie, połączone jednym miejscem. Niektóre mocno chwytają za serce.

Książka powstała na kanwie sztuki teatralnej i podczas lektury czuć ducha teatralnej sceny. Mnie ta kameralność urzeka. Ding-dong rozlega się w kawiarni Funiculi Funicula, gdy przybywa nowy gość – czyż nie brzmi jak dzwonek w antrakcie?

Powieść jest przepięknie wydana. Idealnie komponuje się z poranną kawą… Spróbujcie koniecznie!



Zapisane cytaty:

„Szanuj siebie, to inni też będą cię szanować.”

„Życia nie dostaje się na tacy.”

„Trzeba mieć odwagę, by powiedzieć to, co trzeba powiedzieć.”

czwartek, 24 listopada 2022

Ślady – Jakub Małecki

Małecki potrafi snuć opowieści o życiu, chociaż jak sam pisze w „Śladach”: „Życie to nie jest powieść, żeby się zawsze układało w zrozumiałe i wytłumaczalne historie.” Czasami, gdy nie zawsze się wie co powiedzieć, mówimy po prostu: „ot, życie”. Jemu się to udaje i robi to… pięknie. Niby tworzy prozę, ale jest w niej szczypta poezji, czy też magicznego realizmu. Wystarczająca ilość, aby smakowało idealnie. 


Uwielbiam wniknąć w tworzony przez Niego świat. Świat zwykłych ludzi z ich zwykłymi-niezwykłymi życiorysami. Autor dysponuje nie tylko sprawnym piórem, ale też jest mistrzem formy, o czym „Ślady” wybitnie świadczą. Każdy rozdział można odczytywać niczym niezależne opowiadanie, jedną, odseparowaną historię. Ale każdy zawiera element, ŚLAD, spajający poszczególne wątki w obraz całkowity i pełny.

Powieść – bo mimo wszystko trudno mi określać „Ślady” mianem zbioru opowiadań – została wydana pomiędzy „Rdzą” i „Dygotem”, i klimatycznie jest bardzo tym dwóm pozycjom bliska.

Świetna książka na tę porę roku – zimny, ciemny listopad, czas pożegnań i wspomnień, ale gdzieś na horyzoncie czai się oczekiwanie na jasność Bożego Narodzenia. Jest refleksyjna i empatyczna. Ciepła, pomimo czasami bardzo trudnych akcentów. Zwyczajnie piękna, pomimo jakiegoś pierwiastka nostalgii.

Wrażliwość literacka Pisarza jest bardzo bliska mojej czytelniczej duszy.

Niech Pan, pisze, niech Pan pisze…

A mi pozostaje tylko podziękować.

I czytać.

Z zachwytem.


Zapisane cytaty:

"Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne."

"Świat kończy się, a potem pędzi dalej."

poniedziałek, 21 listopada 2022

Śmierć druga – Beata i Eugeniusz Dębscy

Seria z Tomkiem Winklerem cz. 4

Rynek powieści kryminalnych zawsze był mocno zagęszczony. Należy sobie zadać pytanie: czym na tym ogromnym czytelniczym poletku, wyróżnia się twórczość państwa Dębskich, w książkach z serii z detektywem Tomkiem Winklerem? Mnie absolutnie urzeka niebanalny styl autorów, a szczególnie błyskotliwe poczucie humoru. Mistrzostwo języka. Autorzy operują nim bez kompleksów i bardzo sprawnie. Skrzy inteligencją, ale niewymuszoną. Świetnie się czyta. No i subtelne „wycieczki” komentujące otaczającą nas – czytelników, rzeczywistość – ja to kupuję!


Tomek Winkler sam w sobie jest ciekawie skonstruowaną postacią, ale w duecie z nietuzinkową Babcią Romą, to już inna forma bytu. Ale spokojnie – Babcia Roma to nie tylko „dodatek” dla wprowadzenia akcentu humorystycznego w powieści. Babcia Roma ma nie tylko cięty język, trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość i ludzi, poparte życiowym doświadczeniem. Babcia Roma ma w sobie konstruktywną ciekawość i detektywistyczny instynkt. Jest zwyczajnie pełnoprawnym ogniwem ekipy śledczej, pomocnym w rozwikłaniu kryminalnej zagadki. W tej części ów specyficzny duet, zasila Iwa – sympatia Tomka. Przeurocze jest podpatrywanie związku tych dwojga.

Zaczyna się dość prosto – jest brutalna śmierć, jest podejrzany. Ale to tylko pozory, bo sprawa ma sporo supełków, które usiłuje rozwiązać Tomek, ze wsparciem swoich sojuszników i z obciążającym bagażem sceptyków.

Pomimo tego, że to czwarta część cyklu, nowi czytelnicy bez trudu odnajdą się w fabule.

Bonus w postaci przepisu na ragout wg Tomka Winklera, to fajny ukłon w stronę czytelników – lubię takie „smaczki”, czy też gesty budujące więź autorów z czytelnikiem. Stąd inspiracja na fotkę książki :)


Bardzo dziękuję Wydawnictwu Agora
za zaproszenie do lektury powieści :)


Cytat z mądrości Babci Romy ;)

„Jak się nie ma kompleksów, to grozi mania wielkości.”

„Świat i czas pędzą szybko, a człowiek, jeśli chce zachować się godnie,
musi mocno zaznaczyć swoje człowieczeństwo.”